Wyzwanie czytelnicze LC

Automat z wodą gazowaną z syropem lub bez. Powieść mińska

Tłumaczenie: Jakub Biernat
Wydawnictwo: Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego
6,73 (15 ocen i 3 opinie) Zobacz oceny
10
2
9
0
8
1
7
3
6
7
5
2
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Аўтамат з газіроўкай з сіропам і без
data wydania
ISBN
9788378931133
liczba stron
244
język
polski
dodał
anchois

„Złoty pył młodości, który rozprzestrzenia się w przenikniętej światłem przestrzeni mińskiej powieści Uładzimira Niaklajewa, jest esencją tej książki. Nawet jeśli nie wszystko było tak, jak opisał to autor, jednak ten romantyzm naszej młodości, czystość naszych porywów, przyjaźń, miłość, muzyka, poezja – wszystko było właśnie takie. I oprócz smaku wody gazowanej z syropem, czytając powieść,...

„Złoty pył młodości, który rozprzestrzenia się w przenikniętej światłem przestrzeni mińskiej powieści Uładzimira Niaklajewa, jest esencją tej książki. Nawet jeśli nie wszystko było tak, jak opisał to autor, jednak ten romantyzm naszej młodości, czystość naszych porywów, przyjaźń, miłość, muzyka, poezja – wszystko było właśnie takie. I oprócz smaku wody gazowanej z syropem, czytając powieść, poczułem jeszcze smak tamtego powietrza – w Mińsku początku lat sześćdziesiątych, „ostatnich lat odwilży, której wiosenny zapach dotarł już z Moskwy do Mińska (…)”.
Z posłowia Wiktara Ledzieniewa

Uładzimir Niaklajeu – białoruski poeta, prozaik, opozycjonista, kandydat na prezydenta Białorusi w wyborach w 2010 roku.
Laureat Nagrody im. Jerzego Giedroycia za najlepszą książkę prozatorską w języku białoruskim w 2012 roku za powieść „Automat na wodę gazowaną z syropem i bez. Powieść mińska". Dotychczas po polsku wyszedł tom jego wierszy „Poczta gołębia" w tłumaczeniu Adama Pomorskiego (Wydawnictwo KEW, 2011).
„Automat..." jest pierwszą powieścią Niaklajewa przełożoną na język polski.

 

źródło opisu: www.kew.org.pl

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Zicocu książek: 1649

Dzieci przegranej rewolucji

Na początku tej recenzji powrócę do pytania, które – w zatrzęsieniu skróconych opisów, wszędobylskich blurbów i okładkowych komentarzy, udających recenzje streszczeń – często pomija się podczas mówienia o książkach, mimo że jest ono fundamentalne. O czym jest „Automat z wodą gazowaną z syropem lub bez. Powieść mińska”?

Odpowiedź zacznę od tytułu, bo ten jest zarówno oryginalny, jak i długi, opisowy, a w dodatku bardzo mocno współgrający zarówno z treścią, jak i problematyką (tak!) powieści. Uładzimir Niklajeu rzeczywiście pisze o stojącym na jednej z mińskich ulic automacie, do którego można było pójść, aby kupić wodę gazowaną. I choć podobno do wody tej można było zażyczyć sobie syropu, to wyduszenie go z przeklętej maszyny bywało niezwykle trudne. Tytułowe urządzenie nie stanowi co prawda centralnego punktu kompozycji, ale doskonale ilustruje jeden z najważniejszych tematów książki – przemijanie, ulotność chwili i bezsensowną walkę. Choć pojawienie się automatu było tylko początkiem problemów, które dotknęły sprzedającego wcześniej wodę z syropem sklepikarza, to Niklajeu ze stonowaną, choć naznaczoną fatalizmem melancholią pyta: na co to komu było? Po co odbierać Sałamonowi Majsiejewiczowi chleb od ust, po co niszczyć jeden z symboli Mińska – choćby i był to symbol ważny tylko dla parunastu osób – skoro nikomu na zimnej i milczącej obecności maszyny nie zależy? Pisarz z lirycznym zrezygnowaniem sprowadził walkę nowego ze starym do bardzo niepokojącej, choć niby banalnej...

Na początku tej recenzji powrócę do pytania, które – w zatrzęsieniu skróconych opisów, wszędobylskich blurbów i okładkowych komentarzy, udających recenzje streszczeń – często pomija się podczas mówienia o książkach, mimo że jest ono fundamentalne. O czym jest „Automat z wodą gazowaną z syropem lub bez. Powieść mińska”?

Odpowiedź zacznę od tytułu, bo ten jest zarówno oryginalny, jak i długi, opisowy, a w dodatku bardzo mocno współgrający zarówno z treścią, jak i problematyką (tak!) powieści. Uładzimir Niklajeu rzeczywiście pisze o stojącym na jednej z mińskich ulic automacie, do którego można było pójść, aby kupić wodę gazowaną. I choć podobno do wody tej można było zażyczyć sobie syropu, to wyduszenie go z przeklętej maszyny bywało niezwykle trudne. Tytułowe urządzenie nie stanowi co prawda centralnego punktu kompozycji, ale doskonale ilustruje jeden z najważniejszych tematów książki – przemijanie, ulotność chwili i bezsensowną walkę. Choć pojawienie się automatu było tylko początkiem problemów, które dotknęły sprzedającego wcześniej wodę z syropem sklepikarza, to Niklajeu ze stonowaną, choć naznaczoną fatalizmem melancholią pyta: na co to komu było? Po co odbierać Sałamonowi Majsiejewiczowi chleb od ust, po co niszczyć jeden z symboli Mińska – choćby i był to symbol ważny tylko dla parunastu osób – skoro nikomu na zimnej i milczącej obecności maszyny nie zależy? Pisarz z lirycznym zrezygnowaniem sprowadził walkę nowego ze starym do bardzo niepokojącej, choć niby banalnej sytuacji: na rogu staje nagle nowoczesny automat. I nie działa.

Choć „Automat z wodą gazowaną z syropem lub bez” jest powieścią bardzo krótką, to obraz młodości oglądany przez soczewkę starości stanowi zaledwie część jej problematyki. Dla wielu czytelników z pewnością ważniejsze będą jej bliskie związki z historią Białorusi. Szybko okazuje się, że grupa młodych ludzi skupionych wokół afery z automatem wcale nie stanowi wzorowych obywateli ZSRR. Mimo iż wcale nie mają w planie walki z ustrojem (no, z jednym wyjątkiem), ustrój postanawia walczyć z nimi – minimalna dawka młodzieńczej ciekawości wystarczy, aby rozwścieczyć urzędniczego potwora. Początkowo wszystkie perypetie bohaterów wydają się romansować z absurdem: kagebista nazywa się przyjacielem ludzi, których aparat władzy karze za każde najmniejsze odstępstwo od normy, co chwila tłucze się ze wzdychającym do tej samej dziewczyny przedstawicielem szczeniackiej kontrkultury; członkiem ich kliki jest szczerze wierzący w komunizm Amerykanin Alik, a w końcu część postaci trafia do psychiatryka i na plan filmowy… Prawdziwym szokiem jest moment, w którym tak wiele z tych zdarzeń okazuje się prawdą: o zbrodniczej działalności KGB Uładzimir Niklajeu jako kontrkandydat Aleksandra Łukaszenki może wypowiadać się z całą pewnością, a mińska opozycja – czasem dojrzała, czasem realizująca się w głupich porywach nastolatków – rzeczywiście walczy o najmniejsze strzępy wolności od niepamiętnych czasów. Och, byłbym zapomniał: wspomniany już Alik znany był pod tym imieniem tylko w czasie swojego sowieckiego epizodu, bo naprawdę nazywał się Lee Harvey Oswald. Stronice powieści pełne są bohaterów barwnych, niezwykłych, zaskakujących – a o ich młodzieńczych losach opowiada człowiek doprawdy nietuzinkowy.

„Automat z wodą gazowaną z syropem lub bez” to powieść, którą przeczytać powinni wszyscy zainteresowani losami obszaru postradzieckiego i jednego z jego najgorętszych punktów: Białorusi. Tekst Niklajeu ma wielką wartość historyczną, a przy tym jest wyrafinowany pod względem literackim – warto zmierzyć się z jego lekturą.

Bartosz Szczyżański

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (76)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 907
czytankianki | 2015-05-03
Na półkach: Przeczytane, 2015
Przeczytana: 25 kwietnia 2015

Mało kto dostawał takie cięgi, jak ten pierwszy w Mińsku automat z sodówką. I to tylko dlatego, że jedynie w ten sposób można było coś z niego wydusić. Sam Bóg nie wiedział jednak, czy będzie to szklanka wody z syropem, czy bez... [str. 18]

Automat z powieści Uładzimira Niaklajewa przyciągał klientów z dwóch powodów: pozwalał – przynajmniej od czasu do czasu – posmakować syropu ananasowego, częściej bywał okazją do spotkania z przyjaciółmi lub tymi, którzy bardzo chcieli takowymi zostać. W Mińsku początku lat 60-tych w gronie znajomych może znaleźć się bowiem żydowski sklepikarz, charakterna Tatarka, zakochany uczniak, a ponadto rzekomy pułkownik, były łagiernik i aspirujący kagiebista. Towarzystwo na pierwszy rzut oka nieco wymyślne, trzeba jednak pamiętać, że mowa o stolicy Białorusi.

W Mińsku cięgi dostawał nie tylko automat z wodą gazowaną, dostawali je również – dosłownie i w przenośni – chyba wszyscy bohaterowie powieści. W Związku Radzieckim wszystko miało wymiar...

książek: 1
Vital Voranau | 2015-04-13
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 13 kwietnia 2015

W zasadzie należy to raczej do rzadkości, kiedy poeta, zaczynający pisać prozę okazuje się być również utalentowanym prozaikiem. Uładzimir Niaklajeu (ur. 1946) większym prozatorskim utworem „Łabuch” (Grajek), debiutował dosyć późno, bo w roku 2003, po powrocie z emigracji w Finlandii, gdzie zresztą książka powstała. Jednakże na potrzeby prozatorskiego debiutu w Polsce wybrana została inna powieść, pod poetyckim tytułem „Automat z wodą gazowaną z syropem lub bez” (2012), w świetnym, nawiasem mówiąc, tłumaczeniu Jakuba Biernata.

Autor opisuje Mińsk lat sześćdziesiątych XX w., wówczas stolicę Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej, a zatem czasy swojej młodości. Prototypami większości bohaterów książki są przyjaciele i znajomi alter ego autora, których zresztą przez dziwnie brzmiące ksywy i imiona nie sposób wszystkich zapamiętać, nawet będąc przyzwyczajonym do imion w białoruskim brzmieniu. Niaklajewowi udaje się to, co nie udaje się wielu autorom piszącym o komunizmie...

książek: 191
anchois | 2015-02-08
Na półkach: Posiadam, Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 08 lutego 2015

Przewodnik po mieście, które już nie istnieje.
Wyróżniona Nagrodą im. Jerzego Giedroycia za najlepszą książkę prozatorską w języku białoruskim w 2012 roku powieść Uładzimira Niaklajewa, białoruskiego poety i prozaika, ale także dysydenta i kandydata na prezydenta Białorusi w wyborach w 2010 roku, opowiada o czasach młodości autora. Wspomnienia, mimo że dotyczą czasów niełatwych, przepełnione są czułością do Mińska w czasach odwilży lat sześćdziesiątych i środowiska stiljagów – ówczesnych hipsterów.

książek: 652
OczytanyFacet | 2018-12-16
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 16 grudnia 2018
książek: 1
fortepianchopina | 2018-08-01
Na półkach: Posiadam, Ulubione, Przeczytane
Przeczytana: 12 lutego 2018
książek: 2234
zacofany-w-lekturze | 2018-01-15
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 15 stycznia 2018
książek: 460
Kshyshtov | 2016-11-20
Przeczytana: 20 listopada 2016
książek: 385
Katemeika | 2016-10-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 29 października 2016
książek: 1655
Zicocu | 2016-10-09
Na półkach: 2016, Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 01 listopada 2016
książek: 848
Lucifer Morningstar | 2016-05-01
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 01 maja 2016
zobacz kolejne z 66 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Trwa głosowanie czytelników!

W tym roku po raz trzeci jednemu z finalistów Literackiej Nagrody Europy Środkowej „Angelus” przyznana zostanie Nagroda Czytelników im. Natalii Gorbaniewskiej – pierwszej przewodniczącej jury „Angelusa”. O tym, która z siedmiu nominowanych książek otrzyma to wyróżnienie zadecydują Czytelnicy!


więcej
Angelus 2016 - ogłoszono finalistów

Jury Literackiej Nagrody Europy Środkowej „Angelus” ogłosiło listę 7 książek zakwalifikowanych do finału tegorocznego konkursu. Wśród nich jest powieść rumuńskiego autora Cristiana Teodorescu „Medgidia, miasto u kresu”, która ukazała się nakłądem wydawnictwa Amaltea pod naszym patronatem.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd