jarr74 
status: Czytelnik, dodał: 66 książek, ostatnio widziany 2 dni temu
Teraz czytam
  • Stan zagrożenia
    Stan zagrożenia
    Autor:
    Kiedy życie nie ma ceny, potrzeba najlepszych z najlepszych. Kolumbia, lata osiemdziesiąte XX w. Jeden z przyjaciół amerykańskiego prezydenta zostaje zamordowany przez kolumbijski kartel nark...
    czytelników: 968 | opinie: 20 | ocena: 7,31 (458 głosów) | inne wydania: 3
  • www.ru2012.pl
    www.ru2012.pl
    Autor:
    Czas: 25 września 2012 Miejsce: Warszawa, port lotniczy Okęcie Jerzy Grobicki opuszcza pokład samolotu, który przyleciał z USA. Nim wsiądzie do auta stojącego przed terminalem, padają strzały. Ko...
    czytelników: 1357 | opinie: 70 | ocena: 7,09 (763 głosy)
  • Żarna niebios
    Żarna niebios
    Autor:
    Poprzednio, zbiór ten, nakładem wydawnictwa Runa, nosił tytuł 'Obrońcy Królestwa'. Nic, co anielskie, diabelnie nie jest nam obce. Te żarna przemielą Waszą wiarę w zaświaty. Aniołowie paktują z diabł...
    czytelników: 3438 | opinie: 67 | ocena: 7,39 (1584 głosy) | inne wydania: 1

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-08-13 10:55:08
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Książka jest przypisana do serii/cyklu "Sekterty historii". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.

Tadeusz Wolsza „Więzienia stalinowskie w Polsce”.

„Więzienia stalinowskie w Polsce” to kolejna znakomita publikacja Wydawnictwa RM, wchodząca w skład szerszego cyklu „Sekrety Historii”, której autor Tadeusz Wolsza podjął się trudnej próby zmierzenia się z bolesnymi meandrami naszej tragicznej historii najnowszej.

W oparciu o archiwalne dokumenty Departamentu Więziennictwa i Obozów...
Tadeusz Wolsza „Więzienia stalinowskie w Polsce”.

„Więzienia stalinowskie w Polsce” to kolejna znakomita publikacja Wydawnictwa RM, wchodząca w skład szerszego cyklu „Sekrety Historii”, której autor Tadeusz Wolsza podjął się trudnej próby zmierzenia się z bolesnymi meandrami naszej tragicznej historii najnowszej.

W oparciu o archiwalne dokumenty Departamentu Więziennictwa i Obozów Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego oraz licznych relacji i wspomnień ludzi, którzy na własnej skórze miękli okazję przekonać się jak naprawdę wygląda, głoszona przez komunistów, „ludowa sprawiedliwość”, stworzył wielopłaszczyznowy obraz funkcjonowania stalinowskich miejsc odosobnienia w Polsce. Dotyczyło to zarówno osławianych komunistycznych więzień jak i obozów i ośrodków pracy przymusowej w latach 1945 – 1956, które w zamyśle twórców (na wzór radziecki –a jakże) miały odegrać bardzo ważną rolę gospodarczą: kamieniołomy, kopalnie, huty, budownictwo, przemysł drogowy, gospodarstwa rolne itd.

Autor podszedł do zagadnienia bardzo kompleksowo, ukazując powojenny system penitencjarny przez pryzmat wiele różnych czynników i uwarunkowań: życie codzienne więźniów politycznych, warunki panujące w celach i barakach (ukazane w zależności od miejsc, lokalnej specyfiki czy obowiązujących regulaminów), transport, odżywianie, higiena, paczki, wizyty najbliższych, zachowanie personelu, system kar, opieka lekarską, pierwsze godziny w celi.

Przebija się w tym z całą brutalnością wstrząsający opis gehenny jaką przeszli i doświadczyli w komunistycznych katowniach, polscy patrioci, częstokroć napiętnowani wyrokami śmierci, miesiącami a bywało że latami nie wiedząc iż kara ta została im zamieniona. Bezmiarem ludzkiego okrucieństwa i wynaturzenia, folgowania najniższym i najbardziej sadystycznym zachciankom, wszechwładną bezkarności katów i oprawców. To nadal słabo znane fakty z działalności polskiego aparatu bezpieczeństwa w okresie powojennym oraz zbrodni dokonanych przeciwko narodowi polskiemu (relacje z tego co działo się w obozach pracy jak np. Jaworznie powoduje iż nadal ciarki przechodzą mi po plecach) nadal są białą plamą, która wymaga zapełnienia.

Tadeusz Wolsza nie boi się poruszeń tematów kontrowersyjnych i trudnych, nazywając rzeczy po imieniu a zbrodniarzy i stalinowskich oprawców wymieniając z imienia i nazwiska. To nie suche, obojętne, przedstawienie faktów, lecz pisana z pasją i zaangażowaniem opowieść o dramacie ludzi pierwszej i drugiej konspiracji (oraz tych wszystkich, którzy z takich czy innych powodów nie chcieli się pogodzić z nowym, obcym nam, ustrojem państwa), o zbrodni, wypaczonej ideologii i normalności do której nie ma już powrotu.
Tragedia przedstawionych postaci jest tu odbiciem losu niemal całego pokolenia polskich patriotów ponoszących straszliwą cenę (w tym również ich rodziny) za przynależność do wszelkich antykomunistycznych organizacji takich jak AK, NSZ, NZW, WiN, czy politycznych partii: PSL czy SN. Szacuje się iż w ten sposób w latach 1945-1956 zamordowano zostało około 5000 polskich patriotów, a około 100 tysięcy skazanych zostało na wieloletnie wyroki, przechodząc piekło komunistycznych więzień. Ile tysięcy z nich zginęło bez tej parodii sprawiedliwości jak dziś nazywamy tzw. mordy sądowe, zamordowanych w ubeckich „powiatówkach”, leśnych ostępach, ciężko jest nawet oszacować.

Książka Tadeusz Wolsza szarpie naszymi emocjami, zmusza do przemyśleń i naprawdę głębokich refleksji. Przekonuje nas jak wiele jeszcze jest w naszej historii białych plam, ponurych tajemnic, niewygodnych pytań, które trzeba zadać i winnych których trzeba osądzić, choć dziś już niekiedy tylko symbolicznie.

pokaż więcej

 
2018-08-03 07:58:13
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Kolejna bardzo udana książka w dorobku Rafała Dębskiego, będąca niejako kontynuacją a już na pewno odwołaniem to jego wcześniejszej powieści zatytułowanej „Kiedy bóg zasypia”, zwłaszcza jeśli chodzi, o wymowę, podobieństwo fabuły, klimat i kształt opowieści. W przeciwieństwie jednak do tamtej lektury (której akcja rozgrywała się w okresie wczesnego średniowiecza po śmierci Mieszka II) mamy... Kolejna bardzo udana książka w dorobku Rafała Dębskiego, będąca niejako kontynuacją a już na pewno odwołaniem to jego wcześniejszej powieści zatytułowanej „Kiedy bóg zasypia”, zwłaszcza jeśli chodzi, o wymowę, podobieństwo fabuły, klimat i kształt opowieści. W przeciwieństwie jednak do tamtej lektury (której akcja rozgrywała się w okresie wczesnego średniowiecza po śmierci Mieszka II) mamy wyraźne czasowe przesunięcie do czasów doby Bolesława Krzywoustego (1086–1138), którego brutalne i niesprawiedliwe rządy doprowadziły do bunt możnych na którego czele staje zasłużony dla monarchii i darzony szacunkiem palatyn Skarbimir Adwaniec. Wojna domowa staje się faktem a wojska każdej ze zwaśnionych stron ścierają się ze sobą na licznych mniejszych lub większych bitewnych polach.

Niestety, jak się wkrótce okaże, krwawa, wyniszczająca, bratobójcza walka nie jest najstraszniejszą rzeczą przed którą stanąć będzie musiało Królestwo Polskie. Zakrojone na szeroka skalę działania wojenne, liczne przemarsze wojsk, nakładanie coraz to nowych danin i powinności, gwałty, grabieże a tym samym osłabienie monarszej władzy, poczucia bezpieczeństwa i stabilności w kraju, powoduje iż po raz kolejny dochodzi do reakcji pogańskiej i powrotu starych bogów.

Mroczne ostępy leśne znowu rozbrzmiewają pogańskimi modlitwami i nawoływaniem kapłanów dawnych kultów. Ołtarze spływają krwią ofiar, a podburzane przez żerców ludowe masy zaczynają się zbroić i buntować. Ale najgorsze ma dopiero nadejść. Budzi się pradawne Zło…

Z odległych bagien i zapomnianych uroczysk wychodzą demony, wilkołaki , strzygi, gizdry, strzygi i wszelkie inne straszliwe plugastwo z Pasterzem Upiorów na czele… Chaos, pożoga, strach, zniszczenie i śmierć stają się powszechne, nikt już nad niczym nie panuje.

Jedyną nadzieją dla ludzi staje się połączenie sił niedawnych wrogów i wspólne stawienie czoła rodzącej się grozie zniszczenia. No i jest jeszcze tytułowy „Jadowity miecz” Witko Jastrzębca ale poznanie jego tajemnicy pozostawiam już czytelnikowi.

Zaczyna się wciągająca, wielowątkowa opowieść, która powiedzie nas przez drogi i bezdroża wczesnośredniowiecznej słowiańszczyzny, gdzie wśród gęstych borów, jezior i rzek prawda historyczna przeplatać się będzie z literacką fikcją i pradawna magią.

Odpowiedni dobór tych właśnie proporcji (a taki tu występuje) czyni z tej lektury naprawdę bardzo dobrze czytająca się powieść, która przy okazji daje nam możliwości spojrzenia na kilka interesujących aspektów życiu i codziennego funkcjonowania świata (również duchowego) naszych przodków. Świata, który urzeka niezwykłą obrazowością, plastycznością, dbałością o szczegóły i realia epoki, pobudzając nasza wyobraźnie, nadając tej historii specyficznego klimatu i kolorytu. To, moim zbadaniem, bez wątpienia jedna z najmocniejszych stron tej publikacji

Ciężka, tajemnicza i mroczna aura dodatkowa wzmaga nasze odczucia, wciągając gwałtownie i bez znieczulenia w wir niesamowitych wydarzeń.

Polecam i czekam na kolejna książkę Pana Rafała Dębskiego.

pokaż więcej

 
2018-08-01 10:34:15
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Postaci Katarzyny II Wielkiej, rosyjskiej cesarzowej nikomu, oczywiście, przedstawiać nie muszę. To pod jej rządami, a były to rządy twardej ręki, państwo wspięło się na wyżyny swoich imperialnych możliwości, narzucając swoją dominację i hegemonie kolejnym podbitym ziemiom i narodom. Zwłaszcza my, Polacy, odczuliśmy na własnej skórze bezlitosne ostrze jej ekspansywnej polityki, które w... Postaci Katarzyny II Wielkiej, rosyjskiej cesarzowej nikomu, oczywiście, przedstawiać nie muszę. To pod jej rządami, a były to rządy twardej ręki, państwo wspięło się na wyżyny swoich imperialnych możliwości, narzucając swoją dominację i hegemonie kolejnym podbitym ziemiom i narodom. Zwłaszcza my, Polacy, odczuliśmy na własnej skórze bezlitosne ostrze jej ekspansywnej polityki, które w konsekwencji doprowadziło do upadku naszego niepodległego bytu oraz trzech rozbiorów (brała udział w każdym z nich, stłumiła też powstanie kościuszkowskie) wymazując nas na 123 lata z map Europy i Świata..

Niezwykła inteligencja, szerokie horyzonty, pociąg do wiedzy i nauki a przy tym charyzmatyczność, brutalność, bezwzględność, polityczno-militarne sukcesy oraz szeroko komentowany seksualny temperament na zawsze zapewniły jej miejsce wśród najsłynniejszych i najwybitniejszych europejskich władców, zdecydowanie wyróżniających się na tle swoich poprzedników.

Tak więc o carycy Katarzynie II wiemy całkiem sporo za to o urodzonej w Szczecinie Zofii Fryderyce Auguście, księżniczce anhalckiej, żonie wielkiego księcia a później rosyjskiego cesarza Piotra III, czyli późniejszej Imperatorowej (po przejściu na prawosławie przyjęła imię Katarzyna) niewiele lub prawie nic. I być może właśnie dlatego wydane właśnie przez Wydawnictwo Znak „Pamiętniki cesarzowej Katarzyny II przez nią samą spisane”, dotyczące wczesnego okresu jej życia to tak fascynująca lektura, która dostarcza nam wielu mało znanych informacji o Rosji tego czasu. Zarówno tych ciekawych, poruszających jak i tych niewygodnych, kontrowersyjnych czy pikantnych, dotyczących rosyjskich elit

Właściwie, bardziej adekwatnym określeniem od pamiętników były by chyba osobiste wspomnienia (obejmują ona lata 1744-1759), gdyż nie są one, tak naprawdę, zapisem ulotnych, spisywanych gdzieś na gorąco chwil, emocji czy wydarzeń, lecz tekstami pisanymi z perspektywy kilkunastu lat, przez kobietę już dojrzałą, doświadczoną, świadomą swojej pozycji i swoich życiowych wyborów. Odniosłem również wrażenie (choć, być może, jest to jedynie tylko moja subiektywna opinia) iż autorka stara się z jednej strony trochę wybielać swoją osobę a z drugiej przyciemniać obraz opisywanych lat, szczególnie iż już wkrótce odegra znaczącą rolę w zamachu stanu, który zakończy się odsunięciem od władzy a potem zamordowaniem jej męża Piotra III.

Jak by jednak nie było, jej zapiski są fascynującą i barwną podrożą do XVIII Rosji, wspaniałym obrazem życia ówczesnych arystokratycznych elit, funkcjonowania cesarskiego dworu carycy Elżbiety Piotrownej, stosunków tam panujących, blasków i cieni wynikających z przynależności do niego, obowiązującego ceremoniału oraz całej masy nakazów i zakazów, które warunkowały ówczesne życie. To również opis nieudanego małżeństwa, uzależnienia od innych, własnej słabości, codziennych zmagań o niezależność i własną pozycje wśród ciągłych intryg, sieci zakulisowych rozgrywek, walk o wpływy, władze i dbanie o własne interesy.

Nie ma w tych wspomnieniach wielkiej polityki (to jeszcze nie ten etap w życiu naszej bohaterki ) choć naturalnie jej stłumione, mniej lub bardziej słyszalne, echa docierały do niej i jej otoczenia.

Nie sposób, przy okazji, nie wspomnieć o przewijającym się w zapiskach wątku polskim w osobie Stanisława Augusta Poniatowskiego, przeszłego faworyta Katarzyny II, kochanka i ostatniego króla Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Obojga Narodów.

Książka „Pamiętniki cesarzowej Katarzyny II przez nią samą spisane” jest naprawę ciekawą lekturą, która pozwala nam objąć spojrzeniem wczesne, mało znane, dzieje jednej z najważniejszych postaci naszej historii. Gorąco polecam!

pokaż więcej

 
2018-07-31 10:41:23
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

„Dawne zbrodnie, jak stare drzewa, rzucają bardzo długie cienie”.

Tak jak powojenne Niemcy nigdy nie rozliczyły się, należycie, ze swojej hitlerowskiej przeszłości a same procesy denazyfikacyjne okazały się fikcją, tak też po upadku „żelaznej kurtyny” nad wieloma krajami dawnej tzw. Demokracji Ludowej zawisły (i zaczęły straszyć) demony przeszłości. W sposób szczególnie dotkliwy dotknęło to...
„Dawne zbrodnie, jak stare drzewa, rzucają bardzo długie cienie”.

Tak jak powojenne Niemcy nigdy nie rozliczyły się, należycie, ze swojej hitlerowskiej przeszłości a same procesy denazyfikacyjne okazały się fikcją, tak też po upadku „żelaznej kurtyny” nad wieloma krajami dawnej tzw. Demokracji Ludowej zawisły (i zaczęły straszyć) demony przeszłości. W sposób szczególnie dotkliwy dotknęło to również naszego kraju, gdzie dekomunizacja postępowała bardzo ospale i nieudolnie a przed każdymi wyborami czy ważnymi państwowymi inicjatywami obserwowaliśmy prawdziwy festiwal tajnych komunistycznych teczek ( z archiwum UB, SB, Informacji Wojskowej, WSW-u czy innych agend) dokumentów i skrzętnie skrywanych przez lata obciążających materiałów.

Tym razem stały się one kanwą najnowszej powieści Vladymira Wolffa, zatytułowanej „Łódź Charona” a tytuł a zwłaszcza odniesienie do greckiego boga umierających i konających przewożących ludzi na druga stronę Styksu nie jest przypadkowy... Autor doskonale znany polskiemu czytelnikowi raczej z literatury o charakterze polityczno- militarnym („Północny sztorm”, „Doktryna Wolffa”) czy typowo sensacyjnej („Tropiciel”, „Bractwo Nieśmiertelnych) tym razem pokusił się o stworzenie dobrego, barwnego, mrocznego kryminału, który znakomicie wpisuje się w ramy gatunku. Mamy więc serię tajemniczych, makabrycznych zgonów, połączonych (jak się wkrótce okaże ) mroczną zagadką z przeszłości, styranego życiem i bagażem życiowych doświadczeń Komisarza Pawła Tomczyka, plątaninę dziwnych okoliczności zdarzeń oraz skomplikowane policyjne śledztwo, które wraz z rozwojem fabuły krok po kroku przybliża nas do przerażającej prawdy.
Zamierzchłe wydarzenie z przeszłości przeplatać się będą z teraźniejszością, wpływając na tok rozgrywających się wydarzeń i losy głównych bohaterów.
Nie zabraknie tajemnic, kłamstw, manipulacji, zdrad, chciwości, namiętności, dramatycznych decyzji i trudnych życiowych wyborów, które staną się udziałem postaci czyli tych wszystkich elementów, które tak bardzo lubimy i cenimy sobie w dobrej literaturze tego gatunku. Pisarzowi udało się stworzyć niepowtarzalny, miejscami ciężkawy i niemal dotykalny, przesycony grozą klimat, który działa na wyobraźnie i dodatkowo potęguje nasze odczucia. Podparty dodatkowo licznymi, urealniającymi przedstawione w powieści zdarzenia, odniesieniami zarówno do historii Prl-u jak i aktualnej sytuacji w Polsce oraz dobrą znajomością funkcjonowania służb specjalnych (zwłaszcza dawnych) i policyjnych struktur.
„Łódź Charona” Vladimira Wolffa to bez wątpienia świetnie napisana, sugestywna, niebanalna historia, gdzieś z pogranicza fikcji i rzeczywistości, która dostarczy nam sporą dawkę naprawdę interesującej literacko-kryminalnej rozrywki. Polecam.

pokaż więcej

 
2018-07-31 07:45:44
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Po raz kolejny wydawnictwo RM oddaje w nasze ręce publikację traktującą o mniej znanych aspektach II wojny światowej. Tym razem, pochylimy się nad tematyką dotyczącą strzelców wyborowych (funkcjonujących na wszystkich, niemal, frontach tego straszliwego konfliktu) na przykładzie biografii najsłynniejszej radzieckiej snajperki II wojny światowej Ludmiły Pawliczenko, mającej na swoim... Po raz kolejny wydawnictwo RM oddaje w nasze ręce publikację traktującą o mniej znanych aspektach II wojny światowej. Tym razem, pochylimy się nad tematyką dotyczącą strzelców wyborowych (funkcjonujących na wszystkich, niemal, frontach tego straszliwego konfliktu) na przykładzie biografii najsłynniejszej radzieckiej snajperki II wojny światowej Ludmiły Pawliczenko, mającej na swoim koncie 309 zlikwidowanych żołnierzy i oficerów przeciwnika .

W ostatnich latach ukazało się kilka naprawdę dobrych, historycznych pozycji przybliżających nam sylwetki i życiorysy tych szczególnych żołnierzy oraz metodologie ich walki (by wymienić Fina Simo Hayha, zwanego „Białą śmiercią”- 543 potwierdzonych trafień czy utrwalonego w obrazie Jeana-Jacquesa Annauda „Wróg u bram” Wasilija Zajcewa ) i ta publikacja doskonale wpisuje się w ten trend.

Tym razem będzie to jednak biografia kobiety, która stała się dla żołnierzy Armii Czerwonej i sowieckiego społeczeństwa prawdziwym (zręcznie, zresztą, wykorzystywanym propagandowo) symbolem niezłomności i bohaterstwa a swoją legendę wykuwała podczas ciężkich walk w obroni Odessy i Sewastopola

W lekturze mamy do czynienia z niezwykle naturalistycznym obrazem wojny totalnej w której, ponury i brutalny frontowy realizm, staje się elementem, który na zawsze odciska na jednostce swoje straszliwe piętno: trudy codziennej wojennej egzystencji, wszechobecność śmierci, nieustające zagrożenie, strach, ból, zmęczenie, dramatyczne moralne i życiowe wybory

W książce, oprócz bardzo realistycznych, pełnych okrucieństwa i przemocy opisów toczonych na froncie wschodnim walk, duży nacisk położony jest właśnie na ów ważny, psychologiczny aspekt wojny. Szczególnie uwidocznione jest to we fragmentach wspomnień dotyczących śmierci najbliższych, naszej bohaterki ( w tym męża) kolegów i towarzyszy walki, które w pewniej mierze pozwalają nam poznać jak dalece owe straszne przeżycia pustoszą ludzką psychikę i jak ciężko (o ile to w ogóle możliwe ) się od nich uwolnić..

Dramatyczna historia Ludmiła Pawliczenko jest w pewnym stopniu odbiciem losów tysięcy młodych ludzi w których życie tak gwałtownie i brutalnie wkroczyła wojna, burząc na swej drodze wszystko i na zawsze zmieniając losy pokolenia.

Często też bywa tak iż nie wiemy jak dalej potoczyły się ich życiorysy już po zakończeniu aktywnej służby na pierwszej lini frontu.

I to ten właśnie, unikalny, fragment wspomnień Ludmiły Pawliczenko jawi się w tej lekturze naprawdę interesująco. Chodzi min. o objazdową podróż naszej bohaterki po miastach Stanów Zjednoczonych (wizyta w Białym Domu, spotkanie z prezydentem, amerykańskimi notablami czy przedstawicielami związków zawodowych i organizacji studenckich) mająca na celu uzyskanie poparcia i sympatii amerykańskiego społeczeństwa dla czynu zbrojnego Związku Radzieckiego oraz zbieranie funduszy na cele wojenne.

Owo zderzenie ze sobą dwóch jakże odmiennych i zupełnie przeciwstawnych sobie światów, politycznych ustrojów, społeczeństw czy światopoglądów jest zdecydowanie jednym z najciekawszych elementów lektury. Szczególni w kontekście relacji łączącej młodą Rosjankę (posiada ona doskonały zmysł obserwacji ) z Pierwszą Damą Ameryki Eleonorą Roosevelt wiele wnoszącą do naszej wiedzy o tamtych trudnych, dynamicznych czasach, wizerunku i pozycji Stanów Zjednoczonych na arenie międzynarodowej oraz tego jak kraj ten postrzegał rozgrywający się na kontynencie europejskim krwawy konflikt zbrojny.

Książka „Pani śmierć” jest pozycją, która z całą pewności warta jest poznania gdyż łączy ze sobą zarówno wojenne jak i poza wojenne wątki czy przemyślenia, dzięki czemu przedstawiany obraz wydarzeń jest znacznie pełniejszy i bardziej do nas przemawia. To naprawdę znakomita, pełna nowych, częstokroć zupełnie nieznanych nam faktów, książka dla wszystkich tych, którzy w o historii najnowszej chcą wiedzieć zdecydowanie więcej niż przeciętni odbiorcy. Polecam.

pokaż więcej

 
2018-06-19 10:44:03
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Chaim Mordechaj Rumkowski, Przełożony (Prezes) Starszeństwa Żydów w Łodzi (od kwietnia 1940 roku aż do likwidacji getta w końcu sierpnia 1944 roku, jest zdecydowanie postacią, która wymyka się jednostronnym ocenom i stereotypom. I to zarówno w świętłe mu współczesnych jak i historyków czy publicystów następnych pokoleń, próbujących zmierzyć się z tą trudną problematyką. .Jego... Chaim Mordechaj Rumkowski, Przełożony (Prezes) Starszeństwa Żydów w Łodzi (od kwietnia 1940 roku aż do likwidacji getta w końcu sierpnia 1944 roku, jest zdecydowanie postacią, która wymyka się jednostronnym ocenom i stereotypom. I to zarówno w świętłe mu współczesnych jak i historyków czy publicystów następnych pokoleń, próbujących zmierzyć się z tą trudną problematyką. .Jego kontrowersyjna działalność w okresie straszliwej hitlerowskiej okupacji oraz nagromadzenie niewyjaśnionych wątków z jego życiorysu, po dziś dzień, spędza sen z powiek wszystkim badaczom zajmujących się tematyką Holocaustu.
Kim wiec tak naprawę był niekwestionowany przywódca łódzkiego getta (drugiego co do wielkości, po warszawskim, ośrodku odosobnienia Żydów)? Wyrachowanym kolaborantem czy żydowskim patriotą? Zdrajcą własnego narodu czy jego jedyną nadzieją na ocalenie? Sprytnym, chciwym manipulatorem czy człowiekiem ogarniętym wizją przetrwania jak największej ilości swoich pobratymców?
W przeciwieństwie do warszawskiego getta, gdzie wszelkie decyzje rada żydowska podejmowała kolegialnie, Chaim Rumowski rządził samodzielnie a jego polecenia były nieodwołalne i wprowadzane z całą surowością (stąd też przydomki Cesarz czy "żydowski król"). Jego śmierć w obozie koncentracyjnym w Auschwitz w 1944 roku spowodowała iż motywy podejmowanych przez niego decyzji, przyświecające mu cele i zmierzenia nadal pozostają w sferze domysłów i spekulacji. Również ta najstraszniejsza, która na zawsze związała się z jego nazwiskiem, dotycząca wysłania do obozów koncentracyjnych tysięcy dzieci i osób starszych, podkreślona w jego najgłośniejszym przemówieniu z 4 września 1942 roku "Oddajcie mi swoje dzieci"
„[...]Muszę przygotować tę trudną i krwawą operację, muszę odciąć gałęzie aby ocalić pień. Muszę zabrać dzieci, ponieważ jeżeli tego nie zrobię, inni mogą być także zabrani. (...) Udało mi się uratować te [dzieci], które mają lat dziesięć lub więcej. Niech to będzie pociechą w waszym nieszczęściu. Żądanie było na 24 000 ofiar, ale udało mi się stargować te cyfrę do 20 000, może i mniej, ale pod warunkiem, że pójdą wszystkie dzieci do lat dziesięciu. Ponieważ starców i dzieci jest tylko 13 000, musimy dopełnić kwoty, wydając ludzi chorych. Co wolicie: żeby przeżyło 80–90 000 Żydów czy żeby wszyscy zostali unicestwieni?”
Adam Czerniaków przywódca warszawskiego Judenratu w podobnej sytuacji popełnił samobójstwo zażywając cyjanek potasu...
Historia nie znosi jednak próżni i dziś z licznych relacji i wspomnień ocalonych, historycznych badań, archiwalnych kwerend nasza wiedza o historii łódzkiego getta i samej osobie Prezesa jest znacznie większa i lepiej ukierunkowana.Ogromny wkład w cały ten proces ma prezentowana tutaj książka zatytułowana „Byłam sekretarką Rumkowskiego. Dzienniki Etki Daum” pod redakcja Elżbiety Cherezińskiej, ze znakomicie napisaną i wiele wnoszącej do naszej wiedzy przedmową Szymona Weissa.
To wstrząsające świadectwo osobistej sekretarki Chaima Rukmowskiego Etki Daum, oparte na jej zaginionych podczas wojennej zawieruchy, a odtworzonych po wojnie, dziennikach. Znaczne przybliżają nas one do prawdy o wydarzeń rozgrywających się w murach łódzkiego getta, obowiązujących tam realiach a zwłaszcza osoby Przywódcy. Od maj 1940 roku aż do upadku tzw. Litzmannstadtu, znajdowała się w miejscu w którym zbiegały się wszystkie najważniejsze nici życia i funkcjonowania żydowskiej społeczności. I to właśnie dlatego jej relacja jest tak bogata, tak przerażająco wiarygodna, wstrząsająca i tak strasznie ważna!!!
To szarpiący emocjami obraz czteroletnich zmagań o przetrwanie żydowskiego narodu, wśród codziennej niepewności losu, obezwładniającego strachu, okrucieństwa okupanta, ludzkiego wynaturzenia, głodu, zimna, chorób, wywózek, przesiedleń, wyniszczającej pracy ponad siły (w myśl forsowanej przez Chaima Rumkowskiego doktryny "iż tylko praca nas ocali") i wszechobecność śmierci.
Również o skomplikowanych relacjach miedzy hitlerowską administracją a jej żydowskimi odpowiednikami (Prezesowi udało się przekonać niemieckie władze o przydatności znajdujących się na jego terenie zakładów produkcyjnych dla gospodarki i wysiłku zbrojnego III Rzeszy) oraz te w łonie samej, zróżnicowanej, na różnych polach, żydowskiej społeczności i jej rozmaitych struktur. Bardzo ciekawy i poruszający w swej brutalnej wymowie wątek dotyczy rozmaitych zachowań jednostek w sytuacjach całkowicie skrajnych i ekstremalnych.
Wiele nowego światła rzuca Etki Daum, z oczywistych powodów, na samą postać Chaima Rumkowskiego i jego najbliższych współpracowników, choć akurat w tym konkretnym aspekcie jej relacja (przynajmniej w moim, osobistym, odczuciu) nie jest tak do końca obiektywna i całkowicie bezstronna. Wynika to zapewne z pewnej lojalności podwładnej względem przełożonego oraz togo iż wiele mu zawdzięczała (np. leki dla chorej matki, poczucie, względnego bezpieczeństwa), co, tak po ludzku, jest oczywiście zrozumiałe.
Redakcja Pani Elzbiety Cherezińskiej powoduje iż mimo tak ważkiej i trudnej problematyki, oraz ogromnego ładunku emocjonalnego lekturę czyta się bardzo płynnie a sam język nie powoduje żadnych problemów w odbiorze. Trzeba jednak otwarcie przyznać iż nie jest to typowa lektura do tzw. poduszki i po jej przeczytaniu wiele z zawartych w niej treści długo kołacze się nam gdzieś pod przysłowiową czaszką.
Na ogromny plus zasługuje ( co w przypadku Wydawnictwa ZYSK i SKA staje się już zasługująca na pochwałę normą) profesjonalne wydanie publikacje stylizowanej na przedwojenny dziennik.

Gorąco polecam lekturę.

pokaż więcej

 
2018-06-11 10:14:03
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Czasami w natłoku poważnej literatury, historycznej czy literatury faktu, która przetłacza nas podejmowaną problematyką (bywa iż bardzo trudną i bolesną), szarpie i porusza naszymi emocjami, mamy ochotę oderwać się na chwile i popuścić wodze swojej wyobraźni. Pozwolić naszym zmysłom, choć na chwile, poszybować z dala od rzeczywistości i zagłębić się w fascynujący świat wielkiej magii,... Czasami w natłoku poważnej literatury, historycznej czy literatury faktu, która przetłacza nas podejmowaną problematyką (bywa iż bardzo trudną i bolesną), szarpie i porusza naszymi emocjami, mamy ochotę oderwać się na chwile i popuścić wodze swojej wyobraźni. Pozwolić naszym zmysłom, choć na chwile, poszybować z dala od rzeczywistości i zagłębić się w fascynujący świat wielkiej magii, bohaterskich herosów, szalonych władców, okrutnych potworów, tajemniczych istot i niespotykanych zjawisk.

Wszystko to (oraz znacznie więcej), bez problemów, znajdziemy w powieści J.R.R. Tolkiena zatytułowanej„Hobbit”. To jedna z tych nielicznych pozycji o niekwestionowanym statusie, której nie trzeba specjalnie reklamować ani skłaniać nikogo do przeczytania. To klasa sama w sobie, arcydzieło gatunku i niedościgniony wzorzec dla ogromnej rzeszy naśladowców, kontynuatorów i fanów fantasy na całym świecie. Jej niewątpliwym fenomenem jest uniwersalizm i ponadczasowość, dzięki czemu niezmiennie trafia, od lat, do szerokiego grona odbiorców, bez względu na wiek, pleć, zainteresowania czy szereg innych czynników. Sam jestem tego najlepszym przykładem…
Po raz pierwszy miałem z powieścią kontakt jako nastolatek w szkole średniej i dziś, sięgając po nią po raz kolejny (jako człowiek już dojrzały,) nie mogę wyjść z podziwu jak zawarte w niej treści wciąż mnie poruszają, działają na wyobrażenie i odkrywają ( po raz drugi) pokłady skrywanych emocji. Ta historia, która wciąż do mnie przemawia, zmusza do myślenia, fascynuje, wzrusza, śmieszy i pobudza ciekawość. Mimo upływu lat (a może właśnie dzięki temu) nadal urzeka mnie sposób a zwłaszcza rozmach z jakim autor wykreował krainę Śródziemia z całą plastycznością, wielobarwnością i drobiazgowością świata przedstawionego, gamą niezwykłych postaci, ras i miejsc, unikalnym, przepełnionym magią klimatem.

Wszystkie te elementy składają się na znakomicie napisaną (duża tu zasługa sprawnie prowadzanej narracji oraz bardzo sugestywnych opisów), rozbudowaną, iście epicką opowieść o odwiecznej walce Dobra ze Złem w której tytułowy bohater, niewielkiego wzrostu niziołek Bilbo Baggins urasta, niemal, do rangi symbolu. Przepełnionej emocjami historii, która wciąga i pochłania nas bez reszty, trzymając za przysłowiowe „gardło”, niemal od pierwszej do ostatniej strony. Nic więc dziwnego iż trafiła w końcu na kinowe ekrany (po wielkim sukcesie trylogii „Władca pierścieni” w reż. Petera Jacksona) dając większej ilości odbiorców możliwość uczestniczenia we wspaniałej, obfitującej w liczne niebezpieczeństwa i zwroty akcji wyprawie Thorina Dębowej Tarczy i jego kompani.

Opisując tą pozycje nie sposób pominąć bardzo dobrej, iście profesjonalnej oprawy edytorskiej (duży ukłon w stronę Wydawnictwa Zysk i S-ka): porządna twarda oprawa, dobra jakość papieru i druku oraz czytelna czcionka, która pozwoli lekturze pozostać z nami naprawdę długo.

Dorobek autorski, w którym prezentowana tu powieść „Hobbit, czyli tam i z powrotem” zajmuje ważne miejsce oraz niesamowity literacki kunszt ” J.R.R. Tolkiena stał się wyznacznikiem gatunku, który wciąż cieszy się niesłabnącą popularnością przyciągając coraz to nowe pokolenia czytelników.
Czy pisarz może marzyć o czymś więcej…

Gorąco polecam.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
513 495 2434
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (0)
Lista jest pusta
zgłoś błąd zgłoś błąd