Heaven. Miasto elfów

Wydawnictwo: Muza
6,54 (226 ocen i 65 opinii) Zobacz oceny
10
19
9
11
8
28
7
53
6
62
5
28
4
13
3
8
2
2
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Heaven
data wydania
ISBN
9788328701144
liczba stron
336
język
polski
dodał
ew_cia

Londyn jest jego miastem. Ponad dachami brytyjskiej stolicy osiemnastoletni David znalazł swój drugi dom. Tylko tutaj czuje się wolny i może zapomnieć o swojej niechlubnej przeszłości. Pewnej nocy na jednym z dachów spotyka dziwną i piękną dziewczynę. Ma na imię Heaven i błaga o pomoc. Twierdzi, że właśnie wycięto jej serce. Choć David nic z tego nie rozumie i nie dowierza słowom Heaven,...

Londyn jest jego miastem. Ponad dachami brytyjskiej stolicy osiemnastoletni David znalazł swój drugi dom. Tylko tutaj czuje się wolny i może zapomnieć o swojej niechlubnej przeszłości.

Pewnej nocy na jednym z dachów spotyka dziwną i piękną dziewczynę. Ma na imię Heaven i błaga o pomoc. Twierdzi, że właśnie wycięto jej serce. Choć David nic z tego nie rozumie i nie dowierza słowom Heaven, postanawia jej pomóc. W szpitalu lekarz potwierdza, że Heaven naprawdę nie ma serca. W ten sposób rozpoczyna się ich wspólna niebezpieczna przygoda. Przeżyją tylko wtedy, gdy uda im się poznać tajemnicę Heaven.

 

źródło opisu: http://muza.com.pl

źródło okładki: http://muza.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Sylwia książek: 922

Lot komety

Ach, myśli opętane, bezładne, bezradne!

Ach, słowa niepojęte twardego wyroku!

Przez wicher się przedzieram, wśród wichru upadnę,

jak wicher huczy we mnie bezdenny niepokój.

Powieść, żeby uwiodła czytelników, musi zawierać odpowiednią dozę realności. Rzecz jasna dotyczy to również historii fantastycznych… a w zasadzie tych nawet bardziej. Jeśli bowiem pisarz będzie potrafił sprawić, że uwierzymy na czas lektury w świat przedstawiony, mimo że nie wierzymy w poszczególne jego elementy, ma nas - można powiedzieć - w kieszeni. Nie wszystkim się to udaje, dlatego niektóre powieści z tego gatunku, po którym plączą się fantastyczne stworzenia, a przypadki magiczne błąkają się parami, przechodzą bez echa bądź z niezbyt pozytywną opinią wystawioną im przez czytelników. „Heaven. Miasto elfówto powieść, która oczywiście nie oczaruje wszystkich, bo i nie jest publikacją uniwersalną, ale z pewnością sympatii do niej nie ograniczać powinien wiek, mimo iż skierowana jest raczej do nastoletniego odbiorcy. Jest jednak w powieści Christopha Marziego nuta uwodzenia, która bardzo łatwo wpada w ucho, wyznaczając rytm dalszej lekturze. Autorowi udało się też sprawić, że na chwilę odrywamy się od świata, który znamy, i wędrujemy do magicznego Londynu, nad którym kiedyś zniknął kawałek nieba. I wierzymy w to.

David Pettyfer porusza się po Londynie w dość niekonwencjonalny sposób. Jeśli chodzi o przemieszczanie się, jest duchowym bratem niejakiego Vango z innego literackiego świata, który stworzył De...

Ach, myśli opętane, bezładne, bezradne!

Ach, słowa niepojęte twardego wyroku!

Przez wicher się przedzieram, wśród wichru upadnę,

jak wicher huczy we mnie bezdenny niepokój.

Powieść, żeby uwiodła czytelników, musi zawierać odpowiednią dozę realności. Rzecz jasna dotyczy to również historii fantastycznych… a w zasadzie tych nawet bardziej. Jeśli bowiem pisarz będzie potrafił sprawić, że uwierzymy na czas lektury w świat przedstawiony, mimo że nie wierzymy w poszczególne jego elementy, ma nas - można powiedzieć - w kieszeni. Nie wszystkim się to udaje, dlatego niektóre powieści z tego gatunku, po którym plączą się fantastyczne stworzenia, a przypadki magiczne błąkają się parami, przechodzą bez echa bądź z niezbyt pozytywną opinią wystawioną im przez czytelników. „Heaven. Miasto elfówto powieść, która oczywiście nie oczaruje wszystkich, bo i nie jest publikacją uniwersalną, ale z pewnością sympatii do niej nie ograniczać powinien wiek, mimo iż skierowana jest raczej do nastoletniego odbiorcy. Jest jednak w powieści Christopha Marziego nuta uwodzenia, która bardzo łatwo wpada w ucho, wyznaczając rytm dalszej lekturze. Autorowi udało się też sprawić, że na chwilę odrywamy się od świata, który znamy, i wędrujemy do magicznego Londynu, nad którym kiedyś zniknął kawałek nieba. I wierzymy w to.

David Pettyfer porusza się po Londynie w dość niekonwencjonalny sposób. Jeśli chodzi o przemieszczanie się, jest duchowym bratem niejakiego Vango z innego literackiego świata, który stworzył De Fombelle. David przeskakuje bowiem z jednego londyńskiego dachu na drugi, co pozwala mu uniknąć spowalniającego go tłumu, nieprzyjemnych typów czy natrętnych spojrzeń. Poza tym David lubi obserwować niebo, a londyńskie dachy są do tego wyśmienitym miejscem. Pewnej nocy, kiedy kolejny raz, odkąd podjął pracę jako posłaniec w antykwariacie, zmierza ku Phillimore Place 18, gdzie mieszka pan Merryweather, dla którego David ma przesyłkę, chłopak spotyka tajemniczą Heaven. Piękna dziewczyna jest wystraszona i wygląda, jakby była chora, więc David kierowany odruchem serca, oferuje jej pomoc. Kiedy jednak jego nowa znajoma informuje go, że dwóch obcych jej ludzi na jednym z dachów przed chwilą wycięło jej serce… Nasz bohater nie jest pewien, czy zamiast pomocy nie powinien zaproponować dziewczynie odprowadzenia do najbliższej placówki psychiatrycznej.

Jednak tak jak czytelnik zawierza pisarzowi, tak David wkrótce, wbrew zdrowemu rozsądkowi, postanawia uwierzyć Heaven. Ta wiara i przypadkowe spotkanie dwójki młodych ludzi na londyńskim dachu zapoczątkują niebezpieczną i na poły baśniową przygodę, w której nie zabraknie duchów, elfów (choć zupełnie innych niż te, do których przyzwyczaiła nas sztuka), żywych trupów i londyńskiej zagadki nieba, które kiedyś, lata temu, nagle straciło swój fragment. Oczywiście, że brakujący kawałek firmamentu łączy się z historią Heaven, jednak Marzi tego przed nami nie ukrywa. Do ostatniej chwili natomiast trzyma w niepewności swoich bohaterów, którzy nie mają takiego wglądu w sytuację, jak my. Będą więc kluczyli po mieście, ukrywając się przed tym, który już raz wyciął dziewczynie serce i przed jego przerażającym pomagierem, szukając jednocześnie wskazówek dotyczących życia Heaven Mirrlees, które pomogą im ustalić, dlaczego nastolatka żyje, choć w jej piersi nie słychać bicia serca, dlaczego została zaatakowana i na czyje zlecenie, jak również będą próbowali ustalić, dlaczego jedynie na zimnie panna Mirrlees może normalnie oddychać i nie traci przytomności. Dokąd zaprowadzą ich poszukiwania? Tam, dokąd zechce tego Christoph Marzi.

Dlatego w snach się błąkam, bezsenny i chory,

jak świeca gorejąca dogasam powoli

i nie wiem, czemu milczą srebrne gwiazdozbiory

nad moim ogniem, śpiewem i snem, który boli.

