Teatr Sabata

Tłumaczenie: Jacek Spólny
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
7,08 (53 ocen i 16 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
5
8
17
7
14
6
10
5
4
4
0
3
2
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Sabbath's Theater
data wydania
ISBN
9788308063392
liczba stron
608
język
polski
dodał
Krzysiek

Uhonorowany National Book Award (1995) Teatr Sabata Philipa Rotha rozpoczyna się od erotycznego ultimatum, które po trzynastu latach luźnego związku 52-letnia Drenka Balich, stawia swojemu 64-letniemu konkubentowi. Mickey Sabat jest starym, przegranym kawalerem, hedonistą, miłośnikiem kobiet, nie stroni od towarzyskich skandali i wytrwale broni własnego, trudnego do powszechnego...

Uhonorowany National Book Award (1995) Teatr Sabata Philipa Rotha rozpoczyna się od erotycznego ultimatum, które po trzynastu latach luźnego związku 52-letnia Drenka Balich, stawia swojemu 64-letniemu konkubentowi. Mickey Sabat jest starym, przegranym kawalerem, hedonistą, miłośnikiem kobiet, nie stroni od towarzyskich skandali i wytrwale broni własnego, trudnego do powszechnego zaakceptowania kodeksu moralno-obyczajowego. Czy potrafi się zmienić dla jednej kobiety?

Spośród 31 książek napisanych w ponad 50-letniej karierze, Philip Roth szczególnym uczuciem darzy właśnie Teatr Sabata: „Wiele osób jej nienawidzi, ale to nie jest powód, dla którego ją lubię. Jest w niej dużo wolności. A tego szukasz jako pisarz, kiedy pracujesz. Poszukujesz swojej własnej wolności. Aby wyzbyć się zahamowań, sięgnąć w głąb pamięci, swych doświadczeń i życia, po czym odkryć prozę, która przekona czytelnika”.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 629
Dominika Rygiel | 2017-05-04
Na półkach: Przeczytane, 52 / 2017
Przeczytana: 04 maja 2017

Jestem typowym zodiakalnym skorpionem. Większość cech charakteru przypisywanych temu znakowi, przypada mi w udziale. Jedną z nich jest zamiłowanie do poruszania się w obrębie tajemniczych, niewygodnych i kontrowersyjnych kwestii. W przypadku doboru literatury to najszczersza prawda. Lubię prozę pełną „brudu”, czyli taką, która porusza odważną, sporną, dosadną tematykę. Jeśli tego rodzaju powieść napisana jest dodatkowo w wyrafinowany, wybitny sposób, jestem w pełni usatysfakcjonowana. Dlatego też bardzo cenię sobie takich autorów jak Elfride Jelinek czy Vladimir Nabokov chociażby. Dzięki takim powieściom jak Kompleks Portnoya do tego zacnego grona od niedawna zaliczam również amerykańskiego powieściopisarza Philipa Rotha. Biorąc do ręki Teatr Sabata miałam jako takie wyobrażenie co do tego po jaką książkę sięgam. Przyznam, że to, co otrzymałam, przeszło moje najśmielsze oczekiwania a moje odczucia w stosunku do niniejszego tytułu są nad wyraz skrajne. To książka, która mnie oczarowała, znużyła i zdegustowała jednocześnie. Ale od początku…

Poznacie Morrisa Sabata. Mickey, jak zwracają się do niego najbliżsi, z zawodu jest teatralnym lalkarzem. Prywatnie – zatwardziałym kobieciarzem i dziwkarzem, erotomanem i hedonistą z krwi i kości. Dwukrotnie żonaty mężczyzna nie stroni od kobiet, niezliczone kochanki są na stałe wpisane w jego egzystencję. Z jedną z nich – pięćdziesięciodwuletnią Drenką Balich spotyka się regularnie od kilkunastu lat. Pewnego dnia kobieta stawia przed nim ultimatum – żąda bezwzględnej wierności. Czy tytułowy artysta będzie w stanie wyzbyć się dla niej swojego rozwiązłego stylu życia? Czy odważy przewartościować dla niej swój dosyć frywolny kodeks etyczno-moralny? Jeśli tak, z jakim skutkiem?

Przyznaję, że Teatr Sabata przede wszystkim mnie zachwycił. Philip Roth z niebywałą wirtuozerią lawiruje stylem. Zabawa formą i konwencją, wplatanie w fabułę przeróżnych form od listów po stenogramy rozmów telefonicznych, pikanteria i dosadność słowna, nielinearność akcji splatają się z sobą tworząc bogatą i atrakcyjną literacko całość. W tym przypadku nie trudno zarzucić autorowi braku talentu. Nagromadzenie zdań wielokrotnie złożonych i mocno soczysty język dają mieszankę wobec której trudno przejść obojętnie. Amerykanin bawi się słowem, nie cofa się przed werbalną przesadą. Robi to w sposób odważny, niejednokrotnie celowo. Igra z czytelnikiem, wodzi go na pokuszenie, bada granice wytrzymałości. Tym samym często balansuje na granicy dobrego smaku.

Co nie trudne do przewidzenia, w przypadku nagromadzenia słownej pikanterii i fabularnych sprośności Roth stąpa po cienkim lodzie. Warto podkreślić jednak fakt, że przesiąknięty scenami wyuzdanych praktyk seksualnych oraz naszprycowany wulgarnym językiem Teatr Sabata nie jest tandetnym, pornograficznym czytadłem. Ta książka jest ucieleśnieniem najbardziej niewygodnych i brudnych, niemal zwierzęcych ludzkich instynktów, które ubrane w śmiałe słowne ramy dały dosadną, ale jednak nadal piękną opowieść o granicach hedonistycznej wolności. Niniejszy aspekt książki może w prawdzie w najlepszym przypadku przysporzyć wrażliwszego czytelnika o niesmak, w gorszym o mdłości, zapewniam jednak, iż jest to proza dojrzała, przemyślna, na swój sposób genialna.

Nie oznacza to jednak, iż powieść ta jest idealna. Teatr Sabata to książka opasła. Historia życia Morrisa spisana została na sześciuset stronach. To proza ambitna, językowo wymagająca, oscylująca głównie wokół opisów kontrowersyjnych praktyk seksualnych oraz etycznych przemyśleń głównego bohatera. Niepozbawiona została głębszego dna. Kodeks etyczno-moralny społeczeństwa amerykańskiego, jego pruderia przy jednoczesnej rozwiązłości czynią z powieści coś więcej, aniżeli tylko czysto kontrowersyjną histerię życia Sabata. Tego rodzaju kompozycja może jednak znużyć i zmęczyć. Tak też było w moim przypadku. Jestem tym tytułem odrobinę skonfundowana, lawiruję pomiędzy bezgranicznym zachwytem wobec giętkości języka, a zobojętnieniem fabularną jednolitością.

Podsumowując – Teatr Sabata to osobliwe, nad wyraz dobre dzieło, w którym to erotyczne pijaństwo tytułowego hedonisty miesza się z profanacją ogólnie przyjętych społecznych konwenansów Amerykanów. Przez powieść przetacza się prześmiewczy, groteskowy chichot oraz niekwestionowane, wyrafinowane rzemiosło jego autora. Potoczysty styl i soczysty język dodają całości charakteru tworząc z całości niepohamowany teatr nieprzyzwoitości. A ten jeśli nie zbulwersuje, to już tylko i wyłącznie zachwyci. Przekonajcie się sami, myślę, że warto!

www.bookiecik.pl

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dekalog Nawałki

Oczywiście gra piłkarzy na euro prezentowała wyższy poziom niż ta książka, ale przewyższa poziom gry naszych orłów z Mistrzostw Świata. "Kiedy na...

zgłoś błąd zgłoś błąd