Żywi czy martwi? Porwania ludzi w Meksyku jako narzędzie terroru

Tłumaczenie: Magdalena Olejnik
Seria: Mundus
Wydawnictwo: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
7,64 (11 ocen i 4 opinie) Zobacz oceny
10
1
9
3
8
1
7
3
6
3
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Ni vivos ni muertos: La desaparición forzada en México como estrategia de terror
data wydania
ISBN
9788323342113
liczba stron
336
słowa kluczowe
Meksyk
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
elfijka

Ponad dwadzieścia tysięcy osób w Meksyku uznaje się dziś za zaginione. Ni żywi, nie martwi, bez tożsamości, bez ochrony prawnej, bez nadziei na odnalezienie. Ofiary zaginięć, w które uwikłany jest aparat władzy. Autor nie tylko przedstawia problem, ale też szuka przyczyn zjawiska i łączy pozornie niezwiązane ze sobą fakty. To wszystko pozwala mu odkryć przerażającą prawdę – wymuszone...

Ponad dwadzieścia tysięcy osób w Meksyku uznaje się dziś za zaginione. Ni żywi, nie martwi, bez tożsamości, bez ochrony prawnej, bez nadziei na odnalezienie. Ofiary zaginięć, w które uwikłany jest aparat władzy. Autor nie tylko przedstawia problem, ale też szuka przyczyn zjawiska i łączy pozornie niezwiązane ze sobą fakty. To wszystko pozwala mu odkryć przerażającą prawdę – wymuszone zaginięcia to narzędzie terroru państwa, z którego zyski czerpie przestępczość zorganizowana i międzynarodowe koncerny.

„Żywi czy martwi?” to dziennikarskie śledztwo ujawniające przerażające rozmiary procederu. Na podstawie rozległych badań w terenie, rozmów z ocalałymi ofiarami uprowadzeń i rodzinami zaginionych, wywiadów z politologami, działaczami i funkcjonariuszami państwowymi Federico Mastrogiovanni kreśli ponurą panoramę złożonego zjawiska, które na pierwszy rzut oka zdaje się pozbawione wszelkiego sensu.

Dowiadujemy się, że przymusowe zaginięcia były sposobem Hitlera na pozbycie się niewygodnych osób, a Meksyk jest pierwszym krajem, który stosuje tę metodę po drugiej wojnie światowej. Poznajemy historie pojedynczych osób, a każda z nich dotyka innego problemu – zaginięć nielegalnych imigrantów, przypadkowych zaginięć niewinnych ludzi w trakcie operacji policyjnych, walk między grupami przestępczymi czy chęci kontrolowania terenów bogatych w zasoby naturalne. Cały świat dowiedział się o tym procederze we wrześniu 2014 roku, kiedy miało miejsce głośne zaginięcie 43 studentów.

 

źródło opisu: http://www.wuj.pl/page,produkt,prodid,2937,strona,...(?)

źródło okładki: http://www.wuj.pl/page,produkt,prodid,2937,strona,...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Silverq21 książek: 563

Zagubieni

Wyobraźcie sobie następującą sytuację. Szykujecie się do wyjścia. Zakładacie kurtkę, ubieracie buty. Na odchodnym informujecie, że nie wiecie o której wrócicie, ale pewnie późno. Widzicie się ze znajomymi, dobrze bawicie. Nie zwracacie uwagi na przesuwające wskazówki zegara. Jest dobrze, przyjemnie, po cóż to zmieniać. Jeszcze o tym nie wiecie, ale rzeczywiście wrócicie późno. O ile w ogóle.

Meksyk zawsze kojarzył mi się z pysznym jedzeniem, familiarnością i niecodziennym świętem zmarłych, które wielce do mnie przemawia. Okazuje się jednak, że kiedy zdrapać tą zewnętrzną powłokę, znajdują się tam rzeczy, o których nie miałem pojęcia. Owszem Juarez i zaginięcia kobiet tkwiły w mojej pamięci i budziły niepokój, ale wygląda na to, że to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Drobny przedsmak prawdziwych okropności.

Kto widział „Sicario” w reżyserii Denisa Villeneuve’a, ten może mieć wyobrażenie rzeczywistości, jaką serwuje nam Mastrogiovanni. Świat wypruty z radości, pokryty anonimowymi ciałami. Kartelami narkotykowymi, które z brawurą i bezwzględnością walczą o zysk. W dodatku stróże prawa wcale nie są tu przeciwwagą. Często współpracują z przestępcami. Jedni chętnie, inni żeby zachować swoje życie, gdyż odmowa może być tożsama z śmiertelnymi konsekwencjami.

