Kamienica panny Kluk

Wydawnictwo: Okiem na Horror
7 (21 ocen i 5 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
4
8
5
7
5
6
2
5
2
4
0
3
1
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788394629953
liczba stron
128
kategoria
horror
język
polski
dodał
Cthulhu

Kamienica panny Kluk przynosi porcję wspaniałego, ligottiańskiego weird fiction/post-horroru, w którym równie ważne jak same upiorne historie, jest całościowe podejście do literatury jako narzędzia pozwalającego dokonać zarówno uniwersalnych diagnoz rzeczywistości, jak i autorskiej ekspresji. Na tym wszak polega dobre pisarstwo, by farbami z palety osobistych przeżyć i przemyśleń namalować...

Kamienica panny Kluk przynosi porcję wspaniałego, ligottiańskiego weird fiction/post-horroru, w którym równie ważne jak same upiorne historie, jest całościowe podejście do literatury jako narzędzia pozwalającego dokonać zarówno uniwersalnych diagnoz rzeczywistości, jak i autorskiej ekspresji. Na tym wszak polega dobre pisarstwo, by farbami z palety osobistych przeżyć i przemyśleń namalować spójny obraz świata. By z doświadczenia jednostkowego wyprowadzić refleksję ogólną.
Takie zbiory opowiadań nie trafiają się często. Powodów, dla których ta niepozorna książeczka, którą trzymacie w rękach, stanowi fenomen, jest co najmniej kilka i postaram się wam, w miarę moich skromnych kompetencji, o nich opowiedzieć. Czynię to świadomy powagi chwili: być może za kilka lat to właśnie ta autorska antologia będzie punktem odniesienia dla młodych twórców i jednym z kamieni milowych w historii polskiej literatury grozy. A już z pewnością zwiastuje pojawienie się nowego, bardzo mocnego zawodnika, który ma wszelkie predyspozycje do tego, by już niebawem grać w swojej własnej lidze, jakościowo osiągalnej dla nielicznych.
Wojciech Gunia

 

źródło opisu: Okiem na Horror

źródło okładki: google

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 557
LelandLester | 2017-07-25
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

(Nie)świadome, smętne drobnoustroje

Zebraliśmy się tu dziś, aby przybliżyć zarówno treść, jak i formę premierowego zbioru opowiadań w duchu weird fiction. Natomiast ja sam zabrałem się za „Kamienicę panny Kluk”, ponieważ W. Gunia, również autor tworzący w klimatach weird, którego zbiór pt. „Powrót” przypadł mi do gustu, nie szczędził komplementów temu wydawnictwu. Co więcej, jako pisarz, językowy purysta i - co najważniejsze – znawca twórczości Ligottiego, a więc czołowego przedstawiciela weird, napisał do zbioru fachowe i wyczerpujące wprowadzenie. Czytałem je parokrotnie – wam również zalecam jako tekst obowiązkowy, doskonały komentarz do zastanych tu opowiadań.

Wnosząc po metryce Zdanowicza, zasadne wydaje się pytanie: czy młody wiek i dojrzałość (artystyczna) albo inaczej, gotowość do skomunikowania innym cząstki swojego świata, mogą udanie iść ze sobą w parze? Debiutancka „Kamienica panny Kluk” Damiana Zdanowicza doskonale nadaje się do przetestowania tej tezy, bo też chcę ostatecznie przekonać się, że mój własny sceptycyzm co do jakości pisarstwa młodych autorów, jawi się jedynie jako wstydliwe przewrażliwienie. Napisałem „ostatecznie”, gdyż Michael Koryta już wcześniej podważył owe założenie. Ten amerykański reprezentant kryminału i sensacji, stał się kilka lat temu moim odkryciem, debiutując nawet nieco wcześniej niż Polak.

Witajcie zatem w „Kamienicy panny Kluk”, gdzie na ostatnim piętrze czyhają czerń i otchłań sięgająca gwiazd; w piwnicy znajdują się manekiny o szklanych oczach, w których odbije się wasze zdumienie i przerażenie; do pokoi na piętrze również nie warto zaglądać; położyć się na łóżku także nie polecam, bo jeśli sen to wręcz pewne nawiedzenie, zaś w obliczu zbliżającej się północy, najlepiej przebywać poza domem, z dala od telefonów, na wypadek, gdyby któryś zadzwonił, a płynący ze słuchawki głos skutecznie obrzydził wam wszelki hedonizm. Co więcej, możemy bezwolnie „zgrzeszyć” samą myślą, a tym samym trafić na listę subskrybentów „koszmarnego magazynu”. Zresztą nieważne, dokąd pójdziemy, gdyż i tak skazani jesteśmy na istnienie, skalani jego grzechem, a więc to, co zrobimy i tak nie ma sensu, bo wszystko zostało już za nas napisane. Przeanalizuję teraz „Kamienicę panny Kluk” pod kątem metody SWOT.

Mocne strony (S). Jedno jest pewne - Zdanowicz posiada już w swoich rękach doskonałe narzędzie w postaci stylu i stosowanego języka. Pisze w sposób wyważony, czyta się go płynnie - udanie uchwycił proporcje, gdyż nie stroni od fabuły, a z drugiej strony umiejętnie wprowadza elementy wykładni indywidualnej percepcji świata połączonej z ligottiańską ideologią, tak że trudno zarzucić zbiorowi objuczenie akcentami filozoficznymi. Ponadto zgrabne, przemawiające do wyobraźni metafory, już od pierwszej strony, jak choćby: „byliśmy w środku, smętne drobnoustroje, zdeterminowane, żeby w następny, piękny dzień wślizgnąć się z otępionymi zmysłami”. Niewątpliwie, choć wyziera z „Kamienicy…” niedający żadnych wątpliwości obraz świata i społeczeństwa, spójny w swoim tragizmie i bezosobowości, zbiorek ten odznacza się też różnorodnością, zarówno co do tempa, jak i akcentów: od wizyjnej fabuły, przez nostalgię po kwestie „techniczne”, o których warto wspomnieć, czyli przedzielanie utworów tudzież powplatanie pojedynczych telefonów (w ramach odcinków) między inne, większe dzieła. A wszystko to zamknięte w kameralnej, acz spójnej wizji świata lub światów: snu i jawy; życia i śmierci.

Ten, jak go nazywam, „intymny oniryzm” można odbierać jako widzenie rzeczywistości alternatywnej, współistniejącej obok tego, co już znamy, która to przeziera przez cienkie oddzielające płótno. Innymi słowy, Zdanowicz, tak jak inni twórcy spod znaku weird, jakby dostrzegł dziurę w tym papierowym studiu naszego świata, rozdarł ją w sobie tylko znanym, zakamuflowanym miejscu i z chęcią, ale też z przerażeniem, chadzał tam w wolnych chwilach, rejestrując zmysłami to, co dzieje się tuż obok, niesłyszalne niczym dźwięki nietoperza, niedostrzegalne jak prędkość światła. Wszak, niemal na każdym kroku towarzyszy czytelnikowi, tak jak w „Severinim” Ligottiego, „bezbrzeżne i niejasne wrażenie wielkiego czarnego życia, z którego wszyscy wynurzyliśmy się i z którego wszyscy jesteśmy zbudowani”.

Pełna recenzja dostępna pod tym adresem:

http://dobrakomplementarne.blogspot.com/2017/07/nieswiadome-smetne-drobnoustroje-damian_63.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Promyczek

Kate Sedgwick to bohaterka książki ,która ukrywa tajemnicę . Jest bardzo dobra , lubi wszystkim pomagać, szybko nawiązuje przyjaźnie , pełna energii...

zgłoś błąd zgłoś błąd