Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

My, dzieci z dworca ZOO

Tłumaczenie: Ryszard Turczyn
Wydawnictwo: Wydawnictwo Iskry
7,42 (24393 ocen i 1667 opinii) Zobacz oceny
10
2 303
9
3 734
8
4 922
7
7 913
6
3 136
5
1 717
4
275
3
325
2
28
1
40
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Wir Kinder Vom Bahnhof Zoo
data wydania
ISBN
832070801X
liczba stron
244
język
polski
dodała
okruszek

Światowy i krajowy bestseller. Przejmujący prawdziwością opisów pamiętnik narkomanki. Christiane F. opowiada swoją historię oraz dzieje rówieśników, przyjaciół, często bardzo młodych narkomanów, z których wielu tragicznie kończy życie, nie mogąc zerwać z nałogiem.

 

źródło opisu: http://iskry.com.pl/

źródło okładki: http://iskry.com.pl/

Brak materiałów.
książek: 722
alice | 2015-06-11
Na półkach: Przeczytane, Must read, 2015
Przeczytana: 17 maja 2015

Relacja nastoletniej narkomanki z Berlina Zachodniego. Po prostu.

Wielu czytelników zna słowa Emila Ciorana: "Książka powinna w duszy czytelnika wywoływać obrażenia." Nie sądziłam, że te obrażenia mogą być tak poważne, że nie będę
w stanie napisać tej recenzji...

Kilka dni później...

Drugie podejście... Chyba się nie da. Za trudne dla mnie. Nie umiem zrecenzować bowiem życia drugiego człowieka. A tym właśnie jest ta książka. Samym życiem.

Ale mogę opowiedzieć Wam o emocjach.
Emocjach, które mną targały i targają na dal.

Po pierwsze - smutek. Że Świat zły. Że ludzie ślepi. Że nie ma ratunku dla tylu młodych, zagubionych ludzi.

Po drugie - złość. Że się pakują w takie bano. Że na własne życzenie niszczą siebie.
Że są egoistami. Bo chcieli tylko spróbować... Ale co to za tłumaczenie?! Z drugiej strony
to dzieci... Gdzie rodzice? Gdzie jakakolwiek pomoc?

Po trzecie - zrozumienie. Bo Świat był zły. Bo potrzebowali ucieczki. Bo nikt im nie pomógł. Bo ludzie wolą być ślepi. Bo może tak było po prostu łatwiej.

Po czwarte - znów złość. A dokładnie wtedy, kiedy dowiaduję się, że autorka tych wspomnień, dalej ćpie... Złość na zmarnowane szanse. Złość na bezsilność.

Dla mnie ta książka, ma jednoznaczny przekaz. Nie jest to kiwanie paluszkiem,
że narkotyki są złe. To historia ludzi z krwi i kości, którzy poznali, że tak właśnie jest. Choć zrozumienie i otworzenie się na brutalną prawdę o nałogu, niekoniecznie skutkowało jakąkolwiek zmianą.

Na koniec, przytoczę słowa jednego z bohaterów. Fragment listu pożegnalnego, napisanego przed tym, jak oddał Złoty Strzał:

Niech ten list będzie ostrzeżeniem dla wszystkich, którzy stoją przed decyzją: A może ja też spróbuję? Idioci, popatrzcie na mnie.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Sport 2

Opinie czytelników


O książce:
Awaria małżeńska

Książkę tą dostałam w prezencie. Nie żałuję. Ubaw po pachy z morałem. Otóż 2 kobiety z tego samego wypadku autobusu trafiają połamane do jednej sali s...

zgłoś błąd zgłoś błąd