Niemiecki pisarz sprawnie posługuje się językiem literackim, który w jego wykonaniu jest jednocześnie prosty i lekki, ale i w jakiś sposób również elegancki, pełen wyrafinowania i tego elementu baśniowości, który wyczuwalny jest na każdym kroku podczas lektury. Autorowi świetnie udało połączyć ze sobą dwa elementy i wprawić czytelnika w kontrolowany dysonans. Kiedy bowiem wpadniemy w rytm dyktowany nam przez powieść, dajemy się ponieść ułudzie, że akcja powieści rozgrywa się w dawnym, XIX-wiecznym Londynie, po którym dwie dickensowskie sieroty podróżują w poszukiwaniu lepszego życia. Jednak co chwila wyrwani zostajemy z tego świata przez sygnał dzwoniącej komórki i buczenie komputera, za sprawą którego w odmętach internetu bohaterowie pragną odnaleźć prawdę. Powieść dzieje się współcześnie, co do tego nie ma wątpliwości, jednak jej klimat zdaje się wręcz krzyczeć o innych czasach. O sierotach rodem z powieści Dickensa nie wspomniałam zresztą bez przyczyny, bowiem książka „Heaven. Miasto elfów” naszpikowana jest nawiązaniami do twórczości autora „Wielkich nadziei”. Jest rozdział zatytułowany tak, jak jedna z jego książek, jest i podążający w ślad za naszymi bohaterami czarny charakter, który za każdym razem przedstawia się inaczej, lecz zawsze jest to nazwisko znane nam dzięki twórczości angielskiego pisarza. Antagonista przedstawia się zatem jako Drood, Scrooge, Quilp, Heep bądź Fagin.

Ktoś może skrzywić się na myśl, że w powieści pojawia się i ma niebagatelne znaczenie wątek miłosny, zwłaszcza że uczucie to, opisywane pomiędzy dwojgiem bardzo młodych jeszcze ludzi, niejednokrotnie bywa w książkach przerysowane i przesłodzone, a spomiędzy ton lukru nie wyłania się nic, co byłoby nam znane z rzeczywistości. Jednak Christoph Marzi nie dał się ponieść tandecie, nie pchał również Haeven i Davida na siłę ku sobie. Pozwolił temu uczuciu dojrzewać bardzo powoli, choć zasygnalizował je już przy ich pierwszym spotkaniu. Autor był również delikatny wobec tematu, do którego podszedł, i choć porusza się w powieści wśród fantastycznych labiryntów, wśród mlecznych dróg, rozproszonych gwiazd jaśniejących na zagadkowym niebie i komet, których lot jest równie piękny, co wzbudzający lęk, dotyka również tych strun w umyśle i sercu czytelnika, które odpowiadają za rzeczy i sprawy dobrze nam znane z naszego świata.

Chyba jednak najlepiej wypada charakterystyka głównego czarnego charakteru, zleceniodawcy pana Drooda, którego poznajemy pod sam koniec snutej przez Marziego historii. Choć powieść jest baśniowa i przez lwią część lektury może się wydawać, że opowiada o walce dobra ze złem, to w rzeczywistości „Heaven. Miasto elfów” nie ocenia żadnej z postaci, która pojawia się na jej kartach. No, może panem Qiulpem. Motywy zła, których jesteśmy ciekawi, od kiedy Heaven zostaje pozbawiona serca, nie mogą być poddane ocenie moralnej z dwóch powodów, o których nie będę jednak mówiła, ponieważ ściśle wiąże się to czymś ujawnionym w powieści bardzo późno. Rzecz jednak w tym, że posługując się baśniowością, fantazją i niemożliwym do uwierzenia, pisarz pokazuje czytelnikowi, że nie zawsze zło posiada złe korzenie, że czasami kryje się za nim wielki ból, rozpacz i tęsknota.

Powieść Christopha Marziego bardzo szybko będzie potrafiła zauroczyć czytelnika. Owszem, będą tacy, którzy temu urokowi się oprą, ale będzie to ich brakujący kawałek nieba. Nie jest to powieść wybitna, nie otwiera nam oczu na sprawy, na które dotąd pozostawaliśmy ślepi, ale jest piękną, magiczną baśnią, która przypomni nam, że życie jest jak lot komety - szalone, nieokiełznane, ale właśnie dlatego, że pełne tej magii, którą jest zwykła rzeczywistość.

Ach, muszę się wypalić do dnia i do końca,

jak światła wędrujące po gościńcach mlecznych,

zanim upadnę gwiazdą obłędem płonącą,

kometą snów bolesnych, a światu zbytecznych.*

* Kometa, Władysław Broniewski

Sylwia Sekret

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1331)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 978

„Opowieść została spisana, problem w tym, że zaginęła bez śladu, jak moje serce.”

Pewnej nocy na dachach Londynu zostaje zaatakowana dziewczyna. Złoczyńcy wycinają jej serce, jednakże Heaven podnosi się i ucieka. Tylko pytanie: jak?! Przecież bez serca nie można żyć!
To samo powiedział jej David, który znalazł ją roztrzęsioną. Ale no dobra, uznajmy, że jej uwierzył. Postanawia zaprowadzić ją do lekarza, jednakże po niemiłym stracie ze stażystą, który nie wyczuwa pulsu, uciekają. Chłopak zaczyna jej wierzyć… ukrywa ją w domu, gdyż dwójka złoczyńców cały czas ich ściga.
Ścieżki dwóch ludzi o niecodziennej historii przecinają się, a oni z czasem zaczynają się w sobie zakochiwać… jednakże zanim nastąpi wielki finisz, muszą odnaleźć w sobie moc i pokonać wroga.
Powieść jest z gatunku urban fantasy (jak głosi okładka, ale niestety nie zostaje wytłumaczone, czym się to wyróżnia, dlatego sprawdziłam to dla nas w Wikipedii): „podgatunek literatury fantasy, którego akcja rozgrywa się w...

książek: 2683

Świetna książka!
Fantasy, ale jednak coś innego niż do tej pory czytałam. Bardzo wciąga, aż nie idzie się oderwać ;).
Pustka w nocnym niebie nad Londynem. Jak to się stało, że zaistniała?
Na pewno dowiecie się jak przeczytacie tę książkę, a Heaven i David odkryją tę tajemnice razem z wami ;).
Gorąco polecam!

książek: 639
Kasia_ | 2016-06-09
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 09 czerwca 2016

Pewnego dnia nad Londynem zniknął kawałek nieba...

Książka nie jest o elfach, a przynajmniej takich jakie znamy z kultury masowej.

Siedemnastoletniego Davida Pettyfera poznajemy po raz pierwszy, kiedy zamiast ulicą jak normalny człowiek, wędruje po dachach londyńskich kamienic, aby dostarczyć książkę klientowi. Parę lat wcześniej chłopak zostawił swoją rodzinę i uciekł do stolicy Anglii, by poczuć się wolnym. Tam wmieszał się z niebezpieczne towarzystwo (narkotyki, kradzieże, seks), aby w końcu skończyć jako czeladnik u pani Trodwood, która prowadzi księgarenkę. David ma właśnie dostarczyć unikatową książkę stałemu klientowi, kiedy na dachu spotyka młodą, piękną dziewczynę, która prosi go o pomoc, ponieważ jak twierdzi, dwóch tajemniczych osobników wycięło jej serce. Chłopak nie bardzo wierzy dziewczynie, ale nie ma sumienia zostawienia jej samej. Deklaruje więc swoją pomoc. Tak rozpoczyna się ich wspólna historia, która prowadzi do zaskakujących spotkań, tajemnic oraz...

książek: 629
mirabelka01 | 2016-07-11
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 11 lipca 2016

Czasami mamy ochotę, by świat wokół nas stał się mniej rzeczywisty, by otoczyła nas baśniowa, magiczna atmosfera. Takie wrażenia może nam zapewnić lektura Heaven, bo właśnie w takich kategoriach należy ją postrzegać – jako bajkę dla nieco starszych dzieci.

David pracuje w klimatycznym londyńskim antykwariacie i bardzo dużo czasu spędza chodząc po dachach brytyjskiej stolicy. To właśnie tam, na jednym z dachów spotyka tajemniczą Heaven. Dziewczyna twierdzi, że ktoś na nią napadł i wyciął jej serce. To wydaje się być niewiarygodne i absurdalne, tym bardziej, że Heaven cały czas żyje, oddycha. David, choć z oporami, postanawia jej pomóc i wyruszają w pełną przygód wędrówkę po Londynie, w poszukiwaniu odpowiedzi na pytania, których źródło tkwi w przeszłości.

Przyznacie zapewne, że już opis fabuły tej książki brzmi nieco niewiarygodnie, ale uwierzcie mi, jest ona jej największym plusem i myślę, że autor miał naprawdę świetny i oryginalny pomysł na tę historię. Gorzej jednak z jego...

książek: 4190
eR_ | 2016-07-13
Na półkach: Przeczytane, Współpraca
Przeczytana: 10 lipca 2016

Ostatnimi czasu, pogłębiam swoje masochistyczno-czytelnicze skłonności, sięgając po książki, które nie powinny nigdy powstać.Przykładów jest wiele.Niektóre otrzymałem od przyjaciół, na niektóre natknąłem się przemierzając ścieżki biblioteczne.Każda z tych, że się górnolotnie wyrażę-książka, to oczywiście oszałamiające arcydzieło, na miarę co najmniej Dzieł Zebranych Szekspira.
Niestety powieść, którą otrzymałem, dzięki uprzejmości Wydawnictwa Muza"Heaven.Miasto elfów", stawia przed czytelnikiem wyzwania, na które nie każdy jest gotów.
Ale zacznijmy może od początku.

Świat z góry wygląda całkiem inaczej.Każdy, kto miał okazję spojrzeć na swoje miasto, z tej innej perspektywy, wie o czym mówię.Nie inaczej jest z Davidem.Ten osiemnastoletni chłopak, wybrał dachy Londynu, na miejsce swojego życia.Przemierzając niemalże podniebne rubieże miasta czuje się wolny i pełen wewnętrznej siły.Pewnego dnia, na jednym z dachów, spotyka oczywiście przepiękną dziewczynę, która oprócz imienia, ma...

książek: 1420
patusia_dorota | 2016-07-30
Przeczytana: 30 lipca 2016

Inna historia elfów


Pewnie tak jak ja przywykliście do tolkienowskiej wersji elfów. Piękne, długouche i długowłose stworzenia, wyniosłe, pełne klasy, doskonali łucznicy, wielowieczne istoty. Trudno mi było więc zrozumieć inną wizję elfów. Mimo wszystko spodobała mi się, jej kreacja jest niezwykła, inna, intrygująca...

Christoph Marzi bowiem uważa, że elfy to fragmenty nieba, które spadły na ziemie i żyją pośród nas. Główna bohaterka Miasta elfów - Heaven jest jedną z nich. Dlatego, kiedy przerażający mężczyzna wycina jej serce ona wciąż żyję, a potem ucieka. Bez serca nie można jednak żyć, prawda?

To mogłaby być niezła książka, w której główną rolę grałaby groteska i przerysowywanie, nawet chciałabym by taka była. Jednak powieść została okrzyknięta urban fantasy, a tego znieść nie mogę. Może i akcja ma miejsce w mieście, ale klimat tej książki kompletnie nie pasuję do powieści z tego gatunku. Autor stworzył powieść młodzieżową, do której chciał dodać akcji, romansu, baśniową...

książek: 267
Kasia | 2017-07-08

Muszę przyznać, że nigdy nie spotkałam się z podobną opowieścią. Książka jest oryginalna, pisana prostym językiem, nie ma w niej wielu przynudzających opisów, więc czyta się ją szybko. Na początku można się trochę pogubić, ale im bardziej zgłębiamy się w powieść, tym więcej rozumiemy.

książek: 572
Książkomania | 2016-09-27
Przeczytana: 22 września 2016

Serce upadłego elfa.

Elfy kojarzone są z istotami dobrymi, przyjaznymi, pięknymi. W literaturze to dosyć popularny motyw i prawie zawsze jest on opisany jako coś pozytywnego. Jednak Christoph Marzi ma inne wyobrażenie na temat tych stworzeń. W swojej powieści „Heaven. Miasto elfów” ukazuje elfy jako coś co niekoniecznie jest dobrym duszkiem. Marzi ma inną definicję dla elfów i jest to coś innowacyjnego i zaskakującego.

„Każda historia jest dobra wtedy, gdy dobry jest jej początek.”

David zostawia za sobą przeszłość. Na dachach Londynu czuje się wolny. To jedyne miejsce, gdzie jest mu naprawdę dobrze, gdzie adrenalina miesza się ze spokojem. I na jednym z dachów poznaje ją – Heaven. Dziewczyna twierdzi, że nie ma serca. David wie, że to szaleństwo, jednak postanawia jej pomóc. I odtąd już nic nie będzie takie samo.

„Życie jest nieprzewidywalne. I nikt nie może wiecznie grać. W którymś momencie maska opada, a wtedy trzeba spojrzeć w lustro i zmierzyć się z tym, co w nim...

książek: 1132
monweg | 2016-07-25

Co zapowiada ta tajemnicza, niebrzydka, połyskująca srebrem okładka? Niby nie wybiera się książek po okładkach, ale miło, gdy cieszą oczy. A ta moje ucieszyła. Nie powiem, że na tym koniec, ale historia snuta przez Christopha Marziego mnie nie powaliła na kolana. Jest to przyzwoicie napisana powieść obyczajowa z rozbudowanym wątkiem fantastycznym: elfy, duchy, gwiazdy…

Od początku czegoś mi w tej opowieści brakowało. Nawet po przeczytaniu książki nie wiem czego. Może jakiegoś elementu zaskoczenia, żebym otworzyła usta ze zdziwienia lub chociaż powiedziała wow! Niestety, nic takiego się nie stało. Dostałam do rąk książkę po prostu dobrą, ale nie genialną czy wybitną. A chciałoby się…

David Pettyfer i Heaven Mirrlees, chociaż może powinnam napisać Heaven i David. Dwójka nastolatków na granicy dorosłości. Spotykają się, a raczej wpadają na siebie na dachu pewnej londyńskiej kamienicy. Jakby nie można było normalnie jak ludzie po trotuarze… David woli jednak przemieszczać się,...

książek: 619
Marta Tadych | 2016-06-15
Przeczytana: 14 czerwca 2016

Na książkę "Heaven. Miasto elfów" zwróciłam uwagę, przeglądając propozycje czytelnicze na czerwiec. Powieść Christopha Marzi zaintrygowała mnie swoim opisem i zauroczyła okładką. Czy treść zrobiła na mnie równie dobre wrażenie, jak okładka?

Christoph Marzi jest zafascynowany Londynem. Przyznaje się do tego w posłowiu książki, a fascynacja ta widoczna jest na kartach powieści. Autor stara się z najdrobniejszą precyzją oddać wygląd i klimat Londynu, stara się oczarować nim czytelnika i zachęcić, by spojrzał na miasto jego oczyma. Nie umiem odpowiedzieć na pytanie, czy rzeczywiście wiernie udało mu się odtworzyć uliczki stolicy Wielkiej Brytanii, nigdy nie dane było mi tam pojechać, ale pragnę wierzyć, że tak właśnie jest. Miasto to autor starał się owiać mgiełką magii, zaczarować tajemnicą nocnego nieba, którego część zniknęła przed laty. Ciemna, ziejąca mrokiem dziura fascynuje Davida i Heaven. Niespodziewanie tych dwoje spotyka się na dachu jednego z domów w bardzo nietypowych...

zobacz kolejne z 1321 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Powiązane treści
Patronaty tygodnia

Opowieść o chciwości, kontynuacja „Shantaram”, historia o dziewczynie bez serca i o miłości, która nie powinna się zdarzyć oraz szósty tom sagi o Danielu Podgórskim, Klementynie Kopp i innych policjantach z malowniczego Lipowa – donosimy, że jest co czytać latem. Polecamy tytuły, które ukazują się pod naszym patronatem w najbliższych dniach!


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd