Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Kobieta do zjedzenia

Seria: Kameleon
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
6,48 (231 ocen i 19 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
20
8
31
7
74
6
45
5
32
4
6
3
13
2
2
1
3
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Edible woman
data wydania
ISBN
8372980233
liczba stron
304
kategoria
Literatura piękna
język
polski

Kolejna książka bodajże najbardziej znanej na świecie współczesnej pisarki kanadyjskiej. Bohaterkami tej powieści są dziewczęta, które pragną żyć pełniej i bardziej świadomie kształtować swój los. W poszukiwaniach własnego modelu życia spotyka je więcej rozczarowań niż satysfakcji. Świat, który pragną podbić jawi im się jako monstrualny koszmar, a mężczyzna jako ucieleśnienie jego drapieżności...

Kolejna książka bodajże najbardziej znanej na świecie współczesnej pisarki kanadyjskiej. Bohaterkami tej powieści są dziewczęta, które pragną żyć pełniej i bardziej świadomie kształtować swój los. W poszukiwaniach własnego modelu życia spotyka je więcej rozczarowań niż satysfakcji. Świat, który pragną podbić jawi im się jako monstrualny koszmar, a mężczyzna jako ucieleśnienie jego drapieżności i żarłoczności.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (566)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 2121
Renax | 2015-07-05
Przeczytana: 05 lipca 2015

Pierwszy raz nie wiedziałam ile mam dać tej książce gwiazdek.
Czy 7 czy 3. Dałam 7, ale mam wciąż wątpliwość czy nie dać trzech.

Zacznę od tego, mam, znam i lubię 'Penelopiadę' tej autorki. Książkę ciekawą i ironiczną. Planowałam przeczytać coś jeszcze tej autorki i gdy z swoim ulubionym miejscu z książkami za grosze znalazłam 'Ślepego zabójcę' i 'Kobietę do zjedzenia' to kupiłam od razu. Okładka angielska jest najbrzydsza z okładek, jakie widziałam w życiu. Polska jest ciekawsza i nie tandetna. 'Kobieta do zjedzenia' to pierwsza powieść Atwood, jeszcze z roku 1965. Więc i konwencja jest inna, i warsztat pisarski na początku swej drogi.
Od warsztatu zacznę. Zdziwiłam się, bo oczekiwałam czegoś w stylu Pynchona, a mam książkę realistyczną, obyczajówkę. Podzielona jest na 3 części. Pierwsza i 3 napisana została w narracji pierwszoosobowej, a druga - w trzecioosobowej. Nie rozumiem sensu tego podziału, bo nie zmienia to niczego w wymowie utworu. Dłużyzn nie ma, charaktery...

książek: 992
Ania | 2014-10-10
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 10 października 2014

Strasznie mnie tak książka zmęczyła. Czytało mi się bardzo ciężko, ponieważ nie znalazłam w niej nic z czym mogłabym się utożsamić, nic co chociaż w minimalnym stopniu byłoby mi bliskie.
(spoiler)
Dużo symbolizmów. Marian MacAlpin zaczyna się dusić w pełnionej przez siebie roli społecznej i podejmuje próbę świadomego wyzwolenia się.
Mężczyźni to drapieżcy, płeć pazerna, kęs po kęsie zjadająca kobiety. Jak na ironię partner Marian wydawał mi się jedną z "normalniejszych" postaci.
Książka określana mianem pro-feministycznej. Bardzo nie lubię szufladkowania i przyklejania łatek, ale poświeciłam temu chwilkę i zastanawiam się, czy aby takie określenie nie jest na wyrost.
Marian nie wyraża swoich potrzeb, nie sprzeciwia się czemuś co jej nie odpowiada, przejawia postawę bierną zarówno wobec mężczyzn jak i kobiet.
Z wielkim upodobaniem żerują na niej inne kobiety, w tym jej współlokatorka.
Mnie się to nie podobało.

książek: 1249
Majik-Czar | 2012-09-02
Na półkach: Ulubione, Przeczytane

Zwykle stronię od "kobiecej" literatury, jednak ta książka przywróciła mi wiarę w książki pisane przez kobiety o kobietach i (głównie) dla kobiet. Bardziej niż motyw wyboru drogi życiowej przez Marian, zainteresował mnie sam styl i uniwersalny problem poczucia alienacji. W tej książce jest wszystko, co najlepsze: trafne metafory i skojarzenia, banalne sytuacje, które tak często przydarzają się nam w codziennym życiu. Znajdziemy też dużo cynicznego humoru i wnikliwego krytycyzmu w badaniu rzeczywistości. Wisienką na torcie są opisy, Atwood ma niezwykle bogate, "plastyczne" słownictwo. "Kobieta do zjedzenia" nieraz sprawiła mi ból, wprowadziła mnie w nastrój melancholii, sprowokowała do bezwstydnego szczerzenia się w autobusie.

książek: 65
Goha19 | 2012-01-09
Przeczytana: 02 stycznia 2012

Masz 20-30 lat i niejasny obraz własnej przyszłości? Twoje koleżanki mają narzeczonych, wychodzą za mąż, żyją sobie spokojnie w domu chowając dzieci albo dla odmiany - mają ciepłe posadki od 8 do 16?
Nie łam się - masz szansę uniknąć pożarcia przez męża lub ogłupiającą pracę.
"Kobieta do zjedzenia" to historia młodej dziewczyny wydawać by się mogło na prostej drodze do szczęścia - jest praca (trochę monotonna i nudna, ale w sumie w marketingu z ludźmi), jest narzeczony z perspektywiczną pracą (młody obiecujący prawnik, charyzmatyczny o jasnych i zdecydowanych nieco staroświeckich poglądach), są przyjaciele (szalona współlokatorka, młoda mężatka w trzeciej ciąży, przystojny reżyser), na tle których nasza bohaterka to oaza spokoju, racjonalizmu i przewidywalnej przyszłości. Jej narzeczony wielokrotnie podkreśla, że ceni ją najbardziej za to że jest taka rozsądna.
Ale dlaczego nasza miła Marian nagle zaczyna cierpieć na niestrawność? Kolejne produkty stają się nagle niejadalne i jej...

książek: 205
aniou | 2015-05-14
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Ocena książki chyba nieco zawyżona... Ale ujęła mnie niesamowicie. Z bohaterką mogłabym się utożsamiać w niemalże 100%, stąd tak szybko ujęła mnie ta powieść i pozostała w pamięci. Dodatkowo czyta się ją bardzo lekko i przyjemnie. Miejscami zabawna, miejscami nielogiczna, miejscami zwariowana, jak kobieta.

książek: 532
Fleur | 2013-04-16
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 16 kwietnia 2013

Zachęcona przez artykuł w "Wysokich obcasach" zabrałam się z zapałem do czytania tej książki. Po monotonnym wstępie liczyłam, że w końcu się rozkręci, coś się wydarzy, ale dotarłam do połowy i nadal nic. Skończyłam czytać i uznałam, że właśnie ta monotonia i prostota historii są tutaj najważniejszymi elementami.
Nie podobała mi się. Wolę szybszą akcję i mniej dziwaczności.
Czytając czułam się przygnębiona. Zwłaszcza po wątkach z Duncanem. Może nie zrozumiałam przesłania, ale jego postać mnie przerażała. Tak samo jak wątki ze wstrętem do jedzenia - przez nie sama traciłam apetyt.
W całej powieści jedynie Peter wydawał się normalny, ale przez to został przedstawiony jako ten najgorszy i jedyny sprawca wszystkich nieszczęść.
Podsumowując książka zmusza do zastanowienia się do czego tak naprawdę dążymy i czy podążając bezmyślnie za tłumem nie gubimy gdzieś po drodze samych siebie. Mi jednak to przesłanie nie rekompensuje braku przyjemności z czytania powieści.

książek: 958
Gosia | 2017-02-12
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 12 lutego 2017

Niestety, ale coś nie zagrało. Symbolizm nie został w pełni wykorzystany, postacie męczyły swoimi rozterkami i bezsensownymi wyborami. A szkoda, bo powieść Atwood miała wielki potencjał. Kilka zdań mniej tu, parę więcej tam i całość mogłaby mieć zupełnie inny wydźwięk. Chyba po prostu oczekiwałam czegoś innego... Dopiero po skończonej lekturze dowiedziałam się, że książka ma feministyczny wydźwięk. A właściwie ma go jedynie w teorii. Zarówno Marian, jak i Ainsley na zakończenie przejawiały postawę zdecydowanie zaprzeczającą temu ruchowi.
Na pewno dam jeszcze jedną szansę Atwood ze względu na jej "Opowieść podręcznej", zbierającej zdecydowanie optymistyczniejsze recenzje! Pozwolę sobie zapomnieć o czasie poświęconym na tę literacką wydmuszkę i poradzić reszcie czytelników wykreśleniu jej z (pewnie nazbyt już obszernej) listy książek do przeczytania ;).

książek: 289
Inka50 | 2014-10-17
Przeczytana: 17 października 2014

Rozczarowanie, bo oczekiwałam od tej autorki ciekawszej książki. Ale to jej pierwszy wydany utwór, który napisała w wieku 23 lat - więc jej wybaczam ;)
Przyznaję, że nie doszłam nawet do połowy - szkoda mi czasu, w kolejce czekają inne, ciekawsze książki! Nie bawią mnie już dylematy młodych panienek poszukujących mężczyzny swojego życia (lub nie poszukujących). Starość, kochani, starość już puka do drzwi moich... ;)

książek: 2329
kinzetka | 2013-10-02
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 2011 rok

Gdyby dodać kilka gadżetów: komórkę, tablet czy laptopa, nikt by nie zauważył, że „Kobieta do zjedzenia” została napisana ponad czterdzieści lat temu. Pomimo upływu tylu lat, problemy i dylematy kobiet pozostały w dużej mierze takie same: pragnienie usamodzielnienia się, samostanowienia o sobie, zrozumienia otaczającego świata.
„Kobieta do zjedzenia” jest powieścią feministyczną, choć termin ten nie pada ani razu ani na kartach książki. Zarówno Marian – główna bohaterka, jak i Ainsley – jej współlokatorka zmagają się z typowo babskimi problemami. Marian tonie w konwenansach, poddaje się woli mężczyzny i jednocześnie coraz bardziej gubi się w otaczającym ją świecie. U Ainsley zaś – bardziej wyzwolonej z lokatorek – grają hormony.
Jednocześnie Atwood ukazuje skostniały, tradycyjny świat mężczyzn. Świat, który pożera wręcz kobiety pragnące wychylić się poza granice drobnomieszczańskich form. Tym samym Marian zaczyna się czuć jak tytułowa „kobieta do zjedzenia”, podzielona na części i...

książek: 492
Anka | 2012-03-05
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 03 marca 2012

Jakie są możliwości młodej, wykształconej kobiety żyjącej w dużym mieście w latach sześćdziesiątych? Może pracować, to prawda, ale najlepiej tylko do ślubu. Bo podstawowym obowiązkiem kobiety jest wyjść za mąż, prowadzić dom, urodzić dzieci i być ozdobą swojego męża.
Marian wydaje się godzić ze swoim losem, ale w pewnym momencie jej organizm zaczyna się buntować. Początki są niegroźne, ot, niechęć do mięsa, a właściwie niemożność przełknięcia choćby kawałka czegoś, co kiedyś było żywą istotą. Ale wkrótce dieta Marian staje się coraz bardziej uboga, a jednocześnie bohaterka dryfuje coraz dalej od przeznaczonego jej życia.

Feministyczna książka Margaret Atwood wciąga i daje do myślenia. Bohaterka "Kobiety do zjedzenia" jest niczym mucha w pajęczynie uwarunkowań społecznych, każdy jej ruch jest ograniczony siatką obyczajowości i tradycji. Kobieta nie musi mieć własnych potrzeb, wystarczy, że będzie żyła życiem swojego męża.
Tymczasem cichy bunt Marian przybiera na sile.

Fantastyczna...

zobacz kolejne z 556 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
15 inspirujących pisarek, które warto znać

W zeszłym tygodniu pewien 84-letni amerykański pisarz – konkretnie Gay Talese – znalazł się w centrum zainteresowania mediów społecznościowych. W czasie wykładu, jaki prowadził w Boston University, zapytany o pisarki, które go zainspirowały, odpowiedział: „Żadna”. Dziennikarze i internauci zasypali go nazwiskami autorek, które wobec takiego powinien poznać.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd