Stróże

Cykl: Kłamca (tom 5)
Wydawnictwo: Sine Qua Non
6,9 (219 ocen i 31 opinii) Zobacz oceny
10
9
9
14
8
52
7
67
6
49
5
16
4
6
3
3
2
1
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788381291712
liczba stron
384
język
polski
dodał
Myrkul

LOKI – kłamca, oszust, zdrajca i… ostatnia nadzieja Twojego anioła stróża! Nietypowe śledztwa, dziwne międzygatunkowe przyjaźnie i całe tony niebiańskiej biurokracji… Ot, dzień jak co dzień w pracy anioła stróża. Wszystko komplikuje się – jak zwykle… – przez Lokiego: cyngla od brudnej roboty, prowodyra i sprawcę niejednego zamieszania. Tym razem nordycki bóg kłamstwa pokaże pełnię swoich...

LOKI – kłamca, oszust, zdrajca i… ostatnia nadzieja Twojego anioła stróża!

Nietypowe śledztwa, dziwne międzygatunkowe przyjaźnie i całe tony niebiańskiej biurokracji… Ot, dzień jak co dzień w pracy anioła stróża.

Wszystko komplikuje się – jak zwykle… – przez Lokiego: cyngla od brudnej roboty, prowodyra i sprawcę niejednego zamieszania. Tym razem nordycki bóg kłamstwa pokaże pełnię swoich możliwości.

Jeśli znasz i lubisz Kłamcę, Stróże sprawią, że polubisz go jeszcze bardziej. Jeśli nie znasz, oto świetna okazja, by zacząć właśnie od tej książki! A jeśli znalazłeś się w grupie, która miała autorowi za złe zakończenie tamtej historii, wiedz, że nic nie kończy się ostatecznie ani tylko na jeden sposób.

STRÓŻE ZMIENIĄ WSZYSTKO!


Na początku zasady były proste. Każdy człowiek wierzący w Boga dostawał anioła stróża, a gdy się do niego modlił, ten zyskiwał moc, by udzielić mu swego nadprzyrodzonego wsparcia. Potem jednak wszystko się skomplikowało – ludzi zaczęło przybywać błyskawicznie, ale liczba aniołów stróżów pozostawała stała i wkrótce niewystarczająca. W dodatku Wszechmogący na do widzenia zostawił garść bardzo rygorystycznych zasad. Skrzydlaci, żeby przetrwać i dalej wykonywać swoją pracę, musieli się nauczyć kombinować. A od kiedy pojawił się wśród nich Loki, nordycki bóg oszustów i kłamców, anielskie kombinatorstwo weszło na wyższy poziom. Wtedy niezbędne okazało się stworzenie nowej jednostki do spraw kontroli anielskich nadużyć. Jej organem wykonawczym stała się: W.I.N.A. Wydział Interwencyjny Nadzoru Anielskiego.

 

źródło opisu: https://www.wsqn.p

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Myrkul książek: 1217

Anielski wydział wewnętrzny

Bycie Aniołem Stróżem to ciężka praca. Zwłaszcza odkąd ludzkość rozmnożyła się do tego stopnia, że jeden Stróż musi często obsłużyć cała rodzinę. A liczba zagrożeń, miast maleć, rośnie i anioł musi być na czasie: media społecznościowe, porno, zwodniczo przyjazna popkultura. W tej sytuacji niejednemu skrzydlatemu zdarza się w desperacji nagiąć reguły. A kto strzeże Stróżów? Wydział Interwencyjny Nadzoru Anielskiego, instytucja, której aniołowie boją się jak ognia, choć ich slogan zapewnia, „Cokolwiek zrobisz, WINA jest zawsze po twojej stronie”.

„Stróże” to spin-off najpopularniejszego cyklu Jakuba Ćwieka, czyli serii o Kłamcy, jak nazywa nordyckiego boga kłamstwa i oszustw, Lokiego. Jak można wywnioskować ze wzmianek w treści, akcja książki toczy się równolegle z wydarzeniami pierwszego i drugiego tomu głównego cyklu. Sam Kłamca również pojawi się na jej kartach, ale jako postać drugoplanowa, choć istotna. Pierwsze skrzypce gra duet funkcjonariuszy WINA (tego się nie odmienia, jak lubią przypominać), czyli Butch i Zadra.

Jak pisze we wstępie do książki Ćwiek, „Stróże” początkowo mieli być niskobudżetowym serialem na YouTube’a. Serial nie doszedł do skutku (choć może dojdzie), a pisarz postanowił wykorzystać te postacie w nowej serii. Według Ćwieka całość miała przypominać klimatem „Zabójczą Broń”, choć porównanie jest moim zdaniem na wyrost, przynajmniej w tych historiach, które dostaje czytelnik. Zadra i Butch działają raczej indywidualnie i nie ma między nimi tej...

Bycie Aniołem Stróżem to ciężka praca. Zwłaszcza odkąd ludzkość rozmnożyła się do tego stopnia, że jeden Stróż musi często obsłużyć cała rodzinę. A liczba zagrożeń, miast maleć, rośnie i anioł musi być na czasie: media społecznościowe, porno, zwodniczo przyjazna popkultura. W tej sytuacji niejednemu skrzydlatemu zdarza się w desperacji nagiąć reguły. A kto strzeże Stróżów? Wydział Interwencyjny Nadzoru Anielskiego, instytucja, której aniołowie boją się jak ognia, choć ich slogan zapewnia, „Cokolwiek zrobisz, WINA jest zawsze po twojej stronie”.

„Stróże” to spin-off najpopularniejszego cyklu Jakuba Ćwieka, czyli serii o Kłamcy, jak nazywa nordyckiego boga kłamstwa i oszustw, Lokiego. Jak można wywnioskować ze wzmianek w treści, akcja książki toczy się równolegle z wydarzeniami pierwszego i drugiego tomu głównego cyklu. Sam Kłamca również pojawi się na jej kartach, ale jako postać drugoplanowa, choć istotna. Pierwsze skrzypce gra duet funkcjonariuszy WINA (tego się nie odmienia, jak lubią przypominać), czyli Butch i Zadra.

Jak pisze we wstępie do książki Ćwiek, „Stróże” początkowo mieli być niskobudżetowym serialem na YouTube’a. Serial nie doszedł do skutku (choć może dojdzie), a pisarz postanowił wykorzystać te postacie w nowej serii. Według Ćwieka całość miała przypominać klimatem „Zabójczą Broń”, choć porównanie jest moim zdaniem na wyrost, przynajmniej w tych historiach, które dostaje czytelnik. Zadra i Butch działają raczej indywidualnie i nie ma między nimi tej niesamowitej chemii, którą pamiętamy z filmowych kreacji Mela Gibsona i Danny’ego Glovera.

Może „Zabójcza Broń” to nie najlepsze porównanie, ale w nowej książce świetnie odnajdą się fani książek o Kłamcy. Agenci WINA tropią nadużycia wśród Stróży, ale jak na złość co chwile natykają się na Lokiego, który mataczy, ściemnia, nagina przepisy i ogólnie maksymalnie utrudnia im pracę. A może jednak ułatwia? Czasami trudno powiedzieć, niemniej Butch nienawidzi go z całego serca i obwinia o całe zło naszego i nadprzyrodzonego świata.

Ekipę dopełnia komisarz Jakub Ryjek, wrocławski policjant. To niemal archetypiczny gliniarz ze współczesnych kryminałów: zmęczony, ze zniszczonym życiem prywatnym, nieprzyjemnymi nawykami, niekoniecznie przyjemnym charakterem i dość elastycznym podejściem do reguł. Tylko że w przeciwieństwie do kolegów z kryminałów widzi anioły, w tym Butcha, z którym zaczyna współpracować. Czemu akurat on? Kluczem jest sprawa pewnej strzelaniny na ulicy Świdnickiej, ale nie będę wam spoilerował tej historii.

Butch, Zadra i komisarz Ryjek rozwikłują sprawy dwutorowo: gliniarz zajmuje się ludzkimi podopiecznymi, aniołowie Stróżami. W efekcie na pograniczu ich kompetencji wytwarza się dość ciekawa dynamika.

Całość stanowi udane połączenie świata Kłamcy z kryminałem. Nie znajdziemy tu klasycznych, wielopiętrowych zagadek w stylu Agathy Christie. To raczej krótkie, dynamiczne historie z dużą dawką humoru. Znajdziemy ich cztery plus epilog, spinający całość zgrabną klamrą. Czyta się je znakomicie. W przeciwieństwie do poprzednich części Kłamcy, akcja toczy się głównie w Polsce. To daje autorowi szansę do karykaturalnego przedstawienia naszego społeczeństwa. Przynajmniej mam nadzieję, że to karykatura, bo jeśli Ćwiek naprawdę widzi nas w tak czarnych barwach, to albo z nim albo z nami jest coś bardzo nie tak. Nie jest to może aż tak widoczne, jak w „Zawiszy Czarnym”, ale momentami Ćwiek mocno eksploatuje stereotyp „typowego Janusza”.

Na koniec autor zostawia prawdziwą wisienkę na torcie: scenę po napisach końcowych. A właściwie nie scenę, a całe, pełnowymiarowe opowiadanie, piąte na kartach książki. Ćwiek, wielki fan i orędownik popkultury, funduje nam chwyt rodem z Marvel Cinematic Universe. I jak to w MCU, scena po napisach końcowych to pasjonujący crossover, choć bez udziału tytułowych Stróży.

Oto na posterunku Policji w sennym polskim miasteczku spotykają się Loki, Dreszcz z Alojzym i Kędzior. Tak autor łączy trzy swoje najpopularniejsze serie: Kłamcę, Dreszcza i Chłopców, a czytelnicy zapoznani z twórczością Ćwieka łatwo mogą się domyślić jak kolosalne zamieszanie spowoduje taka kumulacja niecodziennych bohaterów w jednym miejscu.

„Stróże” to Ćwiek w wysokiej formie i na pewno nie rozczarują fanów pisarza. Jeśli ktoś czytał wcześniej cykl o Lokim, łatwiej będzie wyłapać wszystkie smaczki, ale dla nowych czytelników może to być dobre wprowadzenie w świat Kłamcy.

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (642)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 631
Roland | 2018-09-16
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 16 września 2018

Jednostka do zadań anielskich

Czytelnikowi obeznanemu z polską literaturą fantastyczną obiło się pewnie o uszy nazwisko Ćwiek. Autor wszechstronny, lubujący się bawić konwencją gatunkową, garściami czerpiący z popkultury, stworzył wiele dzieł w tym najbardziej znany cykl – „Kłamca”. Prosty przekaz, łatwy styl, dynamiczne historie pełne humoru oraz zawadiacki bohater to niektóre wyznaczniki cyklu historii o nordyckim bogu kłamstwa – Lokim, pełniącym służbę na garnuszku aniołów. Zabawa słowem, humorystyczne podejście do opowiadanych historii, wymieszanie wielu mitycznych postaci pozwoliło autorowi stworzyć własne uniwersum, które pokochały rzesze czytelników. Czasami chęć powrotu do stworzonego świata jest silniejsza niż definitywny koniec danej historii. Jakub Ćwiek nie kontynuuje ostatecznie zakończonego cyklu, lecz dzięki „Stróżom” pokazuje, że powrót jest możliwy i nic nie kończy się ostatecznie ani tylko na jeden sposób.

Książka przybliża zmiany zachodzące w...

książek: 411
Łukaszo | 2018-07-21
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Do baru wszedł młody mężczyzna. Zamówiwszy piwo, usiadł przy jednym z wolnych stolików. Sącząc złocisty napój, co jakiś czas zerkał na tajemniczego osobnika w wytartym prochowcu i o równo przyciętej bródce. Osobnik ten co chwila przeżuwał w ustach wykałaczkę i rozglądał się wokół. Zdawało się jakby na kogoś czekał. Niebawem w barze zjawił się wysoki mięśniak w grafitowej kamizelce, który od razu skierował się do gościa z wykałaczką. Ich wzajemne szepty zdawały się ginąć w barowym zgiełku. Mężczyzna skończywszy swoje piwo, kolejny raz skierował wzrok na miejsce rozmowy. Jakże wielce się zdziwił, gdy ujrzał puste miejsce, a na stoliku spostrzegł tylko wykałaczkę i pióro.

Nigdy wcześniej nie miałem styczności z cyklem "Kłamca" Jakuba Ćwieka, tym bardziej byłem ciekawy tej pozycji. "Stróże" są zbiorem...

książek: 356
czytanienaplatanie | 2018-11-28
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 26 listopada 2018

Czy anioły to cherubinki o błękitnych oczętach i blond lokach, okalających słodką twarzyczkę? Według Jakuba Ćwieka, z pewnością nie. Spójrzcie tylko na okładkę, hmm, fajnie byłoby mieć takiego stróża. Błękitem oczu i blond czupryną może się tu poszczycić tylko Loki, choć do anioła mu daleko, wszak nie bez powodu zwą go Kłamcą.

Książka składa się z kilku opowiadań, które łączą świetnie zarysowane postacie głównych bohaterów, czyli aniołowie Butch i Zadra, komisarz Jakub Ryjek, który przez przypadek został świętym, czy w końcu sam Loki, z nieśmiertelną wykałaczką w kąciku ust. Najważniejszą instytucją czuwającą nad przestrzeganiem prawa jest WINA, czyli Wydział Interwencyjny Nadzoru Anielskiego. Aniołowie piastujący rolę stróży, niejednokrotnie w dobrej wierze próbują wpływać na życie swoich podopiecznych, mimo, że robić tego nie powinni. Obchodzenia przepisów uczy ich oczywiście Kłamca. Rolą Butcha i Zadry, przy współpracy z Ryjkiem jest wyłapywać takie niesforne jednostki. W...

książek: 1948
Lavenda | 2018-06-17
Przeczytana: 2018 rok

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Mam wrażenie, że "Stróże" to jakieś dalekie echo "Grimm City" w rekwizytach z "Kłamcy". Nie żebym się dobrze nie bawiła, choć po przeczytaniu ostatniego tomu o Lokim długo się na Autora wściekałam o finał i wracałam do świata "Kłamcy" z pewnym czytelniczym "fochem". "Stróże" to dobra rozrywka, ale naprawdę ubawiłam się przy ostatnim opowiadaniu, literackim crossoverze, gdzie Autor umieścił w jednym miejscu postacie z uniwersum różnych powieści. I tak oto spotkali się Dreszcz, Chłopcy z Dzwoneczkiem i Kłamca. Fajny misz-masz.

książek: 2588
Chrisstofferr | 2018-06-17
Przeczytana: 10 czerwca 2018

Czy muszę komukolwiek przedstawiać cykl Kłamcy? Mam nadzieję, że nie. Jednakże, gdyby ktoś się taki zdarzył, czytając te słowa wiedz, że sięgniesz po tę pozycję i od razu się w niej odnajdziesz. Jakub Ćwiek tak zręcznie operuje słowem i znanymi schematami, wplątując w treść książki tyle odniesień popkulturowych, że gdy zasiadasz do lektury od razu czujesz się jak w domu. Poza tym uniwersum Lokiego barwne, ciekawe i wypełnione zapadającymi w pamięć charakterami. Wprowadzenie kolejnych było zdecydowanie pozytywnym pomysłem ze strony autora. Ryjek, Butch i Zadra to kolejni bohaterowie którzy dadzą nam dawkę przedniego humoru, jednocześnie pojawiając się wraz z Lokim w centrum wydarzeń.
A na sam koniec jest jeszcze jeden smaczek, który każdemu powinien przypaść do gustu, za który należy podziękować Iwo Strzeleckiemu. Bez niego tego by nie było. Także de mnie tysiąckrotne dzięki i peany na cześć tego pana. Bo wyobraźcie sobie sytuację gdy w jednym pomieszczeniu spotyka się Kędzior,...

książek: 749
Rachelcia | 2018-10-03
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 03 października 2018

Choć twórczość Ćwieka jest mi bliska, to nigdy nie czytałam serii o Kłamcy. Poważnie. Aż tu nadarzyła się okazja, żeby to nadrobić - powrót do uniwersum pod postacią serii "Stróże". Kilka opowiadań stanowiących spin-off do opowiastek o Lokim, który utrudnia aniołom pracę. Tutaj pierwsze skrzypce gra WINA, czyli Wydział Interwencyjny Nadzoru Anielskiego - specjalna jednostka aniołów stróżów. Bohaterami nowelek są dwaj tytułowi Stróże, Zadra i Butch, Loki oraz wplątany we wszystko wrocławski policjant komisarz Jakub Ryjek. Jest mnóstwo przekleństw, matactw, intryg, zwariowanych pomysłów, śledztw i tajemnic. Czyta się szybko i lekko. Dodatek po epilogu odpuściłam, bo już miałam okazję czytać "Chyba śnisz".

książek: 65
kakalaczka | 2018-06-11
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 11 czerwca 2018

Książkę czyta się bardzo dobrze, wciąga i trzyma do ostatniej strony. Oczywiście polecam wszystkim fanom serii o Kłamcy, ale znajomość wcześniejszych przygód Lokiego nie jest konieczna żeby dobrze się bawić podczas czytania. Całkowitym mistrzostwem jest umieszczony po epilogu dodatek "Chyba śnisz" czyli scena po napisach końcowych, jednak największą frajdę sprawi on osobom zaznajomionym ze wszystkimi seriami książek fantasy autorstwa Jakuba Ćwieka. Z niecierpliwością czekam na drugi tom przygód Stróży.

książek: 704
Monika | 2018-07-11
Przeczytana: 11 lipca 2018

Co tu dużo mówić: cieszy mnie powrót do świata Kłamcy. Dużo śmiechu, niesamowitych akcji i świetnie wykreowane postacie. Już jestem ciekawa z czym komisarz Ryjek, Zadra i Butch będą musieli się zmierzyć w kolejnej części.

książek: 955
Marcin | 2018-06-18
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 16 czerwca 2018

Czy mi się podobała tak, czy liczyłem na lepszą tak, czy się zawiodłem nie.
Loki poszedł na współpracę z aniołami, ale czy zdawali oni sobie sprawę z konsekwencji, zdecydowanie NIE. Anioł stróż, jak się dowiadujemy nie każdy go ma teraz bardziej przypada na jedną rodzinę (i to tylko katolików)> Od niedawna pomaga im Loki (bóg kłamstw) więc pierwszą rzeczą jaką ich nauczył jest jak kombinować i omijać niewygodne tematy, świadczy im także usługi w zamian za pióra.
Dlatego też powołano W.I.N.A. wokół którego toczy się akcja tej książki jest to instytucja nadzorująca wykroczenia popełniane przez Stróżów.
Książka wciąga, czyta się ją naprawdę lekko i przyjemnie a dodatek po zakończeniu książki jest taką wisienką na torcie, gdyż spełniają się marzenia wielu czytelników. BO wyobraźcie sobie co by było gdyby w jednym miejscu spotkali się Dreszcz, Dzwoneczek i jej Chłopcy a w kotle mieszałby Loki.
Fajna pozycja z gatunku tych lżejszych.

książek: 82
Na półkach: Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: 10 sierpnia 2018

Jeśli ktoś polubił "Kłamcę" to "Stróże" może brać w ciemno. Trochę zaplątana początkowo historia z czasem nabiera rozpędu. Świetne dialogi. Cudowne riposty. Nie raz śmiałam się w głos.
Postacie bardzo wyraziste i jeszcze ten Ryjek.
Jako fanka Chmielarza, bajki "Vaiana" i ledwo początkujący czytelnik książek z gatunku fantazy jestem oczarowana i czekam na więcej.

zobacz kolejne z 632 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Kłamstwo zrodzone

Jakub Ćwiek powraca do swoich literackich korzeni. Sprawdźcie, jak autor wspomina tworzenie pierwszych części cyklu i dlaczego zdecydował się na wydanie kolejnej części. 


więcej
Patronaty tygodnia

Nawet najwięksi wielbiciele ciepła muszą przyznać,  że w taką pogodę topią się lody, czekolada i nasze organy wewnętrzne. Aby umilić wam kolejne siedem dni nieznośnego upału, proponujemy trzynaście książkowych nowości, które nawet w taki skwar pozostaną nienaruszone i będą idealnym dodatkiem do leżaka i roztopionych lodów.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd