Bóg nie jest automatem do kawy. Rozmowa z księdzem Zbigniewem Czendlikiem

Tłumaczenie: Julia Różewicz
Wydawnictwo: Dowody na Istnienie
7,11 (118 ocen i 18 opinii) Zobacz oceny
10
8
9
9
8
27
7
39
6
22
5
9
4
2
3
0
2
2
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Postel hospoda kostel
data wydania
ISBN
9788365970268
liczba stron
312
język
polski
dodał
LubimyCzytać

Najpopularniejszym księdzem w ateistycznych Czechach jest Polak. Ksiądz Zbigniew Czendlik przyjechał do Czech w 1992 roku i szybko zdobył wielką popularność. Ugruntowały ją programy telewizyjne, które prowadził oraz książka Postel, hospoda, kostel – co po polsku znaczy: łóżko, knajpa, kościół – w której odpowiadał na pytania Markéty Zahradníkovej. W Czechach książka stała się bestsellerem i...

Najpopularniejszym księdzem w ateistycznych Czechach jest Polak. Ksiądz Zbigniew Czendlik przyjechał do Czech w 1992 roku i szybko zdobył wielką popularność. Ugruntowały ją programy telewizyjne, które prowadził oraz książka Postel, hospoda, kostel – co po polsku znaczy: łóżko, knajpa, kościół – w której odpowiadał na pytania Markéty Zahradníkovej. W Czechach książka stała się bestsellerem i zdobyła literackie nagrody.

Na kazaniu ksiądz Zbigniew oznajmia, że Bóg nie jest ciekawy tego, co zrobiliśmy źle – ciekawi go to, co zrobiliśmy dobrze.

Początek pierwszej mszy w niedzielę przesunął z ósmej rano na wpół do dziesiątej. Kobiety protestowały, że nie zdążą ugotować obiadu, ale młodzieży to odpowiadało. („Dla mnie – mówi w książce – to i tak jest wciąż za wcześnie, przecież msza święta jest pamiątką ostatniej wieczerzy, a nie pierwszego śniadania”).

W seminarium nudziło go analizowanie Biblii, zwłaszcza Starego Testamentu. („Do Pisma Świętego podchodzę jak do listu miłosnego. Zachwycam się jego treścią, ale przecież nie będę mu robił sekcji zwłok”).

​Lubi szczerość i nieudawanie. A nie przepada za tymi, którzy dążą do świętości. („Zbytnia świętość przeszkadza w rozwoju”). Żartuje, że ten biedny Pan Bóg już nie wie, gdzie się schować przed kimś obsesyjnie dążącym do świętości.

​Jego celem jako proboszcza nie jest pełny kościół. („Nie jestem menagerem gwiazdy rocka, żebym napełniał stadiony”). Stawia na jakość relacji z tą nieliczną garstką, która z przekonaniem wierzy.

W niszczejącej części plebani wybudował dom dla rodzin adopcyjnych, które nie miały szans na mieszkanie.

W przeciwieństwie do innych proboszczów ma dodatkowe źródło zarobków w telewizji, prowadzi talk-show. Uważa, że jego popularność służy temu, żeby ludzie go słuchali jako księdza. To, co zarabia, rozdaje potrzebującym. A jeśli coś mu zostanie, kupuje francuską wodę kolońską i sery.

Ksiądz prymas powiedział publicznie, że jeden ksiądz taki jak on, to jeszcze nie jest w Kościele katolickim problem. Byłby, gdyby pojawiło się takich księży dziesięciu.

„Ksiądz Czendlik u nas nie mógłby się zachowywać jak w Czechach. Mam wrażenie, że jest on trochę polskim uchodźcą. Drodzy Czesi, dlaczego nam go nie zwrócicie? Może i ja, który uważam się za niewierzącego, wróciłbym pod jego skrzydłami do Kościoła. Zbigniew Czendlik wywołuje we mnie chęć poszukiwania w Kościele czegoś nowego” – z tekstu Mariusza Szczygła do czeskiego wydania książki Bóg nie jest automatem do kawy.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Silverq21 książek: 598

Czyny, nie słowa

Któż by pomyślał, że po lekturze „Porwania Edgarda Mortary", czyli przybliżenia sprawy, która postawiła kościelnych dostojników pod ścianą i fundamentalnie zmieniła relację świecko-religijną, w moje ręce trafi coś w kontrze do tej pozycji. I to w żadnym razie dysputa wygładzająca czy usilnie chwaląca Pana w sposób, do którego mogliśmy w ostatnim czasie przywyknąć. Bardziej pójście w inną, mniej znaną stronę, co wcale nie znaczy, że nie wartą sprawdzenia. Wszystko za sprawą rozmowy z polskim księdzem Zbigniewem Czendlikiem, który praktycznie od samego początku czyni swoją duszpasterską posługę w Czechach i zyskał tym sobie całkiem sporą popularność.

Po przeczytaniu całości trudno mi się dziwić temu zainteresowaniu. Przede wszystkim dlatego, że ksiądz Czendlik prezentuje jakże zdroworozsądkowe podejście do rzeczywistości i twardo stąpa po ziemi. Rzadko przecież zdarza się, by ktoś o tej pozycji potrafił przyznać się do uczucia wstydu, drobnych wpadek tak dobrze znanych nam samym, które boleśnie zatruwają pamięć w losowych momentach. Albo zbytniemu przywiązaniu do drogich perfum czy serów.

To rzecz jasna ludzkie, bardzo ziemskie pierwiastki osoby jednak z innej egzystencjalnej parafii. Jednak bardzo dobrze wprowadzają w religijne przekonania kapłana. Kogoś, kto potrafi z jednej strony powiedzieć, że Pismo Święte nie jest szczególnie potrzebne do odpowiedniego podejścia do wiary, krytykować modlitwę na pokaz, a przy tym wykazać na czym naprawdę polega miłość do Boga, ukazać jak...

Któż by pomyślał, że po lekturze „Porwania Edgarda Mortary", czyli przybliżenia sprawy, która postawiła kościelnych dostojników pod ścianą i fundamentalnie zmieniła relację świecko-religijną, w moje ręce trafi coś w kontrze do tej pozycji. I to w żadnym razie dysputa wygładzająca czy usilnie chwaląca Pana w sposób, do którego mogliśmy w ostatnim czasie przywyknąć. Bardziej pójście w inną, mniej znaną stronę, co wcale nie znaczy, że nie wartą sprawdzenia. Wszystko za sprawą rozmowy z polskim księdzem Zbigniewem Czendlikiem, który praktycznie od samego początku czyni swoją duszpasterską posługę w Czechach i zyskał tym sobie całkiem sporą popularność.

Po przeczytaniu całości trudno mi się dziwić temu zainteresowaniu. Przede wszystkim dlatego, że ksiądz Czendlik prezentuje jakże zdroworozsądkowe podejście do rzeczywistości i twardo stąpa po ziemi. Rzadko przecież zdarza się, by ktoś o tej pozycji potrafił przyznać się do uczucia wstydu, drobnych wpadek tak dobrze znanych nam samym, które boleśnie zatruwają pamięć w losowych momentach. Albo zbytniemu przywiązaniu do drogich perfum czy serów.

To rzecz jasna ludzkie, bardzo ziemskie pierwiastki osoby jednak z innej egzystencjalnej parafii. Jednak bardzo dobrze wprowadzają w religijne przekonania kapłana. Kogoś, kto potrafi z jednej strony powiedzieć, że Pismo Święte nie jest szczególnie potrzebne do odpowiedniego podejścia do wiary, krytykować modlitwę na pokaz, a przy tym wykazać na czym naprawdę polega miłość do Boga, ukazać jak często nasze wspaniałe słowa niwelowane są przez wątłe czyny.

Jeśli przyjrzeć się nowoczesnym księżom, można zauważyć pewną nić łącząca wszelkie postulaty, a mianowicie taką, że każdy musi swoją wiarę odnaleźć i wykuć na własną modłę. Podejście Zbigniewa Czendlika znakomicie się w te ramy wpisuje. Nie zmusza on nikogo do przychodzenia na łamy kościoła czy bezwarunkowego trzaskania pacierzy. Zamiast tego zachęca do pomocy bliźnim, bezpośredniego kontaktu z ludźmi w potrzebie.

Aspektem, o którym nie warto zapominać jest mimowolnie pojawiające się porównania polskiej i czeskiej rzeczywistości na niwie religijnej właśnie. Podejścia do duchownego, ale także samych wyznawców. Mentalności, która często może zaskakiwać szczególnie gdy próbujemy ją zestawić z nikczemnie zakorzenionymi stereotypami. Z jednej strony dowiadujemy się więcej o innych, z drugiej zaś o sobie i jest to rachunek zysków z gatunku tych wartościowych.

Odczuwam swoisty niedosyt po tej lekturze, ale może właśnie tak powinno być. Podobnie jak wciąż winniśmy pielęgnować w sobie głód wiary, tak i w przypadku książkowego przedstawienia pewnych prawd i spostrzeżeń, zwyczajnie nie ma co przesadzać. Grunt by z tych przeczytanych słów wyłoniły się czyny, a tu już piłeczka przechodzi na stronę czytelnika, który jeśli jest otwarty na nowe, mniej szablonowe podejście do religii nie powinien czuć się zawiedziony.

Patryk Rzemyszkiewicz

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (571)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 3711

Bardzo ciekawie poprowadzona rozmowa z osobą duchowną, bynajmniej nie uważająca się za wyjątkowo oświeconą w sprawach wiary, ze względu na wykonywany zawód, a dość ułomną, jako człowiek świadomy swych wad, czy też braku doświadczenia w pewnych kwestiach. Rzadko zdarza się duchowny z taką empatią, który potrafi być blisko człowieka, bez względu na to czy ten jest czy nie jest wierzącym. Potrafi toczyć dyskusje nie zasłaniając się wyższą rangą swego powołania. Ma odmienne spojrzenie na tekst Biblii, nie uważa, iż prawdziwy katolik musi osobiście się z nią zapoznawać, bo nie to czyni go bardziej uduchowionym. Otwarcie mówi o tym, że w stanie duchownym również przebywają księża ateiści, co nie znaczy, iż bezcelowe jest prowadzenie z nimi rozmów na tematy boskie. Trzeba pamiętać, że ktoś o odmiennych poglądach jest w stanie poszerzyć nasze horyzonty.

Właściwie, to jak ks.Czendlik podchodzi do swojej posługi, jest bliskie mojemu postrzeganiu prawdziwego sługi bożego. NIe same słowa, a...

książek: 60
Patrycja | 2018-09-26
Na półkach: AVERAGE, Przeczytane
Przeczytana: 25 września 2018

Nie powiem lekko się czyta, ale moim zdaniem książka bardziej przereklamowana niż warta uwagi. Po Prostu wywiad z księdzem Polakiem, który pracuje w Czechach.

książek: 3357
Snoopy | 2018-07-13
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 13 lipca 2018

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

To smutne, że ksiądz, który mówi w zasadzie prawdy oczywiste, ale z empatią do człowieka i bez nadużywania kościelnego żargonu, na tle polskiego duchowieństwa jawi się jako oryginał, dla niektórych może nawet lekko kontrowersyjny. Ech...

książek: 783
Guzikowianka | 2018-06-25
Przeczytana: 20 czerwca 2018

Pierwszy raz Czendlika spotkałam czytając wywiad z nim na gazeta.pl bodajże. Nie powiem żeby mnie zachwycił ale na pewno zaintrygował. Dlatego intensywnie czekałam na książkę. Doczekałam się i jestem zadowolona. W pełni spełniła moje oczekiwania. Zastanawiałam się z jakiego domu, z jakiej rodziny pochodzi. Co zdecydowało o takiej, a nie innej drodze życiowej Czy było łatwo, czy trudno. Nie znałam wcześniej sytuacji kościoła katolickiego w Czechach i nawet nie zaprzątałam sobie tym głowy zakładając, że jest podobnie jak w Polsce.
Na wszystkie pytania otrzymałam odpowiedź. Wiem już jak funkcjonuje „wiara” w laickim kraju. Dodatkowo wiem, że wiara (i praktyka) nie musi być sztywna, nawet w wykonaniu księdza, żeby była prawdziwa. Że ksiądz to nie ponad-człowiek, który unosi się 10 cm nad ziemią, a po święceniach przestaje być facetem.
Jedna gwiazdka „zgubiona” za dowcipy w nadmiarze. To nie do końca mój styl. Poza tym - polecam ręcami i nogami.

książek: 1072
wkwiatki | 2018-04-02

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Intrygująca książka, jeszcze bardziej intrygujący człowiek. Nie mówię "dobra", ale intrygująca właśnie. Bo zaczyna się nierówno; jakby trema ją zjadła i choć miała przygotowany szablon i określony temat, w ostatniej chwili zmieniła zdanie i zaczęła mówić o czymś mniej wstydliwym. Dlatego właśnie byłam rozczarowana, ale tylko na początku. Sytuacja się zmieniła. Muszę powiedzieć, że napawa mnie pocieszeniem i wzruszeniem, że są jeszcze w pobliżu księża, którzy najpierw są ludźmi i myślą po ludzku, a dopiero później są księżmi. O Czendliku chciałoby się powiedzieć: normalny, zwyczajny, prosty. A nie można, bo w obecnych realiach normalność jest inna. Wszystkim, którzy chcą nauczyć się patrzeć na życie ot tak, którzy nie wierzą, bo nie widzą normalności wśród kleru, którzy zapętlili się w wyznawaniu zasad, razem z Czendlikiem przypominamy, że Pan Bóg stworzył ich tylko 10. A poza tym stworzył Czendlika i nie jest to wcale mniejsza zasługa.

książek: 40
Pisacja | 2018-06-07
Na półkach: Przeczytane

„Trzech proboszczów miało problem z nietoperzami w wieży kościelnej. Pierwszy mówi: „Złapałem je wszystkie do wora i wywiozłem poza wieś. I wyobraźcie sobie, że znów wróciły na wieżę. Drugi na to: „Ja zrobiłem to samo, tylko wywiozłem je dwadzieścia kilometrów dalej, ale po dwóch dniach i tak wróciły”. Trzeci zaś się chwali: „A ja je przejrzałem. Złapałem wszystkie do worka i udzieliłem im chrztu. Od tamtej pory żaden w kościele się nie pojawił” - tak o potrzebie świadomego przyjmowania sakramentów opowiada Zbigniew Czendlik, najpopularniejszy polski ksiądz w ateistycznych Czechach, który od lat posługę kapłańską pełni w Lanskorun.

Ksiądz, który na drzwiach sypialni powiesił tabliczkę „Budzić w razie pożaru lub zniesienia celibatu”. Ksiądz, który nie nosi sutanny, uparcie twierdząc, że świecić trzeba przykładem, a nie koloratką, za to bez problemu włożył czerwone szpilki do sesji zdjęciowej promującej równość kobiet i mężczyzn. Ksiądz, który poranną mszę przeniósł na dziewiątą...

książek: 480

Zabawna i dająca do myślenia rozmowa z polskim księdzem, który prowadzi parafię w czeskim miasteczku. Dobra lektura dla każdego chrześcijanina i proboszcza. O tym, czy ważniejsza jest msza czy miłość do ludzi, czy potrzebna ci intercyza, jeśli kochasz swoją żonę? W rozmowie padają też trudne pytania o celibat księży i zarobki. Warto sięgnąć jeśli jesteś wierzący i jeśli niekoniecznie.

książek: 358
Opera | 2018-06-18
Na półkach: Ulubione, Przeczytane
Przeczytana: 18 czerwca 2018

O powołaniu, miłości , rodzinie. Do tańca i do różańca.O samotności ,knajpie, stosunku do celibatu.Z dystansem do siebie, doskonale zna swoje mocne i słabe strony. Człowiek z krwi i kości.Ma swoje zdanie nt. historii i jej wpływu na Kościół i nie boi się go ujawnić. Ma pomysł jak ożywić naszą wiarę .Głośno i odważnie nawołuje,aby wyjść do ludzi i czynić dobro pośród nich. (...) Powinniśmy budować nie kościoły , ale świat wokół nas (...)Bogaty wewnętrznie człowiek , który chętnie dzieli się sobą. Nie unika żadnych tematów. Głośno wypowiada swoje zdanie , zdanie człowieka inteligentnego i mądrego. Naprawdę warto zajrzeć.

książek: 186
Niewiemkimjestem92 | 2018-08-11
Na półkach: Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: 11 sierpnia 2018

Książka ukazuje, że ksiądz też jest człowiekiem i też może mieć swoje zdanie na różne tematy. Bardzo miła lektura, która posiada także wątki potrafiące rozśmieszyć czytelnika.

książek: 936
Salma | 2018-10-08
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 28 sierpnia 2018

Z racji, że za klerem nie przepadam, nie jestem w stanie wyjaśnić, dlaczego przeczytałam tę książkę. Chyba jedynie ze względu na intrygujący tytuł i na jej popularność już przed wydaniem. Postanowiłam, że zacznę, spróbuję, a potem, to się zobaczy, czy warto tę książkę dokończyć. Do momentu podejmowania decyzji o sfinalizowaniu lektury nie dotarłam, bo po prostu wcześniej ją przeczytałam, od deski do deski. Książka porywa. ten cały Czendlik to gość z głową na karku. Ksiądz, ale jakiś taki normalny, życiowy, jakby określiła go moja mama. To taki szczery, prosty ksiądz, który nie boi się być po prostu człowiekiem. Ot ksiądz, który za życia jeszcze nie poczuwa się do bycia świętym. Taki, który jakimś cudem nie boi się przyznać, że ma różne ciągoty, że podobają mu się kobiety, a nawet czasem się w nich zakochuje, że alkohol go kusi, a nawet czasem się nim upija, że jest po prostu zwykłym człowiekiem, którego kusi wiele pokus, popełnia błędy, doznaje porażek. Taki po prostu normalny...

zobacz kolejne z 561 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Powiązane treści
Bulwarowy proboszcz

Urodził się w Brennej, dorastał w Dębowcu. Po skończeniu seminarium w Katowicach wyjechał do Chorzowa, a potem – do Czech. Dziś jest proboszczem w niewielkim Lanškrounie i – według gazety „Denik” – jednym z dziesięciu najbardziej wpływowych Czechów. Ma swój talk-show w telewizji i program w radiu, przyjaźni się z celebrytami. Media nad Wełtawą okrzyknęły go nową twarzą czeskiego Kościoła.


więcej
Patronaty tygodnia

Pierwszy tom nowego cyklu Vincenta V. Severskiego, zbiór opowiadań brytyjskiej pisarki nigeryjskiego pochodzenia, poradnik Magdaleny Witkiewicz o tym, jak wydostać się z Czarnej D., książki o chłopakach, którzy lubią robić na drutach i dziewczyna, które lubią się bić - to tylko niektóre z naszych propozycji. Zobaczcie sami jakie tytuły polecamy w tym tygodniu.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd