Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Kłopoty w Hamdirholm

Seria: Asy Polskiej Fantastyki
Wydawnictwo: Fabryka Słów
7,38 (317 ocen i 33 opinie) Zobacz oceny
10
30
9
45
8
77
7
86
6
44
5
25
4
2
3
6
2
0
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375741612
liczba stron
344
słowa kluczowe
fantasy
język
polski

Hej ho, hej ho, na handel by się szło! Tak, tak, to już nie te czasy, kiedy krasnoludy nie wychylały nosa z najgłębszych szybów kopalni. Nadeszła nowa era – era kupiectwa, era kontaktów między rasowych i – co najważniejsze – era zysku. A Pradziadek Dolgthrasir już dopilnuje, żeby klan Hamdira był w awangardzie zmian. Choćby miał swoich ziomków tam zaciągnąć za brody! Inaczej mówiąc: za górami,...

Hej ho, hej ho, na handel by się szło! Tak, tak, to już nie te czasy, kiedy krasnoludy nie wychylały nosa z najgłębszych szybów kopalni. Nadeszła nowa era – era kupiectwa, era kontaktów między rasowych i – co najważniejsze – era zysku.
A Pradziadek Dolgthrasir już dopilnuje, żeby klan Hamdira był w awangardzie zmian. Choćby miał swoich ziomków tam zaciągnąć za brody!
Inaczej mówiąc: za górami, za lasami, za rzekami żył sobie klan Hamdira. Wykuwali szyby w kopalniach, wypasali kozy, tłukli się czym popadło z sąsiednim klanem swoich odwiecznych wrogów. Aż przyszła wiosna... A wiosna jaka jest, każdy wie – śniegi topnieją, kwiatki kwitną, hormony szaleją... Z wiosną zawsze nadchodzą kłopoty.
W „Kłopotach” znajdziesz WSZYSTKO, co klasyczne, archetypiczne fantasy mieć powinno! Do tego końska dawka śmiechu i kpiny. Czy może być coś lepszego?

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 390
Wujek_Grzyb | 2013-06-30

Od kiedy tylko pamiętam zawsze lubiłem Krasnoludy, w każdej grze , kiedy można było wybrać to rasę zawsze to robiłem. Fascynowała mnie ta ich tajemniczość, siła, to, że najczęściej mieszkały w kopalniach (przeważnie złota), albo te ich wielkie topory, które stosowali w walce i oczywiście ich długie brody. I właśnie ich jest najwięcej w książce Wojciecha Świdziniewskiego a do tego elfy, nieumarli, barbarzyńcy a nawet jeden wampir i smok się trafiły, czyli to, co klasyczne, archetypiczne fantasy powinno mieć!

Nie mamy tu jednego głównego bohatera i nawet jak by ktoś próbował stwierdzić, kto w tej książce nim jest miał by problem. W książce dwie postacie odgrywają główne role.

Dolgthrasir najstarszy z krasnoludów i dzięki temu noszący najdłuższa brodę w kopalni Hamdriholm, co za tym idzie trzymający władze nad cała kopalnia. Robiąc interesy, które jego zdaniem przyniosą im dochody, często odstępuje od tradycji i łamie to, co było od tysięcy lat. To dzięki mu w kopalni pojawiają się takie indywidua jak wampir uciekający przed królewskim patrolem, lub banda martwiaków, którzy to namawiają starca na rozkręcenie hotelu dla nieumarłych w kopalni.

Druga postacią, którą można uważać za główna osobę książki jest Baugi prawnuczek Dolgthrasira. Który to po długiej nie obecności w kopalni powraca do niej z pewna tajemnicza osoba. To właśnie Baugi ze swoimi problemami i rozterkami miłosnymi jest najciekawsza postacią z wszystkich krasnoludów.

Ale to nie tylko te dwie postacie są niezwykłe, tu cały ród Hamdira jest inny niż wszystkie wcześniej znane mi Krasnoludy. I może, chociaż maja te wszystkie cech, co inni, czyli są wspaniałymi górnikami i rzemieślnikami , którzy nie stronią od alkoholi w postaci piwa i krasnoludowego spirytusu, ale i tego, że każdy interes musi im się opłacać to mamy tu dużo postaci kolorowych i każdy z nich ma swoje cechy indywidualne. Możemy znaleźć tu takich jak Pacy co bez swoich owiec się nie rusza na krok, Hrei który cały czas szuka tego jak powstały krasnoludy ale też możemy wskazać tu naszego jednego z głównych bohaterów Baugiego który to nie stroni od przygód w końcu wolał on pracować w ludzkich miastach niż pomagać dziadkowi w kopalni.

Warto też wspomnieć o postaciach nie krasnoludach, które to swoja postacią bardzo ubarwiają tą książkę.
Jak już wcześniej wspominałem w książce pojawia się wampir Coleman, romantyk-artysta, który chce wymalować historie kopalni na jej ścianach. Wampir też jest w pewien sposób narkomanem a jest uzależniony od tego, co maja w sobie martwiaki!
Inna taka postacią a raczej postaciami są barbarzyńcy, ale nie są to takie osobniki, jakie znamy z innych książek lub filmów, czyli głupi, ale silni neandertalczycy. Tutaj każdy barbarzyńca ma tytuł magistra, i robi to, co jego bracia z innych książek nie przyszło by do głowy - MYŚLI. Myślenie to doprowadza do stworzenia akademii barbarzyńców, którą to dowodzi Ojciec Dyrektor Jarosław.

Nie możemy też zapomnieć o postaci, przez która większość problemów w kopalni się wzięło. Arien, bo o niej mowa to nikt inny jak prawdziwy elf a raczej elfka. To właśnie przyprowadzenie jej do kopalni przez Baugiego wywołuje zamęt i problemy, ale mimo to Baugi ma pewien plan, co do tej uroczej elfki.

A co do samej książki? Ja osobiście skończyłem ja w dwa wieczory wiec czyta się ja bardzo przyjemnie. Humor w tej książce jest tym, co ja napędza jest on perfekcyjnie dobrany, żarty i dowcipy krasnoludów to mistrzowska robota pana Wojtka. Dodam tylko, że już dawno czytając, jaką kol wiek książkę nie śmiałem się tak mocno i to na głos, bo przy tej książce inaczej się nie da!

A wiec złap za kufel piwa i zaśpiewaj:

Hej! Ha! Kolejkę nalej!
Hej! Ha! Puchary wznieśmy!
Kto chce, ten niech słucha
kopalnianych wieści.

Czy żywy czy już martwy
będzie mile tu widziany,
gdy przybywszy, wnet gotówkę
puści z nami w tany.

Czy wampir czy elf nawet
swój powykrzywiany pysk
może wsadzić do kopalni
gdy idzie za nim zysk.

Smoka jakoś przeżyjemy,
zombie wpuścim też niemało
lecz pod jednym waruneczkiem:
by się opłacało!

Wiec, jeśli chcesz dowiedzieć się jak wygląda życie w pewnej zwariowanej kopalni zapraszam do: Kłopoty w Hamdrirholm

Tekst piosenki pochodzi z okładki książki

Recenzje i inne moje teksty znajdziecie również na moim blogu:
http://ksiazkiwpajeczynie.blogspot.com/2013/06/krasnoludy-elfy-wampiry-smoki-zombie.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Maski zła

Pokrecona. Jesli lubisz takie ksiazki to bedzie ci sie podbala. Jako audiobook kiepska bo chwilami mozna sie pogubić w zmianach narracji

zgłoś błąd zgłoś błąd