Sekretna kolacja

Tłumaczenie: Barbara Bardadyn
Wydawnictwo: Filia
7,1 (288 ocen i 59 opinii) Zobacz oceny
10
33
9
28
8
63
7
78
6
38
5
20
4
11
3
11
2
3
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Jantar Secreto
data wydania
ISBN
9788380752825
liczba stron
377
język
polski
dodała
Ag2S

– Dante, obiecaj mi, że nie staniemy się potworami. – Obiecuję – skłamałem. Czterech przyjaciół wynajmuje luksusowe mieszkanie w dzielnicy Copacabana. Wydaje im się, że mają u stóp cały świat. Nie wszystko jednak układa się po ich myśli i wkrótce wpadają w długi. Aby zdobyć pieniądze, decydują się na kontrowersyjny biznes. Urządzają ekskluzywne kolacje, których menu dalece przekracza granice...

– Dante, obiecaj mi, że nie staniemy się potworami.
– Obiecuję – skłamałem.


Czterech przyjaciół wynajmuje luksusowe mieszkanie w dzielnicy Copacabana. Wydaje im się, że mają u stóp cały świat.
Nie wszystko jednak układa się po ich myśli i wkrótce wpadają w długi. Aby zdobyć
pieniądze, decydują się na kontrowersyjny biznes. Urządzają ekskluzywne kolacje, których menu dalece
przekracza granice tego, co uważa się za jedzenie. Z czasem przyjaciele przekonują się, że biedny czy bogaty,
czarny czy biały, stary czy młody – w czynieniu zła wszyscy jesteśmy jednakowi.

Kilku przyjaciół, wielkie pieniądze, niespełnione ambicje, mroczny sekret i przerażająca
spirala zbrodni, która rozpoczęła się od niewinnego żartu, a skończyła na samym dnie piekła.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1468
Beata | 2017-10-26
Na półkach: Polecone, Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 01 listopada 2017

Idąc z duchem panującej ostatnio mody na wyznawanie książkowych grzechów, przyznam, że z tym autorem zetknęłam się po raz pierwszy. Zgroza, prawda? Wszak jeszcze do niedawna „Dziewczyna w walizce” wyglądała z niemal każdego kąta. A ja nic, udawałam, że jej nie widzę.
Dopiero kilka mało przychylnych recenzji zachęciło mnie do „Sekretnej kolacji”. Właściwie nie potrzeba było tych recenzji, wystarczył mi sam tytuł, będący sam w sobie po części spojlerem. Lubię makabryczne wątki w literaturze, „Hannibal” należy do moich ulubionych lektur, więc nie trzymałam „Kolacji” zbyt długo w kolejce.
Minęło kilka dni od skończenia, a we mnie nadal buzują mieszane uczucia. Bo z jednej strony pomysł ma potencjał – grupka młodych ludzi, finansowe kłopoty i genialny, zdawałoby się, pomysł na ich rozwiązanie. Jednak od tego momentu zaczyna się robić przewidywalnie. Siadając do pisania, obiecywałam sobie wystrzegać się spojlerów, ale trudno nie przewidzieć, że genialny pomysł na rozwiązanie problemów naszych bohaterów posłuży za początek, nazwijmy to delikatnie, dalszych kłopotów. A właściwie nakręcającej się ich spirali.

Pomysł na książkę niezły, wykonanie dużo gorsze. Trochę pomarudzę, bo zabrakło mi w tym wszystkim „psychologii”, czyli możliwości zajrzenia do głów bohaterów. Owszem, chwilami Montes to umożliwia, mam jednak wrażenie, że przy takim bogactwie tematu robi to niewystarczająco. Jak wiemy, nie trzeba koncentrować się na krwawych szczegółach i dokładnych opisach, by podziałać na wyobraźnię czytelnika i wywołać u niego przerażenie. I tak właśnie – przynajmniej dla mnie - można było napisać tę książkę. Chciałabym w niej zobaczyć rys psychologiczny, czy też tok myślenia jednej i drugiej strony – tych, którzy te kolacje przygotowują i tych, którzy biorą w nich udział. Tego mi zabrakło. Być może to kwestia warsztatu literackiego (a tego Montesowi wyraźnie brakuje), ale tam, gdzie powinien znaleźć się niepokój, dreszczyk grozy, mamy zwykłe, niebudzące emocji opisy przygotowywania kolacji, nakrywania do stołu, podejmowania gości. A kiedy już zaczyna się robić mniej sielankowo, te opisy są zbyt dosłowne, żeby budzić takie emocje, jakie być może były zamysłem autora. Owszem, w pewnym momencie mignął mi z tyłu głowy „Atlas chmur” i rewelacyjne opowiadanie „Antyfona Sonmi 451”. Różnica polega jednak na tym, że „Atlas” w kluczowym momencie na kilka minut odłożyłam, bo nie byłam w stanie dalej czytać, a tu? Natłok informacji spowodował znudzenie i chęć przejścia dalej.

Jeszcze kwestia samych bohaterów, którzy wydają się zbudowani według jednego szablonu, do tego stopnia, że przez pewien czas trudno ich odróżnić, zmieniają się jedynie imiona. Rozumiem zamysł nietworzenia wyidealizowanego czarnego charakteru, bo wszak zło siedzi w każdym z nas, wystarczy dać mu szansę i stworzyć możliwości. Ale bez przesady, trochę dreszczyku by nie zaszkodziło.

Ok, wystarczy narzekania. Widocznie idealna książka, dotycząca tego tematu, wciąż jeszcze przede mną. Przygodę z panem Montesem uważam za zakończoną. Przynajmniej do czasu, gdy w jego książkach emocje zaczną być emocjami, zamiast tylko opisami.
https://www.facebook.com/ksiazkikawaija/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Narodziny Fundacji

Świeżo po lekturze 1 tomu zabrałam się za drugi, który trzyma poziom pierwszego, zważywszy jednak na brak połówek zostawiam nieco zawyżoną ocenę w sto...

zgłoś błąd zgłoś błąd