Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Hyperion

Tłumaczenie: Wojciech Szypuła
Cykl: Hyperion (tom 1) | Seria: Artefakty
Wydawnictwo: Mag
8,31 (3947 ocen i 343 opinie) Zobacz oceny
10
796
9
1 211
8
953
7
642
6
205
5
82
4
23
3
22
2
5
1
8
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Hyperion
data wydania
ISBN
9788374805575
liczba stron
624
słowa kluczowe
Artefakty
język
polski
dodał
Mariusz

Inne wydania

W obliczu zbliżającej się nieuchronnie międzygalaktycznej wojny na planetę Hyperion przybywa siedmioro pielgrzymów: Kapłan, Żołnierz, Uczony, Poeta, Kapitan, Detektyw i Konsul. Mają za zadanie dotrzeć do mitycznych grobowców, by znaleźć w nich budzącą grozę istotę. Zna ona być może metodę, która pozwoli zapobiec zagładzie całej ludzkości. Każdy z pielgrzymów może przedstawić jej swoją prośbę,...

W obliczu zbliżającej się nieuchronnie międzygalaktycznej wojny na planetę Hyperion przybywa siedmioro pielgrzymów: Kapłan, Żołnierz, Uczony, Poeta, Kapitan, Detektyw i Konsul. Mają za zadanie dotrzeć do mitycznych grobowców, by znaleźć w nich budzącą grozę istotę. Zna ona być może metodę, która pozwoli zapobiec zagładzie całej ludzkości. Każdy z pielgrzymów może przedstawić jej swoją prośbę, lecz wysłuchany zostanie tylko jeden. Pozostali będą musieli zginąć.

 

źródło opisu: mag.com.pl

źródło okładki: mag.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 379
Agnieszka | 2017-05-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 21 maja 2017

Fabuła:

"Przyjemnie i spokojnie czekało się w ten sposób na koniec świata."

Nadchodzi zmierzch Imperium. W skostniałym (wszech)świecie Hegemonii Człowieka obejmującej blisko 200 rozsianych po galaktyce planet i drugie tyle w kolonialnej zależności Protektoratu coś się ruszyło. Na jego granice napierają nowi barbarzyńcy, dziewięć wieków temu wyrzuceni poza obręb cywilizacji Wygnańcy, zaś gdzieś wewnątrz, ukryte Technojądro, zamieszkiwane przez niezależne SI prowadzi własną złowieszczą politykę. I w ten klasyczny schemat, w pierwszym tomie Dan Simmons wrzuca nam drużynę - siedmioro pątników, każde ze swoim brzemieniem, na pielgrzymce do straszliwego boga, zguby ludzkości. Równie tradycyjną jak fabułę ma Hyperion strukturę: każdy z bohaterów opowiada czytelnikom swoją historię, dostajemy sześć opowiadań, każde napisane nieco innym stylem, odzwierciedlającym osobowość opowiadającego. Ta luźna fabuła oczywiście zazębia się czasem, przecież wszystkie historie prowadzą do tego samego punktu - Dzierzby i Grobowców Czasu, ale przede wszystkim opowiadania dopełniają się doskonale jako opowieść o tym czym jest Hegemonia i gdzie ludzkość zawędrowała przez wieki kosmicznej ekspansji. Ich chronologia nie jest przypadkowa. Ostatnia gawęda, snuta przez Konsula, nie byłaby tym samym, bez kontekstu z poprzednich.

Wyobraźnia:

"Jego Wysokość król Wilhelm XXIII, suwerenny monarcha Królestwa Windsoru na Wygnaniu, przypomina nieco woskową kukłę, którą ktoś postawił na rozgrzanym piecu."

Kroczymy w Hyperionie po znanych ścieżkach lecz nie nudzimy się ani chwili. Wyobraźnia Simmonsa wstrząsa nami raz po raz. Fenomenalny jest sam Dzierzba (w pierwszym tłumaczeniu przełożony na Chyżwara), postać mogąca być ozdobą najlepszego horroru - myślę też, że nastrój Hyperiona, a zwłaszcza dwóch pierwszych historii, księdza Hoyta i pułkownika Kassada, zadowoli najbardziej wyrafinowanych miłośników grozy. Wspaniałe są Grobowce Czasu i wymarłe Miasto Poetów, duch Johna Keatsa unoszący się (jakże to dosłowne!) nad obydwoma tomami jest wyrafinowanym hołdem złożonym poezji i bardzo pięknym ukazywaniem jej nieśmiertelności. Z niedokończonego poematu Keatsa wzięły się tytuły obydwu tomów, Pieśni Martina Silenausa, nazwa planety. Poezja obecna jest zresztą w obydwu książkach w całkiem obfitych fragmentach z Keatsa właśnie, ale też Yeatsa, Szekspira, i jest tu i wieczna i życiodajna, i to zupełnie niemetaforycznie.

Mój ulubiony wyrywek z wyobraźni Simmonsa to jednak Smutny Król Billy. "Jego reputacja ponuraka jest stanowczo przesadzona, gdyż często sie śmieje. Ma po prostu pecha, ponieważ większość ludzi myli tę szczególną odmianę śmiechu ze szlochaniem." Billy jest jak Kapelusznik z Alicji w Krainie Czarów, niby nie niezbędny, lecz bez niego to byłaby nie ta książka.

Cały Hyperion, ten pierwszy tom, jest więc jakby długim wstępem, dowiadujemy się mnóstwa rzeczy, ale jeszcze nic się nie wyjaśnia, pielgrzymka właśnie się rozpoczyna, wojna właśnie się zapowiada. Jeszcze nie ma wielu ofiar. Czy można go zatem czytać oddzielnie? Otóż myślę, że tak. Oczywiście jesteśmy bardzo ciekawi, co będzie dalej, co wymyślił autor, ale otworzone zostały drzwi, i jeśli chcemy możemy je przekroczyć sami.

Podział na opowiadania prowokuje też pewien sposób recenzowania tej książki, i też mam na niego ochotę, czyli... moje ulubione opowiadanie to: raczej rzadko typowana przez czytelników w tym quizie, historia Martina Silenusa: "W dwudziestym wieku, na Starej Ziemi pewna sieć knajp z fast foodem brała mięso nieżywej krowy, smażyła je na tłuszczu, dodawała substancje rakotwórcze, pakowała w piankę pozyskiwaną z ropy naftowej i sprzedawała w liczbie dziewięciu miliardów sztuk. Tacy są ludzie. Tego nie ogarniesz."

Informacyjnie: Hyperion (pierwszy tom) ma dwa tłumaczenia, istnieją zwolennicy obydwu, ja czytałam Wojciecha Szypuły i bardzo mi się podobało, warto też dodać, że cały cykl ma tylko jedno spójne tłumaczenie, Szypuły właśnie, wiec jeśli ktoś planuje lekturę całości i nie chce wkurzać się zmianami nazw własnych powinien właśnie do niego sięgnąć.

Na koniec trochę o innym artyście mocno związanym z Hyperionem. Simmons odwołuje się do jego estetyki wielokrotnie, ja serdecznie polecam w trakcie lektury jakiś album, czy internetową stronę (bardzo ciekawy artykuł ukazał się na Wrocławskim Portalu Matematycznym www.matematyka.wroc.pl/doniesienia/w-magicznym-zwierciadle-eschera.) Obie wyobraźnie pięknie do siebie pasują. Przenikanie się chaosu i porządku to filozoficzna osnowa dylogii Simmonsa i zarazem teren po którym porusza się Mauritius Cornelius Escher. Niektóre z grafik Eschera wydają się wręcz bezpośrednimi inspiracjami obrazów z powieści: niezwykłe Metamorfozy, pomagają wyobrazić sobie datasferę, mozaikowe ryby (Granice koła III) nieuchronnie przywodzą na myśl nieszczęsne, spętane służebnym losem płaszczki, Domy ze schodów to wnętrza Grobowców Czasu.

Recenzja pochodzi ze statekglupcow.wordpress.com

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Tajemnica Bladego Konia

No i niestety - kolejne rozczarowanie :( Nie lubię tematyki magii, zjawisk nadprzyrodzonych. Miałam nadzieję, że Christie miło mnie zaskoczy i ciek...

zgłoś błąd zgłoś błąd