Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Epifania Wikarego Trzaski

Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
6,68 (265 ocen i 26 opinii) Zobacz oceny
10
9
9
20
8
34
7
83
6
79
5
27
4
5
3
4
2
1
1
3
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
8373846921
liczba stron
173
język
polski

Trzecia powieść Szczepana Twardocha, jednego z najbardziej obiecujących młodych polskich pisarzy, socjologa, filozofa, publicysty, jest czymś więcej niż kolejną fantastyczną historią. To podróż przez śląską prowincję, gdzie każdy człowiek ma swój dramat, opowiedziana znakomitym językiem, obfitująca w niebanalne pomysły i oryginalne spostrzeżenia – wyjątkowa książka. Jej bohater, tytułowy...

Trzecia powieść Szczepana Twardocha, jednego z najbardziej obiecujących młodych polskich pisarzy, socjologa, filozofa, publicysty, jest czymś więcej niż kolejną fantastyczną historią. To podróż przez śląską prowincję, gdzie każdy człowiek ma swój dramat, opowiedziana znakomitym językiem, obfitująca w niebanalne pomysły i oryginalne spostrzeżenia – wyjątkowa książka. Jej bohater, tytułowy ksiądz Jan Trzaska, intelektualista w sutannie, zostaje wikarym w małej miejscowości na Górnym Śląsku. Czuje się tam jak na zesłaniu – aż pewnej nocy zjawia się u niego Jezus Chrystus w towarzystwie archanioła Michała. Odtąd słowo wikarego oszałamia, dotyk leczy, a na Śląsk zjeżdżają dziennikarze, duchowni, a przede wszystkim chorzy pragnący uleczenia. Czy to jednak możliwe, żeby Jezus rozmawiał z człowiekiem?

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1612
Wojciech Gołębiewski | 2014-12-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 21 grudnia 2014

Epifania - to objawienie, ukazanie się, a Twardoch to młody człowiek /ur.1979/, który karierę literacką otworzył w 2005 r. zbiorem opowiadań „Obłędem rotmistrza von Egern”, a za... /Wikipedia/
„.... „Epifanię wikarego Trzaski” otrzymał zaś Srebrne Wyróżnienie Nagrody Literackiej im. Jerzego Żuławskiego w 2008. W 2010 roku ukazał się francuski przekład jego powieści „Przemienienie” (Transfiguration). W 2013 roku został laureatem Paszportu Polityki za rok 2012 w kategorii literatura. Nagrodę otrzymał za powieść “Morfina”. “
A ja, nie wiem dlaczego, ale NIC z jego twórczości jeszcze nie czytałem. No i proszę, znów będę „busy”.
Pierwsze wrażenie jest bardzo istotne, a tu sukces Twardocha, bo spodobała mnie się jego agresywność opisu:
„Skrzypiały kłódki i drżały kraty otwieranych sklepów. Zapach świeżego chleba wypełzał z rozgrzanej piekarni. Pod pociągnięciami plastikowych skrobaczek szron płatami schodził z szyb golfów, lanosów, polonezów i maluchów, a kopulujące z cylindrami tłoki rozgrzewały olej stężały w silnikach. Monotonną mantrą nawoływały się gołębie z odległych gołębników, a wróble wypełniały powietrze poćwierkiwaniem. Pod ziemią, w chodnikach i szybach, szychta nocnej zmiany zamieniała się w fajrant”.
Ironię wprowadza Twardoch wraz z gderaniem gospodyni Aldony:
„...po co księdzu te komputery, niech ksiądz lepiej się różańcem zajmie...”.
Nim przejdę do poważnej oceny tej książki, zacytuję uwagę o Walewskiej /273,6/:
„O, chociażby ta Walewska – dawała się rżnąć kurduplowi z Korsyki, żeby ten uratował Polskę, i w tej zasranej katolickiej Polsce została bohaterką narodową. Nikt jej nie mówi, że się kurwiła”
No to czas teraz na moją opinię, bo się różni od wszystkich przeze mnie przeczytanych. Nikt bowiem nie użył słowa SATYRA, a moj dylemat polega tylko na wyborze właściwego określenia pomiędzy SATYRĄ a GROTESKĄ. Również różnię się w ocenie tytułowej epifanii, po której ma przyjść paruzja, bo jest ona technicznym środkiem, pretekstem, sposobem do totalnej kpiny dosłownie ze wszystkiego. Bo jak np odebrać odwieczne pytanie o „filioque”, zadawane przez umierającego idiotę /idiota - w sensie medycznym/ Teofila Kracika i reakcję na nie Wikarego? /125/
„.. czy Duch Święty, proszę księdza, pochodzi od Boga Ojca, czy od Syna, czy od obu naraz? Chciałbym to wiedzieć, proszę księdza, zanim umrę – powiedział cicho.
Kretyn – teolog. Ciekawe, czy gdyby wiedział, jakie konsekwencje może nieść zadawanie takich pytań, dalej by je zadawał”.
A czy nie jest zabawna reakcja Wikarego na domniemywaną epifanię /52,8/
„–O ja pierdolę – wyszeptał wikary i zemdlał”.
Autor piszący „Epifanię...” w wieku 28 lat, potrafił w niedługiej treści zamieścić duży ładunek intelektualny, np parafrazując JUNGA: /193,1/
„..ty już w nic nie musisz wierzyć, ty wiesz”.
Dodajmy jeszcze cytowane wszędzie stwierdzenie: /60/
„O kształcie świata nie decydują żadne prawa, tylko wola świadomych bytów – wy jesteście duchowo słabi, więc możecie kształtować rzeczywistość tylko pośrednio, im byt potężniejszy, tym więcej może”.
Podział Kościoła w Polsce na łagiewnicko-krakowski i warszawsko-toruński jest wybornie wyśmiana, a identyfikację hierarchów zostawiam czytelnikom.
Reasumując jestem TWARDOCHEM ZACHWYCONY i jutro, tj za 10 minut, biorę się za następne utwory.
PS Nie zgadzam się z opiniami, że głównym bohaterem jest Wikary, bo jeśli w ogóle jest główny - to prędzej Teofil tzn BOGUMIŁ /Y/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Podboje -1- Horda żywych

Fantasy historyczne. Bliżej niesprecyzowana starożytność na Bliskim Wschodzie. Imperium Hetytów atakuje ziemię Scytów. Przybyła z Babilonii kapłanka o...

zgłoś błąd zgłoś błąd