Dołącz do nas! To proste.
» Własna biblioteczka
» System rekomendacji
» Zobacz, co czytają znajomi
» 100 tys. zarejestrowanych użytkowników
» 139 tys. książek
» Ponad 229 tys. recenzji
Stwórz własną internetową biblioteczkę,
pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!

Biała gorączka

Autor:

więcej informacji
wydawnictwo: Wydawnictwo Czarne
data wydania: lipiec 2009 (data przybliżona)
ISBN: 978-83-7536-109-4
liczba stron: 385
kategoria: literatura faktu
język: polski
typ: papier
dodał: Ivan
7.84 (534 ocen i 61 opinii)
 
Kup książkę
Cena od 30,00 zł
Kup ebooka
Legimi
Cena: 30,00 zł

"Pojechałem do ZSRR kilka razy w 1991 i 1992 roku i więcej nie chciałem. Fantastyczni ludzie i obraza rozumu. Wielka sztuka i poniżające poszukiwania z opuszczonymi spodniami choć kawałka papieru toal... "Pojechałem do ZSRR kilka razy w 1991 i 1992 roku i więcej nie chciałem. Fantastyczni ludzie i obraza rozumu. Wielka sztuka i poniżające poszukiwania z opuszczonymi spodniami choć kawałka papieru toaletowego. Wspaniała architektura i okno wychodzące na górę śmieci na wysokość drugiego piętra. Zabrakło mi wtedy reporterskiego zrozumienia, zabrakło determinacji. I oto Jacek Hugo-Bader wchodzi w imperium dla mnie. Bo kiedy czytam jego reportaże, mam wrażenie, że specjalnie dla mnie-czytelnika przeżywa te wszystkie przygody. Przeżywa je niejako w moim imieniu. Wiem, że inni też mają takie wrażenie: czytają i czują, że to jest ich człowiek tam. I włazi, gdzie ja bym się bał wleźć. Ryszard Kapuściński opisywał imperium z lotu ptaka; uchwycił mechanizmy myślenia, zachowań, procesów. Hugo-Bader opisuje imperium z perspektywy wałęsającego się psa; chwyta mechanizmy myślenia, zachowań, procesów i na dodatek szczura za ogon."
Mariusz Szczygieł, reporter

"Biała gorączka (obłęd opilczy) jest efektem długiego ciągu alkoholowego, nazywanego po rosyjsku zapojem. Jej objawy to bezprzedmiotowy strach, halucynacje i agresja. Postsowiecki świat opisany przez Hugo-Badera to rzeczywistość w delirium tremens... W takie obszary turyści się nie zapuszczają, nie rekomendują ich też biura podróży. To przestrzeń włóczęgów wszech maści. Świetna proza!"
Mariusz Wilk
pokaż więcej.



Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Moja ocena:
loading
Opinie znajomych
Sprawdź czy twoi znajomi napisali opinie lub dodali książkę do biblioteczki. Zaloguj się
Dyskusje o książce
 (2)

Opinie czytelników
Przeczytana: 07 sierpnia, 2011

Panie i panowie, dziś zabieram Was na wycieczkę. Proszę dobrze przyszykować się do długiej drogi. Zabrać ze sobą należy jak najcieplejszą odzież i żywność w konserwach, kilka kanistrów paliwa też jest mile widzianych. Ponadto proszę nie zapomnieć o mocnych nerwach i silnej woli, bo podróż będzie wyjątkowo uciążliwa i obfitująca w różnorakie nieprzyjemności. Wybieramy się, bowiem w głąb Syberii.

Potrzebny nam jeszcze tylko dobry samochód i…przewodnik - ktoś, kto już zna te rejony. Będzie nim pan Jacek Hugo-Bader. Dziennikarz i reportażysta, związany z jednym z naszych krajowych dzienników. Człowiek niezwykle wszechstronnie doświadczony zawodowo, bowiem przyszło mu pełnić różnorakie funkcje – od nauczyciela po pracownika kolei, a także handlu.
Pewnego dnia zamarzył sobie by wyruszyć szlakiem „Reportażu XXI wieku” autorstwa
Michaiła Wasiljewa i Siergieja Guszczewa – ich publikacja powstała w roku 1957, miała na celu ukazanie tego jak Związek Radziecki będzie wyglądać w przyszłości, za około pięćdziesiąt lat (czyli w czasach, w których aktualnie żyjemy).
I tak też marzenie dziennikarza spełniło się w roku 2007 późną jesienią – ruszył w długą podróż „ułazem” przez bezkres Rosji, od Moskwy po Władywostok.

Pan Jacek w zapisie ze swojej wędrówki obnaża Rosję niemiłosiernie – może nie tyle Rosję ogólnie, co jej mieszkańców. Nie ma tu poetyckich opisów srogiej natury czy zapisów z beztroskiego ich życia. Autor, spełniając swoje marzenie natykał się na wiele niezwykle interesujących ludzi, mimo że w głównej mierze byli to narkomani, alkoholicy czy biedota zamieszkująca rejony kołchozów. Rozmawiał z nimi i słuchał ich historii, od których cierpnie skóra na grzbiecie. W tych opowieściach zdaje się być sama esencja prawdy o rosyjskiej rzeczywistości – wszędobylska korupcja, handel narkotykami czy prostytucja. Od tego już tylko krok do HIV i smutnej śmierci w samotności.
Sama konstrukcja tego reportażu jest niezwykle godna pochwały – nie sposób się nim znudzić. Tutaj autor relacjonuje swoje doświadczenia przy pomocy narracji pierwszoosobowej, za chwilę przeprowadza wywiad z jedną z najsłynniejszych szamanek w tamtych rejonach, a jeszcze później pisze w formie pamiętnika. Bardzo dobry i urozmaicony styl to duża zaleta „Białej gorączki”. Kolejną jest sama tematyka, która dla nas jest tak bardzo odległa i egzotyczna. Mimo że w tej relacji dominuje smutek i cierpienie to jakoś nie sposób się od niej oderwać.
I w tym momencie przychodzi mi na myśl coś, co określiłabym mianem wady tego tytułu. Ogólny jego wydźwięk jest wyjątkowo negatywny i tak do końca nie wiem, co myśleć o mieszkańcach tych wschodnich terenów jako ogóle. Jacek Hugo-Bader ukazuje ich jako bardzo smutnych i skrzywdzonych przez los ludzi (to uczucie nie opuszcza czytelnika nawet wtedy gdy autor kontrastuje biedę z bogactwem innych rejonów) – nie wątpię w to, że takich osób tam nie brakuje (czynniki to warunkujące są dokładnie wyłożone w tekście), ale gdzie, choć gram szczęścia w ich życiu? Bardzo ciężko to zjawisko zaobserwować w tym reportażu – trzeba się go doszukiwać między wierszami. Poza tym…więcej uchybień nie zaobserwowałam, reszta to tylko same zalety.

Autorzy „Reportażu z XXI wieku” zapowiedzieli, że nad Rosją za mniej więcej 50 lat zaświeci sztuczne słońce, które zmiecie złogi śniegu, a Rak będzie chorobą równie błahą jak katar…Te wróżby mają się nijak do obecnej rosyjskiej rzeczywistości, więc tym Was ten kraj nie zaskoczy. Natomiast, jeśli chcielibyście doznać oczyszczenia ducha, domu czy auta dzięki rytuałom szamańskim (oczywiście nie za darmo) albo poznać Chrystusa jeżdżącego skuterem śnieżnym i poznać jego drugą żonę to możliwe jest to właśnie w tym miejscu.

Choć dla większości z Was (jak i dla mnie samej) taka wycieczka jest możliwa tylko za pośrednictwem książek to polecam ją wszystkim bez wyjątku – bardzo pouczające i dające do myślenia doświadczenie…

Ocena 5,5/6

***http://ksiazkowka.blox.pl/html***


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 13 grudnia, 2010

Czym jest tytułowa BIAŁA GORĄCZKA?
Fachowo, nazywa się ona "delirium tremens" - czyli jedna z najczęstszych psychoz alkoholowych. Stan ten pojawia się po przerwaniu pijackiego ciągu (który musi trwać przynajmniej kilka dni) i od tego momentu, gdy człowiek przechodzi w stan trzeźwienia pojawia się niepokój, bezsenność, agresja, a potem halucynacje. Każdy człowiek na swój sposób przeżywa Białą Gorączkę. Jedni widzą zjawy, drudzy słyszą głosy, które często każą im coś zrobić np. strzelić sobie w głowę, żeby przez dziurę po strzale, mógł wylecieć straszny ból, którego doświadczają. "Generalnie, w białej gorączce widzisz to, czego się boisz, brzydzisz, wszystko, co jest ci wstrętne".
"W Rosji jest potężna, bardzo głęboko zakorzeniona kultura picia. To nieszczęście zaczęło się w czasach Piotra Wielkiego, który zachęcał do otwierania karczm i picia, ile wlezie."

Głównym powodem dla którego Jacek Hugo-Bader napisał swój reportaż była fascynacja książką Michaiła Wasiljewa i Siergieja Guszczewa "Reportaż z XXI w." napisana w czasach II Wojny Światowej. Proza, którą prezentuje Hugo-Bader jest znakomita. Począwszy od języka, którym pisze, a który z pewnością trafia do każdego czytelnika,autor umieścił w swoim reportażu dużo czarnego humoru. Dzięki wszelakim zabiegom stylistycznym i informacjom przekazanym w ciekawy sposób, książki nie da się odłożyć na półkę. Świetne zdjęcia, które pojawiają się przed każdym większym rozdziałem są nie tylko pomocą reporterską, ale i świetną pamiątką z podróży do dawnego Kraju Rad. Ale to koniec 'zabawnych' aspektów tej książki, ponieważ reszta prezentuje się przerażająco, dramatycznie i przygnębiająco. Na całokształt reportażu składa się wiele wywiadów z przypadkowo napotkanymi ludźmi.

"Głos pyta pasterza, jakie ma życzenie. Chce skrzynkę wódki i dostaje. Potem drugą i jeszcze jedną, bo takie ma trzecie życzenie.
- To ty pewnie jesteś złota rybka? - bełkocze pasterz.
- Nie, człowieku. Ja jestem Biała Gorączka."
Jak pisze Hugo-Bader: "opowiadanie tego kawałku to takie draństwo, taka sama podłość, jak opowiadanie kawałów o piecach, Żydach i komorach gazowych. Ale opowiadają go Ewenkowie i pękają przy tym ze śmiechu. Bo to o nich. A wóda to ich cyklon B."

Niewiele ludzi ma pojęcie o tym, że na Syberii w wypadkach samochodowych ginie co roku tyle samo tysięcy ludzi ile w całej UE.
Nie każdy również zdaje sobie sprawę z tego, że Rosja z całym swoim obszarem jest nazywana drugą Afryką, ponieważ taki wysoki jest tam poziom zachorowalności na AIDS. A wszystko to spowodowane narkotykami i rozprzestrzenieniem się hipisów (chociaż tych jest już w Rosji mało).
A doliczmy do tego jeszcze alkoholizm prostytucję i zacofanie społeczeństwa i oto mamy pełny obraz Rosji - byłego Kraju Rad, wielkiej potęgi.

"Afgańców, Tadżyków, Tamilów, Wietnamczyków u nas nie uświadczysz. Tylko raz w roku wpuszczamy Azjatów do kraju. W lecie, jak pokazują się dynie i arbuzy. Mogą sprzedać towar i wynocha. Porządek u nas twardy. Dyscyplina sowiecka!"

Kraj jest pełen nienawiści. Nie tylko do obcokrajowców, ale także do swoich rodaków. W Rosji często wybuchają wojny domowe. Bójki, które między nimi wybuchają, często kończą się tragicznie. Jedni są za hitlerowcami, drudzy za bolszewikami - faszyści.
Mieszkańcy Rosji i podległych jej ziem, są ludźmi bardzo zacofanymi, co najlepiej pokazuje Hugo-Bader na przykładach ich wierzeń religijnych. Ponieważ, prócz prawosławia, które tam teoretycznie króluje, większość ludzi wyznaje religie, które pojawiały się u nas w średniowieczu. Oddawanie czci bożkom, szamanom i innym samozwańczym znachorom, często jest jedyną możliwością uwierzenia w coś.

Obraz, który możemy odczytać ze stron książki, dokładnie ukazuje strukturę i psychikę społeczeństwa na terenie Rosji. Po przeczytaniu książki pozostaje dziwna pustka w sercu, której nie da się niczym wypełnić.
Kończąc nieco humorystycznie, zakończę rosyjskim powiedzeniem: "kto nie lubi pić przy zupie, ten Tatrzyn z kijem w dupie".


[ Zapraszam na mojego bloga: http://miqaisonfire.wordpress.com ]


Przeczytana: 12 kwietnia, 2012

Poszukując książki, która poniesie w nieznane trzeba się natrudzić. Problemem nie jest mały wybór powieści podróżniczych, ale raczej płytkość poruszanych tematów. Ile można słyszeć o podróżowaniu przez świat boso czy o blondynce grającej na ukuleli. To nie wyzwanie przemierzać krainy już znane i raczej będące komerycyjnymi szlakami biur podróży. W tym momencie powiem stop. Trzeba powiedzieć dość niestrudzonym odkrywcom, którzy nie sprawiają, iż w swoich książkach przenoszą nas tam, gdzie sami przebywali. Dla mnie pierwowzorem rasowego trapera był Tony Halik. Opowiadał z taką pasją o podróżach, że miało się zamiar samemu spakować plecak i ruszyć ku przygodzie.. Programy telewizyjne, które tworzył razem z Elżbietą Dzikowską to ułamki sekund z setek tysięcy migawek zrobionych w świecie natury. "Tam gdzie pieprz rośnie"; "Tam gdzie rośnie wanilia"; "Tam, gdzie kwitną migdały"; "Tam, gdzie pachnie eukaliptus" oraz "Pieprz i wanilia"
Jacek Hugo-Bader swoją książką pod tytułem "Biała gorączka" przenosi mnie w miejsca, które opisuje z taką fascynacją jaką miał sam Tony Halik snujący opowieści krajach "Tam gdzie pieprz rośnie". Co tak urzekającego może być w jego opowieściach? Otóż najlepsze jest to, że pokazuje zwyczajnych ludzi w ich codziennym otoczeniu. Problemy alkoholowe autochtonicznych plemion Syberii, brutalność srogich ludzi mrozu. Bader wyruszając w niebezpieczną podróż po Rosji miał do pomocy radziecki łazik i swoją brawurę. Przejechał tysiące kilometrów by odkryć rosyjską duszę. Czy jest ona skażona radzieckim reżimem? O tym przekonacie się otwierając książkę. Miałem wrażenie, że Jacek Hugo-Bader zapraszał mnie do łazika i z każdą stroną książki wsiąkałem coraz głębiej w nieznane rejony azjatyckiej części Rosji. To wbrew pozorom nie jest łatwe, gdy Rosjan i Polaków od wieków dzieli wiele animozji. Bader za to wzniósł się ponad to, gdyż chciał przede wszystkim dotrzec do człowieka, a dopiero potem patrzył na jego narodowość.
Jego bohaterowie książki są uzależnieni od alkoholu, przeżywają swoja "białą gorączkę" znaną także pod postacią delirium tremens. Sam Jacek niezaprzeczalnie jest nałogowym фана́т ЦБР ( czyt. cybyr fonet z rosyjskiego fan Rosji). Przekazuje energię i dzięki temu umie dotknąć czytelnika potężną dawką niespotykanych doznań. Zauważamy to zwłaszcza, gdy poznaje Kuular Chandyżap Medi-Kyzy. W pewnie niepojęty sposób opowiadając o tej kobiecie poczułem emanującą siłę tego spojrzewania tak przykuwającego uwagę. "Ludzie nazywają ją Ułu- Cham, co oznacza Wielką Szamankę. To ona jest na okładce tej książki." *


* tamże str. 139

opublikowane na : http://illumien.blogspot.com/2012/04/zrodo-httpczarne.html


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 13 sierpnia, 2010

Zaczęłam czytać z wielkim zainteresowaniem, ale po jakichś stu pięćdziesięciu stronach poczułam zmęczenie. Lektura książki to brnięcie przez najstraszniejsze ludzkie nieszczęścia i taplanie się w najgorszych instynktach byłego imperium sowieckiego. Bohaterami są narkotyki, wódka, przemoc, prostytucja, handel żywym towarem, korupcja, szaleństwo i śmierć. Tę podróż po kolejnych stronach reportaży jedni nazwą przygodą, swoistym literackim survivalem, innym po pewnym czasie zrobi się niedobrze. Ja dotarłam do końca, oceniam pozycję na trzy gwiazdki (dobry), ale jednocześnie czuję, że autor skrzywdził kraje, które zwiedzał. Opowieści potwierdzają stereotyp krajów byłego ZSRR, jaki pokutuje wśród Polaków: że to dzikie, ciemne lub potwornie skrzywdzone kraje nędzy, rozpaczy i pijaństwa. Nie ma tutaj żadnej przeciwwagi, nic, co by rozjaśniło obraz. Tego kontrastu w książce mi zabrakło.


Przeczytana: 2010 rok

Szaleńcza podróż z Moskwy do Władywostoku, szaleńcza bo zwyczajnie człowiek, to na wycieczki takie się nie wybiera. W tej podróży Hugo-Bader nie sypia w kilku gwiazdkowych hotelach, nie nosi garniturów od Hugo Bossa, w ogóle nie nosi garnituru, jedzie ruskim łazikiem, bo jak twierdzi, żaden inny samochód...się nie nadaje i będzie miał spokój z bandytami polującymi na obcokrajowców. To założenie jest trochę przerysowane, ale Bader jest świetnym gawędziarzem, więc mu wierzymy, oczywiście wszyscy ci, którzy w Rosji nie byli.
Bardzo sugestywne obrazy serwuje nam autor, brud, smród, nędza i kryminalne tango wszystkich ze wszystkimi, z mocno lejącym się alkoholem, pod patronatem Państwa, z błogosławieństwem Cerkwi.
Świetnie funkcjonujący "łańcuch pokarmowy"
Bardzo lubię naturszczykowatość i cieszę się, że Hugo-Bader ma taką umiejętność relacjonowania, to daje mi nadzieję, że szybko żaden niedzielny turysta tam się nie wybierze, a inwestor nie zechce budować apartamentowców w celu biznesowo-turystycznym.

A bieda, cóż... jest wokół nas, nie tylko w dawnym Kraju Rad.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 04 grudnia, 2011

Kiedy kończę czytać książki takie jak ta, zawsze mam ochotę wykrzyczeć prosto w notkę: "Musicie to przeczytać!". O Jacku H-B słyszałam wiele, polecano mi jego książki, no ale, jak to bywa w przyrodzie - nie przekonasz się, dopóki nie przeczytasz. Pochłonęłam i mówię z pełną odpowiedzialnością - uwielbiam! A książka trafia na listę "zdecydowanie ulubionych".

Moje nieco awangardowe umiłowanie klimatu radziecko-rosyjskiego stałym czytelnikom bloga i moim znajomym jest doskonale znane. Prace naukowe (sic!), które wyszły spod moich łapek dotyczyły tej tematyki i po pracy magisterskiej zrobiłam sobie naukową przerwę od tematu. Obawiam się, że po "Białej gorączce" mogę wpaść w ciąg. Bo kiedy reportaż czytasz jednym tchem, a emocje, które pojawiają się w Twojej głowie to mieszanka zachwytu, obrzydzenia, bólu i smutku, to znaczy jedno. Jacek Hugo-Bader stworzył reportaż. I wiedział, skubany wiedział, że to było dobre. Co zresztą potwierdził w ostatnich dniach brytyjski dziennik The Independent.

No dobrze - do konkretów. "Biała gorączka" to zbiór reportaży, przemyśleń, wniosków z wielokrotnych pobytów J. Hugo-Badera w krajach WNP. Mamy tu historię pierwszej i jedynej Miss Rosji HIV Pozytywnej, grupy pasterzy stada reniferów z Syberii, kloszardki (bomży) z Moskwy, rodzin górników, którzy zginęli podczas katastrofy w 2007 roku w kopalni im. Zasiadki w Doniecku. Autor próbował pojąć fenomen najbiedniejszego kraju w Europie, jakim jest Mołdawia, jak również wniknął w hippisowskie środowisko współczesnej Rosji. Wszystkie tematy, których podjął się J.H.-B. łączy jedno - dla statystycznego człowieka z dużego miasta w zachodniej, czy nawet środkowej Europie, są one skrajnie odrzucające. Jacek Hugo-Bader podchodzi do kotła z zupą zwaną Rosją i wyławia z niej szumowiny, nie obawiając się tego, że sam się przy tym pobrudzi.

Inspiracją dla takiego kształtu książki była publikacja naukowców radzieckich "Reportaże z XXI wieku". W latach 50. naukowcy opisali, jak będzie wyglądać świat za kolejne pięćdziesiąt lat. Jako, że tworzyli dzieło w takich, a nie innych warunkach - gwałtowny rozwój socjalizmu, a następnie komunizmu miał zapewnić szczęśliwe, pozbawione chorób, głodu i wojen w życie. W jedynym słusznym kraju rzecz jasna. Jacek Hugo-Bader konfrontuje (hipo)tezy wysunięte przez naukowców z XXI-wieczną rzeczywistością.

Sporo miejsca autor poświęca duszy mieszkańców dzisiejszej Rosji. Wysłuchuje ich historii, nie ocenia, miejsce na komentarz pozostawia czytelnikowi. Obraz, który przedstawia jest brutalny, prawdziwy, niejednokrotnie powoduje szok czy nawet niedowierzanie. Ilość alkoholu, który przetacza się przez strony "Białej gorączki" powoduje, że sama niemal wpadłam w delirium tremens. Wielokrotnie autor podkreślał, że życia tam, nie da się przeżyć na trzeźwo. Jedna z terapeutek, z którą Jacek Hugo-Bader rozmawiał, stwierdziła nawet, że ludzie Północy przyjmowanie alkoholu w zatrważających ilościach mają we krwi. Doprowadza ich to do białej gorączki, czyli jednej z najczęstszych psychoz alkoholowych, która może pojawić się już po dwóch, trzech dniach po przerwaniu ciągu pijackiego. W Rosji piją i ćpają wszyscy - kobiety, mężczyźni, biedni, bogatsi, wykształceni i analfabeci, nawet dzieciaki, które nie skończyły jeszcze dziesiątego roku życia. O białej gorączce w syberyjskiej tajdze autor napisał, że to opowieść o śmierci, płacz bez łez. Wstrząsające!

Nie chciałabym nawet podejmować próby streszczenia, chociażby jednego z reportaży z "Białej gorączki" - spłaszczę je tylko nieznośnie. Jeśli interesujecie się Rosją, ZSRR i nie boicie się trudnych tematów - nie możecie ominąć tej książki. Jeśli macie tendencje do głoszenie stereotypów na temat Rosjan i innych nacji zamieszkujących byłe ZSRR - sięgnijcie po "Białą gorączkę", a potem kolejne książki, które odzierają ten obraz i pokazują prawdę. Bolesną, przerażającą, trudną. Za nadmierne emocjonowanie przepraszam, lecz i tak polecam przegorąco!

bazgradelko.pl


Na półkach: Przeczytane, 2010
Przeczytana: 01 czerwca, 2010

Świetna rzecz. Nawet dla tych, którzy nie pasjonują się klimatami rosyjskimi. Jacek Hugo Bader pisze o Rosji, której nie znamy i o sprawach, o których nie mamy pojęcia. Przedstawia nam różne zjawiska kulturowe i społeczne z perspektywy uczestnika, a nie - obserwatora, który boi się ludzi. Naprawdę warto.


Przeczytana: 05 sierpnia, 2011

Blisko 400 stron naszpikowanych ludzkim cierpieniem, przejawiającym się w rozlicznych i powszechnych bolączkach takich jak narkomania, alkoholizm (w tym związana z nim, tytułowa biała gorączka), bieda, prostytucja (poruszający reportaż o Mołdawii), różnorodne schorzenia, brak perspektyw na odmianę życia itd. Pomimo licznych "wzdrygów" i psychicznego wycieńczenia mężnie dobrnęłam do końca, by post factum orzec, że warto było, choć ta czytelnicza podróż mocno mnie wymęczyła, głównie przez wzgląd na ogrom nieszczęść, dotykających osób, po których przeżycia i wspomnienia autor sięga, często nie cofając się przed sugestywnym i drobiazgowym opisem (za szczególnie wstrząsający uważam reportaż, w którym przedstawiono proces identyfikacji zwłok po wybuchu metanu w kopalni w Doniecku). Dzięki zręcznemu ukazaniu duchowości i mentalności naszych wschodnich sąsiadów, jak również warunków, w których przyszło im bytować, łatwiej zrozumieć życiowe wybory tych ludzi (często determinowane silną wiarą w przeczucia i intuicję), bądź (w niektórych przypadkach) pogodną bierność, z jaką poddają się podłemu losowi. Jestem pełna podziwu dla autora - jego śmiała wyprawa (którą wielu mniej doświadczonych, gorzej przygotowanych, posiadających mniejszą wiedzę czy cierpiących na niedobór odwagi/szczęścia/sprytu mogłoby przypłacić życiem) zaowocowała przygnębiającą, niemniej świetną książką, pełną szamańskich praktyk i słowiańsko-azjatyckiego ducha.


Na półkach: Przeczytane, 2011, Mam w domu
Przeczytana: 04 stycznia, 2011

W moim średniej długości życiu byłam kilkadziesiąt razy na tzw. "zachodzie" a tylko kilka na "wschodzie". Za każdym razem gdy wracałam z tego ostatniego mówiłam,że juz nigdy więcej nie pojadę w tamtą stronę. Prawda jest jednak taka ,że jeśli mam jakieś wspomnienia, historie do opowiedzenia, anegdoty i przygody to pochodzą one z tych kilku wyjazdów na Wschód a nie z niezliczonych na Zachód. Dlatego książkę Hugo -Badera potraktowałam jako bezpieczną ale tak samo fascynującą podróż w rejony w które ja nie mam odwagi się zapuścić . I się nie zawiodłam. Książka jest zbiorem reportaży, rozmów, opowieści o samotnej podróży UAZ-em między Moskwą a Władywostokiem. Jest opowieścią o ludziach którzy tam żyją i ta opowieść wzrusza, przeraża, czasami śmieszy ale nade wszystko zmusza do refleksji. Nieuniknione jest porównywanie swojego życia do życia rodzin górniczych w Dagestanie czy Ewenków na Syberii. Polecam ją każdemu- i tym ,którzy fascynuja się Rosja , i tym, którzy do tej pory na ten kraj patrzyli przez pryzmat historii najnowszej a także tym , którzy na ten temat nie wiedzą nic. Ksiązka jest wciągająca i fascynująca . Zamykając ją z jednej strony cieszymy się ,że siedzimy w fotelu z kubkiem ciepłej herbaty a z drugiej zastanawiamy się co zrobić ,żeby spakować się, wsiąść w samochód i pojechać drogą wokół Bajkału.


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 2010 rok

REWELACJA!


Na półkach: Przeczytane

Wosjemnadcatowa nadjenje.

chyba "osiemnasta kropla"

Jacek Hugo-Bader to intrygująca osobowość. Bardziej sztampowego początku tekstu sobie nie wyobrażam.

Był u nas na wydziale i mówił.

Z całego wykładu, czy tam prelekcji zapisałem sobie trzy zdania, a rzadko tak robię.

„Przetrawienie przez reportera.” (znaczy, że tego wymaga reportaż). „Nagrywasz.” a pod tym „Nie nagrywasz” (znaczy, że są dwa typy reporterów, ci którzy nagrywają rozmowy i ci, którzy nie). I z boku: „Dlaczego się coś wydarzyło? Jak się żyje? Gdzie?” (na te pytania powinien według niego reporter).

Zrobiłem tak dlatego, że Bader jest tak świetnie opowiadającą osobą, że nie sposób się na nim nie skupić.

Przyszedł, wysoki, siadł za biurkiem wykładowcy. Nie chciał, żeby nalali mu do szklanki, pił z gwinta, z butelki wodę. Po chwili wstał powiedział, że źle się czuje tak siedząc, wstał i oparł się o jego przód, bliżej ludzi. W tym momencie sala była jego. I nie puścił jej przez półtorej godziny dobre. Dobrze zbudowany wysoki, ponad pięćdziesięcioletni — jakby nie patrzeć — dziadek, który opowiada, gestykuluje tak, że nie sposób się oderwać od niego.

Kilka rzeczy, które zapamiętałem z prelekcji:

Bader zapisuje wszystkie rozmowy na dyktafonie. Jak można się domyślić większość ich odbywa się po pijaku.

Mówi, że jest reporterem ginącego imperium. Imperium Radzieckiego.

Z „Białej Gorączki” nie chciałem robić notatek, ale w końcu okładkę popisałem sobie słowami.

Okładka moja „Białej Gorączki”, znaczy gazetowa obwoluta, którą zakładam często na książki jak je czytam po tramwajach i są moje, po przeczytaniu wygląda jakby przejechała przez Syberię. Zalana wodą, poklejona taśmą, podoklejana, poklejona.

Pamiętasz akapit o gestykulacji i narracji? To widać w jego książkach, tam gdzie Wojciech Tochman jak aptekarz precyzyjnie odmierza słowa, a Mariusz Szczygieł w „Gottland” kreuje coś na kształt swoich własnych filmów dokumentalnych, Bader opowiada.

Nie umiałem się pozbyć tego wrażenia, że on mi to opowiada wszystko. Z tej książki aż wylewa się słowo mówione.

A jak już przy nim jesteśmy to ci powiem, że dzieli książkę na dwie połowy.

Pierwsza to zapis jego podróży przez Syberię ruskim Łazikiem, która ma tempo i przypadkowość właśnie takiej podróży. Spotkania są z ludźmi i założonymi i stopowiczami.

Druga to zbiór reportaży. Mocny, poza jednym tekstem jak dla mnie, który też technicznie jest bez zarzutu.

Nie przeciąża w żadną ze stron. Nie pisze zbyt depresyjnie, nie pisze zbyt radośnie. Balansuje ciągle, chociaż smutek z tej książki aż się wylewa.

To książka — wydaje mi się — o tym co ludziom daje siłę po zgaszeniu światła. Znaczy, wtedy gdy ich kraj się wali. Po przewartościowaniu całego kraju. O tym co ludzi napędza. Jak to u Rosjan można się spodziewać (tak, popadam w brzydki stereotyp) alkohol, polityka, władza, przewały, alkohol, odrobina przesądów i paranormalnego tchnienia i życie. Dużo życia.

Ta książka ma to co mają wszystkie znane mi dotychczas dzieła Rosjan i innych ludzi.

Sporo melancholii, czy smutku, nawet w wesołych scenach, bo nie mogę nie przyznać że parę razy nie parsknąłem śmiechem.

Kumpel opowiadał mi takie podanie, legendę czy przesąd, że Rosjanie po wypiciu wódki obracają flaszkę i liczą skapujące krople pozostałe w niej. Jeżeli jest ich osiemnaście (chyba) będa mieli szczęście.

Ta książka jest jak flaszka…

Flaszka, psychuszka, plieszka — uwielbiam te rosyjskie słowa zakończone na „-szka”.

W każdym razie ta książka jest jak flaszka spirytusu. Jest mocna, wchodzi, ma polot tych pijanych rozmów.

Choć szczęścia w niej jest tyle co te osiemnaście kropel.



tekst opublikowany także na stronie www.kaseta.org wpadnij i napij się z nami spirytusu.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 26 kwietnia, 2010

Biała gorączka to efekt samotnej podróży Hugo-Badera na trasie Moskwa – Władywostok w 2007 r.

Składają się na nią reportaże napisane podczas tej przeprawy łazikiem ale także z wizyty w Mołdawii i na Ukrainie.
Bieda i alkoholizm, korupcja i łapówkarstwo, przemoc i przestępstwa, handel ludźmi, organami, samobójstwa, wyzysk i kryminał wszędzie wokoło to Rosja Badera. A nieszczęśliwy, biedny, często żyjący w nędzy lub na marginesie, często narkoman lub nosiciel HIV, obojętny

Korupcja jest wszędzie i obejmuje przedstawicieli różnych grup społecznych. Sam żebrak na ulicy rozlicza się z milicjantem, do tego lekarze a dalej mafia i haracze. Wszyscy są ze sobą w jakiś sposób powiązani, zależni od siebie co sprawia, ze oddzielnie stają się bezsilni a razem sprawiają, że zanikają wszelkie prawa obywatelskie i wytwarza się nowy swoisty zdegenerowany system funkcjonowania państwa. Bader zwraca uwagę na zarobki ludzi, na nędzę, na ochronę środowiska, porusza wiele bolesnych tematów.

Im dalej Bader podróżuje tym lepiej poznajemy bardziej dzikich ludzi, odkrywamy pierwotność ich zachowań, brak chociażby instynktu samozachowawczego w codziennym działaniu i życiu. A przede wszystkim widzimy tytułową „białą gorączkę”, poznajemy historię ludzi, którzy dokonują samounicestwienia poprzez uzależnienie od alkoholu.
Biała gorączka to faktycznie „…delirium tremens, jedna z najczęstszych psychoz alkoholowych. Pojawia się dwa, trzy dni po przerwaniu pijackiego ciągu. Zaczyna się od bezsenności, niepokoju, a potem przychodzą halucynacje. U jednych wzrokowe, u innych słuchowe. Widzą dziwne, bardzo ruchliwe postaci, stwory, zwierzęta. Słyszą głosy, które ich obrażają, grożą im, wymyślają, oskarżają albo każą coś zrobić, na przykład popełnić samobójstwo albo wziąć siekierę i odrąbać sobie rękę.”

Jednak i w tym wielkim, przerażającym ogromie nieszczęścia i patologii znaleźć można jednostki, które chciały zmienić swoje życie, którym się to udało.

Dla znającego język rosyjski Biała gorączka to świetne źródło dodatkowej wiedzy, słownictwa potocznego, a także kopalnia wiedzy o kulturze, zwyczajach, specyfice bardzo zróżnicowanego społeczeństwa rosyjskiego. Bader pisze językiem przejrzystym, nie pozwala się czytelnikowi zgubić, często żywo reaguje na to, co słyszy, czasem wplata trochę humoru ale najczęściej bez upiększeń oddaje całą prawdę.

Mogłabym i bardzo bym chciała przytoczyć wiele przykładów patologii, przerażających każdego Europejczyka ale to trzeba przeczytać, poznać motywację ludzi i ich argumenty, by nie spłycać do suchego opisu. Hugo Bader to wszystko zawarł w swoich reportażach. Bo Biała Gorączka jest o ludziach, nie o krajobrazach, a o ludziach, ich życiu, ich poglądach. To historia plemion i pojedynczych jednostek wpleciona w historię imperium. Autor prezentuje nam smutny i przygnębiający obraz narodu pogrążonego w marazmie, obojętności, pozbawionego chęci i inicjatywy, a żyjącego wyobrażeniami o wielkiej sile i potędze.

Każdy kolejny reportaż, każda kolejna opowieść wprawiała mnie w coraz większe osłupienie ale przede wszystkim wywoływała smutek. Bo ja naprawdę myślałam, że takie czasy i taka Rosja już przeminęła. Przypuszczam, że wielu z nas tak myślało.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 17 marca, 2012

Mam spory problem z tą książką. Z jednej strony doceniam zaangażowanie autora, który włożył sporo serca, eksplorując tak odległe, zwłaszcza kulturowo, regiony. Widać tu pasję i poświęcenie. A jednak styl pisarski jawi mi się, jako nieco nieudolny, żeby nie powiedzieć siermiężny. Autor pisze o rzeczach niezwykle ciekawych, jednakowoż robi to w sposób, paradoksalnie, mało wciągający, nieco chaotyczny a miejscami wręcz nieinteresujący. Nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że najlepiej wypadają w książce te fragmenty, w których pisarz oddaje głos bohaterom swoich reportaży i felietonów. Wiąże się z tym jedna jeszcze rzecz, która mnie szczególnie do osoby Pana Jacka zraziła - dystans z jakim traktuje spotykanych przez siebie ludzi, z których większość przeżyła, tudzież przeżywa niewyobrażalne wręcz tragedie. Za dużo tu ironii. Ironii, podszytej wyczuwalną niechęcią, czy wręcz kpiną.

Tematy, jak wspomniałem wcześniej, są nad wyraz interesujące a obraz Rosji, jaki dotychczas nosiłem w swojej wyobraźni zyskał nowych wymiarów. Wymiarów, o których istnieniu nie wiedziałem, i szczerze mówiąc, wolałbym nie wiedzieć.

Dlatego z pewną radością witałem te nieliczne reportaże, w których autor porzucał drylowanie ludzkich tragedii i zapuszczał się w klimaty surwiwalowe, a szczególną przyjemność (co było rzadkim uczuciem w trakcie czytania "Białej gorączki) sprawił mi reportaż ze "spływu" Bajkałem.

Podsumowując, książka niejednokrotnie wzrusza, częstokroć szokuje, jednak po pewnym czasie taplanie się w morzu ludzkich nieszczęść robi się nie tylko paskudnie przygnębiające, ale wręcz odpychające. Brakuje tu wspomnianych w opisie "kontrastów", przeciwwagi w postaci "jasnych stron" życia mieszkańców opisywanych w książce terenów.

No i ten "suchy" styl. Może i tak powinien wyglądać reportaż, ale walorów estetycznych, niestety, tutaj raczej niedostatek.


Przeczytana: 29 sierpnia, 2011

Rosja od dawna kojarzyła mi się z państwem, gdzie społeczeństwo dzieli się na dwie grupy: na tych najbogatszych, najczęściej 'nowobogackich' i tych najbiedniejszych. Klasy średniej praktycznie nie ma.
Jacek Hugo - Bader odwiedził te najdalsze zakątki Rosji, dając czytelnikowi obraz prawdziwego oblicza tego państwa niż widzimy w telewizji.
Korupcja na każdym kroku, alkoholizm, czary, choroby... Najbardziej poruszające były dla mnie historie osób z HIVem i o mniejszościach etnicznych.
Po skończeniu tej książki doszłam do wniosku, że mimo zmian na przełomie wielu lat Rosja nadal stoi w miejscu, jeżeli chodzi o społeczeństwo.
Idealne jest zestawienie obserwacji autora z cytatami z propagandowej książki 'Reportaż z XXI wieku' z 1957 roku autorstwa dwóch Rosjan, gdzie mieli opisać Rosję za 50 lat. Istna utopia.


Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2012
Przeczytana: 14 kwietnia, 2012

Świetnie napisane reportaże ,trzymają w napięciu, chce się je czytać i jak najszybciej skończyć, bo tematyka straszna, ukazująca ciemne strony człowieczeństwa a wydawało mi się, ze taki los" ludzie ludziom gotowali" tylko w czasie wojen. Książka ,która uczy pokory i uświadamia szczęście,które się miało przychodząc na świat w Polsce. Wędrując z bohaterami w ciemności, brudzie , odczłowieczeniu trafia się jednak na ludzkie uczucia, swoiste poczucie godności, pomaganie sobie i szukanie miłości, i to jest ten optymizm, który daje nadzieję na szukanie człowieka w człowieku.


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 2009 rok

Nie ma chyba piękniejszego zajęcia w życiu, niż realizowanie własnych pasji. A jeśli przy okazji pokaże się innym nieświadomym, jaki świat jest całkiem niedaleko nas, to czego chcieć więcej. Obowiązkowa pozycja dla każdego, kto choć trochę interesuje się tym, co w dawnym Związku Radzieckim piszczy.


Przeczytana: 03 sierpnia, 2010

Dziwi w tej książce niejedno, a przede wszystkim, że miast demokracji wielkie kontrasty: nędza obok niewyobrażalnego bogactwa, korupcja na najwyższych szczeblach, rozboje, ekologiczne katastrofy. By przebrnąć, trzeba mieć silną psychikę. Warto przeczytać.


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 2009 rok

Świetna książka nie tylko na miłośników reportażu.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 2010 rok

Przeczytana: 08 marca, 2012

Książka składa się z dwóch części. Pierwsza z nich jest zapisem wyprawy do Władywostoku zakupionym naprędce łazikiem. Obszerne fragmenty tej relacji można znaleźć także w serwisie "Duży Format" Gazety Wyborczej. Druga część to napisane niewiele wcześniej lub później pomniejsze reportaże, częściowo wiążące się z opisaną wcześniej wyprawą na Syberię.

Polecam tę pozycję jako studium chorób trawiących Rosję - tę współczesną, ale także tę z minionego ustroju. Rozdziały są podsumowane cytatami z "Reportażu z XXI wieku", czyli spisanej w 1957 roku wizji profesorów Akademii Nauk, jak zmieni się ich kraj przez kolejne pół wieku. Czy przewidywania się sprawdziły? Oceńcie sami...