Myrusia 
spacerwsrodslow.blogspot.com
Jestem pasjonatką pisania, czytania, fotografowania i chodzenia po górach :-) Zgadzam się z S. Napierskim, który twierdził, że "pisanie jest obroną przed szaleństwem". Lubię ciszę, piękne widoki, ciekawych ludzi i piękną muzykę.
status: Czytelnik, ostatnio widziany 3 dni temu
Teraz czytam
  • Dobrze się myśli literaturą
    Dobrze się myśli literaturą
    Autor:
    Dobrze się myśli literaturą to zbiór esejów o praktykowaniu wiary w literaturę, rozumianą jako konieczność mówiącego człowieka. Ryszard Koziołek przekonuje, że ilekroć próbujemy coś wyjaśnić, porozumi...
    czytelników: 848 | opinie: 23 | ocena: 7,27 (213 głosów)
  • Dżozef
    Dżozef
    Autor:
    "Dżozef" Jakuba Małeckiego to intrygujące połączenie realizmu magicznego z powieścią dresiarską. Grzesio Bednar, absolwent szkoły zawodowej na warszawskiej Pradze, spotyka na swej drodze „zł...
    czytelników: 961 | opinie: 67 | ocena: 7,26 (351 głosów)
  • Jakuck. Słownik miejsca
    Jakuck. Słownik miejsca
    Autor:
    Edward Piekarski, zesłany na Syberię w 1888 roku, napisał słownik języka jakuckiego. Wacław Sieroszewski na Syberię trafił dziesięć lat wcześniej, a owocem wieloletniego zesłania jest wybitne dzieło e...
    czytelników: 764 | opinie: 45 | ocena: 6,73 (264 głosy)
  • Księga ognia
    Księga ognia
    Autorzy:
    Daj się rozpalić Słowu Stary i zniszczony egzemplarz Biblii towarzyszy Franciszkowi od kilkudziesięciu lat. To najcenniejszy skarb naszego papieża, świadek jego radości i płaczu, prawdziwe źródło jeg...
    czytelników: 9 | opinie: 0 | ocena: 0 (0 głosów)
  • Łobuzy. Grzesznicy mile widziani
    Łobuzy. Grzesznicy mile widziani
    Autorzy:
    Czy Kościół może być normalny? Bez tematów tabu, pouczania i krzywdzenia innych? Grzegorz Kramer SJ i Piotr Żyłka w szczerej rozmowie z Łukaszem Wojtusikiem. Kontrowersyjni. Prowokujący do myślenia...
    czytelników: 72 | opinie: 4 | ocena: 6,93 (15 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-10-11 20:02:34
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Książeczka opowiada o mieszkającej w wodopoju złotej rybce, która spełnia życzenia przychodzących do niej zwierząt. Trzeba przyznać, że potrzeby bohaterów są oryginalne, ciekawe i wywołują uśmiech na twarzy czytającego. Stwarzają również okazję do wspaniałej rozmowy i dociekania, dlaczego właśnie te rzeczy są potrzebne postaciom. Co skłoniło je do tego, by poprosić o takie przedmioty. Fabuła... Książeczka opowiada o mieszkającej w wodopoju złotej rybce, która spełnia życzenia przychodzących do niej zwierząt. Trzeba przyznać, że potrzeby bohaterów są oryginalne, ciekawe i wywołują uśmiech na twarzy czytającego. Stwarzają również okazję do wspaniałej rozmowy i dociekania, dlaczego właśnie te rzeczy są potrzebne postaciom. Co skłoniło je do tego, by poprosić o takie przedmioty. Fabuła uczy wdzięczności za otrzymane dobra, a także pokazuje konkretne problemy niektórych bohaterów. W zabawny, mądry i prosty sposób wskazuje na ważne i ważniejsze życiowe sprawy. Warto wspomnieć, że humor często jest tu subtelny i oparty na wychwytywaniu szczegółów, co stanowi dodatkowy atut publikacji

pokaż więcej

 
2018-10-11 19:56:31
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Siłą książki są przede wszystkich pytania, skłaniające do ruszenia głową, opisywania przedstawionych bohaterów, rozmowy oraz piękne i dopracowane ilustracje. Grube, twarde strony sprawiają, że oglądanie publikacji nie nastręcza trudności i można to robić wielokrotnie bez obawy o zniszczenie książki. Zaokrąglone rogi dają pewność, że dziecko nie urazi rączki podczas przeglądania, co mogłoby... Siłą książki są przede wszystkich pytania, skłaniające do ruszenia głową, opisywania przedstawionych bohaterów, rozmowy oraz piękne i dopracowane ilustracje. Grube, twarde strony sprawiają, że oglądanie publikacji nie nastręcza trudności i można to robić wielokrotnie bez obawy o zniszczenie książki. Zaokrąglone rogi dają pewność, że dziecko nie urazi rączki podczas przeglądania, co mogłoby zniechęcić je do kolejnego spotkania z lekturą. Dużym zaskoczeniem i myślę, tym co sprawi maluchom największą radość jest zakończenie książki. Urocze i pomysłowe.

Więcej na https://spacerwsrodslow.blogspot.com/2018/10/przemysaw-wechterowicz-marcin-minor-o.html

pokaż więcej

 
2018-10-07 18:53:22
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione
Cykl: Owoc granatu (tom 2)

Koszmar Syberii minął. Dziewczęta znalazły się w Iranie, gdzie są bezpieczne. Trzeba zacząć budować przyszłość. Z dala od głodu, niepewności jutra, strachu. Przeszłość jednak czai się tuż za rogiem, nie odchodzi. Daje o sobie znać w snach, wyrzutach sumienia, pretensjach. Stefania żyje jak w bajce. Jej historia potoczyła się w tak niespodziewany sposób, że aż nie można w to uwierzyć. Bogactwo,... Koszmar Syberii minął. Dziewczęta znalazły się w Iranie, gdzie są bezpieczne. Trzeba zacząć budować przyszłość. Z dala od głodu, niepewności jutra, strachu. Przeszłość jednak czai się tuż za rogiem, nie odchodzi. Daje o sobie znać w snach, wyrzutach sumienia, pretensjach. Stefania żyje jak w bajce. Jej historia potoczyła się w tak niespodziewany sposób, że aż nie można w to uwierzyć. Bogactwo, blichtr, miłość. Wydaje się, że los wynagrodził jej każde cierpienie po wielokroć. Sielanka to jednak tylko pozory. To co z oddali wygląda jak piękny sen, z bliska już takie nie jest. Pojawiają się pęknięcia, drobne ryski, niemal niezauważalne odpryski, które świadczą o prawdziwym obrazie niepojętego szczęścia. Elżbieta tkwi zawieszona między życiem a śmiercią, choć bliżej jej do otchłani ciemności, z której nie może się wyrwać. Koszmary i cierpienie zdają się być jej nieodłącznymi towarzyszami nawet w słonecznym, przepełnionym aromatycznymi przyprawami, pięknymi kwiatami państwie. Niepomna na wspaniałości jakie ją otaczają nadal mentalnie znajduje się w lodowatym piekle, z którego fizycznie się wyrwała. Życie jednak toczy się dalej, a wokół są dobrzy ludzie, którzy pragną jej szczęścia. Czas płynie a losy dwóch kobiet coraz bardziej się gmatwają. Dobre chwile zdają się ulotne. Życie rzuca im kolejne kłody pod nogi i każe dokonywać trudnych wyborów, które zaważą na ich przyszłości.

Pochylam się nad tą lekturą i pochłaniam ją. Kończę o 3.30 rano. Nie zarywam nocy dla książek, nie czuję się dobrze, gdy nie mam wystarczającej ilości snu. Tym razem kończę poruszona. Po raz kolejny odnajduję przystań w powieści opowiedzianej przez Marię Paszyńską. Jestem zafascynowana pięknem opowieści, polszczyzną, której rzadko kiedy używają dziś pisarze, zamiłowaniem do historii. Kontrastowaniem bohaterek, które przecież z wyglądu niczym się nie różnią a mentalnie pozostają swoimi przeciwieństwami. Urzeka mnie wschodni klimat, kolory, zapachy, domowa atmosfera z innego świata, jego ciepło, dobroć i spokojna mądrość. Cieszą nawiązania do pierwszego tomu i słów szamanki. Pod względem językowym, stylistycznym, fabularnym wszystko jak zawsze jest dopięte na ostatni guzik. Tym razem jednak Maria Paszyńska porusza we mnie coś głębszego. Nie ma chyba niczego mocniejszego w doświadczeniu czytelniczym, niż uświadomienie sobie, że powieść zdaje się rozmową z dobrym przyjacielem. Tym dialogiem, w którym odnajduje się nurtujące własne serce pytania, swoje przemyślenia, tropy dotyczące tego, czego się poszukuje. Płaszczyzną, która dociera do istoty pojęć, problemów i podsuwa treści, z których budujemy własne wartości. Która sprawia, że czujesz, że ktoś rozumie, myśli podobnie, ale nie narzuca niczego. Bo w "Krainie snów" nie ma gotowych odpowiedzi. Jest wolność, która pozwala wybrać to, co najważniejsze, mimo wątpliwości i to jest ogromną siłą tej książki. Czymś, co sprawia, że nie można jej ominąć.

Pełna wersja recenzji:http://spacerwsrodslow.blogspot.com/2018/10/maria-paszynska-owoc-granatu-kraina-snow.html

pokaż więcej

 
2018-09-05 21:39:49
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Biblioteka Toposu (tom 156)

Dawno nie pisałam o poezji, zapominając już niemal jak to jest zmagać się ze słowem, nie jako poeta, ale jako ten, kto o słowach pisze. To niełatwe zadanie, gdyż zawsze pozostaje się w pewien sposób bezbronnym, pozbawionym szerszego kontekstu, który częściowo umyka. Świadomość, że między wierszami jest więcej niż się odczytuje, bywa frustrująca, ale uczy również pokory. Poezja jest jak... Dawno nie pisałam o poezji, zapominając już niemal jak to jest zmagać się ze słowem, nie jako poeta, ale jako ten, kto o słowach pisze. To niełatwe zadanie, gdyż zawsze pozostaje się w pewien sposób bezbronnym, pozbawionym szerszego kontekstu, który częściowo umyka. Świadomość, że między wierszami jest więcej niż się odczytuje, bywa frustrująca, ale uczy również pokory. Poezja jest jak wnikanie w duszę drugiego człowieka, można dojść jedynie tam, gdzie on nam pozwoli. Adrian Sinkowski wpuszcza czytelników głęboko, pozwalając im wniknąć do świata poetyckich zmagań, braku słów czy może natchnienia, z których nie robi jednak tragedii. Głęboki namysł i pewne przygotowanie na tę literacką ewentualność, a może lepiej byłoby powiedzieć konieczność, jest tym, co w tomiku zaskakuje. Podobnie jest z patrzeniem na świat z różnych perspektyw, szukaniem tożsamości, pojęć, swojego miejsca w świecie w momencie, gdy życie wydaje się już przecież ułożone z pracą, rodziną, bagażem doświadczeń. Adrian Sinkowski zatrzymał mnie, by zadać podstawowe pytania o istotę rzeczy, sens, cel. I w tym tkwi siła poezji, w na pozór prostych utworach, które czytane wielokrotnie odkrywając przed odbiorcą coraz to inne przestrzenie. Poezja autora "Atropiny" sprawia wrażenie prostej, obrazy wydają się znajome, jednak pod nimi tkwi prawdziwa refleksja. Trzeba się zatrzymać, sięgnąć głębiej, wydobyć na światło dzienne skojarzenia, odpowiedzieć na pytania, przemyśleć to, co mówi podmiot liryczny. To twórczość, która stawia wymagania, ale w końcu taka jest rola poezji.

Pełna wersja recenzji: https://spacerwsrodslow.blogspot.com/2018/07/adrian-sinkowski-atropina.html

pokaż więcej

 
2018-08-29 18:38:48
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Pięknie wydana, rzeczowa, ciekawa, zawierająca szereg inspirujących postaci i treści książka Eleny Favilli i Francescy Cavallo przypadła mi go gustu. 100 niezwykłych kobiet opisanych tak krótko, że spokojnie można przeczytać o jednej na dobranoc i jeszcze spokojnie zdążyć o niej porozmawiać, zapada w pamięć. Wykonane w różnym stylu, urzekające ilustracje oraz cytat z konkretnej bohaterki... Pięknie wydana, rzeczowa, ciekawa, zawierająca szereg inspirujących postaci i treści książka Eleny Favilli i Francescy Cavallo przypadła mi go gustu. 100 niezwykłych kobiet opisanych tak krótko, że spokojnie można przeczytać o jednej na dobranoc i jeszcze spokojnie zdążyć o niej porozmawiać, zapada w pamięć. Wykonane w różnym stylu, urzekające ilustracje oraz cytat z konkretnej bohaterki tworzą świetną całość. Uświadamiają czytelnikom, że kobiety są nie tylko silne, inteligentne, pomysłowe, wytrwałe, ale że mogą być, kim tylko zechcą. Mogą zdobywać szczyty, wygrywać zawody, działać społecznie i politycznie, angażować się na polu naukowym, być artystkami niezależnie od tego, gdzie się urodziły. To zachęta o to, by walczyć o własne marzenia, przekonania, ale także uczyć się od innych. W większości nieznane mi postaci przedstawione w publikacji skłaniają do refleksji, udowadniają, że włożony w realizację pragnień wysiłek procentuje, nawet jeśli trzeba się naprawdę długo starać. "Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek. 100 historii niezwykłych kobiet" to fascynująca książka, na podstawie której można uczyć dzieci wytrwałości, rozmawiać o ważnych wartościach, budować przekonanie, że wiele zależy od nas, a marzenia warto wcielać w życie mimo przeciwności losu. Wszak bohaterki udowadniają, że łatwy start nie istnieje, a to co zdobywamy z trudem, doceniamy najbardziej.

Pełna wersja recenzji:https://spacerwsrodslow.blogspot.com/2018/08/elena-favilli-francesca-cavallo.html

pokaż więcej

 
2018-08-28 14:44:13
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Druga wojna światowa. Włochy targane są nie tylko przez panoszących się wszędzie nazistów, nawet wewnątrz kraju nie jest spokojnie. Społeczeństwo podzielone jest na partyzantów, faszystów, kolaborantów oraz tych, którzy po prostu starają się przeżyć. To czas młodości Pina Lelli, chłopaka, który nie akceptuje i nie rozumie mechanizmów nienawiści oraz praw rządzących wojną. Pragnie kochać, śmiać... Druga wojna światowa. Włochy targane są nie tylko przez panoszących się wszędzie nazistów, nawet wewnątrz kraju nie jest spokojnie. Społeczeństwo podzielone jest na partyzantów, faszystów, kolaborantów oraz tych, którzy po prostu starają się przeżyć. To czas młodości Pina Lelli, chłopaka, który nie akceptuje i nie rozumie mechanizmów nienawiści oraz praw rządzących wojną. Pragnie kochać, śmiać się, słuchać muzyki, żyć i dobrze się bawić, szczególnie, że pewna kobieta imieniem Anna zdobywa jego serce. Nie jest lekkoduchem, chce po prostu pięknego i pełnego przeżywania swojej młodości. Po nalotach na Mediolan trafia do Casa Alpina, szkoły prowadzonej przez zakonnika, w której ojciec Re przygotował dla niego specjalne zadanie. To właśnie w Alpach Pino zmierzy się z pierwszymi poważnymi, dorosłymi decyzjami, uzewnętrzni siłę swojego charakteru, ukaże, jaką jest osobą. Stanie na wyżynach człowieczeństwa, udowadniając, że nawet podczas zawieruchy wojennej, gdy wszystko wydaje się ciemne, zawsze jest jakieś światełko nadziei. Po wypełnionym wysiłkiem, odważnymi czynami oraz emocjami pobycie w górach bohater wraca do Mediolanu, gdzie zostaje zmuszony przez rodziców do wstąpienia do organizacji OT. Zasilenie szeregu nazistowskiej armii to cios dla chłopaka, który całym sobą jest przeciw wszystkiemu, co robią Niemcy. Pewnym zbiegiem okoliczności bohater zostaje nie szeregowym żołnierzem, ale prywatnym kierowcą generała Hansa Leyersa, jednego z najbliższych współpracowników Adolfa Hitlera, osoby odpowiedzialnej za broń i funkcjonowanie niemieckiej armii we Włoszech. Spotyka ponownie Annę, która przestaje być tylko marzeniem. Pino zaczyna odgrywać podwójną rolę, kierowcy i szpiega aliantów, żyjąc przy tym miłością do wspaniałej kobiety i marząc, by wojna dobiegła końca.

"Pod szkarłatnym niebem" jest wielowątkową książką. To oczywiście historia o życiu Pina Lelli, jego wojennych losach, ale także rzecz o tym jak II wojna światowa wyglądała we Włoszech. Opowiada o ratowaniu Żydów przed nazistami, działalności partyzantów i ludzi, którzy podawali się za nich, choć tak naprawdę dbali jedynie o własną skórę. Nie brak tu jednak marzeń i to tych najpiękniejszych, radosnych chwil, wzniosłych pragnień. Patos miesza się ze zwykłą codziennością, mogę nawet zaryzykować stwierdzenie, że wielkie czyny wydają się naturalne wśród wysokich szczytów, w opozycji do panoszącego się zła. Na kartach odnajdziemy opis słodkiej, młodzieńczej miłości, fascynacji kobietą, pierwszych doznań, ale także wielkiego cierpienia, strachu, rezygnacji, buntu. To istny kalejdoskop wrażeń i uczuć, które zmieniają się w trakcie akcji. Powieść ukazuje wielkie pole bitwy, nie tylko tej dosłownej, dziejącej się na froncie i włoskich ulicach, ale tej bardziej metaforycznej - walce dobra ze złem, bierności z aktywnością, miłości z nienawiścią. Świat Pina nie jest czarno-biały, chyba właśnie on najlepiej zdaje sobie sprawę z tego, że człowiekiem targają skrajne emocje, które nie zawsze potrafi zrozumieć.

Pełna wersja recenzji: https://spacerwsrodslow.blogspot.com/2018/08/mark-sullivan-pod-szkaratnym-niebem.html

pokaż więcej

 
2018-08-16 09:17:23
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: The Call (tom 2)

W przerażającej rzeczywistości, w której codzienność to oczekiwanie na zbliżające się nieuchronnie wezwanie dobre chwile są ogromnie pożądane. Nessa zwyciężyła. Przechytrzyła Sídhe, ocaliła życie, do tego zyskała zdumiewającą zdolność. Złożyła swoje świadectwo i wydawało się, że odtąd będzie mogła spokojnie żyć. Założy rodzinę z ukochanym Anto, do którego właśnie jechała. Przyszłość jawiła się... W przerażającej rzeczywistości, w której codzienność to oczekiwanie na zbliżające się nieuchronnie wezwanie dobre chwile są ogromnie pożądane. Nessa zwyciężyła. Przechytrzyła Sídhe, ocaliła życie, do tego zyskała zdumiewającą zdolność. Złożyła swoje świadectwo i wydawało się, że odtąd będzie mogła spokojnie żyć. Założy rodzinę z ukochanym Anto, do którego właśnie jechała. Przyszłość jawiła się naprawdę pięknie. Dziewczynie jednak nie dane było cieszyć się szczęściem. Została pojmana i oskarżona o współpracę z wrogiem. Jej niepełnosprawność stała się oczywistym dowodem na to, że przetrwała tylko dzięki układowi z Wróżym Ludem. Nie pomagają tłumaczenia, że nastolatka walczyła ze wszystkich sił i stosowała to, czego uczono ją w szkole. Nikt nie przyjmuje do wiadomości, że ktoś taki, mógł dać sobie radę w okrutnej krainie wroga. Kara dla niej może być tylko jedna, odesłanie do Szaroziemi, gdzie niechybnie zginie.

Anto niedługo cieszy się spokojem. Wprost z przystanku, na którym czeka na swoją ukochaną zostaje zabrany do specjalnej jednostki. Chłopiec, który brzydzi się przemocą i nie może pogodzić ze zdeformowaną ręką, którą przepełnia agresja, nie jest najlepszym kandydatem na żołnierza. Czasy są jednak nieubłagane i nie można wybrzydzać. Na nastolatka będzie czekać nie tylko wyzwanie pokonania samego siebie i własnych przekonań, ale również bolesnych opinii o ukochanej. Wśród zawirowań związanych z głównymi bohaterami pojawiają się Sídhe. Irlandia się zmienia. Czekają już nie tylko wezwania, ale inwazja ludu, pragnącego powrócić do świata, z którego został wygnany. Nikt nie łudzi się, że tak piękni jak okrutni mieszkańcy Szaroziemi odpuszczą. Nie cofną się przed niczym, by opuścić przerażające miejsce wygnania i powrócić na Zieloną Wyspę. Czy Irlandczykom uda się wygrać i ocalić swoją przyszłość? Jaki los spotka Nessę, dla które Wróży Lud ma specjalny plan.

Zdecydowanie "The Call. Inwazja" nie jest dla młodszych czytelników. Za dużo tu mroku, bólu, przemocy, ciemności i bezwzględności. Wiele sytuacji jest wprost przerażających, starszym jednak może dać do myślenia. Książka stawia bowiem ważne pytania, czy wygląd czasami nie bywa złudny? Czy nie jest tak, że nieraz sami przyczyniamy się do tego, że inni stają się źli? Czy potrafimy uwierzyć drugiemu człowiekowi, nawet jeśli wydaje nam się, że logika mówi coś innego? W końcu, jak wielkie zaufanie pokładamy w drogich nam ludziach? Powieść Peadar'a O'Guilin'a jest zdecydowanie frapująca, dobrze napisana, z charakterystycznym autorowi rozmachem, wielką wyobraźnią. Wciąga i nie pozwala się oderwać do ostatniej strony. Jeśli szukacie dobrej młodzieżówki, która dostarczy wam wielu wrażeń, polecam.

Pełna wersja recenzji: https://spacerwsrodslow.blogspot.com/2018/07/peadar-oguilin-call-inwazja.html

pokaż więcej

 
2018-08-14 09:40:52
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Publikacja zaczyna się od przedstawienia autorów i przybliżenia, co zdecydowało o tym, że zajmują się właśnie komiksem. Następnie dostajemy garść informacji o historii tego gatunku. Uwidacznia ona zamiłowanie ludzi do przedstawiania rzeczywistości w formie obrazkowej począwszy od czasów prehistorycznych po dzień dzisiejszy. Szybki spacer przez najważniejsze wydarzenia, które wpłynęły na naszą... Publikacja zaczyna się od przedstawienia autorów i przybliżenia, co zdecydowało o tym, że zajmują się właśnie komiksem. Następnie dostajemy garść informacji o historii tego gatunku. Uwidacznia ona zamiłowanie ludzi do przedstawiania rzeczywistości w formie obrazkowej począwszy od czasów prehistorycznych po dzień dzisiejszy. Szybki spacer przez najważniejsze wydarzenia, które wpłynęły na naszą współczesność, przedstawienie najbardziej znanych postaci związanych z komiksem i już czytelnik może wskoczyć do rozdziału o języku komiksu. Tam dowie się, czym są plansza, kadry, jak ważną rolę pełnią onomatopeje, ruch i jakimi środkami go oddać. Następnie podana jest garść informacji o osobach, które zajmują się poszczególnymi etapami związanymi z powstawaniem historii. Inker, liternik, kolorysta przestają być tajemniczymi nazwami zawodów. Pozostała część "Zrób sobie komiks" to praktyczne ćwiczenia na oddawanie emocji, projektowanie bohaterów, rysowanie pomieszczeń, tworzenie nowych postaci z gotowych elementów, układanie fabuły, dopisywanie tekstu do gotowych kadrów czy w końcu samodzielne projektowanie swojego komiksu od a do z.

"Zrób sobie komiks" to pozycja obowiązkowa dla wszystkich miłośników tego gatunku oraz każdego, kto lubi prace plastyczne. To również świetny materiał na zajęcia z dziećmi, zorganizowanie ciekawej lekcji, zaplanowanie wolnego popołudnia, po prostu dobrą, kreatywną i rozwijającą zabawę. Ciekawa forma, prosty język, dobra grafika i moc pomysłów do wykorzystania.

Pełna wersja recenzji: http://spacerwsrodslow.blogspot.com/2018/08/piotr-kasinski-robert-trojanowski-zrob.html

pokaż więcej

 
2018-08-14 09:00:40
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Tesa nigdy nie przypuszczała, że jeden sms całkowicie odmieni jej życie. To był zwykły dzień. Zmaganie się z własnymi słabościami, niechęć do wychodzenia na zewnątrz, zły sen, stanowczo za dużo jedzenia. A jednak niespodziewana paczka, której przecież nie zamawiała, a już na pewno nie do paczkomatu postawiła jej życie do góry nogami. Tajemnicza czaszka oraz hasztag "apsyda" były jedynie... Tesa nigdy nie przypuszczała, że jeden sms całkowicie odmieni jej życie. To był zwykły dzień. Zmaganie się z własnymi słabościami, niechęć do wychodzenia na zewnątrz, zły sen, stanowczo za dużo jedzenia. A jednak niespodziewana paczka, której przecież nie zamawiała, a już na pewno nie do paczkomatu postawiła jej życie do góry nogami. Tajemnicza czaszka oraz hasztag "apsyda" były jedynie początkiem zdarzeń, które spadły na kobietę. Internet a w nim kolejne osoby, które przecież nie mogły nagle pojawić się w mediach społecznościowych, gdyż zaginęły, tylko potęgowały rosnący niepokój. Zdezorientowana bohaterka będzie się starała wyjaśnić, co znaczą tajemnicze wpisy. Nić łącząca wszystkie wskazówki zaprowadzi ją do byłego wykładowcy a stamtąd już tylko o krok do coraz potworniejszych odkryć..

Historia, którą przedstawia Remigiusz Mróz jest dobra. Czytelnik zostaje wrzucony w akcję już od pierwszej strony, z każdą chwilą rośnie napięcie, pojawiają się kolejne wątki. Akcja opisywana z perspektywy Tesy przeplata się z rozdziałami, w których to trzecioosobowy narrator opowiada o wydarzeniach. Do tego oczywiście zagadka i zwodzenie czytelnika, by za szybko nie domyślił się, co tak naprawdę się dzieje, kim jest tajemniczy Architekt i dlaczego właśnie Tesie każde brać udział w swoim planie. A jednak czegoś mi zabrakło. W trakcie czytania miałam wrażenie, że wiele rzeczy brzmi znajomo. Fabuła momentami kojarzyła mi się z "Czarną Madonną", "Nieodnalezioną" i "Behawiorystą". Wiedziałam, że zakończenie jak na Remigiusza Mroza przystało będzie czymś, czego się raczej nie domyślę. Ale też nie starałam się tego za mocno robić, bo treść nie wciągnęła mnie aż tak bardzo. Po lekturze po prostu stwierdziłam, aha. Nie dlatego, że była zła, ale po przeczytaniu sporej ilości książek autora, już wiedziałam, czego się spodziewać. Element zaskoczenia nie zadziałał tak, jak u osób, które nie zetknęły się z twórczością Mroza. Spodobała mi się jednak atmosfera coraz większego osaczenia, fakt, że w "Hasztagu" nie wiadomo co jest prawdą a co fikcją. Pisarz balansuje na granicy prawdy, kłamstwa, urojeń, niepewności, niemalże obłędu. Im bliżej końca, tym mniej wiadomo, kto tak naprawdę prowadzi akcję, czy historia opisywana przez Tesę jest wiarygodna, czy to wszystko nie jest jednym wielkim koszmarem sennym. Czytelnik jest zdezorientowany, nie do końca potrafi odróżnić prawdę od fikcji. Świat przedstawiony w "Hashtagu" jest płynny, ma miękkie brzegi, że się tak wyrażę. I to mi się podobało, choć nie wzbudziło większych emocji. Zaskoczyło mnie jednak odwołanie do marek pewnych produktów, czego nie przyjęłam zbyt dobrze, kojarzy się to bardziej z przerwą na reklamę w książce i szczerze mówiąc jest nieco irytujące. Na koniec sam fakt problemów Tesy. Rozumiem je, ale zostały one przedstawione pobieżnie, bez jakieś analizy, wniknięcia w sedno sprawy. Po prostu są, niestety niewykorzystane i spłycone. Podobnie jak w "Nieodnalezionej" autor nie udźwignął tematu, wykorzystał pewne elementy do celów fabularnych, a można było zrobić coś znacznie ciekawszego. Tu chyba tkwi największy problem, od czasu "Nieodnalezionej", mam wrażenie, że pisarz inaczej podchodzi do czytelnika i samego procesu twórczego. Z jednej strony za bardzo tłumaczy, z drugiej pomija to, co naprawdę mogłoby być siłą publikacji. Pomysł i twisty fabularne są w porządku, ale trzeba czegoś więcej. Myślę, że gdybym nie znała twórczości Remigiusza Mroza "Hasztag" mógłby bardziej do mnie przemówić. Tak, był po prostu dobrą lekturą na dwa popołudnia, której towarzyszyło przekonanie, że jest nieco podobieństw do innych publikacji autora.

Pełna wersja recenzji: http://spacerwsrodslow.blogspot.com/2018/08/remigiusz-mroz-hasztag.html

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
288 120 997
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (13)

zgłoś błąd zgłoś błąd