Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Zaraz wracam

Wydawnictwo: Lucky
7,26 (38 ocen i 21 opinii) Zobacz oceny
10
6
9
6
8
8
7
7
6
4
5
3
4
1
3
1
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788365351333
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Michelle

Marta wraca do Polski ze Stanów Zjednoczonych po 10 latach nieobecności, gdzie wyjechała po tym, jak w wyniku wypadku straciła nie tylko ukochanego męża, ale także dwie córki. W Gdyni ma objąć stanowisko szefa w korporacji zajmującej się PR-em. Jednak to nie tylko powrót do ojczyzny, to także powrót do tragicznej przeszłości, z którą będzie zmuszona na nowo się zmierzyć. Marta będzie musiała...

Marta wraca do Polski ze Stanów Zjednoczonych po 10 latach nieobecności, gdzie wyjechała po tym, jak w wyniku wypadku straciła nie tylko ukochanego męża, ale także dwie córki. W Gdyni ma objąć stanowisko szefa w korporacji zajmującej się PR-em. Jednak to nie tylko powrót do ojczyzny, to także powrót do tragicznej przeszłości, z którą będzie zmuszona na nowo się zmierzyć.

Marta będzie musiała stawić czoła rzeczywistości i wspomnieniom, które w Gdyni wracają ze zdwojoną siłą. Wspierać ją będzie jej najlepsza przyjaciółka, rodzice, a także pewien przystojny mężczyzna, który spróbuje ją w sobie rozkochać.

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwolucky.pl/zaraz-wracam

źródło okładki: http://www.wydawnictwolucky.pl/zaraz-wracam

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 426
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 05 czerwca 2017

"Wsiadłam do mojego małego pierdzipiórka i ruszyłam. Z oddali widziałam już karetkę. Stanęłam wbrew przepisom na środku pasa. Pierdoliłam przepisy, pierdoliłam wszystko. Serce mi waliło jak oszalałe, do oczu napływały łzy, wyobraźnia podpowiadała najgorsze scenariusze."
Martę spotyka ogromny dramat – w Wigilię traci w wypadku męża, a chwilę potem dwie córki. Na dziesięć lat opuszcza kraj i wyjeżdża do Stanów Zjednoczonych. Tam robi karierę w agencji PR przeistaczając się w zimną i wyrachowaną sukę. Gdy zostaje wysłana do polskiej placówki, los każe jej przewartościować całe życie i stawiając na jej drodze dawnych znajomych oraz kompletnie nowe osoby zmienia jej życie o sto osiemdziesiąt stopni. To scenariusz naprawdę dobrej historii, która jednak mnie nie kupiła...
Oczekiwałam wzruszającej historii, a dostałam dramat. Niestety jak dla mnie w losach Marty zabrakło realizmu, natomiast za dużo nawarstwiło się różnorodnych, momentami nieprawdopodobnych tragedii. Nieco muszę w tym momencie zaspojlerować, dlatego kolejny akapit będzie dla tych, którym to nie przeszkadza.

Niewiarygodne wydarzenia – nagła śmierć męża jadącego po spóźniony prezent, którą widzi Marta, po czym zostawia same córki w domu, dzwoni po swojego ojca. Ten przyjeżdża dosłownie po chwili i, z niewiadomych przyczyn, pakuje dziewczynki do swojego auta, nie zapina im pasów, po czym dostaje rozległego zawału i również się rozbija. Córki Marty doznają rozległych obrażeń i również giną. Naprawdę ciężko uwierzyć w taki scenariusz. Z jaką prędkością musiałby jechać, żeby tak się rozbić? Dodam, że dopiero wyjechał spod domu...

Niestety tragedie gonią tragedie. W powieści pojawiają się pokrzywdzone zwierzęta ze schroniska, hospicjum oraz samotny ojciec oraz zdradzająca z żonatym facetem szwagierka. Nadmiar, jak dla mnie. Mam za sobą już wiele książek obyczajowych, poruszających różne, czasami bardzo tragiczne wątki. Jednak czasem wiele, nie znaczy dobrze. W tym przypadku sam pomysł był naprawdę dobry, jednak forma zdecydowanie go przerosła. Życiem jednej bohaterki można by obdzielić co najmniej kilka.

"Spojrzałam na niego, zobaczyłam pełnego namiętności, silnego mężczyznę. Patrzył na mnie seksownie, całował, lizał i podgryzał usta. [...]Chciałam tego, chciałam się kochać, poznać to uczucie na nowo. Kochać się z kimś, z kim się sympatyzuje. [...] Zerwałam z niego bluzę, która uwidoczniła piękny tatuaż na klatce piersiowej, włożyłam rękę do spodni. Poczułam silne podniecenie, właściwie gotowe do ataku. [...] Cieszyłam się jego męskością, słyszałam jazgot jego podniecenia."
Kolejnym moim zarzutem do "Zaraz wracam" Anity Scharmach jest niestety styl i język. Powyższy przykład pokazuje, że niestety brak mu lekkości i płynności. Czasem musiałam kilkukrotnie wracać do przeczytanego fragmentu, by zrozumieć sens i przesłanie. Miałam nieprzyjemne poczucie "zgrzytania" treści. Bardzo mi przykro, ale według mnie Anita Scharmach ma do potrenowania i doszlifowania warsztat pisarski. Wulgarne słownictwo w połączeniu z infantylnymi wyrażeniami typu "miłosny warkocz" niestety sprawiają, że ta powieść nie zajęła wysokiego miejsca w moim rankingu. Na pewno sięgnę po inną powieść autorki, być może mile się zaskoczę. Dodam, że to oczywiście moja całkowicie subiektywna opinia i każdy ma prawo się z nią nie zgodzić.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Nie ma innej ciemności

Mrocznie, dramatycznie i tak że skórka cierpnie. A wszystko przez historię opowiadającą o znalezionych w zapomnianym zwłokach dwóch małych chłopców. J...

zgłoś błąd zgłoś błąd