Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Nieszczęścia chodzą stadami

Cykl: Nie zmienił się tylko blond (tom 2) | Seria: seria z babeczką
Wydawnictwo: Czwarta Strona
7,01 (147 ocen i 30 opinii) Zobacz oceny
10
13
9
12
8
32
7
40
6
25
5
14
4
4
3
6
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788379763559
liczba stron
372
słowa kluczowe
literatura polska
język
polski
dodała
Batalia

Halina, matka Iwonki – bohaterki znanej z „Nie zmienił się tylko blond” – nie może pogodzić się z wyprowadzką córki oraz wnuków z domu. Lekarstwem na złe samopoczucie starszej pani ma okazać się przyjazd jej córki chrzestnej – Martusi. Dziewczyna wraca do Sosenek po kilku latach pobytu w Anglii. Przywozi ze sobą dwójkę dzieci: kilkuletnią Marysię i trzymiesięcznego Krzysia. Kiedy Halina...

Halina, matka Iwonki – bohaterki znanej z „Nie zmienił się tylko blond” – nie może pogodzić się z wyprowadzką córki oraz wnuków z domu. Lekarstwem na złe samopoczucie starszej pani ma okazać się przyjazd jej córki chrzestnej – Martusi. Dziewczyna wraca do Sosenek po kilku latach pobytu w Anglii. Przywozi ze sobą dwójkę dzieci: kilkuletnią Marysię i trzymiesięcznego Krzysia.

Kiedy Halina odkrywa, że chłopiec jest czarnoskóry, robi wszystko, by nie dowiedział się o tym żaden mieszkaniec wsi i … żeby chrześnica jak najszybciej wyprowadziła się z jej domu. Starsza pani każe usunąć wszelkie „luksusy”, zarządza cowieczorne wyłączanie prądu, karmi Martusię zdrowym, prostym jedzeniem (czytaj: głodzi). Brzmi tragicznie? Niekoniecznie!

„Nieszczęścia chodzą stadami” to najzabawniejsza kobieca powieść!

Los uśmiecha się do tego, kto się śmieje. Zwłaszcza, jeżeli pomogą przyjaciele, a właściwie ten jeden przyjaciel, który z czasem zaczyna być kimś więcej…

 

źródło opisu: http://czwartastrona.pl/nieszczescia-chodza-stadami/

źródło okładki: http://czwartastrona.pl/nieszczescia-chodza-stadami/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 512
Dama_Karo | 2016-03-14
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 14 marca 2016

Recenzja wzbogacona o cytaty tutaj - http://kto-czyta-nie-pyta.blog.pl/2016/03/14/nieszczescia-chodza-stadami-agata-przybylek-rozwija-skrzydla/

Bałam się tego, co znajdę w drugiej części książki Agaty Przybyłek. Po pierwszym tomie miałam bardzo mieszane uczucia, jednak postanowiłam dać autorce jeszcze jedną szansę i wcale nie żałuję swojej decyzji! Po średnio udanym debiucie dostałam ciekawą, lekko napisaną, zabawną i mądrą książkę.

Tym razem nie śledzimy losów Iwonki – poznajemy historię jej szalonej matki oraz kuzynki... Do Sosenek, prosto z Londynu, przyjeżdża bowiem chrześniaczka Haliny – panna z dwójką dzieci. Nie muszę Wam chyba tłumaczyć, że takie rzeczy na szanującej się wsi to wielki wstyd. Sytuacja jest tym gorsza, że jedno z dzieci jest... Wyjątkowe. A ta wyjątkowość może budzić duży sprzeciw społeczny i być przyczyną problemów nieszczęsnej panny Marty. Dodatkowo dziewczyna ciężko przeżywa powrót do rodzinnej miejscowości. Po kątach poukrywały się bowiem bolesne wspomnienia.
Halina, obawiając się o własną renomę we wsi, postanawia za wszelką cenę wykurzyć Martę z Sosenek. W tym celu używa całego swojego sprytu i robi się naprawdę wesoło! Kto czytał pierwszą część, ten wie, że matka Iwony jest niepoczytalna i nad wyraz kreatywna. Głodzenie, wyłączanie prądu i Internetu i zmuszanie do błądzenia po łąkach to tylko część z wielu pomysłów Haliny.

Jeżeli nie czytaliście pierwszej części – nie martwcie się – te historie są prawie zupełnie niezależne. Muszę przy tym przyznać, że Nieszczęścia są znacznie lepsze niż Nie zmienił się tylko blond... Agata Przybyłek popracowała nad stylem, językiem, kreacją postaci i fabułą. Książka jest bowiem napisana lekko (ale z nutą poetyckości), fabuła posiada intrygującą tajemnicę i niesie za sobą przesłanie, a postacie są różnorodne i stanowczo bardziej „ludzkie” niż wcześniej. Cieszę się bardzo, gdyż jestem przekonana, że z każdą następną książką będzie już tylko lepiej! Autorkę trzeba również pochwalić za poczucie humoru, którego w książce jest naprawdę mnóstwo – zarówno sytuacyjnego jak i słownego. Wielkie brawa za bohaterów, zwłaszcza za nieokiełznaną Halinę – jej teksty i zachowania sprawiały, że uśmiechałam się do książki.

Gigantyczny plus za wiedzę psychologiczną. Uwielbiam książki, które mnie czegoś uczą. Tym razem możemy dowiedzieć się nieco więcej o traumie i wpływie przeszłości na teraźniejszość. Ta wiedza jest wpleciona tak subtelnie, że nawet tego nie zauważycie, co też jest godne pochwały. Dzięki tej nucie psychologii Nieszczęścia zmuszają do refleksji nad tym, co tak naprawdę wpływa na los i nasze decyzje.

Oczywiście nie może być tak słodko... Strasznie działało mi na nerwy permanentne nazywanie Marty – Martusią. Jak miałam ją traktować jako dojrzałą kobietę i matkę dwójki dzieci, skoro ciągle brzmiało mi w uszach jej dziecinnie zdrobniałe imię? Potrafiłabym to wybaczyć, gdyby brzmiało tylko z ust rodziny, ale żeby tak narrator zdrabniał? Podobnie było w przypadku oczu Marty – trochę za dużo wzmianek o ich kolorze, mocy, magnetyzmie innych efektach specjalnych. Może Was to nie będzie drażnić tak mocno jak mnie, może nawet tego nie zauważycie, ale… musiałam wyrzucić z siebie całą irytację.

Kolejny minus, to niedosyt! Kiedy przeczytałam słowo „Epilog”, to nie wierzyłam własnym oczom. Zabrakło mi paru wyjaśnień, chociażby dokładniejszego rozwoju Londyńskiej historii Marty oraz wiedzy na temat poczynań niektórych bohaterów… Lukru na szczęście było znacznie mniej niż poprzednio – śmiem nawet powiedzieć, że bywało dosyć gorzko.


Jestem pod dużym wrażeniem tego, jak bardzo Agata Przybyłek rozwinęła literackie skrzydła. Na każdej ze stron widać, że w książkę włożono nie tylko mnóstwo pracy, ale również serca. Nieszczęścia są napisane w taki sposób, że spodobają się większości kobiet ze względu na humor i dużą przyjemność, którą niesie lektura. Dodatkowo z każdą przeczytaną stroną historia Marty coraz bardziej wciąga, ciekawi i intryguje. Krótko mówiąc – czekam na więcej!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Rycerze na rozdrożach

Ciekawa, piękna ale w gruncie rzeczy smutna historia. Bułyczow świetnie skomponował tą książkę. Kiedy poznajemy bohaterów są już w starszym wieku, a n...

zgłoś błąd zgłoś błąd