Byli sobie raz

Wydawnictwo: Znak
7,28 (43 ocen i 14 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
8
8
7
7
13
6
10
5
2
4
1
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788324058198
liczba stron
360
język
polski
dodała
Ag2S

Jest rok 2010. Maria Konwicka po trzydziestu latach emigracji wraca ze Stanów do Polski. Ojcu z najbliższych została już tylko ona. Codziennie, aż do śmierci Tadeusza Konwickiego w 2015, wspólnie przemierzają słynną trasę jego spaceru po Warszawie. Po odejściu ojca Maria, porządkując rodzinne archiwum, próbuje poukładać strzępy wspomnień z dzieciństwa w powojennej Polsce. Odtwarza burzliwe...

Jest rok 2010. Maria Konwicka po trzydziestu latach emigracji wraca ze Stanów do Polski. Ojcu z najbliższych została już tylko ona. Codziennie, aż do śmierci Tadeusza Konwickiego w 2015, wspólnie przemierzają słynną trasę jego spaceru po Warszawie.

Po odejściu ojca Maria, porządkując rodzinne archiwum, próbuje poukładać strzępy wspomnień z dzieciństwa w powojennej Polsce. Odtwarza burzliwe losy dwóch artystycznych rodzin – Leniców i Konwickich. Jak echo powraca w jej opowieści obraz warszawskiej bohemy i słynnego stolika w „Czytelniku”, przy którym zasiadali Konwicki, Holoubek i Łapicki. Wspomina, jak jeden z najsłynniejszych pisarzy polskich pisał do niej udawane „listy miłosne”, jak Elżbieta Czyżewska pomagała jej zadomowić się w Nowym Jorku oraz jak kot Iwan (z domu Iwaszkiewicz) decydował o przyznaniu domownikom paszportu. Wraca pamięcią do przyjaźni ojca z Morgensternami, Dziewońskimi, Tyrmandem, Wajdą… Jej wnikliwa, wielowątkowa opowieść pełna jest życia.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (14)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1544
almos | 2019-08-14
Przeczytana: 29 lipca 2019

Wspomnienia córki Konwickiego o ojcu i o rodzinie. Trochę jest wiadomości o życiu warszawskiej bohemy w latach 60. i 70., o rodzinie Leniców. Z drugiej strony za dużo tam o życiu autorki w Ameryce czy jej zainteresowaniach ezoteryką. Ma się wrażenie płytkości, zdawkowości tych wspomnień, ale czyta się je szybko i lekko. Atutem książki są ciekawe zdjęcia.


Córka Tadeusza Konwickiego napisała tom wspomnień o ojcu, a raczej o swojej rodzinie. W ogóle namnożyło się nam ostatnio wspomnień potomków wybitnych artystów. Ta mieści się w nurcie stanów średnich. Niemniej przeczytałem książkę z zaciekawieniem, bo lubię prozę tego pisarza.

Dowiadujemy się trochę nowych rzeczy o Konwickich, zwłaszcza o rodzinie matki autorki, Danuty, pochodzącej z rodu Leniców, wybitnych artystów plastyków, czy twórców filmów animowanych. Mamy też sporo wiadomości o życiu warszawskiej bohemy w latach 60. i 70., było wtedy dosyć biednie, ale wesoło, kwitło życie towarzyskie. A na wakacje jeździło się do...

książek: 94
Mavia2033 | 2019-07-19
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 19 lipca 2019

Maria Konwicka wzrastała wśród artystów. Malarzy, pisarzy, aktorów... Jeśli dodamy do tego "spadek po ojcu" - nie ma się co dziwić, że głównym jej zajęciem było i chyba nadal jest szukanie sensu życia. Nie jestem pewna, czy chociaż zbliżyła się do odpowiedzi - gdzie i jaki ów sens jest.
Jej książka o sobie, o rodzicach - Tadeuszu Konwickim i Danucie Konwickiej, o Lenicach jest trochę zwariowana, chaotyczna, zawracająca co rusz, niespodziewanie biegnąca w głąb historii lub przeciwnie - wybiegająca naprzód. Ale czyta się ją znakomicie, mimo pewnej maniery stylistycznej, jaką jest nadużywanie spójnika "i" w zdaniu złożonym czy użycie nagle mowy mówionej.
Opowieść jest barwna, bez egzaltacji, może tylko poza stronami poświęconymi Elżbiecie Czyżewskiej, która wyraźnie imponowała autorce. O ojcu Maria pisze z punktów widzenia córki - zróżnicowanych w kolejnych latach. Ale zawsze ciepło, z miłością i zrozumieniem, że taki ktoś zjawia się na Ziemi niezwykle rzadko i trzeba go...

książek: 2011
Monka | 2019-05-20
Przeczytana: 04 maja 2019

Ja jednak uwielbiam książki pełne prawdziwych wspomnień i wzruszeń, w których bohaterowie to osoby żyjące naprawdę, a nie wymyślone postaci literackie. Literaturę piękną kocham równie mocno, ale o wiele częściej sięgam chyba jednak po autobiografie, biografie, wspomnienia, pamiętniki i listy. Nie zdziwi was zatem fakt, że nie mogłam przejść obojętnie obok wspomnień córki tak znanego pisarza jakim był Tadeusz Konwicki. Maria Konwicka porządkując rodzinne archiwum powraca do swoich najwcześniejszych wspomnień, zbiera myśli, przywołuje w pamięci liczne anegdoty, rozmowy i wspomnienia. Dzięki swojej wnikliwości odtwarza losy dwóch artystycznych rodzin - Leniców i Konwickich. Jej książka pełna jest fotografii, rysunków, zapisków i fragmentów listów. Wszystko to sprawia, że "Byli sobie raz" to bardzo osobista publikacja. Na jej kartach Tadeusz Konwicki,(pisarz, reżyser i scenarzysta), Danuta Konwicka (graficzka i ilustratorki książek dla dzieci) oraz Jan Lenica (malarz i muzyk) to nie...

książek: 510
Aleksandra | 2019-05-10
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 10 maja 2019

Rozczarowani będą ci, którzy myśleli, że to legendarny Tadeusz Konwicki stanowi inspirację, bazę i centralny punkt odniesienia autorki. Oczywiście,jako córka Tadeusza, Maria często wspomina ojca, jednakże w moim odczuciu egalitarnie opisuje każdego z członków rodziny. Zadowoleni będą z kolei ci, którzy spodziewali się ujrzeć (tak jak wspomniałam powyżej) rodzinę w szerszym spektrum.
Maria Konwicka jest według mnie obdarzona tzw. "lekkością pióra", książkę czytało się szybko i przyjemnie. Opatrzenie jej fotografiami z prywatnych zbiorów to prawdziwy kąsek dla ciekawskich jak to mogło być gdy "Byli sobie raz" Państwo Konwiccy.
Czytając miałam jednak w pewnym momencie wrażenie, że to bardziej autobiografia skupiona w tematyce rodziny, nie zaś biografia. Autorka nie jest w niej również obiektywna, co jest w pewnym sensie zrozumiałe, ponieważ trudno o obiektywizm kiedy opowiada się o swoich najbliższych.
To, że spodoba się fanom Konwickiego czy też Konwickich jest rzeczą oczywistą,...

książek: 1284
Iza | 2019-05-07
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 07 maja 2019

Rodzinna, wybitnie wspomnieniowa opowieść o artystycznej rodzinie Konwickich. Przy okazji o polityce, historii, emigracji, pięknych postaciach kultury i sztuki, wielkich intelektualistach i twórcach. Napisana tak, jak pamiętamy wydarzenia rodzinne - z lekkim chaosem, wybiórczo, we fragmentach. Narracja robi atmosferę wspomnień przy kominku. Do przeczytania jednych tchem.

książek: 304
mpw | 2019-05-07
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 01 maja 2019

O Konwickich, Lenicach, Wielu Innych. ...i Iwan, kot z domu Iwaszkiewiczów, świetnie i prawdopodobnie najbardziej szczerze sportretowany.
Warszawa, Nowy Jork, Paryż, Kolonia Wileńska... Konwicki, Roth, Kosiński, Tyrmand, Miłosz, Gombrowicz... Wajda, Holoubek, Czyżewska... Nie sposób by książka nie zainteresowała. Inaczej być nie może - choćby przez wyżej wymienionych. Zbiór anegdot, opowieści rodzinnych. Nostalgia, tęsknota „za”... brak czasów „dobrych”... bo PRL, a Ameryka -wiadomo-dziwaczna. I ta tęsknota... a po ’89 to upadek Kultury, sztuk... i „ach, ta dzisiejsza młodzież”... ale czyta się świetnie, szybko, z ciekawością. Niezwykła rodzina, utalentowana wszechstronnie, wybitna... Konwickiego i Innych chce się czytać teraz, oglądać- i filmy, plakaty...

książek: 2287
Wojciech Gołębiewski | 2019-05-05
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 05 maja 2019

UWAGA! ATRAKCYJNOŚĆ TEMATU WZROSŁA PO PRZEMÓWIENIU PRZEDMÓWCY TUSKA NA UW (3.05.2019), JAŻDŻEWSKIEGO, KTÓRY CYTOWAŁ KONWICKIEGO
Mam kłopoty z konstrukcją mojej wypowiedzi, więc zacznę od końca, czyli od oceny:
ZDECYDOWANE 8/10, lecz nie tyle za książkę, co za popularyzację Wielkiego Twórcy i Mądrego Człowieka, Ojca Autorki, jak i Leniców, z których Jan (1928 - 2001), wujek autorki, był twórcą polskiej szkoły plakatu i pionierem (z Borowczykiem) surrealistycznego kina absurdu, no i moim idolem. Książka jest „lekka, łatwa i przyjemna” i spełnia swoją rolę w promocji ciepłego wizerunku Konwickiego.
Nim przejdę do Konwickiego, muszę nadmienić o niebezpiecznym zjawisku na LC, tym bardziej, że w tym przypadku zwracano się i do mnie z prośbą o recenzję (porozumienie nie doszło do skutku). Otóż na LC pisze „Monika”:
„….Naprawdę ten portal staje się nieznośnie komercyjny i...

książek: 113
elka2012 | 2019-04-29
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 27 kwietnia 2019

Książkę czyta sie dobrze i lekko.I taka jest. Na pewno potrzebna, poniewaz przypomina postać i rodzinę wielkiego pisarza, który troche odszedł w niepamięć.Jednak napisana płasko.Pani Maria, poza niezprzeczalnymi pewnie talentami artystycznymi, nie jest niestety wybitną literatką.Wielokrotne powtórzenia nt. jej pracy przy animacji w Hollywood, znajomość ze znanymi i bardzo znanymi (potwierdzona dedykacjami w książkach i liścikami), a ponadto zamieszczanie jedynie mało pochlebnych detali z życia choćby J.Kosińskiego, sprawiają że przeczytałam ja jak kolejny wpis na popularnym portalu internetowym.No i kot Iwan (bardzo lubię koty), który zajmuje bardzo dużo miejsca w tej biografii.
A może tak ostro potraktowałam te książkę, bo nieopatrznie znalazła się między "Życie to wojna prowadzona każdego dnia" Oriany Fallaci, a "Życie i los" Wasilija Grossmana.

książek: 598
wiesia | 2019-04-23
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2019
Przeczytana: 21 kwietnia 2019

Recenzja przedpremierowa

Na okładce rodzina Konwickich w komplecie, oczywiście z kotem Iwanem w ramionach pisarza, reżysera i scenarzysty. Pręgowany domownik wpatruje się intensywnie w obiektyw, podobnie jak starsza z córek, Maria, która po latach opisze, jak to „byli sobie raz Lenicowie, Konwiccy, Blinstrubowie, Kubowiczowie i wielu, wielu innych”.

Porządkując mieszkanie po śmierci ojca, Maria natrafia na liczne zdjęcia, pamiątki rodzinne, listy, kartki z zapiskami i szereg innych rzeczy, które z pewnością przyczynią się do ożywienia wspomnień z przeszłości. Dzięki temu powstanie książka mająca swoją premierę już jutro.
Cieszę się, że mogłam ją przeczytać, bo niewiele wiedziałam o życiu Konwickiego. Znam trochę jego twórczość i oczywiście filmy, ale tu pojawił się „żywy człowiek”, w otoczeniu rodziny i przyjaciół.

Książka jest podzielona na cztery części, autorka nie nadała im tytułów i zastanawiałam się, co je łączy. Nie jest to bowiem oczywiste, bo Maria Konwicka z pozoru...

książek: 1117
daka | 2019-04-22
Przeczytana: 22 kwietnia 2019

„Byli sobie raz” – tytuł sugeruje zbiór anegdot, mniej lub bardziej znanych historyjek z życia…
Jednak otrzymujemy coś innego, o wiele bardziej znaczącego.

Zacznę od tego, że czyta się to znakomicie. Pani Maria Konwicka na pewno odziedziczyła po Tacie nie tylko geny i skłonności charakteru, ( na które w książce co i rusz narzeka). Odziedziczyła też niewątpliwie talent literacki. Czytanie tej książki to czysta przyjemność obcowania ze świetnym piórem i znakomitym językiem. Jest to pozycja z gatunku tych, które czyta się jednym tchem.
Nie jest to lekka literatura. Właściwie jest to książka-pożegnanie…
Z najbliższą rodziną, z najlepszymi przyjaciółmi, z zapamiętanymi światami. O tych traumatycznych przeżyciach, nieuniknionych kolejach losu p. Maria pisze z wrodzonym sarkazmem, autoironią, umiejętnością dystansowania się. Takie nastawienie jest mi bardzo bliskie i przez to też ta książka tak do mnie trafiła.
Jest przepięknie ilustrowana zdjęciami, głównie z domowego archiwum, więc...

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
zgłoś błąd zgłoś błąd