Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wujek_Grzyb 
ksiazkiwpajeczynie.blogspot.com, , https://www.facebook.com/ksiazkiwpajeczynie
27 lat, mężczyzna, Ciechanów, status: Czytelnik, dodał: 2 książki i 1 cytat, ostatnio widziany 3 tygodnie temu
Aktywności
2017-02-25 13:49:02
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Fantastyka, Posiadam

Historia alternatywna to coś, co lubię. Od kiedy dowiedziałem się o istnieniu tego nurtu w literaturze, często się w nim zagłębiam. Moje zamiłowanie do alternatywnej wizji świata spotęgowała praca, którą wykonuje – przewodnik muzealny na Zamku Książąt Mazowieckich. W niej lubię stawiać sobie pytanie, co by było gdyby Janusz III nie zmarł w 1526 roku, a Mazowsze dalej było by wolnym państwem.

...
Historia alternatywna to coś, co lubię. Od kiedy dowiedziałem się o istnieniu tego nurtu w literaturze, często się w nim zagłębiam. Moje zamiłowanie do alternatywnej wizji świata spotęgowała praca, którą wykonuje – przewodnik muzealny na Zamku Książąt Mazowieckich. W niej lubię stawiać sobie pytanie, co by było gdyby Janusz III nie zmarł w 1526 roku, a Mazowsze dalej było by wolnym państwem.

W rodzimej literaturze czytam przede wszystkim dwóch autorów. Pierwszym z nich jest Romuald Pawlak, który w swoich „Innych okrętach” opisuje odmienne losy historii „cywilizowania” obecnej Ameryki Łacińskiej przez konkwistadorów. W jego wersji Pizzaro ginie w bitwie pod Saran, a jego oddziały zostają pokonane. Drugim z autorów jest Marcin Wolski, którego „Jedna przegrana bitwa” - jest kolejną książkę o historii alternatywnej, którą dziś przedstawię.

Marcin Wolski jest jednym z moich ulubionych autorów. Do tej pory pojawiał się na blogu cztery razy (Drugie życie, Prezydent von Dyzma, Wallenrod, 7,27 do Smoleńska) – w domowej bibliotece mam dwanaście jego książek. Lubiany jest przede wszystkim za swoją wyśmienitą satyrę i zdolność tworzenia bohaterów, z którymi zżywam się od pierwszych stron. Do dziś pamiętam Igora Rykowa, który w „7,27 do Smoleńska” próbuje udaremnić sabotaż w samolocie TU-154M nr. boczny 101 albo Helenę Wichman, która w „Wallenrod” zrobi wszystko by poznać najbardziej skrywane tajemnice nazistów.

„Jedna przegrana bitwa” jest możliwym scenariuszem na to, co mogłoby się wydarzyć z Polską jak i całą Europą gdyby komuniści nie zostali zatrzymani nad Wisłą w 1920 r. Powieść możemy podzielić na dwie główne jej części – życie Marcina i opowieść jego ojca.

Pochodzący z uprzywilejowanej rodziny Marcin Wolak (nie mylić z Wolskim) jest jednym z wielu studentów kierunku historycznego na Uniwersytecie im. Feliksa Dzierżyńskiego w Warszawie, jedyne co go wyróżnia to talent pisarski i pierwsze miejsce za poemat „Jak Feliks z popiołów” w konkursie literackim zorganizowanym przez tygodnik „Listy Literackie”. Marcin zaślepiony przez oficjalną propagandę komunistyczną, myśli, że żyje w świecie idealnym, że komunizm jest najlepszym, co mogło spotkać Polskę.

Wszystko zmienia się pięknego dnia, 8 marca 1968. Wtedy światopogląd Marcina został zachwiany. Wszystko za sprawą nieznanego mężczyzny, który podstępem udając jego fana zwabia Wolaka na spotkanie w jednym z Warszawskich lokali. Na miejscu Marcin przekonuje się, że nie chodzi o jego talent, ale o ojca. Obcy przekazuje mu wieści, że jego rodzic nie żyje, a powodem spotkania jest paczka, którą przybysz zgodził się dostarczyć po jego śmierci młodemu Wolakowi.

Paczka okazuje się ręcznie spisaną historią Europy jak i samego Jerzego Wolaka. Wolski dzięki zabiegowi ze wspomnieniami ojca w bardzo przystępny sposób tłumaczy czytelnikowi jak wyglądała prawda o wojnie z 1920 i jakie konsekwencje poniosła cała Europa.

W tym momencie zaczynają się prawdziwe smaczki w książce, czyli co lubię najbardziej w historiach alternatywnych - jak potoczyły się losy ludzi, znanych z kart prawdziwej historii. Wolski w „Jednej przegranej bitwie” zapożycza dużą ilość osób istniejących realnie. Na przykład Joseph Goebbels, jest tutaj, został komunistą i wymyślił formułę kamuflującą dalsze działania komunistów w Europie: Wojna o pokój. Więcej osób postanowiłem nie zdradzać, gdyż nie chcę odbierać czytelnikowi dobrej zabawy i dać możliwość samemu odkrycia jak potoczyły się ich losy – powiem że bywa przewrotnie.

Marcin po przeczytaniu pamiętnika dostrzega zakłamanie historii. Widzi jak komunistyczna propaganda zmienia obraz historii. Ale czy sam może zmienić wszystko? Czy jest gotowy walczyć z czerwonym potworem, który opanował całą Europę? Wolak z biegiem książki popada w coraz większą niechęć do narodu rosyjskiego. Jednak czy on sam jest gotów dobrze wykorzystać swoją wiedzę?

Książkę czyta się lekko, łatwo i przyjemnie...

Po dalszą część recenzji odsyłam na bloga:
http://ksiazkiwpajeczynie.blogspot.com/2017/02/polska-pokonana-rosjanin-zwyciezca.html

pokaż więcej

 
2017-02-25 13:47:48
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Biografie, Literatura faktu, Posiadam

„Rodziców się nie wybiera” stwierdzenie stare jak świat. Każdy mógł kiedyś użyć to powiedzenie. W historii bywali nimi wielcy wojowie, królowie, naukowcy i „zwykli Kowalscy”. Ojcami są też seryjni mordercy, którzy by zaspokoić swoje żądze mordowali dzieci innych. Rodzicami są również dyktatorzy – Fidel Castro, Józef Stalin czy Muammar Kadafi. Lecz dziś recenzowana książka stawia ojców, jako... „Rodziców się nie wybiera” stwierdzenie stare jak świat. Każdy mógł kiedyś użyć to powiedzenie. W historii bywali nimi wielcy wojowie, królowie, naukowcy i „zwykli Kowalscy”. Ojcami są też seryjni mordercy, którzy by zaspokoić swoje żądze mordowali dzieci innych. Rodzicami są również dyktatorzy – Fidel Castro, Józef Stalin czy Muammar Kadafi. Lecz dziś recenzowana książka stawia ojców, jako tło, a skupia się na ich potomkach, często mających dalej kontynuować działo rodzica. „Dzieci dyktatorów” to opowieść, jakiej jeszcze nie było to pierwsza książka o dzieciach despotów.

Autorów tej książki jest wielu, każdy rozdział został opisany przez inną osobę. Na ostatnich stronach czytelnik dostaje możliwość dowiedzieć się w kilku zdaniach również o nich. Przeważają tutaj dziennikarze i historycy. Jak dla mnie, oddanie każdego rozdziału jednej osobie jest pomysłem trafionym, gdyż dany historyk skupia się tylko na jednym dyktatorze i jego dzieciach. Jak na przykład Bennassar, który jako znawca historii współczesnej Hiszpanii opisuje losy dzieci Franco. Dodatkowo każdy ma swój indywidualny styl pisania, co jest tutaj również zauważalne.


Na szczególną uwagę zasługują przede wszystkim dwa nazwiska – Brisard i Quetel. To właśnie ta dwójka postanowiła poprosić ekspertów od geopolityki o opracowanie historii dzieci dyktatorów do tej książki. Oni również są odpowiedzialni za przedmowę, która swoją jakością naprawdę zachęca po sięgnięcie „Dzieci dyktatorów”. Dodatkowo Jean-Christopher Brisard jest autorem jednego z rozdziałów w książce – „Li Na, Laleczka Mao”.

Jak mówi tytuł „Dzieci dyktatorów” cała książka skupia się na losach dzieci wybranej garstki dyktatorów – siedemnastu z nich. Często panujących do niedawna jak chociażby Husni Mubarak i Muammar Kadafi lub jak Aleksander Łukaszenka i Baszar Al-Asad sprawujących władzę nadal. Dzieci, o których mało, kto słyszał, idealne kopie swoich ojców, a w przypadku Udajja i Kusajja o wiele brutalniejszych od swoich rodzicieli.

Każdy rozdział został również okraszony zdjęciami. Często fotografiami zaskakującymi. Pokazującymi dyktatorów, jakich mało, kto zna. Bo gdy często bywają oni okrutni, przebiegli i gotowi zabić setki ludzi dla swoich korzyści na tych obrazkach jawią się, jako kochający, dobrzy ojcowie. I jeśli ktoś by nie wiedział, kim są ci ludzie mógłby pomyśleć, że są to najzwyklejsi mężczyźni z dziećmi. Mnie najbardziej uderzyło zdjęcie w rozdziale o Stalinie – fotografia ukazująca córkę Stalina Swietłanę siedzącą na kolanach Berii.

W „Dzieciach dyktatorów” nie obeszło się niestety bez wpadek. Czytelnik może znaleźć kilka literówek i błędów merytorycznych. Mnie najbardziej rozbawiło jedno zdanie o żonie Pinocheta – „...Ona, która zawsze wstawała późno, obecnie wychodzi z łóżka dopiero około południa…”. Lecz jeśli ktoś gotów jest przymknąć oko na kilka drobnych błędów, myślę, że nie będą one mu przeszkadzały w lekturze...

Po dalszą część recenzji odsyłam na boga:
http://ksiazkiwpajeczynie.blogspot.com/2017/02/historie-dzieci-dyktatorow.html

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
390 105 528
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (29)

Ulubieni autorzy (26)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (11)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd