Silver. Trzecia księga snów

Tłumaczenie: Agnieszka Hofmann
Cykl: Trylogia Snów (tom 3)
Wydawnictwo: Media Rodzina
7,69 (841 ocen i 107 opinii) Zobacz oceny
10
144
9
107
8
201
7
211
6
120
5
41
4
10
3
5
2
0
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Silber - Das dritte Buch der Träume
data wydania
ISBN
9788380082960
liczba stron
456
język
polski
dodała
Sophie

Wielki finał Trylogii Snów! Są na świecie ludzie, którzy mają dostęp do snów. Z marzeń sennych można się bardzo wiele dowiedzieć - pogrzebać w świadomości i podświadomości. Można też popchnąć śniącego do czynów, których nigdy nie dopuściłby się na jawie... Główna bohaterka serii, Liv Silver, ma same kłopoty. Jej antagonista Arthur rośnie w siłę, blogerka Secrecy wie coraz więcej, a groźna...

Wielki finał Trylogii Snów! Są na świecie ludzie, którzy mają dostęp do snów. Z marzeń sennych można się bardzo wiele dowiedzieć - pogrzebać w świadomości i podświadomości. Można też popchnąć śniącego do czynów, których nigdy nie dopuściłby się na jawie... Główna bohaterka serii, Liv Silver, ma same kłopoty. Jej antagonista Arthur rośnie w siłę, blogerka Secrecy wie coraz więcej, a groźna Anabel znów pojawia się na sennych korytarzach. Liv musi połączyć siły z przyjaciółmi, żeby chronić siebie i bliskich przed niebezpieczeństwem, które czyha na jawie i we śnie.

 

źródło opisu: https://mediarodzina.pl/prod/1442/Silver---trzecia-ksiega-snow

źródło okładki: https://mediarodzina.pl/prod/1442/Silver---trzecia-ksiega-snow

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1174
Stworek_vel_Oka | 2017-03-10
Przeczytana: 09 marca 2017

Czerwona okładka dołącza do poprzednich tomów Silvera, żeby cieszyć oko jako naprawdę śliczna ozdoba biblioteczki. Ale przecież książek nie należy oceniać tylko po okładce, więc słów kilka o tym, jak Kerstin Gier zakończyła swoją senną trylogię. Czy warto zapamiętać te tytuły?

Znajomość poprzednich tomów wydaje się konieczna, bo nawet serwowane przez Lottie wypieki wtedy smakują lepiej i ślinka na nie cieknie jeszcze większym strumieniem. Kolejny raz wyruszamy na korytarze snów, mijając setki drzwi, ale przede wszystkim wyczuwając mrok i niebezpieczeństwo, które czyha ze strony Pana Cienia i Mroku, który tak jakby ożywa w tym tomie. Piszę tak jakby, bo bardzo staram się uniknąć spoilerów, żeby nie odbierać radochy z czytania. Pewne jest to, że Gier zadbała o to, żeby nudno nie było, żeby sny nie były tylko cukierkowe, ale także były furtką do robienia złych rzeczy i stawały się wręcz śmiercionośnym narzędziem, zwłaszcza kiedy kontrolował je nie do końca zdrowy na umyśle nastolatek…

Ten tom to zdecydowanie bardziej kryminał, przesyconym mrocznymi kawałkami i czarnymi piórami. Autorka jednak nie pozbawia go jednak lekkości, wplatając wątki całuśno-romantyczne. Liv jednak ciągle jest postacią, która nie powinna grać pierwszych skrzypiec, bo zdecydowanie lepsza (od początków trylogii!) jest jej siostra Mia, która i tym razem będzie mogła wykazać się swoją detektywistyczną smykałką, rozwiązując sekret bloga Tittle-Tattle i samej Secrecy. Poznając tajemnicę, kto kryje się za tą siejącą zamęt w szkole i wyciągającą kłopotliwe wątki z życia uczniów, nie omieszkałam wydać z siebie odgłosu składającego się z trzech liter. Nie, nie było to: „wow!”, a jedynie: „aha”. 😉 Gier najwyraźniej nie chciała na ostatnich stronach książki przewracać wszystkiego do góry nogami, a szkoda, bo gdzieś tam brakowało mi w tym tomie takiego: ŁUP!, żeby odpadła mi szczęka.

Nie podobało mi się, że tak dużo jest Henriego. Nie lubię tej postaci od początku i z całej „Wielkiej Czwórcy” Frongal Academy on od początku nie wzbudzał mojej sympatii, którą w całości skupiłam na Graysonie. Nic nie pomógł jego rozczochrany włos i patologia w rodzinie. Tak liczyłam, że Gier w tym tomie zrobi twista, że potworzą się nieoczywiste pary i tchnie jakąś świeżość w relacje między naszymi bohaterami… ale niestety, coś poszło nie tak i zdecydowanie się przeliczyłam. 😉 Pojawia się postać Matt’a, która służy jedynie do „pilotowania” Liv, a zapowiadało się, że może rozkręci bliźniaczkę Spencer. Jako, że w poprzednim tomie ptaszki ćwierkały, że będzie ślub, więc przygotowania do niego trwają i tu też pojawia się postać, która okazuje się całkiem ciekawa, ale… też nie dane jej się wykazać i znamy ją bardziej z podsumowania. Odnosi się wrażenie, że autorka za bardzo skupia się na wędrówkach po snach, budowaniu ich „scenografii”, a nie na postaciach, które przynajmniej dla mnie są ważne (wcale nie myślę tylko o Graysonie i Mii! 😛 ).

Czy warto zapamiętać „Silvera” nie tylko przez wzgląd na cudne wydanie? Myślę, że warto, bo Gier stworzyła alternatywną rzeczywistość, która pozwala na rozbujanie wyobraźni, szperanie w zakamarkach pragnień i marzeń, a przy tym ma się wrażenie, że senny świat przez nią wykreowany jest do udźwignięcia nawet dla fantastycznego nie-fana. Jaka jest ta trylogia? Na pewno intrygująca i zabawna, napisana prostym językiem, więc lekka i przyjemna w odbiorze, momentami mroczna i złowieszcza, chwilami banalna i irytująca, bo jeszcze się taki autor nie narodził, żeby wszystkim dogodził. 😉 Gier nie jest trywialna i nie jedzie po najmniejszej linii oporu, serwując kiepski młodzieżowy romansik i tylko wokół niego oplatając akcję. Jest romantycznie, chwilami wręcz przesadnie, może po to, żeby rozmiękczyć czytelnika, by za moment babrać jego emocje w problemach nastolatków, które nie dotyczą trądzika, ale domowego ogniska, które niekoniecznie płonie zdrowym płomieniem…

Polecam nie tylko pomacać te okładki, ale także zerknąć w senną krainę, bo choć to koniec trylogii, to tak naprawdę dopiero początek przygody… 😉

Opinia opublikowana na moim blogu: www.erpgadki.pl

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Przyjaciel z piekła

Dość długie opowiadanie o tym, jak to Ziemianin ratuje umierającego brata w rozumie, przewozi na Ziemię, leczy, a potem nie ma czasu się nim zająć. Ur...

zgłoś błąd zgłoś błąd