300 lat milczenia: W poszukiwaniu ukrytych japońskich chrześcijan

Okładka książki 300 lat milczenia: W poszukiwaniu ukrytych japońskich chrześcijan autora John Dougill, 9788326824906
Logo Lubimyczytac Patronat
Logo Lubimyczytac Patronat
Okładka książki 300 lat milczenia: W poszukiwaniu ukrytych japońskich chrześcijan
John Dougill Wydawnictwo: Agora reportaż
320 str. 5 godz. 20 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Tytuł oryginału:
In Search of Japan's Hidden Christians
Data wydania:
2017-02-23
Data 1. wyd. pol.:
2017-02-23
Liczba stron:
320
Czas czytania
5 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788326824906
Tłumacz:
Janusz Ochab
Średnia ocen

6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup 300 lat milczenia: W poszukiwaniu ukrytych japońskich chrześcijan w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki 300 lat milczenia: W poszukiwaniu ukrytych japońskich chrześcijan i



Przeczytane 719 Opinie 1 Oficjalne recenzje 155

Opinia społeczności książki 300 lat milczenia: W poszukiwaniu ukrytych japońskich chrześcijani



Książki 3213 Opinie 1042

Oceny książki 300 lat milczenia: W poszukiwaniu ukrytych japońskich chrześcijan

Średnia ocen
6,7 / 10
106 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce 300 lat milczenia: W poszukiwaniu ukrytych japońskich chrześcijan

avatar
267
33

Na półkach:

Świetna książka z dobrze wyjaśnionym tlem historycznym. W moim odczuciu była dosyć obiektywna (widziałam opinię jakoby autor był fanem shintoizmu),niejednokrotnie autor pokazywał jak obie strony konfliktu zachowywały się niewłaściwie. Jezuici, którzy przypłynęli do innego państwa i narzucali im swoje przekonania, a z drugiej strony Japończycy, którzy już później na potęgę tępili jakiekolwiek przejawy chrześcijaństwa, co trwało w zasadzie około 400 lat. Sama jestem katoliczką, ale patrząc na to z perspektywy Japończyków - wyobraźmy sobie, że zalewa nas fala muzułmanów, którym udaje się „przeciągnąć na swoją stronę” wielu wyznawców chrześcijaństwa, tym samym przekonują ich, by ci kompletnie wyrzekli się swoich tradycji i wartości - czy nam by to odpowiadało?
Z drugiej strony oczywiście Japończycy nie pozostają bez winy i również niejednokrotnie w książce opisane było jak władcy - czy to daimyo czy cesarz, wykorzystywali wiarę (buddyzm, shinto, konfucjanizm) do własnych celów, do łatwiejszego rządzenia ludem. Każda wiara trochę się na tym w zasadzie opiera.
Mi najbardziej spodobało się podejście ukrytych „chrześcijan”, którzy mówią o sobie „kakure”, wydaje mi się, że to właśnie u nich widać prawdziwą istotę wiary - potrafią łączyć dobre strony różnych religii, nie są radykalni, pozostają wierni swoim przekonaniom i w końcu wydają się być ludźmi z dobrymi intencjami, którzy nie wykorzystują religii do władzy czy innych większych celów. W końcu ich wiara stała się niemalże osobną religią wykorzystując synkretyzm.
Ciężko jest opisać w kilku zdaniach tak obszerną książkę przepełnioną różnymi wydarzeniami, ale jedna rzecz, która na pewno utknie mi w pamięci na długo to to, że podczas zrzucenia bomby na Nagasaki, zginęło więcej Chrześcijan niż przez 400 lat prześladowań. Czy można w takim razie posunąć się do stwierdzenia, że Amerykanie niejako zabili chrześcijaństwo w Japonii mordując 3/4 chrześcijan w tej okolicy, która była jego kolebką?
Jedyny minus to, że książka jest dość chaotycznie napisana. Ja sporządzałam dużo notatek, ale gdybym tego nie robiła myślę, że byłabym lekko zagubiona w pewnym momencie, jako że nie poruszamy się względem osi czasu, a raczej różnych miejsc w których autor przebywa i odkrywa tragedie, które się tam działy na przestrzeni lat. Dlatego też jest trochę powtórzeń, ale nie ujmuje to tej książce. Wciąż - temat bardzo ciekawy dla osób zainteresowanych historią Japonii.

Świetna książka z dobrze wyjaśnionym tlem historycznym. W moim odczuciu była dosyć obiektywna (widziałam opinię jakoby autor był fanem shintoizmu),niejednokrotnie autor pokazywał jak obie strony konfliktu zachowywały się niewłaściwie. Jezuici, którzy przypłynęli do innego państwa i narzucali im swoje przekonania, a z drugiej strony Japończycy, którzy już później na potęgę...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
616
614

Na półkach:

Temat książki jest bardzo ciekawy, chociaż bardzo niszowy. W Polsce ten temat jest praktycznie nieznany. Ciekawa książka.

Temat książki jest bardzo ciekawy, chociaż bardzo niszowy. W Polsce ten temat jest praktycznie nieznany. Ciekawa książka.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
223
38

Na półkach:

Temat książki jest bardzo ciekawy. Z tego co się orientuję w Polsce jest to jedyna książka opisująca życie ukrytych chrześcijan w Japonii. Choć o historii prześladowań za wiarę Japonii można czasem jeszcze przeczytać w książkach historycznych, o tyle mało kto podjął się próby napisania o ukrytych chrześcijanach, tym bardziej współcześnie. Mam jednak kilka zastrzeżeń do tej książki. Po pierwsze autor nie zna zbyt dobrze religii katolickiej i to widać. Ma mylne wyobrażenie o wielu sprawach, nie rozumie symboliki pewnych gestów liturgicznych czy istoty sakramentów, nie wie na czym polega przeistoczenie. Widać w nim dużą fascynację shinto, być może na tej religii zna się lepiej, aczkolwiek ja z kolei się na tym nie znam, więc nie mogę tego ocenić. Uważam, że jeśli chce się pisać książkę badającą synkretyzm wiary ukrytych chrześcijan, to powinno się jednak zrobić lepsze przygotowanie pod taki temat. Drugie moje zastrzeżenie jest takie, że choć autor bardzo się stara pisać o ukrytych chrześcijanach współcześnie, wychodzi mu to tak średnio. Jak sam pisze ukryci chrześcijanie są niechętni do opowiadania o swojej wierze, w związku z czym wychodzi mu z tej książki taki trochę przewodnik po miejscach związanych z ukrytymi chrześcijanami. Szkoda, bo liczyłam na jakieś rozmowy, wywiady z ludźmi, którzy kultywują te tradycje po dziś dzień. Na plus jest tutaj na pewno część historyczna. Jako, że jestem na świeżo z filmem "Milczenie" i książką "Shogun" bardzo przyjemnie mi się czytało kontekst historyczny, który nakreślił autor, a który odnosił się do tych właśnie tekstów kultury.

Temat książki jest bardzo ciekawy. Z tego co się orientuję w Polsce jest to jedyna książka opisująca życie ukrytych chrześcijan w Japonii. Choć o historii prześladowań za wiarę Japonii można czasem jeszcze przeczytać w książkach historycznych, o tyle mało kto podjął się próby napisania o ukrytych chrześcijanach, tym bardziej współcześnie. Mam jednak kilka zastrzeżeń do tej...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

422 użytkowników ma tytuł 300 lat milczenia: W poszukiwaniu ukrytych japońskich chrześcijan na półkach głównych
  • 282
  • 135
  • 5
83 użytkowników ma tytuł 300 lat milczenia: W poszukiwaniu ukrytych japońskich chrześcijan na półkach dodatkowych
  • 58
  • 8
  • 5
  • 3
  • 3
  • 3
  • 3

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Milczenie Shūsaku Endō
Milczenie
Shūsaku Endō
Nie wiedziałem (i nadal nie wiem) wiele o chrześcijaństwie w Japonii. Wszystko, co czytałem, to jeden rozdział w I tomie ,,Podróżników Pacyfiku'' (polecam!) i coś o polskich franciszkanach w Nagasaki podczas II Wojny Światowej. Dzięki temu jednak mogłem przystąpić do lektury bez obciążeń i związanych z nimi oczekiwań, np. co do oddania prawdy historycznej. Jeśli kogoś martwią możliwe rozbieżności i zakres fikcji, to wstęp do książki wystarczająco dobrze nakreśla to, co powinno być przed lekturą na ten temat wiadome. Choć można czytać i bez tego. Książka sama w sobie i tak pozwoli po prostu zanurzyć się i w fabułę, w klimat świata i wreszcie w zmagania bohaterów. Na żadnym z tych pól książka mnie nie zawiodła, choć też nie zachwyciła. Oczywiście nie było to pisane po to, by czytelnik zauroczony fabułą pochłaniał ją na jednym tchu, ale i tak jedna rzecz mnie zastanawia. Może to wina mojej wrażliwości, ale troski i walki bohatera nie stały się (jeśli małe można z wielkim porównywać) moimi. A powinny, zmagania bohatera dotyczą w końcu spraw ekstremalnych: przywilejów i obowiązków kapłana-misjonarza żyjącego w ciągłym zagrożeniu swego zdrowia, życia i ostatecznie w zagrożeniu swej wiary — porzucenie której tak jest bliskie, jak głośne tytułowe milczenie. Nie można, nie powinno się o takich sprawach pisać tak, by to nie chwytało, lub tylko z trudem pochwytywało. Myślę jednak, że coś z tych walk niejeden na pewno czytelnik uczyni, w jakimś zakresie i głębokości, swoimi zmaganiami. A choć większego wrażenia artystycznego książka mi nie uczyniła, to pozostawiła ze stosem pytań, które wcześniej stawiałem sobie tylko czysto teoretycznie, a teraz dotarło do mnie, że one kiedyś żyły i mogły palić. Jaki jest więc stosunek Chrześcijaństwa i Buddyzmu? Czy różnice są tylko różnicami aspektów, sposobów ujmowania czegoś niepojętego, sposobów przyjmowania nieskończonych darów? To zdecydowanie fundamentalne, ale są i pytania niższych stopni: Jaka jest w ewangelizacji rola języka? Jaka wcześniejszych wierzeń? Czy religia japońskich chrześcijan to jeszcze religia, którą głosili misjonarze? Czy misjonarze mogli się godzić na wypaczenia? Jak jedni, a jak drudzy rozumieli ikony (obrazy)? Jak rozumieć akt podeptania wizerunku Jezusa czy Maryi? Czy nie błyszczał tam Japończykom jakiś powidok złotego cielca? Czy taka apostazja zewnętrzna jest tylko formalnym gestem, oddaniem cesarzowi tylko tego, co cesarskie? Książka, to pewne, była napisana po to, by czytelnik co rusz się na te pytania natykał i je nie tylko zauważał, ale i by te pytania choć trochę w nim pożyły. Na dowód, że to dobra książka, bo trochę pożyły — poniższe przemyślenia inspirowane książką, ale wyrastające również z innych lektur (jest trochę spojlerowania - ostrzegam!): Dla Schleiermachera istota religii sprowadza się do tzw. oglądu wszechświata (koniecznie uczuciowego, afektownego),którego to oglądu uczestnikiem jest się, gdy postrzega się wszystko jako zależne od jakiejś nieskończoności, nieskończonej bytowej podstawy. Podstawowy ogląd chrześcijański (wg. przywoływanego tu Schleiermachera najwspanialszy, najgodniejszy człowieka, ale zostawmy to) jest aktem, sprowadzającym się do 3 filarów: (1) w świecie jest zło, upadek, zepsucie dotykające wszystkie rzeczy, (2) wszystkie rzeczy dążą wzwyż, ku Bogu (trans-ascendencji),lecz (3) Bóg pomaga im w tym dążeniu, przyzwalając na jakieś zbawcze pośrednictwo między sobą a światem. Tylko te trzy tworzą ogląd chrześcijaństwa, a ,,kto ten sam ogląd ma w swej religii za podstawę, jest chrześcijaninem bez względu na szkołę; religię swą historycznie może wywodzić od siebie lub kogokolwiek innego''. Jest się chrześcijaninem wtedy, gdy ma chrześcijańskie doświadczenie wszechświata i żywi pewien typ emocji zarazem. Reszta jest dodatkiem, jest nim całe uniwersum dogmatyczne, ale i osoba Jezusa Chrystusa i jego nauka, ewangelia. To wszystko to tylko środek, by wyrazić opisany wyżej ogląd, wzbudzić afekt. Równie dobrze można to wyrazić opowieścią o Mahomecie czy właśnie Buddzie. Buddyzm podziela dwa pierwsze filary, choć z oczywistymi różnicami względem chrześcijaństwa: ten świat jest odwiecznie zły, a nie dopiero stał się taki w wyniku jakiejś kosmicznej katastrofy, która obejmowała upadek aniołów i grzech pierworodny Adama i Ewy. Trzeci punkt na pewno jest problematyczny, bo czy takim pośrednikiem jest Budda w swoich wcieleniach? a może i bodhisattwowie? Skąd jest to, co Buddę czyni nim właśnie? Nie jest to raczej pochodząca od Boga łaska czy jakaś Jego emanacja, niemniej chyba taki Schleiermacher bardzo szybko uznałby buddyzm za całkiem dobry ersatz chrześcijaństwa, a może nawet za nieświadome chrześcijaństwo w odmianie całkowicie polegającej na samozbawieniu, samo-transcendowaniu. Na pewno jednak buddyjska świadomość powszechnego cierpienia i współzależności w powszechnym pragnieniu wyzwolenia i na w drodze do niego wystarcza, by miłosierdzie buddyjskie co najmniej zrównać z chrześcijańskim. (Zrównania takiego dokonują w każdym razie, bynajmniej nie bezinteresownie, książkowi mnisi buddyjscy i sam bugyo Inoue). Jak by wyglądała ewangelizacja ludności Japonii (i czym byłaby ta Dobra Nowina?),gdyby taka bardziej koncyliacyjna względem buddyzmu postawa dominowała wśród pierwszych misjonarzy tam wysyłanych? Jak bardzo punkt trzeci byłby sporny? Ten niewzruszony trzeci filar jest jednak tym, o który rozbijało się też nieraz samo historyczne chrześcijaństwo i jego wyznawcy, i to na różnych poziomach. Po pierwsze, chcemy naszymi pojęciami uchwycić naturę tego pośrednika, tj. Jezusa Chrystusa, a to prowadziło do sporów dogmatycznych i schizm (chalcedońska). Po drugie, nawet zostawiwszy naturę Zbawiciela, pozostaje rozmaicie rozumiana, od Augustyna, do Pascala i dalej, kwestia osobistego zbawienia i jego ,,mechanizmów'': jeśli pomoc, Łaska, to jak bardzo jest ona konieczna? czy zawsze wystarczająca? Sam katolik Rodriguez pod koniec, w końcowej dyspucie z Inoue, zdaje się bronić swą ufność w moc Łaski i swą świadomość nieprzystawalności do tej mocy ludzkich wysiłków. Zawoalowany to dialog, ale takie nieco protestanckie odczytanie potwierdza sam autor w posłowiu. Bugyo Inoue, spiritus movens wykorzeniania chrześcijaństwa z Japonii, z kolei raz jeszcze, nieotwarcie, ale chyba szczerze, podkreśla swój podziw dla tego, co w chrześcijaństwie zobowiązuje do szczerego wysiłku, nawet męczeństwa. Uznaje chrześcijaństwo za szkodliwe dla Japonii, ale podziwia i w swym podziwie, nawet jeśli wywodzącym się z autosoteriologicznych buddyjskich nawyków myślowych, bliższy jest katolicyzmowi niż sam były misjonarz Rodriguez. Jest to bliskość teologiczna, dyskursywna, zimna, z zewnątrz — lecz to może Inoue wystarcza? Wystarcza co najmniej do tego, by mógł uważać on ją za swe ostatnie zwycięstwo, nad kolejnym już padre, końcowe jego pognębienie. Końcowe strony są więc w niemałym stopniu przygnębiające, ale też zaskakujące, bardzo niejednoznaczne, a jak mówi sam Endo, ,,japońska filozofia opiera się na niejednoznaczności. Niejednoznaczność zapobiega skostnieniu myślenia''. Takiemu od-kostnieniu na pewno sprzyja ,,Milczenie'' Endo. I dobrze, trzeba iść, nie zatrzymywać się, bo (jak pisze Piotr Sikora) ,,Katechizm Kościoła Katolickiego na samym początku przywołuje intuicję Akwinaty: nie możemy określić, kim Bóg jest, ale wyłącznie, kim nie jest i jakie miejsce zajmują inne byty w stosunku do Niego (KKK: 43). Znaczy to, że cały korpus doktrynalny chrześcijaństwa (między innymi i sam Katechizm) nie powinien być rozumiany jako opis boskiej rzeczywistości, lecz jako drogowskaz wskazujący, że nasz Cel zawsze jest jeszcze dalej i określający mniej więcej kierunek drogi''. Sama zaś końcówka to wspaniała wizja życia ludzkiego jako najwymowniejszego głosu Boga. Jeszcze raz posłużę się słowami Piotra Sikory: ,,osnową całej historii objawienia jest przekonanie, że Bóg nie ma w tym świecie swojego obrazu/wyrazu. Nie ma poza…człowiekiem samym. Pouczająca w tym względzie jest historia „złotego cielca” ulanego przez Izraelitów pod Synajem. [...] Jaka jest jednak reakcja Mojżesza na ten akt Izrealitów? Każe zetrzeć ów obraz (figurę) w pył. Ale to nie wszystko: pył ów każe zmieszać z wodą i wypić. Czemu? Może dlatego, by wskazać ludziom, że jeśli już mają szukać obrazu [lub głosu] Boga w świecie, to muszą szukać go w sobie (tam, gdzie znalazło się starte w pył złoto po wypiciu),Nowy Testament jeszcze radykalizuje tę tendencję. Obrazem Boga niewidzialnego okazuje się ten, o którym najprawdziwiej powiedzieć można: Oto człowiek''. PS O podobieństwach i różnicach chrześcijaństwa i buddyzmu napisano na pewno wiele, ale ja czytałem tylko (nie licząc pewnych esejów Ireneusza Kani) ,,Aspekty buddyzmu'' de Lubaca (SJ!) i szczerze tę pozycję polecam.
Wojciech Kryszak - awatar Wojciech Kryszak
ocenił na72 miesiące temu
Witamy w białej Afryce Wojciech Rogala
Witamy w białej Afryce
Wojciech Rogala
Książka Wojciecha Rogali, Witamy w białej Afryce, to reportaż niezwykle intensywny i niepokojący, który zasługuje na mocne 7/10. Autor zabiera nas w podróż do Republiki Południowej Afryki – kraju, który mimo upadku apartheidu wciąż krwawi, a jego społeczne rany zamiast się zabliźniać, zdają się jątrzyć pod wpływem nowej fali przemocy i nierówności. Głównym tematem reportażu jest los białej mniejszości w RPA, a konkretnie społeczności Afrykanerów, którzy po dekadach dominacji znaleźli się w nowej, brutalnej rzeczywistości. Rogala nie pisze jednak politycznego manifestu. Skupia się na codziennym strachu – na farmach otoczonych drutem kolczastym, na „pladze” brutalnych morderstw (tzw. farm attacks) oraz na powstawaniu białych gett biedy, takich jak niesławne Kleinfontein czy Orania. Autor stawia bolesne pytania: czy dawni prześladowcy stali się dzisiejszymi ofiarami? Jak wygląda sprawiedliwość dziejowa w praktyce? Rogala z ogromną odwagą zagląda w miejsca, o których świat woli zapomnieć, pokazując, że idea „Tęczowego Narodu” Nelsona Mandeli jest w dużej mierze fasadą, za którą kryje się narastający rasizm – tym razem skierowany w drugą stronę – oraz wszechobecna korupcja i rozpad struktur państwowych. Styl Wojciecha Rogali jest tym, co najbardziej przykuwa uwagę. Autor unika taniej sensacji, choć tematy, które porusza, same w sobie są wstrząsające. Pisze w sposób surowy, niemal dokumentalny, pozwalając faktom i głosom swoich rozmówców wybrzmieć z pełną mocą. Nie narzuca czytelnikowi gotowych ocen; zamiast tego konstruuje gęstą sieć relacji, która zmusza do samodzielnego myślenia. W tekście czuć napięcie – Rogala umiejętnie buduje atmosferę duszności i zagrożenia. Jego opisy krajobrazu Afryki są piękne, ale zawsze podszyte lękiem. Autor ma rzadki dar wyłapywania detali: wyglądu bramy wjazdowej na farmę, sposobu, w jaki jego rozmówcy trzymają broń, czy smutku w oczach dzieci dorastających w obozach dla bezdomnych białych. Ta plastyczność języka sprawia, że reportaż czyta się jak mroczny thriller polityczny. Nota siedem odzwierciedla wysoką jakość merytoryczną, ale też pewną barierę, jaką stawia ta lektura. Momentami narracja staje się tak ciężka od nagromadzenia opisów przemocy, że wymaga od czytelnika robienia przerw. Brakuje tu może nieco szerszego kontekstu historycznego dla osób mniej zorientowanych w zawiłościach południowoafrykańskiej polityki, co sprawia, że niektóre wątki mogą wydawać się wyrwane z kontekstu. „W białej Afryce słońce świeci tak samo, ale cienie wydają się znacznie dłuższe i groźniejsze niż gdziekolwiek indziej”. Witamy w białej Afryce to książka ważna i niewygodna. Wojciech Rogala wykonał kawał świetnej reporterskiej roboty, odzierając RPA z turystycznych złudzeń. To lektura dla ludzi o mocnych nerwach, którzy chcą zrozumieć, że historia rzadko kończy się prostym „żyli długo i szczęśliwie”.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na71 miesiąc temu
Miasto dżinów. Rok w Delhi William Dalrymple
Miasto dżinów. Rok w Delhi
William Dalrymple
Delhi ma długą i bogatą historię. Miasto było świadkiem wielu cywilizacji, imperiów, inwazji i rewolucji, które pozostawiły swoje ślady w architekturze, kulturze i religii. Delhi jest miastem kontrastów i zaskoczeń, które sprawiają, że jest ono niezwykle fascynujące i tajemnicze. Miasto łączy w sobie nowoczesność i tradycję, bogactwo i ubóstwo, piękno i brzydotę, harmonię i chaos. Delhi jest miastem pełnym życia i kolorów, ale też cierpienia i przemocy. Miasto to wywiera silne wrażenie na każdym, kto je odwiedza lub zamieszkuje. Delhi jest więc miastem warstw, w którym każda epoka ma swoje własne duchy i opowieści. Jest miastem legend i mitów, które łączą się z rzeczywistością. Jedną z takich legend jest ta o dżinach, czyli ognistych duchach, które według islamu zamieszkują świat równoległy do ludzkiego. Dżiny mogą być dobre lub złe, a niektóre z nich są czczone przez mieszkańców Delhi jako opiekunowie miasta. Według legendy, Delhi jest chronione przez 124 tysiące dżinów, które zapewniają jego odrodzenie się po każdej katastrofie. Książka Williama Dalrymple to połączenie dziennika i reportażu.. Autor z pasją i erudycją opisuje stolicę Indii. Dalrymple odkrywa warstwy historii Delhi, od czasów starożytnych po współczesne, odwiedza ruiny, pałace, świątynie i bazar. Spotyka się z różnymi ludźmi, od ostatniej mogolskiej księżniczki po eunuchów i medyków. Przedstawia bogactwo kultur, religii i języków, które współistnieją w Delhi.
Krystian Ozon - awatar Krystian Ozon
ocenił na62 lata temu
Biel. Notatki z Afryki Marcin Kydryński
Biel. Notatki z Afryki
Marcin Kydryński
Marcin Kydryński to dla mniej głównie dziennikarz muzyczny, prowadzący na antenie radiowej Trójki "Trzy kwadranse Jazzu" oraz w późniejszych latach "Siestę". Szczególnie polubiłem tą ostatnią i płyty wydane z tego cyklu. O tym, że pisze książki było dla mnie zupełnym zaskoczeniem. "Biel. Notatki z Afryki" to książka, która przyciąga uwagę, wpada w oko, żeby nie powiedzieć, że rzuca się w oczy wielkością, bielą, elegancją wydania i opasłością. Tak w księgarni "wpadła" w moje ręce. Jest pięknie wydana, zawiera dziesiątki pięknych zdjęć. Dodatkowo nazwisko autora, który nie tylko okazał się też pisarzem ale i podróżnikiem. To skłoniło mnie do jej zakupu. Przez parę lat "zdobiła" moją półkę zanim wreszcie zdecydowałem się nie tylko potraktować ją jako album ale też jako książkę z treścią. I tu przeżyłem kolejne zaskoczenie. Pozytywne. Nie jest to proza, która poprowadzi nas przez książkę jak przez przygodę, płynna i dynamiczna. Jest to raczej kronika czy pamiętnik, pełen osobistych wrażeń, przemyśleń z wielu podróży autora do Afryki i jego postrzegania tego kontynentu i zamieszkujących go ludzi. Nie brak tu historycznych rysów w stosunku do poszczególnych państw, ludów, plemion czy polityków, nawiązania do podróży innych podróżników, do literatury. Kydryński, tak jak na swoich zdjęciach, w treści próbuje uchwycić, pokazać i zachować unikalność tych światów "Czarnego Lądu", swoją fascynację białego człowieka pięknem i surowością Afryki, jej prostotą a jednocześnie pokazując to co jest największą skazą na tym pięknie biedę, niesprawiedliwość czy ludobójstwo. To niezwykle osobista relacja, momentami ocierająca się o spowiedź, z tego co przeżył, widział i z bólem doświadczył autor podczas swych podróży. Mnie ujęła i wciągnęła z zaciekawieniem ta relacja z podróży z tłem historyczno-kulturowym, pełna ciekawostek i dygresji autora odwołujących się do własnych przemyśleń, do literatury czy innych podróżników. Pozycja godna uwagi, nie tylko dla miłośników Afryki ale, a może przede wszystkim, dla tych którym się wydaje że o Afryce coś wiedzą. Polecam.
Artur Bo - awatar Artur Bo
ocenił na92 miesiące temu
Duchowe życie zwierząt Peter Wohlleben
Duchowe życie zwierząt
Peter Wohlleben
🐾🧠 „Duchowe życie zwierząt” – dusza w futrze (czasem trochę na kredyt) 🧠🐾 🎭 Gatunek: popularnonaukowa opowieść / leśna gawęda z ambicją „zmiany spojrzenia”
 🌡️ Nastrój: czułość + zdziwienie + lekka prowokacja wobec człowieka-sędziego
 🎧 Tryb czytania: rozdziałami, po kawałku — to są krótkie strzały, nie jeden długi wykład
 ⭐ Ocena: 6,5/10 (dobra+) — ciekawa, miejscami bardzo trafna, ale nierówna 🐗 Ktoś, nie „coś” 🐗
 To książka, która uparcie przesuwa zwierzęta z półki „instynkt i automat” na półkę „przeżywanie”. Wohlleben opowiada o emocjach, więziach, żałobie, strachu, przywiązaniu — i robi to tak, żeby człowiek przestał patrzeć z góry. Najmocniejsze jest to, że po kilku rozdziałach łapiesz się na myśli: kurczę, ja te zwierzęta widziałem dotąd jak mechanizm, a nie jak czyjąś perspektywę.
 🔹 Jest w tym sporo empatii, ale nie takiej landrynkowej — raczej „zobacz, co robisz, kiedy oceniasz”.
 🔹 Działa styl: prosto, obrazowo, z wyczuciem rytmu krótkiej historii. 🕯️ Gawęda z nerwem 🕯️
 Autor ma talent do opowiadania: bierze scenkę z życia, dodaje obserwację i pointę, a w tle dorzuca badania lub kontekst. To jest napisane tak, żeby czytał to „człowiek”, nie tylko ktoś po biologii. I to jest uczciwy plus: książka naprawdę potrafi otworzyć oczy.
 🔹 Czyta się lekko — bez wrażenia, że ktoś cię tłucze terminologią.
 🔹 Sporo tu „małych olśnień”, które zostają na spacerze w lesie albo w mieście. ⛓️‍💥 Tu czasem zgrzyta ⛓️‍💥
 No i teraz pazur: miejscami autor domyka interpretacje trochę za szybko. Zdarza się, że historia jest świetna, a wniosek brzmi jak „już wiemy na pewno”. Jeśli masz w sobie sceptyka, możesz poczuć, że emocjonalna intuicja wyprzedza ostrożność.
 🔸 Bywa nierówno: jeden rozdział wchodzi jak błysk, inny jest bardziej powtórką z „wiemy, że zwierzęta czują”.
 🔸 „Duchowość” w tytule działa raczej jako metafora godności i podmiotowości niż jako twarda kategoria — i warto to czytać właśnie w tym kluczu. 🏁 Wrażenie końcowe 🏁
 To nie jest książka, która przewraca naukę do góry nogami. To książka, która przewraca nawyk patrzenia. I nawet jeśli czasem przesuwa akcent odrobinę za daleko, robi jedną ważną rzecz: utrudnia powrót do wygodnej obojętności.
 🔹 Dobra dla tych, którzy chcą poczuć, że zwierzę to „ktoś”, a nie tylko element krajobrazu.
 🔸 Jeśli oczekujesz chłodnej, laboratoryjnej argumentacji — możesz chcieć więcej ostrożności, mniej narracyjnej pewności.
Endryou Poczopko - awatar Endryou Poczopko
ocenił na73 miesiące temu

Cytaty z książki 300 lat milczenia: W poszukiwaniu ukrytych japońskich chrześcijan

Więcej
John Dougill 300 lat milczenia: W poszukiwaniu ukrytych japońskich chrześcijan Zobacz więcej
Więcej