Wojna i terpentyna

Tłumaczenie: Alicja Oczko
Wydawnictwo: Marginesy
7,35 (248 ocen i 50 opinii) Zobacz oceny
10
14
9
34
8
66
7
68
6
50
5
12
4
3
3
0
2
0
1
1
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Oorlog en terpentijn
data wydania
ISBN
9788364700934
liczba stron
416
kategoria
literatura piękna
język
polski
dodała
Ag2S

Książka nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Powieść historyczna. Książka nagrodzona „Flemish Culture Prize for Literature”/ „Nagroda Kultury Flamandzkiej w kategorii Literatura” w 2014 roku. Na krótko przed śmiercią w 1981 roku Urbain, dziadek Stefana Hertmansa, powierzył mu dzienniki, w których zapisał swoje życie. Wnuk obiecał, że zrobi coś z tym...

Książka nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Powieść historyczna.

Książka nagrodzona „Flemish Culture Prize for Literature”/ „Nagroda Kultury Flamandzkiej w kategorii Literatura” w 2014 roku.

Na krótko przed śmiercią w 1981 roku Urbain, dziadek Stefana Hertmansa, powierzył mu dzienniki, w których zapisał swoje życie. Wnuk obiecał, że zrobi coś z tym materiałem, choć dramatyczne historie rodzinne zasłyszane w dzieciństwie sprawiły, że przez wiele lat bał się zajrzeć do tekstu. W końcu to zrobił. Ich lektura uświadomiła mu, że musi opisać losy dziadka naznaczone biedą, terminowaniem w odlewni żeliwa, przedwczesną śmiercią ojca, strasznymi doświadczeniami żołnierza frontowego w czasie I wojny światowej i śmiercią jego wielkiej miłości. Hertmans stworzył wspaniałą opowieść o okrucieństwie, strachu i przemocy, ale także o odwadze, nadziei i sile potrzebnej do przetrwania. To nie tylko wyjątkowy zapis nieco zapomnianej, ale jakże bogatej historii Flandrii, to także powieść o ukrytej pasji i o tym, co wojna może uczynić z duszą skromnego, ale fascynującego człowieka.

Hertmans opowiada z niezwykłą mocą, którą posiadają tylko najwięksi pisarze, i w sposób, który sprawia, że nie sposób oderwać się od lektury.

„Tak, dziadek miał talent literacki – przyznaje Hertmans. – Ta książka to jego historia. Dziadek opisywał wiele rzeczy, których ja nie byłbym w stanie wymyśleć”.

W Polsce hasło „wojna” przynosi skojarzenie z II wojną światową, dla Belgów jest nim I wojna światowa. Naród ten wciąż odczuwa traumę Wielkiej Wojny, choć od czasów jej rozpoczęcia w ubiegłym roku minęło 100 lat. To na polach Flandrii rozgrywała się większość działań tamtych czasów i dotąd odkopywane są niewypały. Książka Wojna i terpentyna wyróżnia się na tle ogromu publikacji poświęconej temu okresowi w historii, ponieważ stanowi osobiste dochodzenie przeprowadzone przez autora-wnuka i parafrazę dzienników dziadka-weterana.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Marginesy, 2015

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
jusola książek: 3551

Życie dziadka Urbaina

I nagle dociera do mnie bolesna myśl, że oni się nigdy nie poznają: mój przodek i mój potomek.

Kim są „oni”? Ci, o których niemożliwe poznanie martwi się, stojąc w 2012r. u stóp kościoła Saint Martin-in-the-Fields w Londynie, Stefan Hertmans, jeden z najbardziej uznanych pisarzy niderlandzkiego obszaru kulturowego. Potomek to jego 15-letni syn, z którym spędza właśnie kilka dni w tym angielskim mieście pubów i muzeów. Od niego w National Gallery usłyszy: Idziesz? To trochę żenujące, taki stary facet gapiący się na nagą kobietę. Przodek zaś to jego dziadek Urbain, zmarły w latach 80. XX wieku, postać bardzo dla pisarza ważna. To z myślą o nim tak uparcie przygląda się pięknej i nagiej „Wenus z lustrem” Velázqueza. Syn pisarza na kartach tej osobistej książki pojawia się sporadycznie, dziadek zaś jest jej głównym bohaterem. Może przywołana wyżej myśl sprowokowała powstanie "Wojny i terpentyny"? By prawnuk miał szansę poznać pradziada?

Głównym powodem jest jednak zobowiązanie. Urbain Martien przed śmiercią powierzył swojemu wnukowi, Stefanowi, własne wspomnienia notowane od 72 roku życia najpierw niezrównanym przedwojennym, a potem chwiejnym i płynnym pismem w dwu zeszytach. Pierwszy z nich zawiera w sobie głównie opowieść o dzieciństwie i dorastaniu w epoce sprzed I wojny światowej. Drugi to dziennik o wojnie 1914-1918, który rozpoczyna zakwestionowanie ważności pierwszego. Dziadek pisarza, mając już lat ponad 80, czas dzieciństwa i dorastania (na planecie wsi, polnych dróg,...

I nagle dociera do mnie bolesna myśl, że oni się nigdy nie poznają: mój przodek i mój potomek.

Kim są „oni”? Ci, o których niemożliwe poznanie martwi się, stojąc w 2012r. u stóp kościoła Saint Martin-in-the-Fields w Londynie, Stefan Hertmans, jeden z najbardziej uznanych pisarzy niderlandzkiego obszaru kulturowego. Potomek to jego 15-letni syn, z którym spędza właśnie kilka dni w tym angielskim mieście pubów i muzeów. Od niego w National Gallery usłyszy: Idziesz? To trochę żenujące, taki stary facet gapiący się na nagą kobietę. Przodek zaś to jego dziadek Urbain, zmarły w latach 80. XX wieku, postać bardzo dla pisarza ważna. To z myślą o nim tak uparcie przygląda się pięknej i nagiej „Wenus z lustrem” Velázqueza. Syn pisarza na kartach tej osobistej książki pojawia się sporadycznie, dziadek zaś jest jej głównym bohaterem. Może przywołana wyżej myśl sprowokowała powstanie "Wojny i terpentyny"? By prawnuk miał szansę poznać pradziada?

Głównym powodem jest jednak zobowiązanie. Urbain Martien przed śmiercią powierzył swojemu wnukowi, Stefanowi, własne wspomnienia notowane od 72 roku życia najpierw niezrównanym przedwojennym, a potem chwiejnym i płynnym pismem w dwu zeszytach. Pierwszy z nich zawiera w sobie głównie opowieść o dzieciństwie i dorastaniu w epoce sprzed I wojny światowej. Drugi to dziennik o wojnie 1914-1918, który rozpoczyna zakwestionowanie ważności pierwszego. Dziadek pisarza, mając już lat ponad 80, czas dzieciństwa i dorastania (na planecie wsi, polnych dróg, powozów konnych, latarni gazowych, balii, świętych obrazków, starych szaf wnękowych (...) wszechobecnych proboszczów, (...) krnąbrnych dziewcząt z dobrych domów w żeńskich klasztorach, (...) zarządzeń biskupów i cesarzy) uznał za nudny i nieważny, nobilitując tym samym tom o okropnościach wojny, prawdziwy i szczery. I wojna światowa rozbiła w drobny mak piękną iluzję starej Europy, zawładnęła na zawsze życiem Urbaina.

Czym jest powieść „Wojna i terpentyna”? Pełnym głosem dziadka dochodzącym z zeszytów? Nie, choć w niektórych rozdziałach tak jest. Zbeletryzowaną jego biografią? Niezupełnie. A może raczej opowieścią wnuka o zmaganiu się ze światem dziadka, jego prawdą?, jego rzeczywistością, dla której wnuk próbuje znaleźć właściwą perspektywę?

Stefan Hertmans wprowadza czytelnika zarówno w świat własnego przepracowywania legendy czy mitu dziadka (bardzo interesująca warstwa powieści), jak i snuje opowieść o tym, co tegoż dziadka ukształtowało, z czego wyrósł, czego doświadczył, co przeżył. Próbuje pokazać, kim on był, kim się stawał, zrozumieć go i odkryć fascynujące tajemnice jego życia duchowego, emocjonalnego, jakby „drugiego”, nadbudowanego nad tym realnym.

Czytelnik poznaje rodzinę Urbaina. Astmatycznego, wcześnie zmarłego ojca- malarza odnawiającego freski kościelne i dumną, silną i dumną matkę, wkrótce młodą wdowę. Obserwuje chłopca, towarzyszącego ojcu przy kościelnych pracach malarskich, a później borykającego się z koniecznością terminowania u różnych rzemieślników i doświadczania różnych mniej lub bardziej dziecięcych traum. Młodzieńca, który wyruszyć musiał na wielką wojnę i przeżyć w jej czasie okropności, choć jednocześnie -paradoksalnie - miał szansę doświadczyć utraconej obecności ojca i siebie samego. Młodego człowieka, który kochał i którego los obarczył związkiem nie na miarę wcześniejszej miłości. Dojrzałego człowieka rozdartego między „wojną” a „terpentyną”.

Bogaty jest świat tej opowieści. Nie tylko w wymiarze historii politycznej, społecznej, jednostkowej, bardzo osobistej, ale także kulturowej. Przodkowie pisarza to ludzie wrażliwi na sztukę, tę cechę odziedziczyli on sam i jego syn. W powieści więc sztuka ma swoje poczesne miejsce. Nie tylko się o niej mówi, można także się jej przyglądać. Reprodukowane są dzieła w jakiś sposób ważne dla narracji. Pojawiają się zdjęcia osób, przedmiotów, budynków, obrazów z rodzinnego archiwum autora. I tylko narzekać, że nie w kolorze.

Polakom temat wojny kojarzy się przede wszystkim z obrazem II wojny światowej. Belgom przede wszystkim z I wojną. Stefan Hertmans tak mówi: Nie chciałbym być źle zrozumiany, ale w pewnym sensie druga wojna światowa była «prostsza», prostsza do zrozumienia i wytłumaczenia. Był jeden bad guy, wiadomo kto jest zły, walczyliśmy z diabłem, z Hitlerem. A pierwsza wojna światowa to była grupka eleganckich panów z wielkimi kapeluszami, cygarami i sumiastymi wąsami, którzy posłali na śmierć miliony młodych ludzi. Zupełnie bez sensu, nikt nie wiedział właściwie dlaczego.

Przyglądając się losom młodego, wrażliwego człowieka, jakim był Urbain Martien, również nie odpowiemy na pytanie o jej sens. Z pewnością jednak będziemy wiedzieli, dlaczego żadna powtórzyć się nie powinna.

Justyna Radomińska

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (50)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1312
Atina | 2019-05-30
Przeczytana: 18 maja 2019

Pięknie i przejmująco napisana historia o traumatycznych przeżyciach artysty, któremu ciężki los, a w szczególności okrutna wojna, odebrały młodość i drastycznie odcisnęły się na całym życiu. Efektem swoistej terapii, podjętej już w starszym wieku, były pamiętniki, które skłoniły jego wnuka do napisania tej książki.

książek: 51
jhk | 2019-03-30
Na półkach: Przeczytane

5/10

książek: 207
Ana | 2019-03-12
Na półkach: Przeczytane, Czytnik
Przeczytana: 10 marca 2019

Urzekające:) Wzruszająca opowieść o człowieku który przeżył wiele, niemniej nie zatracił wartości człowieka honoru. Losy weterana I Wojny Światowej opowiedziane przez wnuka, człowieka o podobnej wrażliwości i wartościach, które pozwoliły mu odnaleźć w swoim dziadku piękno wewnętrzne, a nam czytelnikom obraz i czas, tej jak wszystkie, okrutnej i bezcelowej wojny.

książek: 262
Kramer | 2019-02-27
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 27 lutego 2019

Wojna i terpentyna. Chodzi o zapachy. Cała książka jest nimi przesiąknięta, raz jednym, raz drugim, a raz jeszcze mieszają się ze sobą. I okazuje się, że nie trzeba wcale wielkich słów i wyszukanej erudycji, żeby mówić o tak skomplikowanych rzeczach jak życie. Że proste zdania mogą łączyć się w opowieść, której nie chce się przestać słuchać. Która działa na wyobraźnię zapachami właśnie, barwami i dźwiękami. Tymi, które czujemy, widzimy i słyszymy oraz tymi, które są w nas.
Bardzo osobista książka, pełna nostalgii i refleksji. O tęsknotach, drobnych radościach i jedynych uniesieniach. A w tle o tym, jak wielka wojna zmienia małych ludzi. Nas.

książek: 869
apostata | 2019-01-26
Przeczytana: 26 stycznia 2019

Książka o wojnie i o malarstwie.
Wojna to I wojna światowa, o której już prawie nie pamiętamy, o której ofiarach mało wspominamy, którą swoim okrucieństwem przyćmiła kolejna wojna i to co było zaraz po niej. A przecież wojny paskudnej,okrutnej, która pochłonęła ogromne ilości istnień ludzkich. Koszmar wojny jest pokazany z pierwszej ręki i równie przerażąjący jak koszmar wszystkich innych wojen.
Wszystko na podstawie dzienników dziadka narratora i jego własnych poszukiwań źródeł wspomnień po tymże dziadku. Warto przeczytać.

książek: 919
1travel | 2019-01-09
Na półkach: Przeczytane, Non-fiction
Przeczytana: 09 stycznia 2019

Piękna książka. Dużo by pisać, ale dla mnie wyjątkowe były przeżycia młodego flamandzkiego żołnierza podczas I wojny światowej. A cała opowieść głównie o miłości, miłości niespełnionej, a trwającej cale życie, miłości do malarstwa i wspomnieniem i dziadku i rodzinie. Zdecydowanie polecam wrażliwym czytelnikom.

książek: 2671
beata | 2018-12-23
Przeczytana: 23 grudnia 2018

"Miotał się między tożsamością wojskowego, którym był z konieczności, a artysty, którym chciał być. Wojna i terpentyna."

„Wojna i terpentyna”. Jak utrata i nadzieja. Jak ciemna i jasna strona życia.

We mnie wywołała przede wszystkim smutek. Że zwykle jest za późno. Na okazanie uczuć, zrozumienie, wysłuchanie. Że nawet wśród bliskich i, zdawałoby się, kochających osób, można być przeraźliwie samotnym, obcym i niezrozumianym. I niewysłuchanym. Że ciężko się żyje w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku. I choć spełnienie tego obowiązku tyle kosztuje, nie tylko nie znajduje uznania otoczenia, ale i sobie nie przynosi oczekiwanej radości. Że spełniając patriotyczny obowiązek, jesteśmy nie tyle igraszką w rękach Boga, który „kule nosi”, co nic nieznaczącym niczym w ambicjonalnych działaniach wszelkiej maści polityków i wojskowych.

„Wojna i terpentyna” to opowieść o życiu, w którym zwyczajność rywalizuje o pierwszeństwo z niezwyczajnością, spełnienie z niespełnieniem, spokój z...

książek: 827
malseir_79 | 2018-10-24
Na półkach: Przeczytane

Lubię sięgać po książki zakupione pod wpływem zachwytu bliskich mi czytelniczo osób, a następnie po długim czasie czytać je kompletnie dziewiczo, bez zaglądania do noty wydawniczej i nie pamiętając nic z morza zachwytów innych. Tak było właśnie z Wojną i terpentyną- sięgnęłam po nią pod wpływem impulsu i przepadłam w historii totalnie.. Bardzo dobra książka utkana ze wspomnień, zapisów historii dziadka Autora, napisana jak wciągająca powieść z wielką miłością i wojną w tle. Piękny język, podział na etapy życia i zdjęcia nadają historii niesłychanej głębi, czyniąc ją uniwersalnym pamiętnikiem, do którego chce się wracać.
5/6
Małgorzata Sierocińska

książek: 477
Janusz | 2018-08-18
Na półkach: Przeczytane, 2018
Przeczytana: 17 sierpnia 2018

W ogromnym skrócie tytuł książki mówi niemal wszystko. Bohaterem jest dziadek pisarza, który walczył na frontach I Wojny Światowej, a po jej zakończeniu został malarzem. Swe dzieje spisał już jako siedemdziesięcioletni nestor, wykazując zadziwiającą pamięć do szczegółów, do ludzi, do wydarzeń. Zeszyty dziadka Urbaina trafiły w ręce wnuka, który wpierw przetrzymał je w szufladzie, w końcu zabrał się do ich lektury, a następnie do przepisywania. Na ich podstawie powstała „Wojna i terpentyna” Stefana Hertmansa.
Książkę można podzielić na trzy główne części: opowieść o rodzinie sprzed wojny, opowieść o wojnie oraz opowieść o założeniu rodziny i malarstwie Urbaina po wojnie. Każda z tych tematycznych części jest drobiazgowa, dokładna, wnikliwa. Dziadek Hertmansa pamięta — jak już to zostało wzmiankowane — zdumiewająco wiele. Posuwa się nawet do przytaczania tak drobnych szczegółów, jak opis kamieni, niespodziewane pojawienie się tęczy, szczegółowy opis warunków panujących w...

książek: 31
Mysza | 2018-08-01
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 01 sierpnia 2018

Długo, bardzo długo przymierzałam się do tej książki, prawie dwa lata i w końcu przeczytałam w bardzo niesprzyjającym dla mnie okresie, w trakcie upalnego lata spędzanego w Niemczech. Nie sądziłam, że po całym dniu bardzo ciężkiej pracy będę jeszcze miała siłę czytać cokolwiek. A jednak. Książkę mimowolnie konfrontowałam ze wspomnieniami mojej babci, urodzonej w 1900 roku, zmarłej w 2005, której dane było przeżyć wszystkie okropieństwa XX wieku, podobnie jak bohater Hertmansa, zahartowanej przez biedę, wojny i choroby. W jej pokoleniu jeśli ktoś przeżył dzieciństwo, miał szansę na długie życie, niekoniecznie jednak szczęśliwe. Jej wspomnienia odnalazłam w książce Stefana Hertmansa "Wojna i terpentyna".
W Polsce nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak ciężka była I wojna światowa. Jak straszliwie przeorała światopogląd zachodnich Europejczyków. Dla nas to była ta wojna, która przyniosła Polsce odrodzenie. A moja babcia opowiadała o ofensywie 1915 i rzekach zabarwionych krwią poległych....

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Książka to ćwiczenie empatii – wywiad ze Stefanem Hertmansem

Stefan Hertmans urodził się w 1951 roku w Gandawie. Jest jednym z najbardziej cenionych pisarzy języka niderlandzkiego. Napisał kilkanaście powieści, zbiorów opowiadań, esejów i wierszy, które były wielokrotnie nominowane do prestiżowych nagród literackich. Jego najsłynniejsza powieść „Wojna i terpentyna” ukazała się w szesnastu krajach, a w samej Holandii miała dwadzieścia wydań.


więcej
Man Booker International Prize 2017 – nominacje

Ogłoszone zostały tytuły książek nominowanych do Man Booker International Prize 2017. Znalazło się na nich 13 pozycji, w tym jedna napisana przez polską autorkę. Nagroda przyznawana jest corocznie. Wyróżnieniem honoruje się autorów najwybitniejszych dzieł literackich z całego świata, przetłumaczonych na język angielski. Od 2016 roku nagroda przyznawana jest również ich tłumaczom. 


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd