
Rękopis znaleziony w Saragossie

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Manuscrit trouve a Saragosse
- Data wydania:
- 2015-11-05
- Data 1. wyd. pol.:
- 2015-11-05
- Liczba stron:
- 782
- Czas czytania
- 13 godz. 2 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788308060469
- Tłumacz:
- Anna Wasilewska
- Inne
Prawdziwy „Rękopis znaleziony w Saragossie”! Ostatnia autentyczna i kompletna wersja arcydzieła — w nowym tłumaczeniu.
Całe pokolenia polskich czytelników (z Wojciechem Jerzym Hasem, autorem kultowej ekranizacji, włącznie) znają „Rękopis...” w przekładzie Edmunda Chojeckiego z 1847 roku. Szkopuł jednak w tym, że – jak się okazuje – wersja Chojeckiego została przezeń spreparowana: jest kompilacją dwóch wariantów powieści, do których tłumacz dopisał własne fragmenty tam, gdzie połączenie obu wersji było niepełne lub absurdalne.
François Rosset i Dominique Triaire, francuscy badacze literatury i biografowie Potockiego, zidentyfikowali i przeanalizowali wszystkie dostępne manuskrypty i druki dotyczące „Rękopisu znalezionego w Saragossie”. Dzięki temu czytelnicy po raz pierwszy mają okazję poznać kultową powieść w takiej formie, w jakiej pozostawił ją po sobie autor, i w nowym znakomitym przekładzie Anny Wasilewskiej.
Kup Rękopis znaleziony w Saragossie w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Opinia społeczności
Rękopis znaleziony w Saragossie
Na czym polega nieodparty urok tej książki, do której ponownego przeczytania wróciłem po latach przeszło dwudziestu? Niełatwo to wysłowić. A jednak klimat starodawności, którą ona roztacza, klimat barokowych historii o duchach, kunsztowna plątanina opowieści jedna z drugiej się wyłaniających, a przecież złączonych w jedną powieść z powracającymi wątkami i obrazami grozy, niesamowitości i okropieństwa, to wszystko czyni napisane po francusku dzieło Jana Potockiego lekturą tak porywającą, że chce się ciągle po nią sięgać i śledzić zawikłane losy kilkunastu albo i więcej postaci, które spotyka na swej drodze przez pasmo górskie Sierra Morena młody kapitan gwardii walońskiej Alfonso van Warden. Łatwo dostrzec pierwowzory inspiracji Potockiego w niezrównanych opowieściach Dekameronu czy Baśni Tysiąca i Jednej Nocy. Autor wykorzystując szkatułkową konstrukcję powieści nadaje dziełu formę misterną i złożoną, w którą zagłębić się jest eksperymentem godnym najbardziej wyrafinowanego czytelnika. Rękopis jest lekturą pasjonującą, ale i wymagającą uważności oraz wytrwałości. Labirynt tkany z kolejnych historii może zgubić niejednego. Jedne historie wyłaniają się z drugich, z drugich trzecie, a później znów wracają do pierwszych. Autor bardzo udanie wczuwa się w stylistykę dawnej noweli i opowieści te są różnorodne. Są tu, jak się rzekło staroświeckich opowieści o duchach, są opowiastki komiczne z bardzo przewrotnymi puentami, takie które czerpią z tradycji powieści łotrzykowskiej, są i wątki romansowe. W gęstwinie tej pełno pomyłek, zbiegów okoliczności, przebieranek i niespodzianych rozpoznań czyli środków popychających fabułę, jakich używali dawni mistrzowie opowieści. Wszystko to komponuje się w nader okazałą formę wciągającą czytelnika w fantastyczny wir splecionych ze sobą historii. Wyborna literacka uczta, choć już sprzed trzech wieków.
Oceny książki Rękopis znaleziony w Saragossie
Poznaj innych czytelników
5319 użytkowników ma tytuł Rękopis znaleziony w Saragossie na półkach głównych- Chcę przeczytać 3 103
- Przeczytane 2 098
- Teraz czytam 118
- Posiadam 655
- Ulubione 137
- Chcę w prezencie 46
- Literatura polska 35
- Klasyka 33
- Literatura piękna 17
- 2018 16


























































OPINIE i DYSKUSJE o książce Rękopis znaleziony w Saragossie
Ponadczasowa! Mimo upływu lat tematyka pozostaje aktualna. To fundament klasyki, który każdy miłośnik literatury powinien znać .Sięgając po książkę miałam pewne obawy, że sposób pisania może być zbyt wymagający, ale na szczęście nie. To literacka perełka, która udowadnia, że prawdziwa klasyka nie starzeje się nigdy. Pozycja obowiązkowa nie tylko dla miłośników klasyki, ale dla każdego, kto szuka w książce czegoś więcej niż tylko rozrywki. To książka, która uczy, porusza i inspiruje. Czas spędzony w towarzystwie dobrej literatury jest cenny.
Ponadczasowa! Mimo upływu lat tematyka pozostaje aktualna. To fundament klasyki, który każdy miłośnik literatury powinien znać .Sięgając po książkę miałam pewne obawy, że sposób pisania może być zbyt wymagający, ale na szczęście nie. To literacka perełka, która udowadnia, że prawdziwa klasyka nie starzeje się nigdy. Pozycja obowiązkowa nie tylko dla miłośników klasyki, ale...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMonumentalne dzieło!
Szkoda, że przeczytałem je tak późno.
Pewnie w młodości zachwyciłbym się jeszcze bardziej.
Ale i tak - przeczytać należy koniecznie.
Monumentalne dzieło!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSzkoda, że przeczytałem je tak późno.
Pewnie w młodości zachwyciłbym się jeszcze bardziej.
Ale i tak - przeczytać należy koniecznie.
To jedna z najbardziej oryginalnych książek polskiego oświecenia — europejska w formie i tematyce.
To jedna z najbardziej oryginalnych książek polskiego oświecenia — europejska w formie i tematyce.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo ponad miesiącu zakończyłem lekturę „Rękopisu znalezionego w Saragossie”, którą to książkę można by reklamować znanym memem z „Incepcji” (we have to go deeper). W tym miejscu rekomenduję zamachnąć się raz a dobrze i przeczytać całą książkę za jednym podejściem, a nie w pięćdziesięciu turach jak ja, chyba że czytacie równie wolno jak ja, to wtedy istotnie trzeba przysiąść do niej z pięćdziesiąt razy. Takie ślamazarne czytanie skutkuje jednak koniecznością przypominania sobie za każdym razem, której historii dotyczy aktualnie przedstawiana opowieść i kim są postacie w niej występujące. Po jakichś czterystu stronach (z ponad sześciuset) dałem sobie spokój z przypominaniem sobie tego, dzięki czemu, jak sądzę, zaoszczędziłem parę godzin, chociaż coraz mniej rozumiałem (coś za coś),co więcej, opowieści Żyda Tułacza przebiegłem tylko wzrokiem, nie znajdowałem w nich bowiem niczego zajmującego, co pozwoliło zaoszczędzić mi jeszcze więcej czasu. Niektóre historie przeciwnie – bardzo mnie zajmowały, np. matematyka Velasqueza, bo zawsze z podziwem patrzę na ludzi, którzy mają na jakimś punkcie bzika (w tym miejscu jednak pragnę zastrzec, że nie chodzi o bzika o podłożu dionizyjskim, np. na punkcie stóp, pach czy odbytów).
Jeśli ktoś chciałby dowiedzieć się czegoś rzetelnego o fabule, poznać wiarygodne streszczenie, to musicie wybaczyć, ale to nie tutaj, bo mimo że skończyłem tę powieść ledwie chwilę temu, nie pamiętam już nawet, jakie imię nosił główny bohater, i czy właściwie bohater, o którym myślę, że był głównym bohaterem, był faktycznie głównym bohaterem, bo tak po prawdzie historie postaci, które tenże bohater napotkał, opowiadane przez te postacie temu bohaterowi, są objętościowo pokaźniejsze od jego historii. A przecież wewnątrz tych opowiadanych historii są jeszcze historie opowiadane przez inne postacie tym postaciom, które opowiadają swoje historie temu pierwszemu bohaterowi. W każdym razie on gdzieś chyba zmierzał, chyba do Madrytu, wychowywał się bodajże poza krajem, a kiedy przechodził przez Pireneje czy też inne góry, zatrzymały go tam przypadki dziwne i tajemnicze, i równie dziwni i tajemniczy ludzie, m.in. naczelnik Cyganów i jego zgraja. No i wszyscy zaczynają opowiadać. Oczywiście stojąc na gruncie suchych faktów, że tak rzeknę, a może nawet ontologii, należy powiedzieć, że w tej książce prawie nic się nie dzieje. Oni przecież tylko tam kłapią dziobem, jeden po drugim, drugi po trzecim, znowu pierwszy po trzecim itd., od pierwszej strony do ostatniej. Opowiadają sobie swoje perypetie, które to raz przybierają kształt intryg, raz opowieści grozy czy fantastycznych historii, innym razem romansów, nierzadko frywolnych, a na ogół wszystko jest zmieszane. W pewnym momencie powinniśmy się zorientować, że książka nigdzie nie zmierza i w ogóle nie chodzi o zmierzanie gdziekolwiek – autor mógłby zakończyć swoją powieść tak samo tysiąc stron dalej.
Mamy się po prostu, jak sądzę, dobrze bawić w trakcie poznawania tych wszystkich historii, każdej z osobna – oczywiście jakieś tam walory poznawcze „Rękopis” też ma, stanowiąc odbicie epoki oświecenia – i do pewnego momentu dobrze się bawiłem, ale potem już nie. Sześćset stron to było jednak dla mnie za dużo.
Po ponad miesiącu zakończyłem lekturę „Rękopisu znalezionego w Saragossie”, którą to książkę można by reklamować znanym memem z „Incepcji” (we have to go deeper). W tym miejscu rekomenduję zamachnąć się raz a dobrze i przeczytać całą książkę za jednym podejściem, a nie w pięćdziesięciu turach jak ja, chyba że czytacie równie wolno jak ja, to wtedy istotnie trzeba przysiąść...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toByłem małym chłopcem, mniej niż 10 letnim, kiedy mama chciała, żebym obejrzał film na podstawie tej książki. Początkowo się bardzo buntowałem, ale kiedy obejrzałem, od razu wiedziałem, że to jest genialna historia. Potem po latach przeczytałem książkę, która jest jeszcze bardziej złożona i rozbudowana i do dzisiaj po ponad trzydziestu latach uważam ją za prawdziwe mistrzostwo literatury pięknej. To historia w historii w historii itd. w czym można się czasem pogubić, ale opowiedziane z pasją i perfekcją 😉 Jest klimat, są intrygi, każdy bohater ma swój charakter. Aż żal, że dzisiaj w świecie, którym rządzą nie ludzie tylko pieniądze, nikt już tak nie pisze.
Byłem małym chłopcem, mniej niż 10 letnim, kiedy mama chciała, żebym obejrzał film na podstawie tej książki. Początkowo się bardzo buntowałem, ale kiedy obejrzałem, od razu wiedziałem, że to jest genialna historia. Potem po latach przeczytałem książkę, która jest jeszcze bardziej złożona i rozbudowana i do dzisiaj po ponad trzydziestu latach uważam ją za prawdziwe...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLudzki mózg uwielbia szufladkowanie. Każdą książkę, jaką czytamy, wkładamy w naszej głowie na jakąś półeczkę podpisaną nazwą gatunku: a to romantasy, a to fantasy, czy powieść obyczajowa. Gorzej, gdy trafimy na powieść, której nie da się tak łatwo zamknąć w sztywnych ramach jednego typu opowieści. I po raz pierwszy w życiu natknęłam się właśnie na taki tytuł.
Rękopis znaleziony w Saragossie powstał na przełomie XVIII i XIX wieku, a napisany został po francusku – tak, książkę pisał Polak w obcym języku i to, co czytamy obecnie to przekład. Powodów takiego zjawiska było kilka: w tamtych czasach francuski był językiem elit intelektualnych, literatury i dyplomacji, jak teraz angielski. Tworzenie w nim pozwalało na zdobycie szerszego grona czytelników. Co więcej, Potocki jako działacz naukowy i polityczny był mocno osadzony mentalnie w kulturze francuskiej, więc nic dziwnego, że ten język stał się dla niego najlepszym do tworzenia. Jan Potocki, arystokrata, stworzył powieść, która jest nowatorska, wymyka się wszelkim kategoriom i może być interpretowana na tak wiele sposobów, że głowa pęka. Teoretycznie czytamy historię o przygodach Alfonsa von Wordena, pułkownika gwardii wallońskiej, z roku 1739. 66 dni z jego podróży po Andaluzji stają się pretekstem do snucia baśni zawieszonej w czasie i przestrzeni, która tak naprawdę nie ma żadnej konkretnej fabuły, a właściwie ma ich milion drobnych.
Do rąk dostajemy powieść szkatułkową wymagającą ogromnego skupienia i uwagi. Trudno tu znaleźć jakąkolwiek linearność. Podróż von Wordena jest punktem wyjścia, od którego zaczynając, przechodzimy do kolejnych opowieści. Struktura Rękopisu... jest jak matrioszka – w jednej opowieści znajdujemy inną historię, a w niej jeszcze jedną. Ogarnięcia fabuły nie ułatwiają obce nazwiska i podobne imiona, ale historia wynagradza każdą chwilę, którą jej poświęcimy.
Jeśli ktokolwiek oczekuje, że tę książkę przypiszę jasno do jakiegokolwiek gatunku literackiego, to muszę wszystkich rozczarować. W Rękopisie... znajdziemy wszystko: fantastykę, horror, powieść obyczajową, powieść łotrzykowską, romans, powieść płaszcza i szpady... Jest tu tego mnóstwo, a wszystko wymieszane w jednym kotle tak, że nie da się oddzielić jednego gatunku od drugiego. Można odnieść wręcz wrażenie, że Potocki nie miał zamiaru stworzyć jakiejś konkretnej historii, a raczej bawiło go samo pisanie Rękopisu znalezionego w Saragossie. Bo tu naprawdę nie ma jednego, jasnego celu, do którego dąży cała fabuła tej opowieści. Przynajmniej ja go nie widzę. Za to jasno widzę zabawę konwencją, której efektem jest książka niespotykana, bodaj jedyna w swoim rodzaju.
Rękopis znaleziony w Saragossie to powieść błądząca po meandrach tematyki. Potocki zgłębia ludzką naturę, oddaje się filozoficznym, religijnym czy matematycznym rozważaniom. Dywaguje nad moralnością człowieka, a zaraz potem przeskakuje do historii kosmosu lub rozwoju nauk przyrodniczych. Z jednej strony mamy konwencję horroru, a na następnej stronie spotykamy już romans. Owszem, ta historia jest mocno zakorzeniona w hiszpańskiej historii, pojawia się tu mnóstwo postaci z XVIII wieku, ale to tylko punkty odniesienia lub wyjścia do snucia opowieści von Wordena.
Wielość interpretacji zależna od czytelnika i od tego, co będzie chciał w niej wyczytać. Historia w niej opowiedziana zostawia pole do popisu dla czytającego, by odnalazł w niej jak najwięcej i zgubił się jak najskuteczniej, biorąc do ręki tę książkę. Napisana w XIX wieku nie zestarzała się absolutnie, a jej szkatułkowa narracja czyni ją nowoczesną nawet w XXI wieku.
Po więcej zapraszam na:
https://wiewiorkawokularach.blogspot.com/
https://www.instagram.com/wiewiorkawokularach/
Ludzki mózg uwielbia szufladkowanie. Każdą książkę, jaką czytamy, wkładamy w naszej głowie na jakąś półeczkę podpisaną nazwą gatunku: a to romantasy, a to fantasy, czy powieść obyczajowa. Gorzej, gdy trafimy na powieść, której nie da się tak łatwo zamknąć w sztywnych ramach jednego typu opowieści. I po raz pierwszy w życiu natknęłam się właśnie na taki tytuł.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRękopis...
"Rękopis znaleziony w Saragossie" to wybitne dzieło Jana Potockiego, pochodzące z początku XIX wieku, które do tej pory cieszy się wielką popularnością. Jednym z powodów takiego stanu rzeczy jest zapewne ekranizacja powieści z 1964 roku, chętnie przypominana w telewizji. Do "Rękopisu..." zatem powracamy często i z przyjemnością, a powodem tego zachowania jest z pewnością monumentalność utworu.
Prezentowany tytuł przynależy do gatunku powieści łotrzykowskiej (romansu awanturniczego),charakteryzującego się między innymi obecnością elementów satyry, bohaterem w roli rzezimieszka czy hulaki, narracją z perspektywy pierwszoosobowej oraz bogatą fabułą, która nie pozwala nam na odłożenie książki. Ta ostatnia cecha jest szczególnie kłopotliwa w przypadku "Rękopisu...", który w niniejszym wydaniu liczy sobie niemal 800 stron! I choć studenci polonistyki, widząc taką cegłę w spisie lektur, niechętnie podejmują czytelnicze wyzwanie lub nawet kapitulują już na samym początku, zdecydowanie warto wrócić do tego utworu w spokojniejszych warunkach i bez presji czasu. Dlaczego?
Przede wszystkim warto pamiętać, że powieść Potockiego jest naszym narodowym dziedzictwem i utworem wyróżniającym się na tle innych. Historia obfituje w takie motywy i wątki, które czytelnicy lubią najbardziej... Mamy tu bowiem całą masę tajemnic, niewyjaśnionych okoliczności, zagadek, które tylko czekają na odkrycie. Intrygująca jest także przestrzeń literacka - zamki, pustelnie, gospody czy jaskinie pozwalają nam poczuć klimat powieści i nierzadko serwują ciarki na plecach. Opowieść Alfonsa von Wordena to niezwykle fascynująca przygoda, podczas której dotrzemy do zakazanych miejsc, doświadczymy rzeczy wykraczających poza nasz intelekt, poznamy mnóstwo świetnie skrojonych postaci oraz najzwyczajniej w świecie będziemy się świetnie bawić.
Powyższe wydanie powieści jest wyjątkowe. Po pierwsze, warto zwrócić uwagę na przekład tekstu, który w Polsce ujrzał światło dzienne dopiero w 2015 roku. Tłumaczenie Anny Wasilewskiej należy na ten moment do najnowszych i najwierniejszych przekładów. Trzeba o tym wspomnieć, gdyż "Rękopis..." został napisany po francusku, a następnie był wielokrotnie tłumaczony, skracany, cenzurowany itp. Po drugie, książka została przepięknie wydana. Jest to twarda oprawa ze stronami w kremowym kolorze, wbrew pozorom - komfortowa do czytania, a na półce prezentuje się wręcz godnie! Jak dla mnie to pozycja obowiązkowa dla każdego literackiego wyjadacza, klasa sama w sobie. Serdecznie polecam!
"Rękopis znaleziony w Saragossie" to wybitne dzieło Jana Potockiego, pochodzące z początku XIX wieku, które do tej pory cieszy się wielką popularnością. Jednym z powodów takiego stanu rzeczy jest zapewne ekranizacja powieści z 1964 roku, chętnie przypominana w telewizji. Do "Rękopisu..." zatem powracamy często i z przyjemnością, a powodem tego zachowania jest z pewnością...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Rękopis znaleziony w Saragossie" Jana Potockiego to powieść trudna do sklasyfikowania i osadzenia w konkretnej epoce. W latach 1804-1815 ukazały się co najmniej trzy wersje tekstu o różnej długości, w dodatku po francusku, gdyż Potocki nie władał biegle polskim. Pierwsze tłumaczenie na nasz język wyszło w 1846 roku, jednak jego autor - najprawdopodobniej Edmund Chojecki, notabene znajomy Mickiewicza i Norwida - dokonał dużych zmian w fabule, starając się ułożyć różne wersje tekstu w spójną całość. Jego wersja stała się obowiązującą, a w 1964 roku powstał na jej podstawie znakomity film ze Zbigniewem Cybulskim w roli głównej. Dopiero niedawno Anna Wasilewska dokonała ponownego tłumaczenia całości w formie możliwe wiernej oryginałowi Potockiego, bez fragmentów i modyfikacji Chojeckiego.
"Rękopis" opowiada o Alfonsie von Wordenie podróżującym przez XVIIi-wieczną Hiszpanię. Doświadczając tajemniczych zjawisk i wysłuchując historii swoich towarzyszy, Alfred stopniowo poznaje dzieje lokalnych rodów, na czele z Gomelezami. Powieść ma formę szkatułkową, a fabuła rozgrywa się na przestrzeni 61 dni podzielonych na sześć dekameronów.
Owa polifoniczność, szkatułkowość i fragmentaryczność zdaje się antycypować romantyzm - z ust różnych postaci poznajemy części historii, które sami musimy ułożyć w spójną całość. Potocki opisuje także zetknięcie odmiennych kultur i wierzeń - chrześcijaństwa, islamu, kabały, a nawet wierzeń pogańskich. Żadnej z tych dróg autor nie przyznaje pierwszeństwa - choć Alfons trwa przy swojej wierze, wobec pozostałych zachowuje respekt.
Pojawiają się również elementy nadprzyrodzone, a Potocki, w przeciwieństwie do autorów oświeceniowych, nie stara się ich tłumaczyć racjonalnie, pozostawiając czytelnikowi swobodę interpretacji.
Język powieści jest prosty i precyzyjny, daleki od sentymentalizmu. Jednocześnie jej forma może sprawić trudność współczesnemu czytelnikowi, gdyż zamiast jednolitej fabuły mamy zbiór opowieści, szczegółowych, wypełnionych ogromem postaci i często przeplatających się ze sobą. Łatwo się więc pogubić.
Mimo to gorąco polecam "Rękopis" - to wciąż znakomita powieść, łącząca oświeceniową precyzję z romantyczną tajemnicą.
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.
"Rękopis znaleziony w Saragossie" Jana Potockiego to powieść trudna do sklasyfikowania i osadzenia w konkretnej epoce. W latach 1804-1815 ukazały się co najmniej trzy wersje tekstu o różnej długości, w dodatku po francusku, gdyż Potocki nie władał biegle polskim. Pierwsze tłumaczenie na nasz język wyszło w 1846 roku, jednak jego autor - najprawdopodobniej Edmund Chojecki,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOpis " Podróży " tegoż autora , właściwie wymusił na mnie , napisanie parę słów o jego najbardziej znanej książce, należącej, bez wątpienia, do polskiej klasyki.
Od razu się przyznaję, książki nie czytałem !
Dawno temu oglądałem film z 1964 r. w reżyserii W. Hasa z Z. Cybulskim w roli głównej.
I już mamy powód, dlaczego nie czytałem książki.
Nie przepadam za fantastyką, nie pamiętam sobie, abym kiedykolwiek coś tego gatunku przeczytał.
Film ( o ile sobie przypominam ) bardzo mi się podobał, ale bardziej niż na treść, zwracałem uwagę na grę aktorów, kostiumy, rekwizyty, , miejsca akcji.
Do tej pory mam je w pamięci.
To było arcydzieło i wielkie kino, biorąc jeszcze pod uwagę, kiedy był kręcony.
Wydaje się, że to było nie tylko moje zdanie.
W latach 90 - tych M. Scorsese i F. Coppola sfinansowali zrekonstruowanie oryginalnej kopi filmu do VHS i DVD.
Książka napisana na przełomie XVIII/XIX w. po francusku ( o czym nie wiedziałem ) przetłumaczona na język polski dopiero w 1846 r. przez E. Chojeckiego.
O innych problemach z wydaniem książki, dowiesz się w opisie.
Zmroziła mnie rekomendacja O. Tokarczuk.
Z wiadomych powodów nie oceniam, ale do przeczytania, też z wiadomych powodów WSZYSTKICH ZACHĘCAM.
P.S. Ach nie, raz oszukał mnie Komuda i przeczytałem coś Piekary ( pisałem o tym ),do tej pory zgroza mnie goni.
Opis " Podróży " tegoż autora , właściwie wymusił na mnie , napisanie parę słów o jego najbardziej znanej książce, należącej, bez wątpienia, do polskiej klasyki.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOd razu się przyznaję, książki nie czytałem !
Dawno temu oglądałem film z 1964 r. w reżyserii W. Hasa z Z. Cybulskim w roli głównej.
I już mamy powód, dlaczego nie czytałem książki.
Nie przepadam za fantastyką, nie...
Absolutne mistrzostwo formy, finezyjna, zabawna i niezwykle pomysłowa, oryginalna. Po prostu wzorzec powieści doskonałej, ale i wymagającej. Modelowy przykład gry powieściowej: trzeba zapamiętywać tę menażerię postaci i zdarzeń, bo wszystko się ostatecznie wyjaśnia. Wspaniałe jest też wydanie z 2015: kopalnia wiedzy w przypisach, prostowanie nieścisłości fabularnych. Całość tworzy arcydzieło w formie i treści.
Absolutne mistrzostwo formy, finezyjna, zabawna i niezwykle pomysłowa, oryginalna. Po prostu wzorzec powieści doskonałej, ale i wymagającej. Modelowy przykład gry powieściowej: trzeba zapamiętywać tę menażerię postaci i zdarzeń, bo wszystko się ostatecznie wyjaśnia. Wspaniałe jest też wydanie z 2015: kopalnia wiedzy w przypisach, prostowanie nieścisłości fabularnych. Całość...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to