Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Beksińscy. Portret podwójny

Wydawnictwo: Znak
8,38 (4156 ocen i 610 opinii) Zobacz oceny
10
740
9
1 251
8
1 367
7
577
6
167
5
24
4
15
3
7
2
2
1
6
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788324043545
liczba stron
480
słowa kluczowe
artysta, Beksiński, życie
język
polski
dodała
Ag2S

To książka o miłości – o jej poszukiwaniu i nieumiejętności wyrażenia „Zdzisław Beksiński nigdy nie uderzy swojego syna. Zdzisław Beksiński nigdy nie przytuli swojego syna”. To nie jest książka o znanym i modnym malarzu, który malował dziwne i straszne obrazy. To nie jest książka o jego mrocznym synu, który fascynował się śmiercią i tak długo próbował popełnić samobójstwo, aż mu się udało....

To książka o miłości – o jej poszukiwaniu i nieumiejętności wyrażenia

„Zdzisław Beksiński nigdy nie uderzy swojego syna.
Zdzisław Beksiński nigdy nie przytuli swojego syna”.

To nie jest książka o znanym i modnym malarzu, który malował dziwne i straszne obrazy. To nie jest książka o jego mrocznym synu, który fascynował się śmiercią i tak długo próbował popełnić samobójstwo, aż mu się udało. Ani też książka o obsesjach, natręctwach, fobiach i artystycznych szałach. Ani też o karierze, pieniądzach, wystawach i krytykach. To nie jest książka o dziwnych uczuciowych związkach, fascynacji muzyką i filmem oraz nowymi technologiami. To nawet nie jest książka o ludziach, którzy pisali dużo listów.

To książka o miłości – o jej poszukiwaniu i nieumiejętności wyrażenia. I o samotności – tak wielkiej, że staje się murem, przez który nikt nie może się przebić. O tym, że czasem bardzo chcemy, ale nie wychodzi. O tym, że życie czasami przypomina śmierć, a śmierć – życie.

 

źródło opisu: http://www.znak.com.pl/

źródło okładki: http://www.wydawnictwoznak.pl/ksiazka/Beksinscy-Portret-podwojny/7617

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 104
a_Olasdottir | 2017-04-17
Na półkach: Przeczytane

Rozterka. Głęboko i rzetelnie zbadana, świetnie napisana historia relacji ojca i syna, a także - czy może przede wszystkim - relacji każdego z nich ze światem (właściwie tylko ojca i syna; matka, pani Zosia, której wydaje się wystarczać do szczęścia adoracja i oddanie męża oraz rola administratorki jego codzienności, której nic nie dziwi i nie uwiera, która niczego nie poszukuje - ani dla siebie ani dla swojego dziecka, właściwie niewiele do tego hermetycznego świata wnosi. Ale to oczywiście wrażenie wyniesione wyłącznie z lektury, niewykluczone, że krzywdzące).
Zdzisław Beksiński - z którego jedni robią anioła, inni demona - wyłonił mi się z tej książki jako artysta SKOŃCZONY, artysta obdarzony (choć także boleśnie napiętnowany) wizją, noszący swój świat w sobie. Nieprzekupny, wspaniale niekoniunkturalny, w najgłębszym znaczeniu niezależny, mający za wyłączny azymut własny obsesyjny sen. Artysta wyjątkowy też pod innymi względami: niezwykle płodny, zdyscyplinowany i pracowity.
Te wszystkie przymioty mają swoją cenę, odrywają Beksińskiego od rzeczywistości, pozbawiają go w pewnym stopniu zdolności do empatii i logicznego myślenia, zdolności do bycia dobrym, ale i mądrym ojcem. Ten wspaniały artysta (słowo "wspaniały" odnoszę tu nie do wartości jego dzieła, ale do jego twórczej kondycji i postawy), ten człowiek "racjonalnie natchniony", nie kokietujący, nie uznający praw rynku, nieumizgujący się do nikogo, jako ojciec robi jedną po drugiej najpospolitsze głupoty. Krzywdzi swoje dziecko idiotycznym traktowaniem, naznaczonym syndromem małpki na łańcuchu, kompletnym niezrozumieniem istoty dziecięcych potrzeb, nieobecnością emocjonalną. Czy możemy mieć o to do niego pretensję? Gdyby był innym ojcem - bardziej zaangażowanym, bardziej obecnym, czulszym, więcej dostrzegającym - czy namalowałby choć połowę swoich obrazów? A my, co wolimy: szczęśliwą rodzinę Beksińskich czy obrazy Beksińskiego? Sielankę na majówce czy "Katedrę"?
To piekielnie trudne pytania, i po lekturze książki Magdaleny Grzebałkowskiej - książki niezwykle ciekawej, świetnie napisanej, solidnej i chyba uczciwej - nie mam pewności, czy chcę na nie odpowiadać. Czy powinnam? Powinniśmy?
Ta książka, niezależnie od fascynacji, z jaką ją przeczytałam, rodzi we mnie wątpliwość, co nas uprawnia do tak skrupulatnej (niechby i pełnej szacunku!) nekrofilii. Co - poza przyjemnością obcowania z dobrze i sprawnie zrelacjonowaną sensacyjną fabułą - daje nam to rozplątywanie cudzych węzłów, rozpinanie cudzych haftek i zatrzasków. Czy ci ludzie - roznegliżowani przez autorkę, świadków i czytelników - nie są jeszcze za blisko, czy materia nie jest zbyt wrażliwa?
Nie wiem, nie umiem odpowiedzieć. Ale mam ogromne wątpliwości. Bo przecież nikt, mimo najlepszych intencji, najuczciwszej techniki pracy, największego talentu, nie jest w stanie oddać drugiemu człowiekowi sprawiedliwości. Pasja muzyczna Tomka Beksińskiego, który był facetem kompletnie nie z mojej bajki, którego prywatnie ominęłabym dużym łukiem, budziła zawsze mój podziw. Lubiłam go nie do końca za muzykę, jaką wybierał, ale za oddanie tej muzyce, za zaangażowanie i zdolność kreowania osobnego radiowego świata. Te jego cechy dostrzegła też i fajnie wydobyła Magda Grzebałkowska. Ale czy oddała mu sprawiedliwość jako genialnemu tłumaczowi Monty Pythona? Czy z książki jasno wynika, że ten dziwak, słabeusz, narcyz i neurotyk, był w tej dziedzinie absolutnie rewelacyjny? Mnie tego brakuje. Temat jest oczywiście wspomniany, ale to raczej wzmianka, moim zdaniem nieproporcjonalna do talentu i dokonań Tomasza na tym polu. A jeśli w tak rzetelnej, opasłej biografii brak tak istotnego wątku, dźwięku, odcienia, to jaki sens ma sama biografia?
No właśnie. Rzecz satysfakcjonująca intelektualnie, ale dla mnie dwuznaczna etycznie i niejasna emocjonalnie. Nie do końca zrozumiała dla moich własnych emocji, jak dziwnie by to nie brzmiało :).

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Sport 2

Opinie czytelników


O książce:
Harda

http://szatanwodkaksiazki.blogspot.com/2017/12/harda.html Ile razy czytając książki Gregory lub Gortnera przychodziła mi do głowy myśl, a gdyby ktoś...

zgłoś błąd zgłoś błąd