Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Losy Tearlingu

Wydawnictwo: Galeria Książki
7,69 (67 ocen i 12 opinii) Zobacz oceny
10
8
9
11
8
15
7
21
6
10
5
1
4
1
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Fate of the Tearling
data wydania
ISBN
9788364297397
język
polski
dodała
bunixx

Inne wydania

W niespełna rok Kelsea Glynn z niedoświadczonej nastolatki zmieniła się w potężną władczynię. Jako królowa Tearlingu zyskała uznanie, a dzięki uporowi, wizjonerstwu i zdolnościom przywódczym dokonała ważnych zmian w królestwie. Za cel obrała wyeliminowanie korupcji i przywrócenie rządów sprawiedliwości, przez co przysporzyła sobie wielu wrogów – jest wśród nich niegodziwa Szkarłatna Królowa,...

W niespełna rok Kelsea Glynn z niedoświadczonej nastolatki zmieniła się w potężną władczynię. Jako królowa Tearlingu zyskała uznanie, a dzięki uporowi, wizjonerstwu i zdolnościom przywódczym dokonała ważnych zmian w królestwie. Za cel obrała wyeliminowanie korupcji i przywrócenie rządów sprawiedliwości, przez co przysporzyła sobie wielu wrogów – jest wśród nich niegodziwa Szkarłatna Królowa, jej najbardziej zaciekła rywalka, która wprowadziła swoją armię do Tearlingu.
Kelsea postanowiła uchronić swój lud przed niszczycielskim najazdem i zrobiła coś niebywałego – oddała w ręce wroga i siebie, i swoje magiczne szafiry, a na regenta Tearlingu powołała Buławę, zaufanego przywódcę Straży Królowej. Ale Buława nie spocznie, dopóki wraz ze swoimi ludźmi nie uwolni władczyni, która została uwięziona w Mortmesne. Teraz, gdy rozpoczyna się pełna napięcia ostateczna rozgrywka, w końcu poznamy losy królowej Kelsea oraz całego Tearlingu.

 

źródło okładki: https://www.facebook.com/wydawnictwogaleriaksiazki...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 41
MilordvonBudyń | 2017-05-03
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 03 maja 2017

Ta książka.
Ta książka.
Nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee!

Na wstępie chciałabym zaznaczyć, że uwielbiam styl pani Johansen, kreacje jej bohaterów, pomysły na rozwinięcie historii i samą ideę tej serii. Kocham to, że w tej trylogii przekazała wiele pozytywnych wartości, ukazała różne strony ludzkich charakterów i, krótko rzecz biorąc, stworzyła wspaniałe powieści.

Moja ocena byłaby zdecydowanie wyższa, gdyby nie kilka aspektów tej książki. Mankamentów, które sprawiły, że ocena z rewelacyjnej zmieniła się w bardzo dobrą.

[SPOILER! SPOILEROWANY SPOILER! DON'T LOOK HERE IF YOU WANT TO READ THIS BOOK!]

1) Duch.
Od pierwszej części kochałam postać Ducha, jego tajemniczość, to co on tam sobie wyprawiał, jego relację z Kelsea. Jednak w tej części nie dość, że zabrakło mi scen z jego postacią, które ratowały wszystko, to jeszcze nie zauważałam tam momentami samego... Ducha. Owszem, w kilku fragmentach widziałam go dobitnie, jednakże brakowało mi w nim Tego Czegoś, tej jego wyjątkowości i niesamowitości, która charakteryzowała go w 1 i 2 części. Brakowało mi Tego w jego przeszłości i jego teraźniejszości. Poza tym...

GAVIN.
(That's not my name, Sherlock!)

Ale może to moje własne widzimisię, gdyż z reguły tracę nieco uczuć dla Mrrrocznych, tajemniczych postaci, których przeszłość już poznałam (Darkling stanowi wyjątek potwierdzający regułę).

2) Szkarłatna Królowa
Ona była tą złą. Tą mroczną.
A stała się... kimś, kogo nie jestem w stanie zaakceptować.
Bardzo lubiłam kreację tej postaci - charakter zły, ale nie do szpiku kości. Ktoś, komu można nawet współczuć. Jednakże gdzieś w połowie tej książki, kiedy jej relacje z Kelsea się zmieniły... zatraciła dla mnie całą swoją osobowość i niezwykłość, swoją Szkarłatność. Nawet jeśli winą tego był jej upadek, to osoba ta w tej części stała się kimś zupełnie innym, czarnym charakterem, który stracił swoją czarnocharakterowość.

3) William Tear, Katie, Row, GAVIN, przeszłość... bleh
Od razu stwierdzam, że dużo lepiej czytało mi się narrację Katie niż Lily w poprzedniej części. Podobał mi się wykreowany świat tuż po Przeprawie, całe to tworzenie społeczności od początku. Jednakże pojawiło się tu kilka rzeczy, które sprawiły, że znielubiłam to miejsce i czas. Takich jak niewyjaśnione sytuacje, bezsensowne odejście, momentami irytująca Katie, trochę kiepskich i płaskich charakterów (GAVIN! CZEMU!)... dla mnie było tego za dużo, by to zaakceptować.

4) Zakończenie
Rozumiem ideę. Rozumiem całkiem logiczne wyjaśnienie.
Nie rozumiem tylko: DLACZEGO.
Dlaczego autorka ostatnimi fragmentami zniszczyła kreację świata tworzonego przez prawie 3 części, stworzyła zawijasy czasowe i sprawiła, że Kelsea trafiła tam, gdzie trafiła? Po co były te wszystkie wstawki pod tytułami rozdziałów, które dla mnie były czymś unikatowym w tej serii?

Przepraszam, ale jak dla mnie, wyglądało to jak połączenie śmierci Lorda Voldemorta z "HISHE Harry Potter" i ostatniego odcinka "Scooby Doo i Brygada detektywów".
Nie akceptuję tego.

4) NIEWYBACZALNIE NIEWYBACZALNE ZŁO, czyli CO SIĘ STAŁO Z PENEM
Pen był moją ukochaną postacią (przy nim Duch, Buława, Arliss, Tyler i Glee zeszli na drugi plan). Nie rozumiem tylko, czemu autorka w tej części zrobiła z niego niepotrzebny balast. Jeśli ten wątek miał się tak zakończyć, to ta postać mogłaby w ogóle nie istnieć. Bardzo mi go brakowało w tej części, Buławie chyba zresztą też.

Pozostało mi powiedzieć tylko jedno.
[*] Kelsea x Pen [*]
Żegnajcie, jeden z moich ulubionych shippingów.


Podsumowując, ta książka wywołała u mnie niemały ból - wiele drobnostek powodujących lekki chaos, więcej pytań niż odpowiedzi (to niekoniecznie oznacza coś dobrego!) i to zakończenie! Wiele rzeczy podobało mi się tu bardziej niż w innych częściach (powroty do przeszłości, wyjaśnienia niektórych zagadek, postać Aisy i Buławy, który wreszcie przestał być knotem z poprzedniej części...) - jednakże nie była to rekompensata zła wyrządzonego mojemu serduszku.

Dlatego właśnie, 7/10.
Bo mimo niesamowitej ilości refleksji, które zmusiły mnie do napisania tego recenzjo-booktalku, zabrakło mi Tego Czegoś. Wielkiego BUM i WOW, które zakończyłoby tę trylogię, nawet jeśli niedokładnie w taki sposób, jakbym chciała.

Równocześnie, chcę też ją polecić.
Bo to w gruncie rzeczy Nie Takie Złe zakończenie tej trylogii.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Skrypturał obcochwałobożnika ze Łku

Największym atutem książki jest dla mnie sposób podejścia do historii – tym razem na przykładzie historii Mazur. To historia bez z góry powziętych za...

zgłoś błąd zgłoś błąd