Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Lady Day śpiewa bluesa

Tłumaczenie: Marcin Wróbel
Seria: Seria Amerykańska
Wydawnictwo: Czarne
7,55 (60 ocen i 8 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
6
8
20
7
23
6
5
5
1
4
0
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Lady Sings the Blues
data wydania
ISBN
9788380494305
liczba stron
208
język
polski

Ta biografia już przeszła do historii. Wydana 50 lat temu wzbudziła sensację, a przez kolejne dziesięciolecia stała się biblią dla tych, którzy chcieli poznać Billie Holiday. Lady Day – pierwsza dama jazzu, artystka obdarzona niezwykłym głosem, który wciąż nie przestaje elektryzować, jedna z najbardziej inspirujących wokalistek wszech czasów – sama opowiada o sobie. O życiu w czarnym getcie,...

Ta biografia już przeszła do historii. Wydana 50 lat temu wzbudziła sensację, a przez kolejne dziesięciolecia stała się biblią dla tych, którzy chcieli poznać Billie Holiday. Lady Day – pierwsza dama jazzu, artystka obdarzona niezwykłym głosem, który wciąż nie przestaje elektryzować, jedna z najbardziej inspirujących wokalistek wszech czasów – sama opowiada o sobie. O życiu w czarnym getcie, pracy prostytutki, alkoholu, narkotykach, rasizmie i o najlepszych muzykach, z którymi grała. Nie stawia sobie postumentu, staje przed czytelnikiem taka, jaka była: nieprzebierająca w słowach, szalona, porywcza, a jednocześnie pełna dumy, naiwna, poraniona i samotna. Dama, która żyła dla muzyki i w niej znajdowała ukojenie.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Zicocu książek: 1588

O kobiecie, która bluesa poczuła na własnej skórze

Dziś, moi Państwo, zacząć musimy od muzyki – inaczej wszak nie wypada, kiedy głównym tematem ma być autobiografia jednego z najsłynniejszych i najbardziej wzruszających głosów jakim kiedykolwiek dane było zaśpiewać. „Lady Day śpiewa bluesa” tętni wręcz zarówno tytułowym bluesem, jak i jazzem, i każdy miłośnik tych dwóch blisko spokrewnionych gatunków od razu usłyszy ukrytą w niej melodię oraz poczuje jej szalony rytm.

Stworzona przez Billie Holiday i Williama Dufty'ego książka błyskawicznie i bezpardonowo rozprawia się z dwoma mitami dotyczącymi wielkich gwiazd. Zacznijmy od tego ważniejszego dla samej lektury: tego mianowicie, że życie w blasku sławy jest pasmem nieustających sukcesów. Z pewnością nie było nim kilkadziesiąt lat temu, kiedy Lady Day przeżywała kolejne tragedie. Za sprawą jej gawędziarstwa i niesamowicie barwnego języka, doskonale oddanych w relacji Dufty'ego, czytelnik może odnosić wrażenie, że piosenkarka podchodzi do swoich doświadczeń z dystansem, że te nie odcisnęły na niej swego piętna – to też sprawia, iż przez lekturę pędzi się błyskawicznie i z prawdziwą przyjemnością. Zdarzają się jednak fragmenty, im dalej, tym więcej, w których na jaw wychodzi olbrzymie zmęczenie Holiday, ukrywające się w cieniu scenicznej chwały przerażenie, melancholia niezawierająca w sobie ani grama rozrzewnienia.

Lady Day pracowała jako służąca, co przy jej krnąbrnym charakterze było istną męczarnią. Lady Day pracowała jako prostytutka i została zgwałcona. Lady Day...

Dziś, moi Państwo, zacząć musimy od muzyki – inaczej wszak nie wypada, kiedy głównym tematem ma być autobiografia jednego z najsłynniejszych i najbardziej wzruszających głosów jakim kiedykolwiek dane było zaśpiewać. „Lady Day śpiewa bluesa” tętni wręcz zarówno tytułowym bluesem, jak i jazzem, i każdy miłośnik tych dwóch blisko spokrewnionych gatunków od razu usłyszy ukrytą w niej melodię oraz poczuje jej szalony rytm.

Stworzona przez Billie Holiday i Williama Dufty'ego książka błyskawicznie i bezpardonowo rozprawia się z dwoma mitami dotyczącymi wielkich gwiazd. Zacznijmy od tego ważniejszego dla samej lektury: tego mianowicie, że życie w blasku sławy jest pasmem nieustających sukcesów. Z pewnością nie było nim kilkadziesiąt lat temu, kiedy Lady Day przeżywała kolejne tragedie. Za sprawą jej gawędziarstwa i niesamowicie barwnego języka, doskonale oddanych w relacji Dufty'ego, czytelnik może odnosić wrażenie, że piosenkarka podchodzi do swoich doświadczeń z dystansem, że te nie odcisnęły na niej swego piętna – to też sprawia, iż przez lekturę pędzi się błyskawicznie i z prawdziwą przyjemnością. Zdarzają się jednak fragmenty, im dalej, tym więcej, w których na jaw wychodzi olbrzymie zmęczenie Holiday, ukrywające się w cieniu scenicznej chwały przerażenie, melancholia niezawierająca w sobie ani grama rozrzewnienia.

Lady Day pracowała jako służąca, co przy jej krnąbrnym charakterze było istną męczarnią. Lady Day pracowała jako prostytutka i została zgwałcona. Lady Day głodowała. Lady Day była regularnie okradana przez wszelkiej maści organizatorów, ale i drobnych oszustów. Lady Day ćpała. Lady Day była alkoholiczką. I w końcu, co prawdopodobnie najstraszniejsze – bo dotyczy kwestii ogólnej, nie indywidualnych tragedii czy błędów – Lady Day żyła w czasach, w których czarnoskórych nie uważało się za pełnoprawnych obywateli. W jej autobiografii nie tylko rozbrzmiewa wzruszająca muzyka, szczerzą w niej kły także najpoważniejsze i najstraszniejsze grzechy rasizmu. Choć Billie Holiday opowiada o swoim życiu pięknie, choć można odnieść wrażenie, że na jej ustach często błąka się promieniejący uśmiech, to ta książka jest także kroniką wyjątkowo mrocznych czasów.

Drugim mitem, z którym ta doskonała książka się rozprawia, jest ten mówiący, że autobiografia gwiazdy współtworzona z zawodowym pisarzem jest przeznaczoną dla fanów papką. Cóż, dziś zapewne z jakością takich dziełek bywa różnie, lecz może to znak czasów – od premiery „Lady Day śpiewa bluesa” minęło pięćdziesiąt lat i jej jakość literacka jest niepodważalna. Jestem pewien, że nawet ci, którzy nigdy nie słyszeli muzyki Billie Holiday po sięgnięciu po tę książkę byliby nią oczarowani. Obok tych brawurowych i zabawnych anegdot zmieszanych z potężną dawką tragizmu po prostu nie da się przejść obojętnie.

„Lady Day śpiewa bluesa” to prawdziwy pokaz sztuki biograficznej. William Dufty i Billie Holiday udowodnili, że ten typ literatury potrafi bronić się mimo upływu lat – nawet jeśli popularność niegdysiejszej gwiazdy po dekadach jest zdecydowanie mniejsza. 

Bartek Szczyżański

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (210)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 647
Na półkach: Przeczytane

Po książkę „Lady Day śpiewa bluesa” sięgnąłem z dwóch zasadniczych powodów. Po pierwsze od ładnych paru lat często i gęsto wracam do utworów wykonywanych przez Billy Holiday, lubię stary jazz. Po drugie zaś książka zupełnym przypadkiem wpadła w moje ręce po wygranym konkursie, który jak większość pewnie bym pominął, gdyby nie wyjątkowo parszywy dzień w pracy. Widać tak musiało być.
Pierwotna wersja książki ukazała się w USA 50 lat temu, sporo trzeba było zatem czekać, aby i Polacy mieli możliwość poznać losy słynnej wokalistki. Tym większe uznanie dla Wydawnictwa Czarne, które w serii Amerykańskiej stara nam się serwować co ciekawsze książki wydane w Ameryce przed laty, a mówiące o różnych aspektach życia tamtejszych elit i zwykłych ludzi. Dodatkowy plus za ładne wydanie, ciekawą przedmowę i zgrabne podsumowanie z ukierunkowaniem poznawania dyskografii Lady Day. Szkoda tylko, że cena okładkowa taka wysoka, 40 złotych za 200 stron książki to naprawdę dużo.
W przedmowie...

książek: 37439
Muminka | 2017-12-28
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 27 grudnia 2017

Wspaniałą, wciągająca jak diabli i dramatyczna autobiografia jednej z najznamienitszych śpiewaczek bluesowo- jazzowych w Ameryce, Billie Holiday. Niektóre wspomnienia szokują, bo wybrała brutalną szczerośc gdy opisywałąa swoje początki. Totalna opozycja do Kosińskiego i jego obsesji autokreacji, dążenia do nieustannego stwarzania siebie na nowo, przywdziewania wielu masek.
Matka urodziła Eleonorę gdy miała 13 lat, dopiero po 3 latach stanęła na ślubnych kobiercu, ale nie było to udane małżeństwo. Ojciec nie dorósł do założenia rodziny, i przy pierwszej okazji dał drapaka przystając do wędrownego zespołu jako gitarzysta. Matka zreszta cięzko pracowała, nie byłą wzorem cnót rodzicielskich i okresowo oddawała dziewczynkę krewnym na przechowanie, na przykład do cioci Idy, która wyżywała się na niej i źle się z nią obchodziła. Niezaspokojony głód miłośći, ciągłe borykanie się z przeciwnościami losu, ciężkak harówka by zarobić trochę grosza zahartowały Lady. jako 10 latka zostałą...

książek: 534
Vaszka | 2017-04-03
Przeczytana: 27 marca 2017

Książka w stosunku do której miałam zbyt duże wymagania. Naczytałam się opisów i recenzji, w których była mowa o kontrowersjach i prawdzie wypływającej z kart. Nie mogę się z tym zgodzić. A jakie są moje odczucia?
Pozycja przeciętna, Lady Day jawi mi się jako osoba, która ubarwia historię, aby lepiej w niej wyjść. Naszła mnie też pewna refleksja, mianowicie, że im więcej biografii czytam, tym bardziej upewniam się w przekonaniu, że większość wielkich gwiazd miała w sobie coś z narcyza oraz byli megalomanami. Może to jest ich tajemnica i bez tego nie zawojowaliby świata? Czy polubiłam postać Lady Day po przeczytaniu książki? Nie wiem. Czy w moim odczuciu jest pełna kontrowersji? Nie. Czy poleciłabym tą pozycję innym? Cóż, przeczytać można, ale szału nie ma.

książek: 661
Jarek1983 | 2017-03-02
Przeczytana: 22 lutego 2017

Autoportret artystki

W dobie wzmożenia narodowego poczucia dumy wyrażonej w nowej, powstającej z kolan, misji mediów publicznych, które ochoczo przystąpiły do promowania disco-polo, jest jakaś nadzieja dla ludzi nieskażonych tymże. Poza tonami nowej, polskiej muzyki, która szeroko prezentowana nie jest, czasami warto też wrócić do przeszłości. Szczególnie, że Wydawnictwo Czarne raczy nas od czasu do czasu doprawdy wyśmienitymi książkami o czarnoskórych artystkach. Nazwa tegoż wydawnictwa idealnie nomen-omen pasuje do treści książki „Lady Day śpiewa bluesa”.

Książka została wydana w nieocenionej serii „Amerykańskiej”. Kwestia edytorska i związana z tłumaczeniem jest na najwyższym poziomie. Tłumacz Marcin Wróbel zrobił kawał dobrej roboty. Treść jest mocna jak kielich dobrej whisky lub strzał bielma w nozdrza. To porównanie nie jest zupełnie nie na miejscu, bo w historii Billie Holiday używki stanowią ważki rozdział. Dobrze opracowany jest wstęp do książki, gdzie dowiadujemy się,...

książek: 680
Bibliofilem_być | 2017-01-29
Na półkach: Przeczytane, 2017

Billie Holiday charakteryzują dwie cechy: nienawidzi kłamstwa oraz owijania w bawełnę. I to widać w jej autobiografii. Pierwsza dama jazzu szczerze opowiada o swoim ciężkim dzieciństwie, relacji z matką, która urodziła ją w wieku trzynastu lat, o tym, jak czarnym żyło się mniejszym mieście, ale także w wielkiej metropolii. O jej początkach w Nowym Jorku i pracy jako dziewczyna na telefon. O uprzedzeniach rasistowskich, które towarzyszyły jej całe życie i wplątały w niejedne kłopoty. O tym, jak doszła do wielkiej kariery, ale nigdy nie była bogata. Lady Day nie próbuje zatajać niewygodnych faktów - jest szczera aż do bólu.

Autobiografia Billie Holiday w Polsce ukazała się dopiero po pięćdziesięciu latach od jej wydania. Najlepsze czasy jazzu już dawno za nami, ale postać Lady Day jest ponadczasowa. Czytając jej opowieść niejednokrotnie ściskało mi się serce i pomstowałam na ludzi. Nigdy nie zrozumiem, jak można traktować kogoś gorzej tylko z powodu innego koloru skóry, nigdy nie...

książek: 588
xschills | 2017-05-21
Przeczytana: 21 maja 2017

Kocham!!! Przecudowna książka o wybitnej wokalistce, kobiecie o złotym sercu, którą życie sprowadzało na ziemię w drastyczny sposób za każdym razem, gdy pragnęła poprawy swojego losu. Narkotyki, rasizmn, seksizm, przemoc. A do tego głos anioła, który rozkochuje do dziś niejedno serce. Lady Day - nie tylko ikona jazzu, a przede wszystkim wyjątkowa kobieta.

książek: 142
Lissa | 2017-06-05
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: maj 2017

Recenzje opublikowane na portalu http://www.cultureave.com

Pięćdziesiąt lat po amerykańskim wydaniu biografii słynnej wokalistki jazzowej, Billie Holiday, ukazał się w Wydawnictwie Czarne jej polski przekład. Opowieść Billie o sobie samej to jak słuchanie jej nagrań. Przekonajcie się sami.

Billie Holiday była moją ulubioną piosenkarką w latach młodości, kiedy to interesowałam się jazzem i bluesem. Nie tylko kolekcjonowałam jej nagrania, utrwalając je na magnetofonie szpulowym audycje Polskiego Radia, zwłaszcza „Blues wczoraj i dziś” Marii Jurkowskiej, ale stałam się nawet szczęśliwą posiadaczką mojej ulubionej płyty (oczywiście analogowej): „Lady in Satin”, nagranej w 1958 roku dla Columbia Records, z towarzyszeniem orkiestry symfonicznej i chóru. To szczególny album, na którym Billie wykonuje głównie utwory pełne smutku, a niedoskonałości jej zmęczonego głosu (było to na rok przed śmiercią wokalistki) zdają się dodawać im bluesowego feelingu. Przede wszystkim brzmią jakoś...

książek: 269
misia | 2017-01-23
Na półkach: Przeczytane

Najciekawsze anegdoty zaspoilowane w blurbach

książek: 211
Marta | 2018-02-22
Na półkach: Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: styczeń 2017
książek: 1207
zi3lona | 2018-02-17
Na półkach: Przeczytane
zobacz kolejne z 200 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
zgłoś błąd zgłoś błąd