Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Elegancki morderca

Wydawnictwo: W.A.B.
6,93 (123 ocen i 29 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
13
8
17
7
51
6
29
5
7
4
2
3
2
2
0
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788328026827
liczba stron
224
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
karollllllla

Znajomi i sąsiedzi mówili o nim, że dobrze wychowany, kulturalny, uczynny, taki wrażliwy – często jeździł na grób swojego pieska, posadził tam nawet kwiaty. Na zdjęciach z prokuratorskich akt wygląda jak filmowy amant. Ciemne, zaczesane do góry włosy, wyniosła mina bez cienia uśmiechu; biała koszula, krawat, dobrze skrojona ciemna marynarka. Zajmował się szeroko pojętymi „interesami”, ale nikt...

Znajomi i sąsiedzi mówili o nim, że dobrze wychowany, kulturalny, uczynny, taki wrażliwy – często jeździł na grób swojego pieska, posadził tam nawet kwiaty. Na zdjęciach z prokuratorskich akt wygląda jak filmowy amant. Ciemne, zaczesane do góry włosy, wyniosła mina bez cienia uśmiechu; biała koszula, krawat, dobrze skrojona ciemna marynarka. Zajmował się szeroko pojętymi „interesami”, ale nikt dokładnie nie wiedział, z czego tak naprawdę żyje. Krążyły pogłoski, że w czasie wojny kolaborował z gestapo, przypuszczano, że współpracuje z UB, co zapewniało mu nietykalność. Jego proces elektryzował w latach 50. całą Polskę. Krążyły pogłoski, że Władysław Mazurkiewicz, pierwszy polski powojenny seryjny morderca, przyznał się podczas śledztwa do aż ponad trzydziestu morderstw. Jak to się stało, że elegancki morderca mógł działać bezkarnie przez tak długi czas?
Cezary Łazarewicz pasjonująco odtwarza zbrodnie i proces Mazurkiewicza na tle realiów stalinowskich czasów.

 

źródło opisu: http://www.gwfoksal.pl/

źródło okładki: http://www.gwfoksal.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1106
almos | 2015-12-21
Przeczytana: 20 grudnia 2015

Wartko napisany reportaż kryminalno-sądowy przedstawiający sprawę bodaj pierwszego w PRLu seryjnego mordercy, Władysława Mazurkiewicza, która bulwersowała opinię publiczną w połowie lat 50-tych. Przy okazji dostajemy obraz czasów ówczesnych: z jednej strony stalinowski terror, z drugiej portrety królów życia: handlarzy i przemytników. Nic wielkiego, ale czyta się b.dobrze.

Książka opisując sprawę Mazurkiewicza, wielokrotnego mordercy, który bezkarnie działał przez wiele lat, przynosi też portret ówczesnej klasy bawiącej się. Oto bowiem obok mroków stalinizmu: więzień, biedy i powszechnego terroru, był też inny barwny świat, świat ludzi mających duże pieniądze, właścicieli zachodnich aut, bywalców wykwintnych restauracji i luksusowych hoteli. Uczestnicy tego świata określani byli jako handlarze, przemytnicy, waluciarze, kombinatorzy, czyli w języku współczesnym biznesmeni czy rekiny przedsiębiorczości. A wtedy robienie interesów wiązało się z dużym ryzykiem, za samo posiadanie dolarów szło się do więzienia, nie mówiąc już o przemycie lub prywatnym handlu. Mazurkiewicz był jednym z nich, człowiekiem z głową do interesów, przy okazji zabijącym dla zysku.

Z fotografii patrzy na nas przystojny człowiek o regularnej twarzy z włosami zaczesanymi do tyłu, taka wówczas obowiązywała moda. Ten człowiek to pewna zagadka: grzeczny, wręcz szarmancki, uczynny, bawidamek, nikt nie powiedział o nim złego słowa. Z drugiej strony planujący swoje zbrodnie z zimną krwią, a potem je opisujący bez cienia emocji, jak jakiś automat.

Bronił go znany adwokat, Hofmokl-Ostrowski, znany z niewyparzonego języka. Nie mogę się powstrzymać aby nie przytoczyć jednej z jego wypowiedzi: „Kiedyś, przemawiając przed sądem z ręką wsuniętą w kieszeń, na uwagę przewodniczącego składu orzekającego, że zachowuje się niewłaściwie, odparł: „Bardzo przepraszam, ale nie wiedziałem, że trzymając rękę w kieszeni, dotykam Wysokiego Sądu”.”

Zabijał Mazurkiewicz przez 10 lat, z reguły ludzi ze swojej sfery. Pytanie, dlaczego tak długo chodził bezkarny? No cóż, ludowa władza zajęta była walką z wrogami politycznymi, co ją obchodziło, że znikają bez śladu jacyś kombinatorzy i spekulanci.

Książka przynosi też szczegółową relację z procesu mordercy, już mniej ciekawą. Jej największym walorem jest oddanie codzienności lat ówczesnych. Nie jest to nic wielkiego, ale czyta się szybko i wartko.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zmartwychwstanie

Jedna z najpiękniejszych książek jakie przeczytałem w swoim 4xxx życiu. Dała mi bardzo wiele do myślenia o sobie, o moim dotychczasowym życiu, o rodzi...

zgłoś błąd zgłoś błąd