Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Jak trafiłem w zaświaty

Wydawnictwo: Novae Res
2 (1 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
0
7
0
6
0
5
0
4
0
3
0
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380834606
liczba stron
312
język
polski
dodał
NovaeRes

Bohater „Jak trafiłem w zaświaty” to człowiek ceniący życie. Uwielbia myślistwo, dobre towarzystwo i Mazury. Ponad wszystko jednak kocha jeść. Po operacji – trochę z niewiedzy, a trochę z łakomstwa – nie zachowuje diety i… przenosi się w zaświaty, gdzie rozpoczyna swoje drugie życie. Pozbawiona ziemskich ograniczeń egzystencja ducha-stażysty pozwala mu na przeżycie przygód, na które nie miałby...

Bohater „Jak trafiłem w zaświaty” to człowiek ceniący życie. Uwielbia myślistwo, dobre towarzystwo i Mazury. Ponad wszystko jednak kocha jeść. Po operacji – trochę z niewiedzy, a trochę z łakomstwa – nie zachowuje diety i… przenosi się w zaświaty, gdzie rozpoczyna swoje drugie życie. Pozbawiona ziemskich ograniczeń egzystencja ducha-stażysty pozwala mu na przeżycie przygód, na które nie miałby szans przed śmiercią. Przed oczami Czytelnika jak w kalejdoskopie przewijają się obrazy siedmiu cudów natury i rodzinnych stron bohatera. A oprócz tego opisy polowań, szpitalnych perypetii i niezwykle sugestywne sprawozdania z przebiegu nękających go chorób. Całość okraszona dowcipami i myśliwskimi opowiadaniami publikowanymi w lokalnej prasie.

 

źródło opisu: zaczytani.pl

źródło okładki: zaczytani.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 6664

//Opinia do przeczytania również na: http://kaginbooks.blogspot.com/2017/03/68-jak-trafiem-w-zaswiaty-leszek.html

Pozwólcie, że przedstawię Wam opis okładkowy:
"Bohater „Jak trafiłem w zaświaty” to człowiek ceniący życie. Uwielbia myślistwo, dobre towarzystwo i Mazury. Ponad wszystko jednak kocha jeść. Po operacji – trochę z niewiedzy, a trochę z łakomstwa – nie zachowuje diety i… przenosi się w zaświaty, gdzie rozpoczyna swoje drugie życie. Pozbawiona ziemskich ograniczeń egzystencja ducha-stażysty pozwala mu na przeżycie przygód, na które nie miałby szans przed śmiercią. Przed oczami Czytelnika jak w kalejdoskopie przewijają się obrazy siedmiu cudów natury i rodzinnych stron bohatera. A oprócz tego opisy polowań, szpitalnych perypetii i niezwykle sugestywne sprawozdania z przebiegu nękających go chorób. Całość okraszona dowcipami i myśliwskimi opowiadaniami publikowanymi w lokalnej prasie."
Brzmi... nieźle? A przynajmniej dość interesująco? Duch-stażysta, przygody w zaświatach i te sprawy...? Fajnie. Bo tylko... brzmi.
No niestety, ale ta książka była dla mnie drogą przez mękę i piekło i raz jeszcze mękę. Główny bohater, autor - będący na emeryturze myśliwy, będący w jakiś sposób powiązany ze szpitalem, w którym go operowano (w jaki, tego nie wiem, bo nie zostało to wyjawione, a nawet jeśli, to w sposób tak pokrętny, że był wszystkim od pana sprzątającego po dyrektora!) opisuje w sposób (wedle siebie) bardzo "dowcipny", jak to trafił w zaświaty. Poważna operacja, której ma się poddać będzie wkrótce przyczyną jego śmierci. Mimo wiadomości od lekarza (ale nie, przecież niewiedza, bo nie dostało się w dłonie listy, co jeść można a co nie!), po wyjściu ze szpitala i dość nudnych opisach stomii i całej tej "o jak bardzo mało dowcipnej" sprawie z pobytem w szpitalu i wtrąceniach, kogo by nie zabrał gdzie na wyprawę myśliwską - nasz bo(c)hater obżera się tłustymi i ciężkostrawnymi potrawami. Efekt jest prosty jak budowa cepa i łatwy do przewidzenia. Mamy trupa. Ale nie byle jakiego trupa, bo ten oto trupi delikwent postanawia zamienić się w ducha i ruszyć w zaświaty. I tu następuje seria kompletnie nie zabawnych, za to trącajacych mocno myszką "dowcipnych" komentarzy. I przygód, których kompletnie nie zapamiętałam. Podobnie jak opisów przyrody. I spraw związanych z polowaniem.

Niestety, ale tak to wyglądało. Zamiast obiecanych interesujących przygód i zabawnej historii dostałam bardzo kiepsko napisane coś. Pan Mierzejewski - sądząc po opisie, człowiek iście renesansowy, o wielu zainteresowaniach i pasjach - okazał się dość kiepskim gawędziarzem, który usilnie stara się robić z siebie mądrzejszego, niżli jest. Usilnie i na siłę tworzone dowcipy, wtrącenia, które miały być chyba zabawne i mądre... a nade wszystko - myślistwo, pojawiające się co stronę, po prostu mnie męczyło. Ja rozumiem, pasja pasją, miłość miłością, ale można przedstawić to tak, by zwykły laik, który z myślistwem nie jest obznajomiony, po przeczytaniu powiedział: "WOW! To jest coś!". A tu? Tu było operowanie tym, jaki to z pana Leszka nie jest super myśliwy, jaki to on nie jest świetny i genialny i bogaty i super, bo ma koło łowieckie i własną hacjendę w lesie i w w ogóle, no super myśliwy z niego jest! A przy okazji, hahaha, jaki on dowcipny i oczytany nie jest! I jaki mądry! Po prostu - męczyłam się jak licho, czytając opisy, które były rozwlekane jak - za przeproszeniem, jelita które należy napełnić masą mięsną, by była kiełbasa. A z obiecanych magicznych przygód... bardziej magiczna jest wyprawa do supermarketu po wodę mineralną.

Niestety, ale "jak trafiłem w zaświaty" to książka pozbawiona zarówno humoru jak i celowości. Niesmaczne opisy spraw związanych z operacją, jak i później (tak, mówię o fragmencie z lewatywą i problemami z nią związanymi), próby popisywania się wiedzą iście encyklopedyczną (miałam wrażenie, że czytam Wikipedię...), niskich lotów dowcipy... Nie. Pozwólcie, że ja na tym skończę swe próby zrecenzowania tej pozycji. Mimo najszczerszych chęci, zarówno okładka, jak i opis - choć zwróciły moją uwagę - nie ustrzegły mnie przed ciężkim i kiepskim stylem autora.

Być może znajdą się osoby, którym się spodoba "Jak trafiłem w zaświaty". Nie przeczę, że będą wręcz niektórzy zachwyceni. Ja jednak stanowczo dziękuję, mam nauczkę na przyszłość.


Za możliwość recenzji tej książki dziękuję wydawnictwu Novae Res.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Testament

Chyba najbardziej przekombinowana część cyklu. Ja naprawdę rozumiem, że z racji obranej konwencji w książkach o Chyłce i Zordonie musi się sporo dziać...

zgłoś błąd zgłoś błąd