Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Gizelle. Moje życie z bardzo dużym psem

Tłumaczenie: Dorota Stadnik
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
7,67 (24 ocen i 17 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
3
8
10
7
7
6
3
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Gizelle’s Bucket List. My Life with a Very Large Dog
data wydania
ISBN
9788327629364
liczba stron
224
język
polski
dodał
HarperCollins

Oto Gizelle, angielski mastif, którego Lauren dostała na dziewiętnaste urodziny. Od tej chwili ona i Gizelle, która osiągnęła rozmiar i wagę cielaka, stały się nierozłączne. Mieszkały razem w akademiku, a potem w klitce na Manhattanie. To Gizelle została jej niezawodną przyjaciółką i powiernicą, która umie słuchać, nigdy nie krytykuje i pomaga przetrwać trudne chwile. Gdy okazuje się, że...

Oto Gizelle, angielski mastif, którego Lauren dostała na dziewiętnaste urodziny. Od tej chwili ona i Gizelle, która osiągnęła rozmiar i wagę cielaka, stały się nierozłączne. Mieszkały razem w akademiku, a potem w klitce na Manhattanie. To Gizelle została jej niezawodną przyjaciółką i powiernicą, która umie słuchać, nigdy nie krytykuje i pomaga przetrwać trudne chwile.
Gdy okazuje się, że Gizelle jest ciężko chora, Lauren zabiera ją w ostatnią wspólną podróż. To ma być pasmo atrakcji i przyjemności, ale Lauren dobrze wie, że spełnieniem marzeń każdego psa jest po prostu miłość człowieka.

 

źródło opisu: www.harpercollins.pl

źródło okładki: www.harpercollins.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
malineczka74 książek: 5311

Pies rani człowieka tylko raz – kiedy odchodzi

Książka napisana przez Lauren Watt opowiada prawdziwą historię, która wydarzyła się w Stanach Zjednoczonych. Trwała ona sześć lat i przydarzyła się niespodzianie. Pies, a właściwie suczka rasy mastif angielski zjawiła się w życiu Autorki całkowicie niespodzianie. Rodzina Lauren miała już bowiem dwa psy, a trzeci został zakupiony pod wpływem impulsu, spontanicznie za namową matki pisarki, która miała spore problemy z alkoholem. Niejako w ramach przeprosin kobieta kupiła nastoletniej córce psa rasy należącej do ras olbrzymich. Sunia otrzymała imię Gizelle i momentalnie zaskarbiła sobie serce nowej pani. Lauren zakochała się w niej po uszy. Pomiędzy psem a człowiekiem zawiązała się niezwykła, wręcz wyjątkowa relacja. Co mam na myśli zrozumieją tylko Ci, którzy ze swoim czworonożnym przyjacielem przeżyli to samo. Ci, którzy nie wiedzą jakim cudem jest taka prawdziwa i mocna psio-ludzka przyjaźń niech przeczytają ten tytuł. Książka oddaje klimat tej relacji wyjątkowo perfekcyjnie.

Rodzina Lauren mieszkała w Tennessee. Spokój domowy zakłócały problemy z alkoholem matki autorki. Były one na tyle poważne, że doprowadziły do rozwodu i rozpadu rodziny. Podarowany szczeniak pomógł Lauren pogodzić się ze smutnymi faktami, a Gizelle i jej pani stały się nierozłączne. Przeżyły razem przeprowadzkę z małej miejscowości do Nowego Jorku, spędziły dni w akademiku i małym, zdecydowanie za małym dla takiego psa mieszkanku, ale najważniejszy okazał się nie metraż, ale uczucia jakie połączyły...

Książka napisana przez Lauren Watt opowiada prawdziwą historię, która wydarzyła się w Stanach Zjednoczonych. Trwała ona sześć lat i przydarzyła się niespodzianie. Pies, a właściwie suczka rasy mastif angielski zjawiła się w życiu Autorki całkowicie niespodzianie. Rodzina Lauren miała już bowiem dwa psy, a trzeci został zakupiony pod wpływem impulsu, spontanicznie za namową matki pisarki, która miała spore problemy z alkoholem. Niejako w ramach przeprosin kobieta kupiła nastoletniej córce psa rasy należącej do ras olbrzymich. Sunia otrzymała imię Gizelle i momentalnie zaskarbiła sobie serce nowej pani. Lauren zakochała się w niej po uszy. Pomiędzy psem a człowiekiem zawiązała się niezwykła, wręcz wyjątkowa relacja. Co mam na myśli zrozumieją tylko Ci, którzy ze swoim czworonożnym przyjacielem przeżyli to samo. Ci, którzy nie wiedzą jakim cudem jest taka prawdziwa i mocna psio-ludzka przyjaźń niech przeczytają ten tytuł. Książka oddaje klimat tej relacji wyjątkowo perfekcyjnie.

Rodzina Lauren mieszkała w Tennessee. Spokój domowy zakłócały problemy z alkoholem matki autorki. Były one na tyle poważne, że doprowadziły do rozwodu i rozpadu rodziny. Podarowany szczeniak pomógł Lauren pogodzić się ze smutnymi faktami, a Gizelle i jej pani stały się nierozłączne. Przeżyły razem przeprowadzkę z małej miejscowości do Nowego Jorku, spędziły dni w akademiku i małym, zdecydowanie za małym dla takiego psa mieszkanku, ale najważniejszy okazał się nie metraż, ale uczucia jakie połączyły kobietę i jej psa. Gizelle stała się kimś najbliższym: terapeutką - mimo że miała swoje lęki, przyjaciółką – mimo że nie posługiwała się ludzką mową, powiernicą – mimo że nie znała zasad funkcjonowania ludzkiego świata, który sami ludzie kochają sobie komplikować. Dzięki psu życie jego opiekunki stało się inne. Lauren nauczyła się cierpliwości i odpowiedzialności. W zamian dostała morze miłości, dożywotnie oddanie i wierność po grób. Niestety po chwilach szczęścia i radości przyszedł cios od losu. Śmiertelna choroba, na którą weterynarze nie mieli antidotum. Zaczęła się walka o każdy krok, dzień, chwilę, o każdy oddech. Wtedy Lauren zabrała swoją ukochaną Gizelle w ostatnią podróż i spełniała kolejne marzenia tak swoje jak i psa.

Książka to bardzo osobista historia opowiedziana w sposób naturalny. Czyta się ją ze wzruszeniem i wielką przyjemnością. Od samego początku łatwo wyczuć, że to książka szczera, która została napisana ku pamięci wspaniałej czworonożnej przyjaciółki, która sprawiła, że świat na sześć lat stał się inny. Niestety piękną relację przerwała choroba, a los po raz kolejny uświadomił smutną prawdę, że nic nie jest nam dane na zawsze. Rozdziały opowiadające o chorobie i odchodzeniu są bardzo smutne, a lekturze towarzyszą łzy. Trudno je będzie czytać tym, którzy przeżyli stratę psiego kompana. Ta historia uświadamia, że czworonożny przyjaciel jest czymś wyjątkowym, co daje nam los, że relacje między ludźmi a zwierzętami mogą mocno zmienić naszą rzeczywistość na lepszą. Ten tytuł to idealna lektura dla tych, którzy kochają zwierzęta, którzy dzielą swoje domy z psami, którzy są zdania, że każde zwierzę, którym się opiekujemy ubogaca nas i jest nam bezgranicznie oddane. Ta książka to świetna lektura dla tych, którzy jeszcze nie doświadczyli posiadania zwierzęcego przyjaciela. Jej przeczytanie odkryje przed nimi sekrety relacji zwierzę- człowiek. Wspaniały tytuł, który polecam.

Bernardeta Łagodzic-Mielnik

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (204)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1023

„Gizelle pojawiła się w moim życiu pewnego letniego dnia w Tennessee. Sześć lat temu, gdy moi rodzicie byli jeszcze razem, zanim zamieszkałam w Nowym Jorku i zaczęłam biegać. I szybko stała się kimś więcej niż moją najlepszą przyjaciółką.” – fragment książki.

Bywa tak, że pies pojawia się w domu jako antidotum na rodzinne problemy; jest bezinteresownym przyjacielem, powiernikiem, często po prostu przytulanką, w którą człowiek może się wtulić, kiedy mu źle. Jest pełnoprawnym członkiem rodziny, przy czym takim, na którym można polegać zawsze i wszędzie. Tak właśnie stało się w przypadku autorki książki Lauren Fern Watt, która tytułową Gizelle – przedstawicielkę rasy angielski mastif, największej psiej rasy na świecie – dostała od swojej matki, próbującej zagłuszyć wyrzuty sumienia z powodu nadużywania alkoholu. Lauren, mając w sobie gen miłości do zwierząt, bezbłędnie wybrała spośród czterech szczeniąt swoją towarzyszkę kolejnych kilku lat, zakochując się w niej dosłownie od...

książek: 4534
Pokrecona | 2017-06-07
Przeczytana: 04 czerwca 2017

"Gizelle" to fantastyczna historia bardzo dużego psa.

Czy wiecie, że w kontaktach z właścicielem u psa podwyższa się poziom oksytocyny, hormonu miłości?
Psy naprawdę nas kochają!

Wielkość człowieka poznaje się po tym, jaki ma stosunek do zwierząt.
Cudowna historia człowieka i jego psa.

Wzruszająca i niezwykle emocjonująca historia oparta na faktach. Poruszy chyba każde serce człowieka, a te, które kochają swoje psy, poruszy do głębi. Zdjęcia wspaniałych dziewczyn - bo miłość działa przecież w obie strony - sprawiają, że bohaterki tej książki stają nam się bardzo bliskie. Przeżywamy wspólnie każdą niemoc Gizelle, a ceremonia pożegnania sprawia, że serce pęka na tysiące kawałeczków.
Jesteśmy świadkami cudownej relacji - nierozerwalnej przyjaźni łączącej człowieka i psa.
Więcej na blogu http://przystanekszczescia.blogspot.com/2017/06/gizelle-moje-zycie-z-bardzo-duzym-psem.html

książek: 2119

Uwielbiam książki, których bohaterami są zwierzęta. Nasi przyjaciele mniejsi - jak ich nazywamy, choć nie zawsze odnosi się to do realiów - często są dla nas wsparciem i oparciem, konfesjonałem i spowiednikiem, są przyjaciółmi, którym powierzamy wszystko. Ale coś w zamian. Musimy być świadomi, że w momencie, gdy przygarniamy jakiegoś czworonoga jesteśmy za niego odpowiedzialni. Od pierwszego dnia u nas do jego śmierci.

"Kiedy człowiek zaprasza psa do swojego życia, musi być gotowy na cierpienie po jego odejściu. Dzień pożegnania jest najsmutniejszym dniem, mimo to warto mieć psa. Uczyć się od niego bezwarunkowej miłości." *

Ten cytat z książki odniosłam bym także do innych zwierząt.
Koty - choć robią to w innym stylu i może nie zawsze bezinteresownie, ale co z tego?
Konie - tak potężne, a jednak tak delikatne dla człowieka.

Każdy z nas od dziecka marzy o tym żeby mieć jakiegokolwiek zwierzaka. Tak często zaczynamy od chomików czy świnek morskich. I gdy nadchodzi ten dzień,...

książek: 571
Tylkomagiaslowa | 2017-05-31
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Okładka przedstawia autorkę i Gizelle. Jest to historia prawdziwa, dlatego może tak boli nie tylko samą autorkę, ale i nas, Czytelników. Ogólnie psy rasy mastif, są ogromnymi psiakami. W mieście, w którym się uczyłam często chodziła na spacery dziewczyna, z mastifem tybetańskim, który był koloru piasku, a grzywy mógłby mu pozazdrościć nie jeden lew. Autorka ma własną stronę, czy też znajdziecie ja na FB lub Instagramie. Na IG jest sporo zdjęć Gizelle - stąd też nie możecie zarzucić, że sobie to wszystko pisarka zmyśliła. Ale powracając do okładki w tle widzimy niebo, piękne, niebieskie.
Książka wydana idealnie, bez żadnych literówek, błędów. Odstępy między wierszami i marginesy zostały zachowane. Powieść niestety nie posiada skrzydełek.
Dodatkiem są w środku książki zdjęcia Gizelle i Lauren. O niektórych przygodach poczytacie w tej krótkiej, ale pięknej powieści.
Nie mogę zrecenzować tej lektury jak pozostałe powieści. Bo jest to historia prawdziwa, nie wymyślona, fikcyjna czy...

książek: 738
Maja | 2017-06-08
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 08 czerwca 2017

Po tę książkę sięgnęłam w dość trudnym dla mnie momencie. Właśnie pożegnałam swoje zwierzątko i miałam czytać wspomnienia właścicielki, która również straciła kudłatą przyjaciółkę. Przekonajcie się, jak wyglądało życie Lauren i Gizelle.

Dziewczyna otrzymała szczeniaka mastifa angielskiego od matki na dziewiętnaste urodziny. Jej rodzinny dom był pełen zwierzaków, ale ojciec nie był zbyt zadowolony, gdy pojawiło się w nim kolejne, więc córka nie od razu powiedziała mu, skąd Gizelle właściwie się wzięła. W końcu jednak pies został z rodziną i stał się nieodłącznym towarzyszem życia Lauren. Gizelle osiągnęła w pewnym momencie rozmiar cielaka. Mieszkała ze swoją panią w akademiku, a potem przeprowadziła się z nią do klitki na Manhattanie. Niestety, sielankę przerwała wiadomość o tym, że Gizelle jest śmiertelnie chora. Wtedy Lauren zabiera ją w ostatnią podróż.


Początkowo książkę czytało mi się dość opornie. Opowieść Lauren mnie nie porwała i nieco obawiałam się tego, że nie dotrwam...

książek: 307

Lauren Fern Wett opowiedziała nam swoją historię z życia i Gizelle - angielskiego mastifa, psa o ogromnych rozmiarach. Książka nie dość, że jest bardzo pouczająca, to w dodatku wzrusza i sprawia, że zaczynamy bardziej doceniać swoje zwierzątka. Lauren miłośniczka psów postanowiła podzielić się z nami swoimi doświadczeniami. W bardzo wzruszający sposób przedstawiła tą niezwykłą przyjaźń ze swoim psem ważący ponad 70 kg.

"Gizelle. Moje życie z bardzo dużym psem" opowiada historię Lauren, która na swoje dziewiętnaste urodziny dostała psa - angielskiego mastifa, którego nazwała Gizelle. Imię psa nie jest przypadkowe, ponieważ dziewczyna zainspirowała się postacią z filmu "Zaczarowana". Od chwili gdy Lauren ujrzała Gizelle wiedziała, że ten pies jest jej pisany i stały się nierozłączne. Mieszkały razem w akademiku, a potem w klitce na Manchattanie. To właśnie Gizelle stała się jej niezawodną przyjaciółką i powiernicą, która umie słuchać, nigdy nie krytykuje i pomaga przetrwać trudne...

książek: 50
singwithme | 2017-05-24
Na półkach: Przeczytane

Lauren Fern Watt, miłośniczka psów, postanowiła opisać swoje własne doświadczenia. Powieść „Gizelle. Moje życie z bardzo dużym psem” to historia jej niezwykłej przyjaźni z ważącym ponad 70 kg mastifem angielskim, Gizelle. To propozycja dla miłośników zwierząt, a także dla tych, którzy lubią prawdziwe historie.

Lauren dostała Gizelle, suczkę mastifa angielskiego, na dziewiętnaste urodziny. Od tej pory ona i pies były nierozłączne. Gizelle mieszkała z Lauren w akademiku, a później w klitce na Manhatanie. Stała się dla swojej właścicielki przyjaciółką i idealną powiernicą – taką, która cierpliwie słucha, nie ocenia, bezwarunkowo kocha. Pewnego dnia Lauren dowiaduje się, że Gizelle ma raka. Postanawia jak najlepiej wykorzystać ostatnie chwile ze swoim ukochanym psem. By uczynić je niepowtarzalnymi, Lauren przygotowuje dla Gizelle tzw. Bucket list – listę rzeczy do zrobienia przed śmiercią. I tak Gizelle robi mnóstwo rzeczy, których przeciętny pies nigdy nie doświadczył: je lody, pływa...

książek: 38
Sachiko | 2017-06-23
Na półkach: Przeczytane

Co dostałam? W pierwszej chwili byłam bardzo zła na to, co znalazłam na kilku pierwszych stronach. Biografia. Autobiografia. Autorki. Z reguły, gdy sięgamy po tego typu książki, opowiadają one o życiu kogoś sławnego albo bardzo doświadczonego przez los (kobiet sprzedanych do domów publicznych, dzieci, które padły ofiarą pedofila, żon oblanych kwasem przez mężów tyranów…), a nie dziewczyn znikąd, które prowadzą raczej nudne życie! Jednak im dalej brnęłam w tę historię, tym bardziej utożsamiałam się z autorką. Przecież też jestem tylko zwykłą dziewczyną z różnymi problemami, smutkami i radościami! Ciężko było mi czytać o alkoholizmie matki dziewczyny. Dziwiła mnie jej postawa wobec życia, gdyż zupełnie (ale czy oby na pewno tak całkowicie?) różniła się od mojej… Przede wszystkim był to pewien wstęp, a później tło do opowieści o Gizelle! Mastifie angielskim, który ważył ponad 70 kilogramów i był…

Gizelle to spontaniczny zakup, decyzja podjęta w bardzo szybkim tempie i dość...

książek: 600
Katarzyna | 2017-06-10
Przeczytana: 09 czerwca 2017

„Kiedy człowiek zaprasza psa do swojego życia, musi być gotowy na cierpienie po jego odejściu. Dzień pożegnania jest najsmutniejszym dniem, mimo to warto mieć psa. Uczyć się od niego bezwarunkowej miłości” (s. 183).

Pies. Moje wielkie niespełnione marzenie. Zawsze chciałam go mieć i nigdy go nie miałam. Bo mieliśmy za małe mieszkanie, bo nie miał się nim kto opiekować. Powody były różne. Zawsze jednak kochałam całym swoim sercem niemal wszystkie zwierzęta, w szczególności zaś moje ukochane świnki morskie, które od lat są obecne w moim życiu. Być może nadejdzie kiedyś dzień, gdy u mego boku znajdzie się pies, najwierniejszy z wiernych przyjaciół, którego będę mogła kochać, rozpieszczać i tulić. Może kiedyś tak się stanie. Czas pokaże. Na razie o psach mogę tylko czytać.

O książce Lauren Fern Watt dowiedziałam się właściwie przypadkiem. Trafiłam bowiem na udostępnione przez Wydawnictwo HarperCollins zdjęcia Lauren i jej uroczej podopiecznej i postanowiłam znaleźć jakieś informacje...

książek: 41
Bibliofilka | 2017-06-07
Na półkach: Przeczytane

Książka Lauren Fern Watt jest oparta na faktach. Autorka opisuje swoje życie i wielką przyjaźń jaka łączyła ją z psem rasy mastif angielski o pięknym, bajkowym imieniu Gizelle. Całą historię czyta się niezwykle lekko, jest napisana swobodnym, zrozumiałym językiem i chciałabym powiedzieć, że jest to piękna, pogodna powieść, gdyby nie to, że przez większą część książki po prostu płakałam …

Historia ta trafi prosto w serce tych osób, które podobnie jak ja, kochają psy, które wiedzą, że drugiego takiego przyjaciela i kompana codziennych dni jak pies – się nie znajdzie. Dla których mokry nos wciśnięty pod łokieć podczas czytania, czarne ślepka wpatrzone z bezgranicznym zaufaniem, zapach psiej sierści po deszczu i ślady mokrych łap na podłodze – to dowody szczęśliwego, pełnego miłości domu. Jeżeli jesteście taką osobą, to jest to zdecydowanie książka dla Was, tylko przygotujcie zapas chusteczek, bo choć cała opisana historia jest piękna i bardzo mądra – to koniec rozdziera serce....

zobacz kolejne z 194 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Powiązane treści
Patronaty tygodnia

Otwarcie nowego cyklu Sylwii Zientek „Hotel Varsovie”, subtelna proza znad brzegów chłodnego Atlantyku w realizacji Alistara MacLeoda i zaskakujący debiut literacki o niewidomej nastolatce – to tylko niektóre z książek, które w tym tygodniu ukażą się pod naszym patronatem. Sprawdźcie, jakie tytuły znajdziecie w księgarniach!


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd