Adrianna__ 
Recenzje, pojawiają, się, również, na, stronie:, kreatywna-alternatywa.blogspot.it
Wszędzie zabieram ze sobą następujące rzeczy: książkę, mp4, telefon, portfel i klucze do mieszkania. Czytam w każdym możliwym miejscu. W sercu książki i pasja do siatkówki. W rzeczywistości oddana swojemu zawodowi pani politolog.
27 lat, kobieta, Pabianice, status: Czytelniczka, dodała: 32 cytaty, ostatnio widziana 7 godzin temu
Teraz czytam
  • House of Cards. Bezwzględna gra o władzę
    House of Cards. Bezwzględna gra o władzę
    Autor:
    House of Cards – kto rozdaje karty na najwyższych szczeblach władzy? Opowieść-fenomen, która zachwyciła miliony widzów i czytelników na całym świecie. Człowieka motywuje nie szacunek, lecz strach. To...
    czytelników: 5023 | opinie: 258 | ocena: 7,35 (2054 głosy) | inne wydania: 1

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-02-17 13:38:30
Cykl: Komisarz Malin Fors (tom 8)
 
2019-02-15 16:12:44
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Kacper Śledziński, Posiadam, Rok 2019

II wojna światowa to temat, który bardzo w literaturze lubię. Chętnie sięgam po takie pozycje, które są w stanie poszerzy moją wiedzę na ten temat. Cichociemni to bardzo ważne jednostki w historii polskiej armii oraz w walce o wolność ojczyzny z okupantem.
Kacper Śledziński opisał historię elitarnej grupy dywersyjnej. Składała się ona z żołnierzy, którzy po wtargnięciu III Rzeszy do Polski...
II wojna światowa to temat, który bardzo w literaturze lubię. Chętnie sięgam po takie pozycje, które są w stanie poszerzy moją wiedzę na ten temat. Cichociemni to bardzo ważne jednostki w historii polskiej armii oraz w walce o wolność ojczyzny z okupantem.
Kacper Śledziński opisał historię elitarnej grupy dywersyjnej. Składała się ona z żołnierzy, którzy po wtargnięciu III Rzeszy do Polski „uciekła” z kraju, aby w państwach sojuszników szukać szansy i możliwości walki o wolność Polski. Najpierw była to Francja, a po jej kapitulacji Wielka Brytania. Tam przez wiele tygodni szkolili się, aby pod osłoną nocy wyskoczyć z samolotu i wylądować w okupowanej ojczyźnie. Wyszkoleni z ogromną wiedzą byli wielką wartością dla armii podziemnej. Każdy z nich na szansę powrotu do Polski czekał długo, ale każdy z Cichociemnych musiał przejść długie szkolenie, które weryfikowało czy nadaje się do walki z okupantem. Ich dewizą było „Wywalcz Polsce wolność lub zgiń”.
Kacper Śledziński pokazuje nam powstawanie żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych w postaci Cichociemnych. Dostajemy długą drogę, jaką przeszli, aby takie szkolenie ukończyć, ale najpierw jak wiele pracy kosztowało polskich polityków w Wielkiej Brytanii utworzenie szansy na powstanie jednostki desantowej. Brytyjczycy nie od razu kupili ten pomysł, a potem początki również nie były kolorowe. Wyszkoleni żołnierze chcieli wrócić do Polski, żeby tam walczyć, ale tu powstawały kolejne problemy jak odpowiedni samolot, który będzie wstanie pokonać taki dystans. Problemy piętrzyły się na każdym kroku, a wymienienie ich wszystkich zajęłoby dużo czasu. Podobało mi się to, że autor zaczął od początku, czyli od powstania pomysłu, a potem idąc przez jego realizację, szkolenie żołnierzy, ich zrzut do Polski, a potem ich walkę w kraju.
Momentami czytało się tę książkę jak dobrą powieść sensacyjną. Strony same leciały przez palce. Lubię takie książki, które powodują, że zapominam o całym świecie i wszystkim innym, co mnie otacza. Autor pokazał, że bycie Cichociemnym nie dawało gwarancji wydania. Kilku z nich zostało ofiarami tylko, dlatego, że Polacy donosili na nich Gestapo. To podczas czytania bolało mnie najbardziej, bo przecież Ci żołnierze walczyli o wolność właśnie dla Polski, dla jej obywateli, a ludzie bez zastanowienia wydawali ich Gestapo…
Polecam Wam tę książkę, jeśli chcecie poszerzyć swoją wiedzę na temat Cichociemnych lub też tak jak ja chcecie po prostu dowiedzieć się o tej jednostce wszystkiego od podstaw. Uważam, że autor dobrze wykonał swoją pracę.

