Wyzwanie czytelnicze LC

365 dni

Wydawnictwo: Edipresse
4,92 (2023 ocen i 440 opinii) Zobacz oceny
10
180
9
91
8
156
7
186
6
265
5
241
4
179
3
189
2
173
1
363
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788381176477
liczba stron
472
język
polski
dodała
karollllllla

Obrzydliwie romantyczna, skrajnie prawdziwa i inspirująca... Laura wraz ze swoim chłopakiem Martinem i dwójką przyjaciół wyjeżdżają na wakacje na Sycylię. Drugiego dnia pobytu – w swoje dwudzieste dziewiąte urodziny – dziewczyna zostaje porwana. Porywaczem okazuje się głowa sycylijskiej rodziny mafijnej, szalenie przystojny, młody don Massimo Toricelli. Mężczyzna kilka lat wcześniej przeżył...

Obrzydliwie romantyczna, skrajnie prawdziwa i inspirująca...

Laura wraz ze swoim chłopakiem Martinem i dwójką przyjaciół wyjeżdżają na wakacje na Sycylię. Drugiego dnia pobytu – w swoje dwudzieste dziewiąte urodziny – dziewczyna zostaje porwana. Porywaczem okazuje się głowa sycylijskiej rodziny mafijnej, szalenie przystojny, młody don Massimo Toricelli. Mężczyzna kilka lat wcześniej przeżył zamach na swoje życie. Postrzelony kilka razy prawie umarł, a kiedy jego serce przestało bić, przed oczami zobaczył dziewczynę, a dokładnie Laurę Biel. Gdy przywrócono go do życia, obiecał sobie, że odnajdzie kobietę, którą zobaczył.

Massimo daje dziewczynie 365 dni na to, by go pokochała i z nim została.

„Ojciec chrzestny” w połączeniu z „Pięćdziesięcioma twarzami Greya”.

 

źródło opisu: Edipresse

źródło okładki: Edipresse

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Alicja książek: 546

365 NIE

Blanka Lipińska, autorka „365 dni”, niemal z miejsca stała się wrogiem publicznym purytańskiej rzeszy czytelników (czytelniczek?). Tych samych, którzy ledwie kilka miesięcy wcześniej z wypiekami na twarzy śledzili ekranizację kolejnej części „50 twarzy Greya” i zaczytywali się w książkach Sylvii Day. Co różni autorkę z naszego rodzimego podwórka od E.L. James? Dlaczego „365 dni”, zamiast rozpalić pożądanie między nogami, rozgrzało przede wszystkim hejterów?

Naprawdę szkoda, że z okładki powieści Lipińskiej łypie na mnie tylko jedno oko ciemnowłosego przystojniaka. Chłopak (albo sprawny Photoshop) spogląda na potencjalnych czytelników z błyskiem gniewu i pożądania. Takie spojrzenie mogłoby niejednej zawrócić w głowie. Poza tym połowicznym portretem okładka jest pozbawiona ozdobników. Żadnego zachodzącego słońca, jeleni na rykowisku czy spiętrzonych wodospadów, które kojarzę z Harlequinami. Powiedziałabym nawet, że chociaż obwoluta „365 dni” nie ma w sobie nic oryginalnego, to jest miła dla oka, wręcz z klasą.

Za to toporna okazuje się historia autorstwa Lipińskiej. Massimo Toriccelli to młody szef sycylijskiej mafii. Kiedy zostaje postrzelony, doznaje wizji. W oparach bólu ukazuje mu się ona – kobieta doskonała. Po przebudzeniu się Massimo wie, że pewnego dnia ją odnajdzie i posiądzie. Pięć lat później spotyka Laurę Biel, znudzoną turystkę z Polski. Od razu wie, że była menedżerka hotelu to kobieta z jego marzeń. Nieprzyjmujący odmowy Massimo, by mieć pewność, że dziewczyna...

Blanka Lipińska, autorka „365 dni”, niemal z miejsca stała się wrogiem publicznym purytańskiej rzeszy czytelników (czytelniczek?). Tych samych, którzy ledwie kilka miesięcy wcześniej z wypiekami na twarzy śledzili ekranizację kolejnej części „50 twarzy Greya” i zaczytywali się w książkach Sylvii Day. Co różni autorkę z naszego rodzimego podwórka od E.L. James? Dlaczego „365 dni”, zamiast rozpalić pożądanie między nogami, rozgrzało przede wszystkim hejterów?

Naprawdę szkoda, że z okładki powieści Lipińskiej łypie na mnie tylko jedno oko ciemnowłosego przystojniaka. Chłopak (albo sprawny Photoshop) spogląda na potencjalnych czytelników z błyskiem gniewu i pożądania. Takie spojrzenie mogłoby niejednej zawrócić w głowie. Poza tym połowicznym portretem okładka jest pozbawiona ozdobników. Żadnego zachodzącego słońca, jeleni na rykowisku czy spiętrzonych wodospadów, które kojarzę z Harlequinami. Powiedziałabym nawet, że chociaż obwoluta „365 dni” nie ma w sobie nic oryginalnego, to jest miła dla oka, wręcz z klasą.

Za to toporna okazuje się historia autorstwa Lipińskiej. Massimo Toriccelli to młody szef sycylijskiej mafii. Kiedy zostaje postrzelony, doznaje wizji. W oparach bólu ukazuje mu się ona – kobieta doskonała. Po przebudzeniu się Massimo wie, że pewnego dnia ją odnajdzie i posiądzie. Pięć lat później spotyka Laurę Biel, znudzoną turystkę z Polski. Od razu wie, że była menedżerka hotelu to kobieta z jego marzeń. Nieprzyjmujący odmowy Massimo, by mieć pewność, że dziewczyna będzie jego, porywa ją i pod groźbą zranienia jej najbliższych zmusza ją, by spędziła z nim 365 dni. W tym czasie Laura ma mafiosa… pokochać.

Okej, wiem, co sobie pomyśleliście – to historia grubymi nićmi szyta. Z miejsca w głowie włącza się lampka ostrzegawcza albo neonowe hasło „syndrom sztokholmski”. Z drugiej strony od pokoleń wzrusza nas historia Pięknej i Bestii. Tylko złośliwcy wytykają jej podobieństwo stanu psychicznego Belli do wspomnianej reakcji zakładników. „365 dni” pod względem fabularnym naprawdę miało potencjał. Początkowo autorka dbała o uprawomocnienie akcji. Kiedy bowiem czytelnik poznaje bohaterkę, ta tkwi w nieszczególnie udanym związku. Właściwie wiadomo, że prędzej czy później się on rozpadnie. Kiedy więc Massimo – przystojny i władczy, choć niezamierzający zrobić dziewczynie krzywdy – porywa Laurę, można pomyśleć, że mimo tych dziwnych okoliczności jest szansa, że w ciągu 365 dni coś między nimi zaiskrzy. Zwłaszcza że bohaterka cichą myszką nie jest. Sęk w tym, że Lipińska postanowiła zignorować własną podbudowę czasową, która właściwie wykorzystana mogłaby uczynić jej książkę po prostu sensowniejszą.

Romans między Massimo a Laurą zaczyna się tak naprawdę od pierwszego spotkania. A właściwie zacząłby się, gdyby rozbieranie oczami można było za początek takowego uznać. Bardzo szybko bohaterka jest gotowa na seks ze swoim oprawcą. Do faktycznego stosunku dochodzi zresztą niedługo po tym, jak Laura orientuje się, że właściwie nie miałaby nic przeciwko, by Massimo ją zaspokoił. Zwłaszcza że – jak dowiaduje się czytelnik – jej poprzedni partner nie był jakoś szczególnie zainteresowany zabawami łóżkowymi, a bohaterka apetyt na seks ma spory. Psychologicznie jednak jest to zwyczajnie głupie. O ile byłabym w stanie uwierzyć w stopniowo rozwijający się, namiętny związek między porywaczem a ofiarą (niepewność co do tego, czy to prawdziwe uczucie, czy raczej syndrom sztokholmski, też byłaby ciekawa), o tyle szybkie budowanie relacji z mafiosem (raptem kilka dni?) jest dla mnie zmarnowaną okazją na ciekawą opowieść.

Inna sprawa, że to zabójcze tempo odbiera całej powieści tę seksualną lepkość, napięcie wynikające z oczekiwania. Początkowo Massimo mówi Laurze, że będzie musiała sama do niego przyjść i poprosić o stosunek. Bohaterowie nie potrafią się jednak opanować, co zresztą oboje werbalizują (zarówno w rozmowie, jak i w formie wewnętrznego monologu). Seks między Laurą a Massimo nie jest więc niczym zaskakującym ani wyjątkowym. Kiedy do niego dochodzi, nie budzi to szczególnych emocji, chociaż autorka dwoi się i troi, by czytelnika w jakiś sposób zaszokować. Wielu czytelników dało się jednak złapać w tę pułapkę. Nie wiem, jak to możliwe, że w XXI wieku – czasie łatwego dostępu do porno i wszelkich erotycznych zabawek – kogoś jeszcze szokują opisy palców wkładanych do pochwy czy odbytu albo penisów we wzwodzie. Przypominam tylko, że bestsellerowe „50 twarzy Greya” to historia z BDSM w tle.

Zresztą to chyba właśnie „przyzwyczajenie” do BDSM jest problemem „365 dni”. Czytelnicy przyzwyczaili się już bowiem do historii z zabawami w kontrolę. W tych historiach jednak zawsze są jakieś hasła bezpieczeństwa. U Lipińskiej wszystko zaś dzieje się tu i teraz, nagle, bez zapowiedzi. A przynajmniej tak to ma wyglądać… Weźmy scenę w samolocie (to pierwsze dwie czy trzy strony książki), w której Massimo – podniecony wcześniej przez swoją wyobraźnię – postanawia wykorzystać zainteresowanie stewardessy i ulżyć swoim popędom. Bez ceregieli zamyka dziewczynę w prywatnej kabinie i wpycha jej członek do ust, myśląc przy tym, jak lubi, kiedy partnerki krztuszą się jego penisem. Niby pyta ją o zgodę, ale... co niby miała zrobić zamknięta sam na sam z szefem mafii w jego prywatnym samolocie? Odmówić? Takie mniej więcej pytania zadają przeciwniczki wizji Lipińskiej, zapominając o informacjach pobocznych – że stewardessa nowa nie jest, a zachcianki Massima to powszechnie znana sprawa. W teorii więc, robiąc do niego maślane oczy, doskonale wiedziała, na co się pisze. Więcej: chciała zostać podobnie potraktowana.

I to się właśnie w głowie przeciętnemu wyznawcy pozycji misjonarskiej nie mieści. No bo jak można chcieć się dusić czyimś penisem? Jak można chcieć seksu opartego na nieprzewidywalnej dominacji? Otóż można. I kobieta też może. Może chcieć, żeby ją tak ktoś do ściany przyszpilił, pociągnął za włosy i nawet nieco poddusił. Nie jest dla mnie żadnym zaskoczeniem, że nie jest to wizja, która do sporej części czytelników zwyczajnie nie przemawia, ale zaskakuje mnie ta nietolerancja wobec podobnych pragnień innych. Skoro akceptujemy „50 twarzy Greya” i pokoje zabaw, to dlaczego nie jesteśmy w stanie zaakceptować czegoś mniej… przygotowanego? Zwłaszcza że wszystkie opisane w książce stosunki, choć dość gwałtowne i nagłe, odbywają się między ludźmi, którzy w jakimś stopniu się znają. Ich „nie” to zwykle część gry, ich pełna trwogi i oczekiwania uległość – także.

Książka Blanki Lipińskiej nie jest zła z powodu scen seksu. Te opisane są całkiem sprawnie, bez zbędnych szczegółów, komicznej plątaniny kończyn i żałosnych synonimów dla penisa czy łechtaczki. Niestety, z czasem zaczyna być coraz bardziej widoczne podobieństwo tych opisów i całość robi się nijaka. Tak czy siak, fajnie, że ludzie mogą się w „365 dniach” przespać ze sobą bez ślubu i nie robić z tego wielkiego halo. Szkoda jednak, że wszystkie te seksualne ekscesy następują tak szybko. Gdyby bohaterowie poznali się w klubie i poszli ze sobą do łóżka, a potem by to radośnie powtarzali, nie miałabym uwag. Jak jednak można z taką łatwością oddać się komuś, kto grozi twojej rodzinie?

W „365 dniach” męczyły mnie również takie rzeczy, jak ignorowanie pewnych wątków, porażająca wręcz płytkość głównej bohaterki (niepotrzebnie upodobnionej pod pewnymi względami do autorki książki) czy absurdalne zachowania Massima (szczególnie w kontekście jego pozycji, jak nieumiejętność panowania nad sobą). Książka jest momentami przerysowana do granic możliwości, co przesłania jej zalety. Postaci są niewiarygodne i zwyczajnie irytujące. Wątek chorego serca protagonistki, który pojawia się z niewiadomego powodu i wraca w przypadkowych momentach (też nie wiadomo po co), za każdym razem wywoływał na mojej twarzy zdziwienie. To jednak nic w porównaniu z historią dotyczącą dziecka. Nie będę tu o niej pisać, ale jak dla mnie – jakkolwiek można by uznać to rozwiązanie fabularne za w pewnym sensie dekonstrukcyjne – stanowiła gwóźdź do trumny „365 dni”.

Bardzo się cieszę, że erotyczną powieść wreszcie napisał ktoś taki jak Blanka Lipińska – kobieta, która wygląda, jakby była stworzona na rozkładówkę (sesję w CKM-ie widziałam i potwierdzam, że jest na czym oko zawiesić), i która nie boi się o seksie mówić wprost. Ubolewam jednak bardzo, że cała ta seksualna otwartość została przesłoniona w „365 dniach” przez fatalnie poprowadzoną historię i bohaterów, których trudno polubić i zrozumieć. Cel przyświecający autorce był więc zacny, ale droga do niego – powieść – okazała się po prostu kiepska.

Alicja Górska

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (3950)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 556
Marzena | 2018-08-31
Na półkach: Przeczytane, Strata czasu
Przeczytana: 31 sierpnia 2018

Jeżeli zamierzacie sięgnąć po tę książkę, pamiętajcie, że tego co przeczytacie, co zobaczą oczy waszej wyobraźni, nie da się już odzobaczyć!!!
Zastanówcie się czy warto...
Ja sięgnęłam, ponieważ gdzie nie spojrzę tam dyskusja na temat "365 dni", chciałam więc wyrobić sobie własną opinię...
I wiem, że w tym wypadku nie było warto.
Ale jest już za późno.
Przede wszystkim nasuwa się wniosek, że niektórzy nie powinni swoich marzeń i fantazji przelewać na papier. A jeżeli już, to zdecydowanie lepiej zrobiliby, gdyby zamiast do wydawnictwa udali się z nimi po pomoc psychologiczną, i za zamkniętymi drzwiami opowiedzieli specjaliście co się dzieje w ich głowach.
Ja, po przeczytaniu "365 dni" widzę to tak, że lekarz wstaje, przeprasza na chwilę, wychodzi z gabinetu, zamyka drzwi, po czym odkreca klamkę, której wewnetrzna część wpada do gabinetu.
Czy autorka wyciągnęłaby właściwe wnioski???

Opis książki głosi, że "365 dni" to: "Ojciec chrzestny w połączeniu z Pięćdziesięcioma twarzami...

książek: 2362

Miałam nie pisać tej opinii, ale jednak nie mogę się powstrzymać... Kiedy przeczytałam o tej książce: "Obrzydliwie romantyczna, skrajnie prawdziwa i inspirująca" - to jedyna myśl po jej przeczytaniu, jaka pojawiła się w mojej głowie, to było: "SERIO???". Ta historia nie jest ani romantyczna, ani prawdziwa, i byłoby też bardzo niedobrze, gdyby dla kogokolwiek okazała się inspirująca...

Nie przeczę, że historia w jakiś sposób wciąga, jest napisana sprawnie. Jednak cała reszta, począwszy od wizji Massima i porwania Laury, po kreację tych dwóch głównych postaci, to coś nieopisanie głupiego, strasznego i żenującego. Najbardziej raziło mnie właśnie zachowanie Laury, która jest niewyobrażalnie głupią, pustą i nie myślącą logicznie kobietą. Czy któraś z Was, jeśli zostałaby porwana, jeśli porywacz groziłby Waszej rodzinie, uwięził - zaczęłaby się zachwycać jego urodą, seksapilem, męskością? Czy jakakolwiek kobieta cieszyłaby się w takiej sytuacji zakupami w najdroższych sklepach, życiem w...

książek: 1523
rinos | 2018-07-09
Na półkach: 2018, Przeczytane
Przeczytana: 08 lipca 2018

No proszę, myślałam że niechlubne miejsce na 'gniot roku' będzie dzierżyć Pani Haner za "Piekielną miłość", ale autorka musi podzielić się tronem z Panią Blanką Lipińską.
Na plus zasługuje tylko i wyłącznie opis "365 dni", który skutecznie mnie skusił do przeczytania tej książki. Czasami zastanawiam się dlaczego wydawnictwa wydają takie pozycje – przecież tu nie ma jakiegokolwiek kunsztu literackiego.
Do tego kreacja głównej bohaterki jest nie do przyjęcia. Podejrzewam, iż autorka chciała stworzyć kobietę niezależną, pewną siebie i twardo stąpającą po ziemi. Co otrzymaliśmy? Panią dyrektor, lat 29, wulgarną i nieokrzesaną materialistkę, posługującą się językiem polskim na poziomie szkoły podstawowej.
Styl literacki całkowicie leży, cechuje go ubogie słownictwo i brak różnorodnych środków językowych. Niestety, jest to wielki minus tej historii, który całkowicie odbiera radość z jej czytania.

Pani Blanko albo Pani przyjmie konstruktywną krytykę i zrobi użytek z niepochlebnych...

książek: 439
Angelic | 2018-09-02
Przeczytana: 02 września 2018

Przeczytałam ogrom opinii o książce "365 dni" Blanki Lipińskiej i zakres ocen w granicach 1/10 do 7/10 pośród moich znajomych, całkowicie mnie zaintrygował. Postanowiłam przeczytać żeby mieć własną opinię i chyba bardziej z chęci porównania tej książki do "Kryształowych serc" Augusty Docher, w których trzon fabuły jest identyczny. Tam też Polka zostaje porwana przez 'mafioza' i przetrzymywana w jego willi.

Zarysujmy jednak akcję naszej powieści. Laura jest na wakacjach z przyjaciółmi i chłopakiem, kiedy zauważa ją don Massimo. Będąc w śpiączce miał wizję kobiety, która go 'uratowała' i kiedy zobaczył ją w prawdziwym życiu, postanowił ją porwać i dać ultimatum, zgodnie z którym, zakochałaby się w nim, w ciągu 365 dni. I tu właściwie kończy się zawiłość akcji, bo żadnych mafijnych zagrań, oprócz ochroniarzy z bronią, nie uświadczycie.

Bohaterka jest w mojej ocenie totalnie głupia. Jeśli zostajesz porwana i drugiego dnia twój porywacz zabiera cię na zakupy do obłędnych butików, a...

książek: 500
Jolka | 2018-08-30
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 30 sierpnia 2018

" 365 dni" nie wiem po jakiego czorta wzięłam się za nią.Tak jak nienawidziłam "Pięćdziesiąt twarzy Greya" tak i ta pozycja Blanki Lipińskiej jest u mnie na straconej linii.W sumie sama jestem na siebie zła ,bo przecież wyraźnie jest informacja ,że książka ocieka seksem,brutalnością..tak to się sprawdza.Bo przecież czego można oczekiwać jak na samym wstępnie główny bohater gwałci stewardesę.A sam opis jest po prostu obrzydliwy a mi osobiście brało się na wymioty, po tym miałam dosyć.Byłam jednak ciekawa gdzie ten Ojciec chrzestny.Nigdzie go jednak nie zastałam.
Fabuła banalna i w sumie do przewidzenia.Don Massimo porywa wyśnioną przez siebie dziewczynę-Polkę Laurę i daje jej rok na to by go pokochała.Oboje niewyżycie seksualnie ,nienawidzą siebie a zarazem pragną.Na tym koniec.Nie chcę tu nawet wracać do opisów scen łóżkowych,ponieważ robi mi się niedobrze.Nigdy więcej takich książek na mojej półce.
To były najgorzej wydane pieniądze i stracony czas.

książek: 1482
mania_kch | 2018-07-16
Na półkach: 2018, Przeczytane

Uprzejmie pytam co to było ???
Dlaczego to zostało wydane ???
Czyżby ktoś pomyślał, że polski/a czytelnik/czytelniczka nie ma wymagań? Zadowoli się byle ochłapem byle wrzucić tam trochę wulgaryzmów i wymieszać to z dawką podrzędnego seksu ?

Dlaczego ktoś to porównuje do Ojca Chrzestnego?!?! Moja dusza krwawiła i z bólu wyła!
Nawet porównywanie tego do 50 twarzy Greya ( chociaż i on wysokich lotów nie jest) uważam za nadużycie!! (

To było tak kiepskie, że chyba nic gorszego już stworzyć nie można, a jeśli można to na Boga nie chcę się o tym przekonać.

Dlaczego Autorko stworzyłaś taką bohaterkę? Bez szacunku do siebie bez wartości, którym mogłaby być wierna ? Czyżby na swój własny wizerunek?

Prawdopodobnie jest już druga część tej historii, mam nadzieję, że to tylko plotki, niepotwierdzone pogłoski i kontynuacja tego nigdy nie wyjdzie.
NIE POLECAM!! ABSOLUTNIE NIE!!

książek: 843
Pistacia_Vera | 2018-07-12
Na półkach: 2018, Przeczytane
Przeczytana: 12 lipca 2018

Autorka ustami swojego bohatera mówi " jakbyś opowiedziała mi film sensacyjny o silnym zabarwieniu erotycznym" i tak mniej więcej można zaklasyfikować tę książkę, która niestety nie wciąga. historia jest płytka. bohaterowie są przerysowani: piękni, seksualnie niewyżyci, w markowych ubraniach oraz drogich autach. bohaterka irytuje, jej zachowanie bardziej przypomina rozkapryszoną pijaczkę niż osobę przetrzymywaną wbrew swojej woli. bohater również irytujący, jak okazało się na końcu łatwo rezygnujący ze swoich celów jak tylko pojawiają się trudności. czytam i czuje, że to są tak zwane papierowe postaci. poza tym historia urwała się nagle i zostałam bez informacji czy to pozycja jednotomowa czy może pierwszy tom cyklu.
https://youtu.be/W32j98K7lR8
a pod tym linkiem można zobaczyć Pana, którego twarz zdobi okładkę i który wyraził chęć zagrania głównego bohatera jeżeli książka zostanie zekranizowana- dodaje gwiazdkę za optymizm.
jeżeli szukacie dobrze napisanego polskiego erotyka o...

książek: 2627
magpie101 | 2018-07-10
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 10 lipca 2018

Jedna gwiazdka tylko i wyłącznie za opis i okładkę, które zachęcają do przeczytania.
Jednak książka jest według mnie tragiczna. Dialogi głównej bohaterki na poziomie 16 latki (ma 29 lat), słownictwo rynsztokowe: „Jesteś jebnięta, wiesz o tym?|, „Waliłaś wino litrami”, „Ależ to zapierdala” i takich zwrotów jest dużo więcej.
Główna bohaterka okazuje się, ze ma chore serce, a pije alkohol w takich ilościach, ze według mnie należy zaliczyć jej picie pod alkoholizm. Do tego zachowuje się jak panna lekkich obyczajów i bogini seksu, a została uprowadzona i uwieziona przecież.
A już jej dominacja w łóżku nad Massimo, który ja porwał była groteskowa.
I najważniejsze to nie jest to książka jednotomowa, to nie skończona historia i wielki minus dla wydawnictwa, ze nie jest to zaznaczone na okładce. Nigdy nie czytam niedokończonych serii, czekając aż wszystkie tomy się ukażą, to ewidentnie jest 1 tom tej historii.
Zakończenie mnie zdegustowało, a raczej nie zakończenie tylko przebieg rozmowy...

książek: 3416
Aurora92 | 2018-09-04
Przeczytana: 04 września 2018

Opinia będzie chaotyczna, bo nie wiem, jak zebrać myśli (i rzeczywiście, kiedy skończyłam pisać opinię, okazało się, że ubranie myśli w słowa zajęło mi godzinę). Być może kogoś obrażę, ale mam to gdzieś. Czuję, że dawno nie pisałam aż tak szczerej opinii (choć zawsze takie piszę), a przede wszystkim tak zjadliwej.

Zastanawiam się, co kieruje wydawnictwami przy wyborze książek i autorów, jakim dadzą szansę. Niektórzy mają talent, a mimo to piszą od wydawnictwa do wydawnictwa i nikt (albo prawie nikt) nie jest zainteresowany. Tak było w przypadku mojej koleżanki, której na szczęście w końcu udało się wydać książkę, a debiut przyjęto bardzo ciepło. Może chodzi o zapłatę? Popularność na instagramie i innych mediach społecznościowych? A może o pewne "niestandardowe" metody przekupstwa? Nie mam pojęcia.

"365 dni" to książka promowana niemal tak silnie jak niegdyś "Dziewczyna z pociągu". Nachalnie promowana na instagramie przez pierwszoligowe celebrytki z Dodą i Natalią Siwiec na czele,...

książek: 501
Kaśka | 2018-08-20
Na półkach: Przeczytane

Nie wiem kto przed wydaniem książki widział w niej potencjał?
Idealna do śmiechu i kręcenia głową z niedowierzania nad fabułą, wypowiedziami i pytaniem czy to się komuś podoba?

365 dni na zakochanie, cóż Laura potrzebowała niecałych 2 miesięcy aby oszaleć na punkcie Czarnego - tylko jak w 2 miesiące można kogoś pokochać? Na dodatek pokochać mężczyznę który traktuje Cię jak uległą, posłuszną kobietę która będzie robiła dokładnie to co on chce - taki współczesny niewolnik. Do tego niby taka twarda, stanowcza, skromna, nic nie chciała a oczy się jej świeciły na każdy prezent i prezencik. Opisy napięć czy też zajść pomiędzy bohaterami bezgranicznie śmieszyły. Nie wiem, może w tej książce autorka umieściła swe ciche pragnienia, fantazje?

zobacz kolejne z 3940 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Bestsellery Empiku: nominacje

Katarzyna Nosowska, Katarzyna Bonda, Remigiusz Mróz, Vincent V. Severski czy Blanka Lipińska – kto z nich otrzyma statuetkę Bestsellera Empiku w kategorii literatura polska? Poznajcie wszystkie nominowane tytuły.


więcej
Trendy października lubimyczytać.pl

Październik dobiegł końca. To był dobry miesiąc dla czytelników – w telewizji debiutowały seriale na podstawie powieści, w Krakowie odbyły się Targi Książki, wydawnictwa zasypały rynek nowościami, wręczono kilka ważnych nagród literackich. Sprawdźcie, jak te wszystkie wydarzenia odbiły się na zestawieniu najpopularniejszych książek w serwisie.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd