Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Chórzystki

Tłumaczenie: Nina Dzierżawska
Wydawnictwo: Czarna Owca
7,38 (106 ocen i 24 opinie) Zobacz oceny
10
4
9
17
8
34
7
27
6
15
5
6
4
1
3
1
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Chilbury Ladies' Choir
data wydania
ISBN
9788380152670
liczba stron
480
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Ag2S

„Mamy rezygnować z występów chóru tylko dlatego, że mężczyźni poszli na wojnę? I to akurat wtedy, gdy jest najbardziej potrzebny!” W Anglii rozpoczyna się druga wojna światowa. W małej miejscowości Chilbury mężczyźni zostają powołani do walki na froncie. Działania żeńsko-męskiego chóru zostają zawieszone. Pewnego dnia w zjawia się tam nieustraszona nauczycielka muzyki, Primrose Trent. Zachęca...

„Mamy rezygnować z występów chóru tylko dlatego, że mężczyźni poszli na wojnę? I to akurat wtedy, gdy jest najbardziej potrzebny!”
W Anglii rozpoczyna się druga wojna światowa. W małej miejscowości Chilbury mężczyźni zostają powołani do walki na froncie. Działania żeńsko-męskiego chóru zostają zawieszone. Pewnego dnia w zjawia się tam nieustraszona nauczycielka muzyki, Primrose Trent. Zachęca mieszkanki wsi, by przeciwstawiły się konserwatywnemu zarządzeniu pastora o likwidacji zespołu.
Formacja odradza się jako Chilburyjski Chór Żeński i będzie miała ogromny wpływ na życie wszystkich jego członkiń: nieśmiałej wdowy, drżącej o walczącego na froncie syna; miejscowej piękności, urzeczonej niedostępnością tajemniczego artysty; jej młodszej siostry, beznadziejnie zakochanej w starszym przyjacielu, żydowskiej uciekinierki, skrywającej tajemnice swojej rodziny oraz akuszerki-intrygantki. Każda z tych kobiet jest inna, każda inaczej przeżywa ten trudny czas, ale łączy je siła, którą czerpią ze wspólnego śpiewania. Próby pomagają im przetrwać najcięższe chwile.

 

źródło opisu: http://www.czarnaowca.pl/literatura_obyczajowa/chorzystki,p997818897

źródło okładki: http://www.czarnaowca.pl/literatura_obyczajowa/chorzystki,p997818897

pokaż więcej

Brak materiałów.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
poczytne książek: 155

Jak słodki jest dźwięk

W radio ogłosili, że pisanie pamiętnika w tym trudnym czasie doskonale wpływa na wytrwałość, więc postanowiłam, że będę notować wszystkie swoje myśli i marzenia w starym szkolnym zeszycie.*

26 marca 1940 dla wielu mieszkańców Chilbury jest dniem niezwykle smutnym, ponieważ wtedy miał miejsce ostatni występ Chóru Chilburskiego. Przyczyną tego jest pukająca do drzwi Anglii wojna, przez którą śpiewający mężczyźni zostają wezwani do pomocy na froncie. Kobiety pozostają same – zarówno bez mężów i synów, jak i bez możliwości realizowania swojej pasji. Na szczęście dosyć szybko przychodzi temu kres, ponieważ w miasteczku pojawia się panna Trent, dla której brak mężczyzn nie jest żadną przeszkodą. Podejmuje działanie uchodzące w oczach chórzystek za rewolucyjne i staje na czele... Chilburyjskiego Chóru Żeńskiego!

Wydarzenia poznajemy dzięki czterem kobietom, które łączy tylko jedno – są chórzystkami owego chóru. Dwie z nich – Kitty oraz pani Tilling, usłyszały w radiu, że w sytuacji, w której znalazła się Anglia, dobre jest pisanie pamiętnika, co też zaczynają praktykować. Inne dwie kobiety – Venetia oraz panna Paltry, piszą listy do bliskich sobie osób, w których opisują życie miasteczka. Czasami autorka przedstawia sytuację również z perspektywy innych bohaterów, jednak regularnie widzimy ją oczami wyżej wymienionych kobiet. Bohaterki różnią się od siebie wiekiem czy zawodem, jednak każda z nich wzbudza sympatię. Nie miałam tak, że czytając fragmenty pisane przez którąś z nim,...

W radio ogłosili, że pisanie pamiętnika w tym trudnym czasie doskonale wpływa na wytrwałość, więc postanowiłam, że będę notować wszystkie swoje myśli i marzenia w starym szkolnym zeszycie.*

26 marca 1940 dla wielu mieszkańców Chilbury jest dniem niezwykle smutnym, ponieważ wtedy miał miejsce ostatni występ Chóru Chilburskiego. Przyczyną tego jest pukająca do drzwi Anglii wojna, przez którą śpiewający mężczyźni zostają wezwani do pomocy na froncie. Kobiety pozostają same – zarówno bez mężów i synów, jak i bez możliwości realizowania swojej pasji. Na szczęście dosyć szybko przychodzi temu kres, ponieważ w miasteczku pojawia się panna Trent, dla której brak mężczyzn nie jest żadną przeszkodą. Podejmuje działanie uchodzące w oczach chórzystek za rewolucyjne i staje na czele... Chilburyjskiego Chóru Żeńskiego!

Wydarzenia poznajemy dzięki czterem kobietom, które łączy tylko jedno – są chórzystkami owego chóru. Dwie z nich – Kitty oraz pani Tilling, usłyszały w radiu, że w sytuacji, w której znalazła się Anglia, dobre jest pisanie pamiętnika, co też zaczynają praktykować. Inne dwie kobiety – Venetia oraz panna Paltry, piszą listy do bliskich sobie osób, w których opisują życie miasteczka. Czasami autorka przedstawia sytuację również z perspektywy innych bohaterów, jednak regularnie widzimy ją oczami wyżej wymienionych kobiet. Bohaterki różnią się od siebie wiekiem czy zawodem, jednak każda z nich wzbudza sympatię. Nie miałam tak, że czytając fragmenty pisane przez którąś z nim, męczyłam się.

Zdecydowałam się przeczytać tę książkę, ponieważ sama jestem chórzystką. Choć przyznaję, że częściowo odrzucał mnie czas akcji powieści, czyli II wojna światowa. Wydarzenia z nią związane, chociaż są ważne dla fabuły, nie są główną osią powieści. W „Chórzystkach” wszystko krąży wokół pasji – śpiewania.

Nie masz nic wspólnego z muzyką? Nie szkodzi. „Chórzystki” są opowieścią z drugim dnem. Pokazuje ona, jak ważne jest mieć coś „swojego”, co pozwoli zapomnieć o codzienności, a także o nieświadomym budowaniu wspólnoty z osobami, które dzielą pasję z nami.

W czasie lektury „Chórzystek” towarzyszyła mi zarówno radość, jak i smutek, jednak przy zdecydowanej większości fabuły uśmiech nie schodził mi z twarzy. Książkę pochłania się praktycznie „na raz”, ale zdecydowanie nie jest ona banalna, czy pozbawiona morału. Polecam do zapoznać się z tą pozycją, zwłaszcza paniom.. Myślę, że każda z nas odnajdzie w niej sytuację, z którą mogłaby się utożsamić.

Katarzyna Muszyńska

*Tamże, s. 26

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (345)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 220

"Pojawiły się ulotki rządowe, w których jest napisane, co robić w razie niemieckiej inwazji (zachować spokój), a czego nie robić (wpadać w panikę i uciekać). Są tam ilustracje przedstawiające hitlerowskich żołnierzy i lista rzeczy, które trzeba zrobić, kiedy się takiego spotka ( iść na policję) oraz czego unikać (próbować przemówić im do rozsądku i w efekcie zostać zastrzelonym). Pracowicie usuwamy wszystkie tablice i drogowskazy, żeby nie wiedzieli, gdzie są, kiedy się tu zjawią."

"Chórzystki" to opowieść z gatunku "ku pokrzepieniu serce". Wojenne losy mieszkanek sielskiego Chilbury poznajemy za pośrednictwem pisanych przez nie listów i wpisów w pamiętnikach. Brzmi znajomo? Od razu przypomniało mi się "Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek" i to właśnie do tej książki nie mogłam przestać porównywać bardzo dobrej powieści Jennifer Ryan. Pewniej gdybym w pierwszej kolejności sięgnęła po "Chórzystki" ich ocena byłaby znacznie wyższa, bo historia...

książek: 1553
szelma | 2017-04-20
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 13 kwietnia 2017

Zapraszam -> blog-projektksiazka.blogspot.com

Po tej okropnej zimie (która notabene podczas pisania tej recenzji trwa nadal, a mamy miesiąc kwiecień…) miałam ogromną ochotę na ciepłą, lekką powieść. Nie pogardziłabym romansem, wyciskaczem łez czy nawet powieścią historyczną, z którym to gatunkiem powoli się zaprzyjaźniam. Wszyscy wiemy, że są takie książki, które od razu zwracają na siebie uwagę. Tak właśnie stało się z powieścią Jennifer Ryan. Zauroczyła mnie od pierwszego spojrzenia i zdecydowanie dała mi wszystko, czego potrzebowałam.

Rok 1940. Trwa II wojna światowa. W małej miejscowości Chilbury pod Londynem pozostają w mieście same kobiety. Spokojne do tej pory społeczeństwo zostaje wystawione na ciężką próbę. Działalność Chilburyjskiego Chóru zostaje zawieszona, a niektóre kobiety muszą przejąć pracę mężczyzn. Prowadzą autobusy, rozwożą mleko, pracują fizycznie. Kiedy do miasteczka przyjeżdża charyzmatyczna nauczycielka muzyki przekonuje proboszcza do wznowienia Chóru...

książek: 3305
szczypiorek5 | 2017-12-17
Na półkach: Posiadam, Przeczytane, 2017
Przeczytana: 17 grudnia 2017

Rewelacyjna , ciepła, wzruszająca książka, klimatem przypominająca mi inną ,równie świetną pt. "Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek".
Małe miasteczko w Anglii, ze swoimi zasadami, przyzwyczajeniami, etykietą i kobietami, które muszą się odnaleźć w nowych rolach, przezwyciężyć swoje traumy, narzucone konwenanse i wesprzeć siebie nawzajem.
Bardzo dobrze napisana książka o sile wspólnoty ze wspaniałą paletą charakterów i osobowości.
Polecam.

książek: 406
Eponine | 2017-05-14
Na półkach: Europa, Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 29 kwietnia 2017

Przez dłuższy czas zastanawiałam się, co właściwie napisać o tej książce, której główny motyw jest mi tak niezmiernie bliski. Pierwsza myśl, jaka od razu się nasuwa, jest bardzo prosta - to naprawdę jest powieść o chórze, która może przybliżyć nawet niezaznajomionemu z tematem czytelnikowi specyfikę śpiewu chóralnego i relacji międzyludzkich, jakie można nawiązać tylko podczas wspólnego śpiewania. Mam wrażenie, że autorka sama musiała śpiewać, bo skąd inaczej mogłaby to wiedzieć?

Dodatkowego smaku dodaje powieści osadzenie akcji w środowisku małego brytyjskiego miasteczka podczas drugiej wojny światowej. Choć dużo się mówi i pisze o bombardowanym Londynie, nie spotkałam się dotąd z książką, która pokazywałaby życie ludzi w tamtym okresie z dala od stolicy. Wyraziste postaci kobiece i obserwowanie ich rozwoju osobistego, który dokonuje się pod wpływem wydarzeń wojennych, przywodzi mi na myśl "Rillę ze Złotego Brzegu", a to jedna z moich ulubionych książek. Połączenie tych dwóch...

książek: 1368
IwonaGa | 2017-09-04
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 01 września 2017

Chórzystki to historia cywilów w czasie wojny, a dokładnie kobiet, które postanowiły śpiewać w żeńskim chórze,niespotykanym w okolicy. Do tej pory najważniejszy był mezczyzna, kobieta była mu podporządkowana, ale gdy większość mężczyzn wstąpiła do armii kobiety sprawdziły się znakomicie w wielu dziedzinach życia do tej pory dla nas zamkniętych. Wszystko byłoby w porządku z książką gdyby nie forma narracji czyli listy i pamiętniki, no nie możliwe żeby ktoś po bombardowaniu np zasiadł do pisania. Podobała mi się natomiast pochwała muzyki, jej siła i moc w walce z przeciwnościami losu.

książek: 410
sabrina | 2017-11-02
Na półkach: Przeczytane

Książka ta opisuje życie plejady kobiet w małym miasteczku w cieniu II Wojny Światowej. Perypetie tych kobiet wiążą się z ich członkostwem w chórze, a to sprawia, że sobie pomagają, i wspólnie przeżywają wzloty i upadki poszczególnych członkiń, jak również zwierają szeregi w obliczu śmierci działaczek chóru. W tym przypominają mi kobiety z filmu "Stalowe magnolie".
Jednakże, żeby nie było tak słodko to włożę łyżkę dziegciu w tą opinię, gdyż niestety książka ta miejscami była nudna jak flaki z olejem( brak akcji, nikłe męskie postacie, konstrukcja w formie listów i zapisków z pamiętników irytujący zabieg pisarski), z przerwami na dość zabawne akcje jak np. potyczka chórzystek o pierwszeństwo korzystania z salki, z grupą mężczyzn z obrony cywilnej uzbrojonych w widły, którą to oczywiście one wygrały.
"Chórzystki" czyta się dość szybko choć ze zgrzytami na te nudne fragmenty. Czytając czytelnik musi się przekopywać przez nie istotne do wartościowego, czyli wątków feministycznych. Bez...

książek: 8464
beataj | 2017-07-01
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 01 lipca 2017

Czy opowieść o wojnie może być pozytywna? Ciepła, sympatyczna, czasem zabawna, choć to taki śmiech przez łzy? Czy może nieść pocieszenie, nadzieję, wiarę w lepsze jutro? Czy jednoczenie może pokazać siłę kobiet, ich moc, niezłomność, podnoszenie się mimo wszelkich przeciwności? I wszystko to w takim spokojnie angielskim, sielskim klimacie? Dzięki tej powieści stwierdzam, że może 😊

książek: 357
Kaska Latak | 2017-04-18
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 18 kwietnia 2017

Rok 1940 i małe angielskie miasteczko Chilbury, gdzie w związku z działaniami wojennymi zostały prawie same kobiety.
Łączy je chór, który pomimo początkowych oporów ( jak to ŻEŃSKI chór w tamtych czasach!!) nadal działa, oraz sytuacja w której się znalazły - czas niepewności, oczekiwania na powroty ukochanych, pojawiająca się coraz bliżej śmierć, a dzieli pochodzenie, poglądy, status.
Napisanie całej książki w formie albo stron z pamiętników, albo listów do przyjaciół, rodziny okazało się cudownym posunięciem. Dzięki temu widzimy za każdym razem dwa odbicia tych samych osób - to jedno jak widzą się same bohaterki i to drugie jak postrzegane są przez pozostałą część miasteczka.
Oddany pięknie klimat małej angielskiej miejscowości z okresu panny Marple i Herculesa Poirota.
Jedyny zarzut to sam koniec - można było, aż tak nie przesładzać ,ale to ostatnie 4 strony , zaś reszta książki rewelacyjna. Polecam.

książek: 1466
TeaBooksLover | 2017-03-21
Przeczytana: 27 marca 2017

“Istnieje takie przekonanie, że należy wszystko robić tak, jak zawsze się robiło, nawet jeśli nie ma to sensu. To naczelna zasada życia na prowincji.”

Rok 1940, trwa druga wojna światowa. W małym angielskim miasteczku Chilbury pozostały prawie same kobiety - wszyscy zdolni do służby wojskowej mężczyźni walczą z hitlerowcami. W związku z brakiem męskich głosów, chilburyjski chór zostaje zawieszony, ale nowo przybyła nauczycielka muzyki, Primrose Trent, wznawia jego działalność i nadaje mu nową nazwę: Chilburyjski Chór Żeński. Mimo początkowych sprzeciwów i obaw, niewielka grupa kobiet regularnie spotyka się, aby ze wspólnego śpiewu czerpać otuchę i trudną do odnalezienia w czasach wojny radość. Chociaż każda z nich jest inna, chociaż zmagają się z różnymi problemami i na co dzień wiele je dzieli, chór jednoczy osamotnione chilburyjskie kobiety, daje im energię do stawiania czoła ponurej codzienności i wyzwala w nich siłę, której istnienia same nie podejrzewały.

“- Naprawdę...

książek: 772
CzytAśka | 2017-04-25
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 24 kwietnia 2017

www.czytaska.blogspot.com

Sympatyczna historyjka o niesympatycznych czasach.
Małe brytyjskie miasteczko na początku II wojny. Arystokracja różnego kalibru, odrobina klasy średniej, mieszkańcy pracujący w różnych zawodach. Początkowo Chilbury jest spokojne i ciche, okropności wojny odczuwa tylko poprzez gwałtowny odpływ mężczyzn. Wszystkim muszą zajmować się kobiety. Organizować kwaterunek, zasady obrony cywilnej itp. No i chciałyby śpiewać. A skoro z powodu wojny mogą pracować i prowadzić samochody, to mogą także mieć żeński chór.

Ta książka opowiadając perypetie mieszkanek Chilbury, mniej i bardziej dramatyczne, tak naprawdę jest o mocy wzajemnego wsparcia, o bezinteresownej życzliwości, o zdobywaniu pewności siebie, otwieraniu się na świat i ludzi. Nigdy nie jest za wcześnie, bądź za późno, na miłość. I zawsze jest dobry czas aby śpiewać. Cichutko, nucąc pod nosem i rozkręcając do głośnego śpiewu pełną piersią.

A wszystko pośród kamiennych szarych domków otoczonych soczystą...

zobacz kolejne z 335 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
zgłoś błąd zgłoś błąd