Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Zaginięcie

Cykl: Joanna Chyłka (tom 2)
Wydawnictwo: Czwarta Strona
7,67 (6797 ocen i 831 opinii) Zobacz oceny
10
690
9
911
8
2 241
7
1 913
6
713
5
205
4
59
3
29
2
22
1
14
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788379762996
liczba stron
512
język
polski

Trzyletnia dziewczynka znika bez śladu z domku letniskowego bogatych rodziców. Alarm przez całą noc był włączony, a okna i drzwi zamknięte. Śledczy nie odnajdują żadnych poszlak świadczących o porwaniu i podejrzewają, że dziecko nie żyje. Doświadczona prawniczka, Joanna Chyłka, i jej początkujący podopieczny, Kordian Oryński, podejmują się obrony małżeństwa, któremu prokuratura stawia zarzut...

Trzyletnia dziewczynka znika bez śladu z domku letniskowego bogatych rodziców. Alarm przez całą noc był włączony, a okna i drzwi zamknięte. Śledczy nie odnajdują żadnych poszlak świadczących o porwaniu i podejrzewają, że dziecko nie żyje.

Doświadczona prawniczka, Joanna Chyłka, i jej początkujący podopieczny, Kordian Oryński, podejmują się obrony małżeństwa, któremu prokuratura stawia zarzut zabójstwa. Proces ma charakter poszlakowy, mimo to wszystko zdaje się wskazywać na winę rodziców – wszak gdy wyeliminuje się to, co niemożliwe, cokolwiek pozostanie, musi być prawdą…

 

źródło opisu: www.czwartastrona.pl

źródło okładki: www.czwartastrona.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 272
Myrusia | 2015-11-12
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: listopad 2015

Do akcji znów wkracza przebojowy duet Zordon-Chyłka, który nie cofnie się przed niczym, by zagwarantować swoim klientom wygraną sprawę. Tym razem prawnicy mają za zadanie udowodnić niewinność Awita i Angeliki Szlezyngier, których oskarża się o zabicie córki. Mała Nikola bowiem wyparowała jak kamfora z pilnie strzeżonego domu. Włączony alarm, brak jakichkolwiek śladów włamania wokół domu czy nawet bytności kogoś postronnego, wszystkie dowody zdają się świadczyć przeciw małżeństwu, które oczywiście zaprzecza temu, że skrzywdziło dziewczynkę. Dodatkowo jeden z sąsiadów widział biznesmena w nocy z jakimś dzieckiem. Sytuacja zagęszcza się, pojawiają się kolejne poszlaki, które tylko zdają się potwierdzać winę rodziców. Chyłka jednak nie rezygnuje i stara się dowieść, że nikt nie rozpływa się w powietrzu, a nawet najbardziej oczywiste dowody da się obalić. Zaczyna się wyścig z czasem. Prawnicy odkrywają tajemnice, które rzucają nieco inne światło na sprawę. Ginie świadek i podejrzany. Dochodzi do wypadku, a to dopiero początek komplikacji w tej dziwnej sprawie. Czy prawda jest tak oczywista jak się zdaje czy może wydarzenia tamtej nocy mają w sobie drugie dno? Kto kłamie i co ukrywają bohaterowie? Zadawałam sobie te pytania wielokrotnie podczas czytania.

Od samego początku napięcie rośnie. Nie jest ono tak wielkie jak w „Ekspozycji”, ale autor stopniowo je potęguje, podsuwa nowe wątpliwości, wodzi czytelnika za nos, wprowadza kolejne zdarzenia, które stale podnoszą ciśnienie i sprawiają, że serce coraz mocniej bije, a od książki nie sposób się oderwać. Jednym słowem wbija kij w mrowisko! Intrygi, nowe postaci, wydarzenia, które zaskakują nie tylko czytelnika, ale i samych bohaterów. Do tego świetnie zgrany duet, któremu nie sposób się oprzeć. „Zaginięcie” to naprawdę świetna kontynuacja okraszona znanym humorem i wielką dawką ironii, którą prezentuje Chyłka. A dodatkowo to kolejna odsłona relacji bohaterów, która jakby nie było jest trudna, bo niby mają się ku sobie, ale nie do końca. Zbliżają się do siebie i oddalają, uzupełniają, ale również ogromnie się różnią, przez co wszystko staje się ciekawsze.

Porwanie dziecka, potem malutkie aluzje do przeszłości Joanny, następnie poszukiwania, porwania, wypadek, jakaś przygraniczna mafia, obarczanie się winą, szpital, wgląd w relację między bohaterami. W końcu nawet sam narrator zaczyna mówić głosem Chyłki! Te wszystkie momenty i podteksty, gdy czytelnik normalnie drży z emocji i nagle kubeł zimnej wody na głowę, bo to nie tak, bo znów wziął górę rozsądek, bo nagle okazało się, że po raz kolejny źle typowało się rozwiązanie zagadki. I tak cały czas… i koniec, gdy czuję jakby mi ktoś strzelił w głowę z rusznicy przeciwpancernej, bo świat stanął do góry nogami i mam wrażenie, że autor pomylił przypasowanie wydarzeń do bohaterów. Uczeń zamienia się w mistrza, a mistrz staje się uczniem. Bohaterowie wymieniają się duszami, mentalnością, charakterem.

Z kart powieści wyłania się z tajemniczym uśmiechem autor i mówi, nie czuj się bezpiecznie, nie możesz być niczego pewien. Potem wyciąga rękę i zaprasza na spacer w głąb historii. Początkowo idzie się pewnym i szybkim krokiem wśród wydarzeń, które wprowadzają w akcję, potem jednak wszystko nabiera tempa. Szybki marsz przeradza się w trucht po lesie stale zmieniających się przed naszymi oczami zdarzeń, pojawiają się nowi bohaterowie, piętrzą się przeszkody, autor rzuca pod nogi kolejne kłody, z którymi zarówno bohaterowie jak i czytelnik muszą sobie poradzić, gdyż Remigiusz Mróz lubi wodzić za nos. Nie zdradza zbyt wiele, myli tropy, kieruje ku ścieżkom, które nie prowadzą do celu, a przynajmniej nie bezpośrednio. Rekompensuje to jednak humorem, ironią, niezwykle barwnymi i żywymi postaciami, choć nadal niewiele wiadomo nawet o ich wyglądzie, a co dopiero o przeszłości. Ale to wcale nie przeszkadza. Może to celowy zabieg, by czytelnik miał tutaj pole do wypełnienia tekstu swoją wyobraźnią, by uczynił prawników bardziej swoimi, stworzył ich wygląd tak jak mu się podoba, przecież to pozwala się z nimi bardziej zaprzyjaźnić. Wskakujemy w „tu i teraz” i niezwykle szybko zżywamy się z bohaterami. Trucht zamienia się w bieg, a potem gdy już jesteśmy na szczycie, dzieje się coś, czego kompletnie się nie spodziewaliśmy. Lecimy więc na łeb na szyję, na złamanie karku z prędkością, za którą grozi sowity mandat i dożywotnie odebranie prawka, nie bacząc na kończyny, zdrowie psychiczne czy czynniki zewnętrzne. Autor bowiem wciągnął nas do świata tak, że już nie da się go już opuścić. Szaleńczy bieg kończy się w najmniej spodziewanym momencie, w sposób którego kompletnie nie podejrzewalibyśmy. Stajemy jak wryci i próbujemy pozbierać naszą szczękę i resztki psychiki. Po głowie kołacze się jedno wielkie „ale jak?”. A pisarz, cóż, przystaje obok ze swoim tajemniczym uśmiechem, który zdradza, że on wie, co będzie dalej, ale nie powie, że czytelnik jeszcze musi zaczekać. Szepcze jedynie, że to koniec tego tomu i niczym George R. R. Martin zdaje się mówić, nie bądź niczego pewien na przyszłość, a może zginą wszyscy… I zostaje się po tym totalnie ogłupiałym, ogłuszonym, rozklekotanym, rozmemłanym, przeczołganym, pojęcia nie mając, co ze sobą zrobić.

A nie sposób nie czytać...

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Niepamięć

Moją znajomość z twórczością Marka Stelara, którego zresztą miałam olbrzymią przyjemność poznać osobiście, rozpoczęłam jakoś tak nietypowo, bo od drug...

zgłoś błąd zgłoś błąd