Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Anna In w grobowcach świata

Seria: Mity
Wydawnictwo: Znak
6,53 (836 ocen i 66 opinii) Zobacz oceny
10
40
9
79
8
109
7
232
6
164
5
121
4
26
3
44
2
8
1
13
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
8324007393
liczba stron
222
słowa kluczowe
mity, Inanna, reinterpretacja
język
polski

‘‘Sięgam do jednego z najstarszych mitów człowieka opowieści o Inannie, sumeryjskiej bogini, która zeszła do podziemnego świata, by zmierzyć się ze swoją siostrą, władczynią śmierci. I wróciła. To opowieść założycielska, z której potem wypączkowały inne mity, także i te, które przetrwały do dziś. Niepokojąca, dziwna i momentami okrutna opowieść została spisana na tabliczkach klinowych około...

‘‘Sięgam do jednego z najstarszych mitów człowieka opowieści o Inannie, sumeryjskiej bogini, która zeszła do podziemnego świata, by zmierzyć się ze swoją siostrą, władczynią śmierci. I wróciła. To opowieść założycielska, z której potem wypączkowały inne mity, także i te, które przetrwały do dziś. Niepokojąca, dziwna i momentami okrutna opowieść została spisana na tabliczkach klinowych około czterech tysięcy lat temu. Po raz pierwszy w historii pojawia się tutaj Autor, właściwie Autorka, i po raz pierwszy w dziejach cywilizacji tekst literacki (Hymn do Inanny) zostaje podpisany. Znamy imię tej kobiety Enheduanna. Nie pozostaje nic innego, jak opowiadać dalej’‘ Olga Tokarczuk.

 

źródło opisu: http://www.znak.com.pl/

źródło okładki: http://www.znak.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 186
grafzero | 2014-01-28
Na półkach: Posiadam
Przeczytana: 01 marca 2013

Kto panią skrzywdził Pani Olgo? To był (chyba) pierwszy symptom tego, że z Olgą Tokarczuk dzieje się coś niedobrego. Potem byli „Bieguni”, którzy na chwilę mnie uspokoili, ale zaraz po nich Tokarczuk przywaliła „Prowadź swój pług...” - bełtem frustracji, fobii i zacietrzewienia na tych, których nie koniecznie podnieca dzika przyroda.
Ale wszystko zaczęło się już tutaj. Stary mit bogini stępującej do podziemi i historia jej ocalenia, autorka umiejscawia w cyberpukowym (a może po prostu futurystycznym?) mieście. Świetny pomysł i równie dobre wykonanie! Tylko... czy ten mit był faktycznie o nienawiści do męskiego rodu? Czy Gilgamesz był sumeryjskim pustakiem-celebrytą? Czy Enu, Enlil i Enki to banda ograniczonych, męskich szowinistycznych świń? Czy każdy facet to tchórz, a tylko kobiety są odważne? Czy to naprawdę źle jeśli mężczyzna nie godzi się na to, aby jego partnerka „puszczała się” z innymi? Z tej książki wynika, że faktycznie tak jest. Nie znajdziecie tam ani jednej pozytywnej męskiej postaci. Za to trudno zarzucić coś kobietom (nawet złą siostrę Anny Inn można zrozumieć).
Naprawdę irytujący jest zaś fragment, w którym służąca bogini odnajduje Matkę Bogów. Pramatka ukryła się daleko poza światem i tu tworzy ludzi idealnych wolnych od wszelkich skaz. Są nimi... weganie, pacyfiści i hippisi. Taaaak...
Dałbym ocenę nieco wyższą gdyby nie posłowie. Olga Tokarczuk ma aspiracje do stawianie pewnych tez z zakresu kulturoznawstwa. Myślę, że swego czasu wychodziło jej nawet całkiem nieźle. Niestety w zakończeniu tej książki, albo stawia olbrzymiego babola, albo wykazuje się niegodnym naukowcowi zaślepieniem. Podsumowując historię autorka analizuje mit o wstąpieniu boga/bogini do świata zmarłych. Pokazuje różne realizacje tego mitu i wskazuje na cenę takiego czynu. Ale, ale... zapomina o jednym bardzo istotnym „micie”! Zapomina o Chrystusie i apokryficznych opowieściach o zejściu do piekieł. Czy faktycznie ktoś taki jak Olga Tokarczuk mógł zapomnieć, o na tyle ważnej i znanej opowieści? Nie sądzę. Sądzę, że autorce zwyczajnie nie pasowało, że to Chrystus (mężczyzna fuj!) wypełnia ową posługę bez układów z „dołem”. Realizuje w pełni to co dopiero zapowiedziało pogaństwo – nie układa się z piekłem, nie jest zmuszony tam zostać i nie musi się za niego ofiarować żaden śmiertelnik. Cóż za wspaniałe uwieńczenie, tego co nie udało się Annie Inn i jej naśladowcom. Najwyraźniej nie dla autorki.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Sezon burz

I skończyła się ostatnia książka przygód Wiedźmina. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś ktoś napisze nowe przygody w takim stylu jak robi to Sapkowski. Sp...

zgłoś błąd zgłoś błąd