"Zwykle świadomość porażki budzi się powoli, zwalczana przez promyki nadziei zrazu racjonalnej, później irracjonalnej, a wreszcie liczącej na cud." ~ Kacper Śledziński, Cichociemni. Elita polskiej dywersji, Kraków 2012, s.408.

pokaż więcej

 
2019-02-15 15:48:53
Cykl: Francis Urquhart (tom 1)
 
2019-02-09 15:21:30
Cykl: Lipowo (tom 10)
 
2019-02-09 15:19:58
 
2019-02-09 15:18:29
Cykl: Odrodzone królestwo (tom 2)
 
2019-02-06 19:34:09
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Liliana Fabisińska, Posiadam, Rok 2019

Niestety bardzo rzadko sięgam po twórczość polskich autorów. Wiem, że to błąd, bo często wśród pisarzy z naszego rodzinnego podwórka można znaleźć perełki. Po serii kryminalnej, z którą spędziłam kilka tygodni postanowiłam wziąć się za polską autorkę – Lilianę Fabisińską. Poznałam ją na któryś Targach Książki w Krakowie i zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie, więc po wielu miesiącach... Niestety bardzo rzadko sięgam po twórczość polskich autorów. Wiem, że to błąd, bo często wśród pisarzy z naszego rodzinnego podwórka można znaleźć perełki. Po serii kryminalnej, z którą spędziłam kilka tygodni postanowiłam wziąć się za polską autorkę – Lilianę Fabisińską. Poznałam ją na któryś Targach Książki w Krakowie i zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie, więc po wielu miesiącach kurzenia się jej książki pod tytułem „Córeczka” wzięłam ją na tapetę.
Agacie od kilku lat wydaje się, że jej życie jest idealne. Ma męża Marcina, który kocha ją nad życie i bierze na siebie większość rodzinnych obowiązków. Pora posiada również synka Filipa, który nie do końca rozumie, dlaczego jego mama ma dla niego tak mało czasu i nie jest tak jak mamy innych dzieci w przedszkolu. W pewien grudniowy dzień, kiedy piekł właśnie z mamą pierniczki w drzwiach domu pojawia się Zuza. Zuza jest córką dawnego kochanka Agaty. Kilka lat temu złożyła Zuzi obietnicę, której nie była wstanie spełnić. To, co po latach ma jej do przekazania Zuza powoduje, że na całą rodzinę Agaty pada blady strach. Wie, że kilka chwil z Zuzą i jej ojcem może kosztować jej bliskich życie. Jaką tajemnicę zdradziła jej Zuza? Czy rodzina Agaty przetrwa kryzys, jaki na nią spadł?
Agata, Marcin, Filip i Zuza vel Kropeczka – czworo bohaterów, którzy różnią się od siebie wszystkim. Agata jest wziętą ekspertką od wychowywania dzieci i rozwiązywania rodzinnych problemów. Jest wykładowcą na uczelni, a telewizje śniadaniowe biją się o jej udział. Ma swoją tajemnicę z przeszłości, która sądziła, że umarła wraz z upływem czasu. Kobieta miała bardzo dużo szczęścia, że w swoim życiu poznała Marcina, który jest mężczyzną idealnym. Na jego miejscu wiele osobników płci męskiej zabrałoby Filipa i wzięło rozwód z kobietą, która nie ma czasu dla własnego dziecka, a na dodatek w pewnym momencie zaczyna zachowywać się tak jakby kogoś zabiła. Agata nie miała do Marcina za grosz zaufania, bo nie umiała mu wyznać tego, czego dowiedziała się od Kropeczki. Bardzo było mi żal Filipa, bo musiał zabiegać o czas własnej mamy, która była bardzo zapracowana. Kropeczka to dość irytująca postać, ale jest nastolatką, więc można to sobie wytłumaczyć jej wiekiem. Mimo wszystko jej ciągłe pojawianie się i znikanie, tajemnicze zdania doprowadzały mnie do szału. Współczułam jej tego, co przeszła w swoim życiu i to jak potraktowała ją biologiczna matka.
Problem, który postawiła w swojej książce Liliana Fabisińska jest ważny i bardzo współczesny. W Polsce niestety dalej na ten temat panuje wielka ignorancja. Bardzo chciałabym Wam powiedzieć, co takiego poruszyła autorka w książce, ale niestety wtedy zepsułabym Wam radość czytania, więc nie mogę. Jednak temat jest ważny i istotny. Uważam, że ta książka jest dobra dla nastoletnich dziewczyn, które przeżywają swoje pierwsze miłości i idą za porywami serca. Pokazałaby im, że pewnych rzeczy nie da się cofnąć i warto myśleć odpowiedzialnie.
Jak na pierwsze spotkanie z Lilianą Fabisińską jestem zadowolona. Co prawda trochę na nerwy działało mi zachowanie Agaty i jej zapatrzenie w pracę oraz Kropeczka, ale poruszony temat, styl, a także szybkość czytania sprawiły, że jestem ciekawa innych książek autorki. Zdecydowanie polecam.

pokaż więcej

 
2019-02-02 18:05:07
Cykl: Saga o Fjällbace (tom 10)

Z ulgą przyjęłam fakt, że „Czarownica” jest ostatnim tomem z serii, jaki mi pozostał. Po najnowszą książkę autorki pod tytułem „Złota klatka” nie sięgnę. Wystarczy mi to, co dostałam przez dziesięć tomów „Sagi o Fjällbace”. Nie mam nawet pewności czy sięgnę po jedenastą część, bo zakończenie wątku Anny wskazuje, że ciąg dalszy nastąpi…
Z gospodarstwa koło Fjällbacki zaginęła czteroletnia...
Z ulgą przyjęłam fakt, że „Czarownica” jest ostatnim tomem z serii, jaki mi pozostał. Po najnowszą książkę autorki pod tytułem „Złota klatka” nie sięgnę. Wystarczy mi to, co dostałam przez dziesięć tomów „Sagi o Fjällbace”. Nie mam nawet pewności czy sięgnę po jedenastą część, bo zakończenie wątku Anny wskazuje, że ciąg dalszy nastąpi…
Z gospodarstwa koło Fjällbacki zaginęła czteroletnia Linnei. Trzydzieści lat temu z tego samego gospodarstwa również zaginęła czteroletnia Stella. Wtedy do morderstwa przyznały się dwie trzynastolatki, które potem odwołały zeznania. Jedna z nich dalej mieszkała w Fjällbace, a druga po latach wróciła do miasta jako hollywoodzka gwiazda, która ma zagrać główną rolę w filmie o Ingrid Bergman. Patrik i jego koledzy próbują znaleźć wspólny mianownik między tymi dwoma sprawami. Wsparciem dla nich jest jego żona Erika, która pracuje nad książką dotyczącą wydarzeń sprzed trzydziestu lat. Czy dwie nastolatki trzydzieści lat temu zabiły czteroletnią Stellę? Czy powrót jednej z nich po latach sprawiał, że też one odpowiadają za śmierć Linnei? Jaki związek jest między tymi dwiema sprawami? Patrik musi odgrzebać stare trupy, by dowiedzieć się prawdy.
W tej części autorka postanowiła nie robić z Eriki kogoś, kto na siłę próbuje pomóc policji, ale kogoś, od kogo policja tej pomocy potrzebuje. Cóż sprytny zabieg, ale dalej nie sprawił, że przekonałabym się do tej postaci, bo jej wieczne narzekanie na to, że nie ma czasu na pracę, że dzieci hałasują, że praca Patrika zawsze jest na pierwszym miejscu. Niestety jest policjantem i to w zasadzie nie jest jego praca, a służba dla państwa. Kiedy ją podejmował wiedział, na co się pisze, a ona, kiedy zostawała jego żoną i matką jego dzieci wiedziała, kim jest, więc jej narzekania są bardzo słabe. Na dodatek niech się cieszy, że zawsze, kiedy wpada na genialny lub nie pomysł ma, z kim zostawić córkę i synów. Zawsze pomocą służy albo siostra Anna albo teściowa.
Autorka znowu to zrobiła i mam wrażenie, że robi to z czystą premedytacją. Bertil Mellberg znowu pokazał się brakiem inteligencji i nie został za to ukarany w żaden sposób związany z jego pracą. Przecież ma swoich przełożonych, których powinno zainteresować to, co zrobił i do czego to doprowadziło. Złamał prawo! Camilla Läckberg już w kolejnej książce robi ten zabieg. Najpierw sprawia, że szef komisariatu wprowadza śledztwo w bagno i niby wyciąga z tego jakieś wnioski, ale w kolejnym tomie o tym zapomina. Dla mnie to jest bark konsekwencji. Naprawdę. To już gruba przesada.
Muszę przyznać, że znowu jestem rozczarowana. Jestem rozczarowana próbą połączenia wątków z przeszłości z tymi z teraźniejszości. Naprawdę spodziewałam się czegoś innego i to, co ja podejrzewałam od pewnego momentu książki byłoby lepsze niż to, co zaserwowała nam autorka – nawet, jeśli byłoby to za bardzo przewidywalne. Łączenie sprawy Linnei, Stelli i Ellin, która żyła w 1672 było dla mnie już mocno przesadzone. Historia Ellin i palenie czarownic jest interesujące, ale to jak autorka próbowała połączyć to z teraźniejszością dla mnie jest już za mocno naciągane.
Läckberg już w kilku książkach poruszała wątki polityczne. Na jej tapecie głównie są ludzie z partii politycznej Przyjaciele Szwecji a także imigranci oraz kwestie rasistowskie. Nie będę rozwijać tego punktu za bardzo, bo uważam, że poglądy polityczne są indywidualną sprawą każdego z nas, ale to jak został poprowadzony ten wątek w „Czarownicy” sprawia, że nie do końca chce mi się wierzyć w to, że ta powieść została dobrze przyjęta w Szwecji. Oczywiście nie mam, co do tego pewności i to zaznaczam, ale po prostu w obliczu zamachów, które są na całym świecie pokazywanie tego wątku w takim świetle mnie nie zachęciło za bardzo do czytania.
Naprawdę cieszę się, że to koniec tej serii, że nie ma dalszych tomów, że mogę o niej zapomnieć albo raczej próbować zapomnieć. Na początku naprawdę byłam dobrze nastawiona, bo w końcu obiecywano mi Larssona w spódnicy. Niestety nie dostałam nawet jego namiastki. „Czarownica” nie jest wcale fenomenalna. Jest średnia. Bardzo średnia.

"Wiedział też, że ludzie chcą prostych rozwiązań i odpowiedzi. Problem w tym, że proste odpowiedzi rzadko są prawdziwe, bo rzeczywistość jest zwykle bardziej złożona, niż byśmy chcieli." ~ Camilla Läckberg, Czarownica, Warszawa 2017, s. 316.

pokaż więcej

 
2019-02-02 14:28:02
Zagłosowała w plebiscycie "Książka Roku 2018 lubimyczytać.pl"
Jakie książki były najlepsze i najpopularniejsze w roku 2018? Zagłosuj w Plebiscycie i wybierz Książki Roku 2018. Książki, Autorzy i Wydawnictwa czekają na głosy swoich czytelników. Zapraszamy!
 
2019-01-29 18:47:36
Cykl: Saga o Fjällbace (tom 9) | Seria: Czarna seria

Naprawdę każdej kolejnej książce Camilli Läckberg daję szansę i staram się jej nie oceniać przez pryzmat poprzedniczek. Jednak przy dziewiątej części nie mogłam dłużej udawać, że nie widzę, iż momentami autorka leci bardzo bezpiecznymi dla siebie schematami. I jak „Pogromca lwów” miał być najlepszą książką w dorobku autorki tak w trakcie czytanie nie czułam, żebym miała dostać wielkiego szoku... Naprawdę każdej kolejnej książce Camilli Läckberg daję szansę i staram się jej nie oceniać przez pryzmat poprzedniczek. Jednak przy dziewiątej części nie mogłam dłużej udawać, że nie widzę, iż momentami autorka leci bardzo bezpiecznymi dla siebie schematami. I jak „Pogromca lwów” miał być najlepszą książką w dorobku autorki tak w trakcie czytanie nie czułam, żebym miała dostać wielkiego szoku na koniec.
W mroźny styczniowy dzień w Fjällbace pod kołami samochodu ginie czternastoletnia dziewczyna. Od razu Patrik i Gösta rozpoznają w niej Victorię, która zniknęła cztery miesiące temu. Sekcja zwłok wskazuje, że ten, kto ją przetrzymywał dramatycznie ją okaleczył. Patrik musi odkryć, kto jej to zrobił i czy między zniknięciami czterech innych dziewczyn z całej Szwecji, a tym są pewne podobieństwa i czy stoi za nimi ta sama osoba. Erika z kolei zajmuje się pisaniem kolejnej książki. Skupia się na kobiecie, która odbywa karę więzienia za zabójstwo męża. Laila Kowalski jednak nie chce zdradzić, co tak naprawdę stało się tego dnia, gdy zginął jej mąż. Jaką tajemnicę ukrywa kobieta? Czy Erika nakłoni Lailę to rozmowy? Czy sprawa Eriki i śledztwo Patrika w jakiś sposób się łączą ze sobą? Czy Patrikowi uda się trzymać Erikę z dala od śledztwa?
Sam pomysł na fabułę był ciekawy, ale niestety dla mnie tej książce zabrakło tego czegoś. Wszystko układało się w jedną całość i grało ze sobą na najwyższym poziomie, ale niestety zakończenie było po prostu nijakie. Spodziewałam się większego bum. Ta historia miała potencjał, ale jak dla mnie nie został wykorzystany, co mnie bardzo boli. Wszędzie trąbiono o tym, że jest to najlepsza powieść Läckberg, a jak dla mnie plasuje się gdzieś na szarym końcu. Odnoszę wrażenie, że autorka po prostu przy ostatnich tomach się zaczęła wypalać i po prostu zaczęła odcinać kupony od serii, która przyniosła jej sławę.
Jest też coś, co mnie już mocno zaczęło denerwować, a mianowicie sprowadzanie wszystkich nieszczęść świata na siostrę Eriki – Annę. Ta kobieta wycierpiała się przez dziewięć tomów tyle, że dało się tym obdzielić nie jedną postać w tej książce i wszystkim byłoby po równo. Oczywiście duet Erika i Patrik oprócz lekkiego pecha w kilku przypadkach nie spotyka nic złego. A oni i tak ten pech uważają, że spotyka ich coś najgorszego na świecie i ciągle powtarzają, że jak dobrze, że wszyscy żyją. Owszem, ale kilka metrów dalej jest Anna, której świat wali się na głowę w każdym tomie i dziwię się, że ta kobieta jeszcze jest w stanie to wszystko udźwignąć.
Na ostatnie pytanie w drugim akapicie jestem Wam wstanie odpowiedzieć już teraz. Otóż Erika jak zawsze wtrąci swoje pięć groszy do sprawy. Naprawdę nie wiem, dlaczego autorka nie widzi, że takie zachowanie kobiety bardziej całej powieści oraz serii szkodzi niż pomaga. Niestety coraz mocniej Erika działała mi na nerwy i nie uważam wcale, że jest to wina czytania serii w zasadzie ciągiem. Po prostu autorka z tomu na tom robi ją coraz bardziej irytującą osobą. Na dodatek brakuje mi takie wypośrodkowania postaci, albo tego żeby się zmieniały. Irytuje mnie to, że Mellberg jest wiecznie tym złym policjantem, który umie tylko robić konferencje prasowe, bo kocha medialny szum. Kilka razy w ciągu całego cyklu Läckberg pokazała go z dobrej strony, więc mogłaby go stopniowo zmieniać albo wcale tych dobrych stron nie pokazywać, bo w końcu za coś został oddalony z Göteborga do tak małego komisariatu w Fjällbace, prawda?
Miała być najlepsza część w całej serii, a wyszło jak zwykle, czyli po prostu miałko i nijak. Camilla Läckberg wypala się w ostatnich tomach i ja, jako czytelnik bardzo to widziałam, ale ona, jako pisarka chyba nie. Jest to trochę smutne, bo uważam, że lepiej zakończyć serię mocnym i dobrym akcentem niż ciągnąć coś na siłę, bo przynosi zysk.

pokaż więcej

 
2019-01-23 17:59:19
Cykl: Saga o Fjällbace (tom 8) | Seria: Czarna Seria

Powiedzmy sobie szczerze, że gdybym po „Latarniku” nie miała pozostałych części serii w domu to pewnie na siódmym tomie zakończyłaby się moja przygoda z sagą kryminalną Läckberg. Jednak, że mam skompletowany cały cykl to czytam dalej.
Ebba po wielu latach nieobecności na rodzinnej wyspie Valö wraca tam wraz z mężem. Oboje próbują dojść do siebie po dramatycznej śmierci ich synka Vincenta,...
Powiedzmy sobie szczerze, że gdybym po „Latarniku” nie miała pozostałych części serii w domu to pewnie na siódmym tomie zakończyłaby się moja przygoda z sagą kryminalną Läckberg. Jednak, że mam skompletowany cały cykl to czytam dalej.
Ebba po wielu latach nieobecności na rodzinnej wyspie Valö wraca tam wraz z mężem. Oboje próbują dojść do siebie po dramatycznej śmierci ich synka Vincenta, która oddaliła ich od siebie. Podczas Wielkanocy w 1974 roku zniknęła cała rodzina Ebby oprócz niej – małej rocznej dziewczynki. Rodzina zniknęła bez śladu. Na miejscu nie było żadnych najmniejszych dowodów zbrodni. Wszystko wyglądało tak jakby po prostu wstali od wielkanocnego obiadu i wyszli. Jak zniknięcie całej rodziny wiąże się z pożarem, który ktoś podłożył pod dom, gdy Ebba i jej mąż spali? Kto chciał, żeby małżeństwo zginęło. Czy Patrik, który prowadzi śledztwo rozwikła zagadkę z przeszłości?
I wróciła! Nieustraszona, wścibska i idealnie irytująca bohaterka. Kiedy całe śledztwo nie idzie i miejscowa policja jest bezradna wtedy wchodzi ona ubrana cała na biało! Dobra czy na biało to nie wiem, ale wkracza niczym super bohater. Oczywiście mówię tu o Erice, bo przecież, o kim innym? Naprawdę kandyduje do pierwszego miejsca na najbardziej irytującą bohaterkę roku. Na miejscu Patrika dawno powiedziałabym jej, że od śledztw ma się trzymać z daleka. On też ponosi winę za to, że jego żona wtrąca się, bo często zdradza jej zupełnie niepotrzebnie szczegóły śledztwa. W tej części Erika po prostu przechodziła samą siebie. Szczytem jej głupoty było to, że nie powiedziała mężowi o tym, że ktoś włamał się do ich domu. Po co zawracać mu głowę jakimiś pierdołami? Przecież nic nie zginęło. A chociaż po to, że jest matką trójki dzieci i to o nich powinna myśleć i o ich bezpieczeństwie – jeśli jej własne nie jest dla niej dostatecznym motywem. Jako matka trójki dzieci ma bardzo dużo czasu na to, aby wtykać nos w nie swoje sprawy.
Na dodatek od kilku tomów zastanawia mnie jedno: dlaczego nikt do tej pory nie zainteresował się szefem komisariatu Bertilem Melbergiem? Ten człowiek to istna katastrofa, jako policjant, a mniemanie ma o sobie wysokie. Czy autorka nie mogła stworzyć szefa Patrika, jako kogoś inteligentnego tylko zapatrzonego w siebie narcyza? Oczywiście, że nie mogła, bo wtedy Patrik nie mógłby wypaść na tego dobrego i sprytnego policjanta, który tak naprawdę kieruje pracą całego zespołu. To już trochę męczące, że Patrik jest kryształowy, a pozostali bohaterowie albo są za leniwi do pracy, albo mają o sobie wielkie mniemanie, albo po prostu zbyt nieśmiali do pracy w policji. No naprawdę litości!
Muszę przyznać, że ta część mnie bardzo zawiodła. Od początku zapowiadała się bardzo dobrze i rozkręcała się z każdą stroną, ale niestety zakończenie, które miało wbić człowieka w fotel niestety mocno mnie rozczarowało. Bomba nie wybuchła, a ja poczułam się oszukana, bo autorka naprawdę miała fabułę, był podkład do całej intrygi, a zakończyła to w sposób, który mnie mocno rozczarował. Jak dla mnie nie trzymało się to wszystko siebie i uważam, że można by to było lepiej rozegrać. To było tak jak rozpakowywanie prezentów. Dostałeś już prawie wszystkie części do złożenia super kolejki, ale brakuje tylko tego jednego jedynego elementu czy bajeranckiego pociągu, a tu od cioci, która miała to kupić dostajesz sweter w misie…
Niestety mimo zapewnień ze wszystkich stron ja nie uważam, żeby „Fabrykantka aniołków” była genialna. Dla mnie jest słaba tak jak „Kaznodzieja” czy „Ofiara losu”. Potencjał był i tak jak w większości książek Camilli Läckberg nie został on wykorzystany.

pokaż więcej

 
2019-01-19 13:21:16
Cykl: Joanna Szmidt (tom 2)
 
2019-01-19 13:21:02
Cykl: Cykl Tudorowski (tom 14)
 
2019-01-16 19:37:02
Cykl: Saga o Fjällbace (tom 7) | Seria: Czarna seria

W siódmy tom „Serii o Fjällbace” wchodziłam z trochę większymi nadziejami niż w poprzednie, bo „Syrenka” naprawdę była dobrą pozycją. Na dodatek wątek obyczajowy głównych bohaterów skończył się w sposób dość nieoczekiwany i musiałam, czym prędzej poznać jak potoczą się dalej losy Patrika i Eriki.
Muszę sobie pozwolić na małe zdradzenie zakończenia poprzedniego tomu, czyli „Syrenki”, ale to...
W siódmy tom „Serii o Fjällbace” wchodziłam z trochę większymi nadziejami niż w poprzednie, bo „Syrenka” naprawdę była dobrą pozycją. Na dodatek wątek obyczajowy głównych bohaterów skończył się w sposób dość nieoczekiwany i musiałam, czym prędzej poznać jak potoczą się dalej losy Patrika i Eriki.
Muszę sobie pozwolić na małe zdradzenie zakończenia poprzedniego tomu, czyli „Syrenki”, ale to będzie dotyczyło tylko wątku obyczajowego, czyli sfery prywatnej postaci. Na ostatnich stronach „Syrenki” przeczytaliśmy, że Patrik miał zapaś i wylądował w szpitalu, a Erika i jej siostra Anna (obie będące w zaawansowanych ciążach) uległy wypadkowi samochodowemu, który spowodowała pijana kobieta. Dla Eriki wypadek nie skończył się tragicznie, bo w zasadzie nie ucierpiała w nim, a jej synkom nic się nie stało, a po odbyciu koniecznej dla wcześniaków hospitalizacji mogła je zabrać do domu. Anna nie miała tyle szczęścia. Jej synek zmarł. Kobieta jest w ciężkiej depresji, a jej związek z ojcem dziecka jest na skraju przepaści. Wszystkie siły Eriki i Patrika w wolnym czasie są skierowane na Anne i pomoc w uporaniu się z dramatem, który przeszła. Patrik po długim zwolnieniu wraca do pracy w policji. Od razu na wejściu dostaję sprawę zamordowania Matsa Sverina. Kto zabił szanowanego dyrektora finansowego gminy? Co wspólnego ma z tym jego wizyta w Gråskår na kilka dni przed śmiercią? Co ukrywa młoda kobieta, która się tam ukrywa wraz z synkiem? Jakie tajemnice skrywał w sobie zamordowany? Na te i inne pytania musi znaleźć odpowiedź Patrik i jego ekipa.
Pierwszy raz w historii całej serii Erika naprawdę nie była zbyt wścibska i nie wtykała nosa w śledztwo męża. Trzymała się z boku – pewnie ze względu na bliźnięta, którymi musiała się opiekować. Ta Erika naprawdę mi się bardzo podobała. To, w jakiej sytuacji się znalazła pod koniec książki uważam, że było dziełem nieszczęśliwego wypadku, a nie jej wścibstwa. Uważam, że chciała wtedy dobrze i nie miała wcale w planach niczego więcej niż pomoc. Wątek prywatny postaci był bardzo, ale to bardzo smutny i wyczuwałam te emocje. Było mi bardzo żal Anny, bo najpierw była ofiarą przemocy domowej, a teraz, gdy od kilku tomów wszystko szło w dobrym kierunku los znowu podciął jej skrzydła. Jestem naprawdę bardzo ciekawa jak dalej potoczy się jej związek z Danem. W sferze kryminalnej to dalej akcja toczyła się dość leniwie i policjanci bardzo powoli wpadali na kolejne ślady, a w zasadzie przez większość książki kręcili się w miejscu niczym bąki dla dzieci. Chociaż jestem wstanie to zrozumieć, bo naprawdę z tego, co się dowiadywali o zamordowanym trudno było cokolwiek wyciągnąć, a już tym bardziej coś, co mogłoby im pomóc w śledztwie. Znowu został poruszony bardzo ważny temat społecznie, a mianowicie: przemoc domowa. Niby tak wiele się o niej mówi, niby akcje, które mają uświadamiać kobietom, że nie mogą się pozwolić tak traktować, ale dalej wiele z nich pozwala, aby „ukochany” je bił. Nie podobało mi się, że jeden z wątków nie został dokończony, trochę urwany w końcówce i muszę się tylko domyślać jak to wszystko się skończyło.
Muszę przyznać, że wcale nie jest to najgorsza książka tej autorki jak sugerowało mi wiele recenzji „Latarnika”. Dalej uważam, że do tej pory najgorszą częścią była „Ofiara losu” i zdania szybko chyba nie zmienię. „Latarnik” był przyzwoity i na poziomie pierwszego tomu. Czytało się książkę dobrze i w miarę szybko i nie odczuwałam zbytniego znużenia tematem.
Nie mam szczególnych uczuć po przeczytaniu tej książki. Nie odczuwałam zdenerwowania, jak po przeczytaniu „Ofiary losu”, że jest tak źle, że chyba gorzej być nie może, ani również nie jestem zachwycona jak po „Kamieniarzu”. Jest przeciętnie, a ja już wolę to niż źle w wykonaniu Läckberg.

pokaż więcej

 
2019-01-12 17:27:35
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarze recenzenckie, Jojo Moyes, Posiadam, Rok 2019
Autor:

Dla mnie Jojo Moyes i jej książki są zawsze gwarancją dobrej lektury i poruszenia trudnych tematów w sposób subtelny, ale dający do myślenia i pozostawiając w czytelniku pewien ślad po zakończonej lekturze. Dlatego bez zastanowienia sięgnęłam po wznowienie jednej z jej powieści pod tytułem „Srebrna Zatoka”
Kathleen Mostyn ma siedemdziesiąt sześć lat i prowadzi w Australii hotel o dźwięcznej...
Dla mnie Jojo Moyes i jej książki są zawsze gwarancją dobrej lektury i poruszenia trudnych tematów w sposób subtelny, ale dający do myślenia i pozostawiając w czytelniku pewien ślad po zakończonej lekturze. Dlatego bez zastanowienia sięgnęłam po wznowienie jednej z jej powieści pod tytułem „Srebrna Zatoka”
Kathleen Mostyn ma siedemdziesiąt sześć lat i prowadzi w Australii hotel o dźwięcznej nazwie „Srebrna Zatoka”. W wieku siedemnastu lat złowiła olbrzymiego rekina szarego żarłacza. Do tej pory nikt tego osiągnięcia nie pobił. Kate ma siostrzenicę lizę, która ma córkę Hannah. Obie pojawiły się w „Srebrnej Zatoce” pewnego dnia mocno poturbowane przez los. Ich przeszłość z Anglii sprawiła, że Liza nie pozwala córce na wiele rzeczy w tym na opuszczenie Australii nawet na wycieczce szkolnej do Nowej Zelandii. Pewnego dnia w ich hoteliku pojawia się Mike Domer, który ma za zadanie zdobyć pozwolenie na budowę luksusowego kurortu tuż obok „Srebrnej Zatoki”. Liza od początku trzyma go na dystans i nie widzi w nim za wiele dobrych cech. Jaką tajemnicę skrywa kobieta? Co połączy ją z Mikem? Czy inwestycja, o którą walczy mężczyzna dojdzie do skutku sprawi, że naturalny szlak migracyjny wielorybów i delfinów przestanie istnieć?
„Srebrna Zatoka” prowadzona jest z perspektywy sześciu bohaterów: Kathleen, Hannah, Lizy, Mike’a. Grega i Monici. Dzięki temu dostajemy szerszy pogląd na całą historię. Lepiej poznajemy postaci i ich losy. Mnie osobiście najmniej do gustu przypadł Greg. Nie podobało mi się to, w jaki sposób traktował i próbował zdobyć Lizę. Młoda kobieta z początku również nie budziła mojej sympatii, ale wraz z rozwojem sytuacji, gdzie lepiej poznajemy nie tylko ją, ale również jej przeszłość docenia się jej odwagę, hart ducha i zaangażowanie w ochronę wielorybów i delfinów. Hannah jest cudownym dzieckiem. Nie było opcji, żeby nie przypadła mi do gustu. Jest bardzo mądrą jedenastoletnią dziewczynką, która rozumie o wiele więcej niż myślą dorośli i ją też przeszłość z Anglii boli, ale nie może o tym rozmawiać z ukochaną mamą, bo wie, że sprawi jej tym przykrość.
Historia przedstawiona przez Jojo Moyes jest piękna i wzruszająca. Jak dla mnie to jej najlepsza książka, którą do tej pory czytałam. To powieść o odnajdywaniu prawdziwego siebie, o tym, że prawdziwa miłość zawsze zwycięży i nie ważne czy będzie musiała czekać na to rok czy pięćdziesiąt lat. To historia kobiety, która w swoim życiu przeżyła wiele i straciła też wiele, ale w końcu i do niej los się uśmiecha i podaje dobre karty do gry w życie. W końcu oddaje jej to, co myślała, że na zawsze utraciła.
Początkowo, gdy czytałam o wielorybach i delfinach myślałam, że będę znudzona tym wątkiem. Jednak ochrona tych mądrych stworzeń jest ważnym elementem książki i otwiera czytelnikowi oczy na ten problem. Ten wątek sprawiał, że bohaterowie pokazywali się nam z zupełnie innej strony, z tej, z której ich o to nie podejrzewaliśmy i nie spodziewaliśmy się tego po nich. To naprawdę piękne, w jaki sposób Moyes połączyła te wszystkie wątki i związała je w jedną całość tak, że czytelnik po odłożeniu książki nie wie, co ze sobą zrobić.
Muszę przyznać, że płakałam przy czytaniu tej książki. Gdy poznawała historię Lizy moje oczy zachodziły łzami, bo wiedziałam, że nie jest to tylko postać z książki. Takich Liz jest na świecie miliony. Jest wiele kobiet, które musiały znosić to, co ona. Przy zakończeniu również płakałam, bo Jojo Moyes pięknie oddała emocje Lizy w tak ekstremalnej sytuacji. Czułam jej ból, niesprawiedliwość, wściekłość, ale również wdzięczność za odzyskanie tego, co myślała, że utraciła. Polubiłam ją, jako postać. Jojo Moyes stworzyła kobietę z krwi i kości.
Jak zawsze Moyes mnie nie zawiodła. Ta książka to dobry kawałek literatury. Jojo Moyes zawarła w niej całą paletę emocji. Sprawiła, że angażowałam się w sprawy bohaterów, kibicowałam im i wściekałam się na nich. Dla mnie sprawia to, że jest to książka bardzo, ale to bardzo dobra. Czytajcie, bo jak nie to foch!

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
2560 277 2224
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (42)

Ulubieni autorzy (28)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (125)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd