Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
7,43 (6140 ocen i 576 opinii) Zobacz oceny
10
546
9
971
8
1 504
7
1 676
6
844
5
376
4
90
3
100
2
19
1
14
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Under the Dome
data wydania
ISBN
9788376483498
liczba stron
928
język
polski
dodała
czupirek

Pewnego pogodnego, jesiennego dnia małe amerykańskie miasteczko Chester's Mill zostaje nagle i niewytłumaczalnie odcięte od świata. Otacza je niewidoczne pole siłowe, które mieszkańcy zaczynają nazywać kopułą. Sytuacja szybko się pogarsza. Pole wpływa niekorzystnie na środowisko, a ludzi powoli ogarnia panika… Dale Barbara, weteran wojny w Iraku zarabiający na życie jako wędrowny kucharz,...

Pewnego pogodnego, jesiennego dnia małe amerykańskie miasteczko Chester's Mill zostaje nagle i niewytłumaczalnie odcięte od świata. Otacza je niewidoczne pole siłowe, które mieszkańcy zaczynają nazywać kopułą. Sytuacja szybko się pogarsza. Pole wpływa niekorzystnie na środowisko, a ludzi powoli ogarnia panika…

Dale Barbara, weteran wojny w Iraku zarabiający na życie jako wędrowny kucharz, jest zmuszony do pozostania w Chester’s Mill. Wspierany przez wojsko, które znajduje się na zewnątrz kopuły, wraz z garstką ochotników próbuje uspokoić nastroje społeczne. Na drodze staje im Duży Jim Rennie, ambitny lokalny polityk, który za wszelką cenę chce wykorzystać sytuację dla własnych celów. Wraz z synem ukrywają wiele koszmarnych tajemnic, które nie mogą ujrzeć światła dziennego.

Czas ucieka, a największym wrogiem mieszkańców jest sama kopuła. Czy dowiedzą się, jak powstała, zanim będzie za późno? Czas goni. A właściwie czasu już brak...

 

źródło opisu: Prószyński i S-ka, 2010

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/Pod_kopula-p-30316-.html

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 490
Iga | 2014-05-07
Przeczytana: 07 maja 2014

Czytałam ją niewiele ponad tydzień. Objętość jest przerażająca- ani nie da się tego zabrać do szkoły (moje plecy nie wytrzymałyby takiego ciężaru), ani zbyt długo czytać (do tej pory pamiętam bolące nadgarstki). Sądzę, że można byłoby ją rozbić na tomy, ale nieważne.
Wiadomo, o co chodzi w książce- typowe, małe, amerykańskie miasteczko (w stanie Maine, a jakżeby inaczej) i nagle BUM!- spada na nie kopuła i przecina wszystko, co znajdzie się na granicy (np. biedne zwierzątka- doprawdy, to była nieco zabawne).
Na początku człowiek może się pogubić. Multum imion, nazwisk, profesji itd., itd. Trudno wszystko sobie poukładać, potrzeba na to czasu... zauważyłam, że zawsze mam z tym problem, czytając książki Kinga. Ale gdy już zaczniemy kojarzyć, kto, gdzie, kiedy i dlaczego, "Pod kopułą" staje się zdecydowanie prostsza w odbiorze. Tym bardziej, że autor co jakiś czas uśmierca bohaterów, więc grupa osób, o których czytamy, zwęża się do niewielkiego grona. Zaczynamy żywić do nich konkretne, często intensywne uczucia, oceniać ich postępowanie, światopogląd i inne takie.
Hmm... Powiem tak: bardzo podoba mi się to, jak Stephen nakreślił obraz zwykłych mieszkańców małego miasteczka, powoli popadających w obłęd. Są ci, którzy zginą szybko i nie będą nam zawracali głowy. Są ludzie, którzy zachowają zdrowy rozsądek do samego końca (o ile przeżyją) i nie przejdą na ciemną stronę mocy. Jednak według mnie najbardziej absorbujący był wątek społeczności (a nie poszczególnych osób). Wystarczył zaślepiony fanatyzmem religijnym (w moim odczuciu) i ideą zapanowania nad niewiedzącymi co zrobić, głupiutkimi owieczkami, mężczyzna, który tak omamił tłum, że ten zaczął mu wierzyć i pokładać w nim wszelkie nadzieje, by doszło do katastrofy. Może i nie należy winić ludzi (wszakże nie wiedzieli, co się dzieje i chcieli mieć jakiegoś opiekuna, a że ten się tak pchał na to stanowisko...), ale sądzę (tak jak już ktoś wspomniał w swojej opinii), że to świetnie obrazuje ułomność demokracji. To, że większość ludzi czegoś chce, nie znaczy, że jest to dla nich dobre (przykład- tylko niewielka grupka osób nie była zaślepiona gadaniną i kłamstwami tyrana, posiadała własne zdanie, nie dała się zmanipulować). Bezradność ludzi, ich panika, ogólnie rzecz biorąc- obłęd, zostały świetnie opisane. Myślę, że właśnie tak zachowywaliby się ludzie, gdyby zostali odcięci od świata. I trudno im się dziwić.
Co sprawiało, że czasami poirytowana odkładałam książkę- niesprawiedliwość (trochę zaspoileruję). Gdy czytałam o gwałcie i innych niecnych uczynkach, pożal się Boże, stróżów prawa, nie wytrzymywałam. Mogłoby się wydawać, że cały wszechświat jest przeciwko tym dobrym. Źli natomiast robili, co chcieli (a nie pragnęli pomagać i szerzyć dobroci- wręcz przeciwnie, wyrządzili mnóstwo krzywdy) i nie czekała ich kara (do czasu). Dosięgała ona jednak niewinnych, którzy mieli trochę oleju w głowie. A dlaczego? No właśnie dlatego- że nie dali się zmanipulować i nie podążali bezmyślnie za tłumem. Sprzeciwili się mężczyźnie, który rządził miastem. Więc uznano, że trzeba ich zlikwidować. Co nie do końca się udało. Mimo wszystko do momentu, gdy sprawiedliwości stała się zadość, moje poirytowanie potrafiło sięgać zenitu. Tak więc książka wywołała u mnie mnóstwo negatywnych emocji. Jeśli o to mu chodziło, King spisał się na medal.
A, no i irytowała głupota ludzi... ale idioci i/lub marionetki bezmyślnie wykonujące czyjeś polecenia były, są i będą, więc...

Jeśli o zakończenie chodzi, to fakt, STRASZNIE kiczowate, trochę od czapy, ale jednak sama idea mi się spodobała. Może to my jesteśmy tymi mrówkami, a nie dziećmi, które je podpalają? Może tylko nam się wydaje, że jesteśmy najważniejsi, najinteligentniejsi w tym wszechświecie? Może istnieje ktoś większy, kto w dzieciństwie bawi się nami i torturuje nas, ot tak, dla przyjemności (jest jak my, którzy podpalamy ogony kotom)? I jesteśmy dla niego tylko czymś, co pewnie nie ma życia, nie myśli, nie czuje, nie funkcjonuje, nie jest złożonym organizmem... Hm? :)
Hipoteza trochę szalona, ale według mnie równie szalenie interesująca.

Nie wiem, czy mogę polecić tą książkę. Podobała mi się, ale rewelacji nie ma.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Grom i szkwał

Z deszczu pod rynnę, od jednych perypetii do jeszcze większych. Arthorn wraz z Marcasem wracają cało z niebezpiecznej wyprawy za Martwicę przynosząc w...

zgłoś błąd zgłoś błąd