Jak można się przekonać czytając „Żywi czy martwi?”, ta kinematograficzna rzeczywistość wcale wiele nie odbiega od prawdy. Jednakże bardziej skupia się na zwykłych ludziach, którzy ledwo wiążą koniec z koniec, a przy tym...

Wyobraźcie sobie następującą sytuację. Szykujecie się do wyjścia. Zakładacie kurtkę, ubieracie buty. Na odchodnym informujecie, że nie wiecie o której wrócicie, ale pewnie późno. Widzicie się ze znajomymi, dobrze bawicie. Nie zwracacie uwagi na przesuwające wskazówki zegara. Jest dobrze, przyjemnie, po cóż to zmieniać. Jeszcze o tym nie wiecie, ale rzeczywiście wrócicie późno. O ile w ogóle.

Meksyk zawsze kojarzył mi się z pysznym jedzeniem, familiarnością i niecodziennym świętem zmarłych, które wielce do mnie przemawia. Okazuje się jednak, że kiedy zdrapać tą zewnętrzną powłokę, znajdują się tam rzeczy, o których nie miałem pojęcia. Owszem Juarez i zaginięcia kobiet tkwiły w mojej pamięci i budziły niepokój, ale wygląda na to, że to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Drobny przedsmak prawdziwych okropności.

Kto widział „Sicario” w reżyserii Denisa Villeneuve’a, ten może mieć wyobrażenie rzeczywistości, jaką serwuje nam Mastrogiovanni. Świat wypruty z radości, pokryty anonimowymi ciałami. Kartelami narkotykowymi, które z brawurą i bezwzględnością walczą o zysk. W dodatku stróże prawa wcale nie są tu przeciwwagą. Często współpracują z przestępcami. Jedni chętnie, inni żeby zachować swoje życie, gdyż odmowa może być tożsama z śmiertelnymi konsekwencjami.

Jak można się przekonać czytając „Żywi czy martwi?”, ta kinematograficzna rzeczywistość wcale wiele nie odbiega od prawdy. Jednakże bardziej skupia się na zwykłych ludziach, którzy ledwo wiążą koniec z koniec, a przy tym próbują jakoś odciąć się od atmosfery strachu i terroru. Wyjście o pewnej godzinie na ulicę staje się niebezpieczne, ale przecież jakoś trzeba żyć, nie wolno dać się stłamsić. Normalna egzystencja gryzie się tutaj z zdrowym rozsądkiem.

Rząd, kartele i inne służby wpadły na wspaniały pomysł, jak z jednej strony ukazać swoją siłę, a z drugiej poruszać się w swoistej strefie cienia. Zabójstwa robią wrażenie, ale trudno po nich odegnać się od śledztwa. Tymczasem porwania działają idealnie. Z jednej strony wiadomo, że tej osoby nie ma, z drugiej niekoniecznie musi być porwana. Jest zaginiona, tak po prostu. Ilość hipotez jakie można do tego dorobić jest doprawdy niezliczona.

Najgorsze jest to, że wszyscy wiedzą kto za to odpowiada, ale nikt, prócz rodzin, które utraciły swoich bliskich i pojedynczych aktywistów, nie jest zainteresowany przerwaniem tego procederu. Kto za bardzo się wychyli podpisuje na siebie wyrok śmierci. Przy tych setkach czy nawet tysiącach zaginięć, jedna osoba więcej nie będzie miała większego znaczenia. Cytując klasyka – sztuka jest sztuka.

Apogeum tej całej sprawy, jej niewyobrażalnego zasięgu i makabry osiągnięta zostaje w sprawie zaginionych studentów. Kto jeszcze wcześniej miał wątpliwości, ten pozbywa się ich, gdy ujrzy w jaki sposób śledczy próbują zatuszować czy mówiąc wprost kłamać na temat zaginięcia czterdziestu trzech osób. Czterdzieści trzy istnienia, które wyparowały, by potem odnaleźć się w coraz bardziej nieprawdopodobnych hipotezach na konferencjach prasowych.

Właśnie tak wygląda obraz Meksyku opisywany przez Federico Mastrogiovanniego. Pełny dobrych, empatycznych ludzi, stłamszonych przez rząd i władzę. Autor przybliża losy maluczkich, wyławiając ich historie na światło dzienne. Nie sili się na podkręcenie narracji. Zwyczajnie przedstawia fakty, oddaje ofiarom głos. Oszczędnie i rzeczowo snuje balladę straconych. Tych, których nie ma i tych którzy są, ale jakby ich nie było.

Patryk Rzemyszkiewicz

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (119)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 2255
Renax | 2017-03-24
Przeczytana: 23 marca 2017

RECENZJA PREMIEROWA

Książka ukazała się w serii Mundus Wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego jakiś miesiąc temu. Przed przeczytaniem jej nie miałam bladego pojęcia o zjawisku porwań w Meksyku. Teraz już mam i ta wiedza jest przerażająca.

Ale od początku. Reportaż opisuje dziennikarskie śledztwo autora, jakie przeprowadzał przez kilka lat w Meksyku. Rozmawiał z ludźmi, jeździł w różne miejsca. Narażał się.

Efektem jest ta oto książka. Ktoś napisał na Lubimyczytać, że czyta się ją ciężko. A gdzież tam! Właśnie czyta się ją lekko. Książka składa się z krótkich rozdziałów, prezentujących historie różnych ludzi. Komentarze autora są uzupełnieniem historii.

Dodatkowym czynnikiem, który ułatwił mi czytanie, była książka: duże litery, odpowiednie marginesy i odstępy. W każdym razie, spodziewałam się, że na tej książce utknę na kilka dni, a tym czasem przeczytałam ją w przeciągu kilku godzin.

Historie jakie pisze życie są straszniejsze niż fikcja! To, czego się dowiedział Federigo...

książek: 725
WielkiBuk | 2017-03-06
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: marzec 2017

„Żywi czy martwi? Porwania ludzi w Meksyku jako narzędzie terroru” nie pozostawia złudzeń. W kraju, w którym zawód dziennikarza śledczego porównywalny jest z pracą dziennikarza wojennego, w którym ludzie zagarniani są z ulicy bez słów wyjaśnienia, w którym od porwań i zaginięć po prostu odwraca się wzrok, bo po co mącić – Federico Mastrogiovanni podjął się nad wyraz odważnego wyzwania, narażając swoje życie. Obnażył prawdę potworną, bolesną, a jednocześnie nad wyraz skomplikowaną, bo na jaw wychodzi tu nie tylko bezkarność, okrucieństwo i bezwzględność aparatu państwowego, ale także ignorancja opinii publicznej. A tej już nie zmieni się z dnia na dzień.

książek: 672
skrytka_kulturalna | 2017-03-05
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 28 lutego 2017

Żywi czy martwi? to reportaż bardzo poznawczy i poruszający ważny temat. To książka po którą niewątpliwie powinny sięgnąć wszystkie osoby zainteresowane nie tylko Meksykiem i tematem wymuszonych zaginięć, ale też wszyscy ci, których fascynują mechanizmy władzy i interesują się metodami w jaki państwo sieje terror i stopniowo zniewala obywateli. Nie poleciłabym jednak tej pozycji każdem, bo styl w jakim jest napisana jest dość surowy i momentami mnie nużył.

książek: 508
jarr74 | 2017-06-29
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 2017 rok

„Póki ktoś jest zaginiony, pozostaje niewiadomą. Kiedy taki człowiek się odnajduje, możemy nadać jego sprawie określony bieg. Również w przypadku gdy zaginięcie przeradza się w pewność zgonu, wdraża się pewne postępowanie. Póki jednak zaginiony jest tylko zaginionym, nie można wobec niego zastosować żadnej z wyżej wspomnianych procedur. Jest niewiadomą, jest zaginionym. Nie ma tożsamości. Nie ma go. Nie jest ani martwy, ani żywy, jest zaginiony.”

Co jakiś czas przekonujemy się, niestety, iż nic nie pisze tak przerażających scenariuszy jak samo życie…

Gdy we wrześniu 2014 roku świat zaszokowała wiadomość o zaginięciu w mieście Iguala w południowym stanie Guerrero czterdziestu trzech meksykańskich studentów, jadących autobusami protestować przeciw reformie edukacji (dziś wiemy już że zastali brutalnie zamordowali a ich ciała, najprawdopodobniej, spalone), wszyscy przecierali oczy z niedowierzania. Przez Meksyk oraz cały cywilizowany świat przeszła fala gwałtownych protestów ...

książek: 73
nataliess | 2018-06-11
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 10 czerwca 2018
książek: 227
theamericanist | 2017-10-15
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 15 października 2017
książek: 563
Silverq21 | 2017-09-23
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 19 września 2017
książek: 173
niemen | 2017-05-11
Na półkach: Przeczytane, Z biblioteki
Przeczytana: 14 maja 2017
książek: 1857
Aleksandra | 2017-04-10
Przeczytana: 19 marca 2017
książek: 2429
Justyna | 2017-03-26
Przeczytana: 22 lutego 2018
zobacz kolejne z 109 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Powiązane treści
Między Moskwą a Meksykiem

Dwa najnowsze Fenomeny od WUJ to przede wszystkim solidna praca dziennikarska. Reportaże z serca prowincjonalnej Rosji i zmagającego się z koszmarem wymuszonych zaginięć Meksyku pokazują świat, z którego istnienia wciąż nie zdajemy sobie sprawy.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd