Barbara Radziwiłłówna z Jaworzna-Szczakowej

Wydawnictwo: W.A.B.
6,26 (1022 ocen i 74 opinie) Zobacz oceny
10
25
9
57
8
118
7
279
6
263
5
150
4
51
3
59
2
11
1
9
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788328020115
liczba stron
324
słowa kluczowe
cinkciarz, paser, prostytutki, jaworzno
język
polski
dodał
Miłosz

Barbara Radziwiłłówna z Jaworzna-Szczakowej to groteskowa opowieść o losach drobnego cinkciarza i pasera, w której zjadliwa ironia splata się z absurdalnym liryzmem; to barwny obraz świata szemranych interesów i pełnej specyficznego uroku jarmarcznej tandety. Witkowski łączy surrealistyczne wizje z sugestywnym opisem rzeczywistości, tworząc malowniczy portret półświatka, zaludnionego przez...

Barbara Radziwiłłówna z Jaworzna-Szczakowej to groteskowa opowieść o losach drobnego cinkciarza i pasera, w której zjadliwa ironia splata się z absurdalnym liryzmem; to barwny obraz świata szemranych interesów i pełnej specyficznego uroku jarmarcznej tandety.
Witkowski łączy surrealistyczne wizje z sugestywnym opisem rzeczywistości, tworząc malowniczy portret półświatka, zaludnionego przez cwaniaków, złodziei, cinkciarzy, wytatuowanych Ukraińców i dewizowe prostytutki.

 

źródło opisu: W.A.B., 2015

źródło okładki: W.A.B., 2015

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1729)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1485
PABLOPAN | 2016-06-03
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 02 czerwca 2016

Obcowanie z tą książką to prawdziwy eksperyment - wszystkiego tu po trochu, ze strumieniem świadomości włącznie. Uwagę jednak przykuwa prawdziwy portret człowieka, człowieka takiego jak my, ze swoimi marzeniami i pasjami, przyzwyczajeniami i indywidualnym podejściem do życia i ludzi. Do łez bawiły mnie pana Huberta targi z Panem Bogiem. Ileż razy mówimy sobie "jeżeli wszystko pójdzie po mojej myśli, to zrobię to, czy tamto"? Pan Hubert vel Barbara Radziwiłłówna jest postacią odartą z fikcji - poznajemy jego najskrytsze myśli, jego sposób rozumowania, jego cwany styl bycia. Wielki plus należy się za realny język, taki, który spotkać można na co dzień w szemranych uliczkach każdego z polskich miast. Przez profesor Marię Janion nazwany językiem śmieciowym. Z przykrością przychodzi stwierdzić, że ten właśnie śmieciowy język jest coraz powszechniej używany, również poza wspomnianymi wcześniej ciemnymi zaułkami. Książkę polecam, jest to z pewnością ciekawe czytelnicze...

książek: 689
Marlena | 2014-08-21
Przeczytana: 21 sierpnia 2014

Opis na okładce autorstwa Marii Janion mówi o tej książce właściwie wszystko, więc nie ma potrzeby rozwodzić się nad jej treścią czy też analizą. Od siebie dodam, że językowo i stylistycznie "Barbara Radziwiłłówna" bardzo podobna jest do "Lubiewa" (choć nie jest to już literatura LGBT "pełną gębą" - ale jak dla mnie to atut). Zapewne stylizacja na peerelowsko-kapitalistyczną gawędę nie przypadnie do gustu każdemu; wyraźnej linii fabularnej, takiej jak np. w "Drwalu", też tu nie ma, ale przecież nie każdy poszukuje w książkach zmyślnego suspensu. Trafia się sporo dość łatwych do odczytania nawiązań literackich, co uprzyjemnia lekturę (bo i jak się nie uśmiechnąć kiedy na usta ciśnie się co chwilę: "o to to ja znam"?). Ogólnie pozycja całkiem dobra, ja po tym literackim spotkaniu z Witkowskim jestem zadowolona.

książek: 1902
Ola | 2019-06-11
Na półkach: 2019, Przeczytane
Przeczytana: 11 czerwca 2019

Ta książka to dla mnie eksperyment. Zdecydowałam się ją przeczytać, kiedy na innej książce przeczytałam, że jest porównywana między innymi do prozy Witkowskiego. Co prawda tamtej jeszcze nie przeczytałam, ale "Barbara..." mnie skusiła (co jest też zasługą męża mego, który zaproponował mi ten, a nie inny tytuł tego autora). Nie mam wątpliwości co do tego, że Michał Witkowski jest osobowością w świecie współczesnej polskiej literatury. Jestem też przekonana, że to absolutnie nie jest proza, która trafia w mój gust. Jednocześnie muszę uznać, że mimo iż nie jest to mój ulubiony typ literatury, to książka jest bardzo dobra. Świetnie się czytała, chociaż już w drugiej połowie udzielało mi się jej rozedrganie i czułam się nim zmęczona. Zmysł obserwacji autora, zdolność do przelania tych spostrzeżeń na papier i, jak sądzę, ogromny dystans do siebie, sprawiły, że całość tworzy oryginalny, śmieszno-gorzki obraz pewnej grupy społecznej. Mam wrażenie, że gdyby ktoś mi przedstawił tę historię w...

książek: 2240
Wojciech Gołębiewski | 2015-07-14
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 14 lipca 2015

Wychodząc z założenia, że większość z Państwa nie miała tej książki w ręku, przepisuję słowa "mojej" wspaniałej prof. Marii Janion (tej od "Niesamowitej Słowiańszczyzny") słusznie umieszczone na okładce:
"Przeczytałam 'Barbarę Radziwiłłównę z Jaworzna-Szczakowej' jako opowieść o zachłannym kolekcjonerze z czasów naszego przełomu kapitalistycznego. Właściciel lombardu gromadzi skarby i śmiecie. Kontemplacja szkatuły ze sztabkami złota i studolarówkami daje mu prawdziwą lacanowsko – żiżkowską rozkosz. Śmiecie zalegają całą Polskę. Śmieciowata jest też wyobrażnia narratora, Polaka – katolika, Sarmaty – Żyda, Słowianina – poganina pielgrzymującego do Lichenia. W tej bardzo udanej trawestacji gawędy szlacheckiej i ballady podwórkowej, przetykanej parafrazami romantycznych wierszy i pozytywistycznych nowelek, pojawia się idealny kochanek - piękny, młody, dziki Ukrainiec, genetowski ...

książek: 302
Grzegorz Śmiałek | 2011-01-11
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 2010 rok

Powieść Michała Witkowskiego "Barbara Radziwiłłówna z Jaworzna - Szczakowej", pisana „śmieciowym językiem”, o którym wspomina Maria Janion, jest doskonałym studium Człowieka Polaka, który z chrześcijaństwa wybiera to, co mu pasuje i dokłada do tego swoją filozofię owiniętą, w doskonale przez siebie rozumiany płaszcz wartości. Ten synkretyczny kocioł rodzajowy umiejętnie ukazuje zachowania, język i sposób myślenia głównego bohatera: pielgrzyma, poganina i kombinatora w jednym. Humorystyczne i groteskowe potraktowania narracji sprzyja czytaniu i pozwala cieszyć się witkowskim tekstem w pełni.
Główny bohater-pielgrzym, a jednocześnie Barbara Radziwiłłówna wychodzi ze swej lombardowej jaskini pełnej niepotrzebnych, śmieciowych diamentów i ściskając w jednej ręce głowę, a w drugiej korpus Maryi Dziewicy, wybiera się odpokutować swe grzechy do Częstochowy. Oczywiście wszystko skrzętnie owinięte w interesy i machloje, od których bohater-pielgrzym nie może się uwolnić.
Narracja w tym...

książek: 2244
Bed | 2012-01-09
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 06 stycznia 2012

To moje pierwsze spotkanie z Michałem Witkowskim i jego prozą i uważam je za udane. Opis z tyłu w pewnym sensie przygotował mnie na zawartość, ale i tak była dla mnie zaskoczeniem i to jest plus podobnie jak malowniczy język powieści. Bohater, właściciel lombardu i paser z racji słabości do biżuterii nazywany Barbarą Radziwiłłówną wspomina swoje życie, swoje inwestycje te udane i te chybione. Wszystko to co dzieje się w kraju komentuje, bo może lub nie przynieść mu pieniądze. Hubert żyje w latach 80 tych i podziwia tych, którzy potrafią zrobić prawdziwe pieniądze na grubych przekrętach. Różni się od nich w swoim mniemaniu tym, że jest głęboko wierzący. Dlatego w momencie trudnym rusza z nadzieją na pielgrzymkę.
Warto sięgnąć po ten utwór. Jest niewielki objętościowo, sprawnie napisany, momentami błyskotliwy - to niezła rozrywka. Rzadko spotykam coś ciekawego i innego akurat o tamtych czasach. Myślę, że poszukam następnych książek autora.

książek: 445
mm8371 | 2016-01-30
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 30 stycznia 2016

My Polacy potrafimy przegrywać
Przegrywamy więc to, co da się przegrać
A kiedy mamy zwycięstwo przed nosem
Zaczynamy kłótnie, co będzie potem

Zapuszczam wąsy
Wyciągam szablę
Pędzę na koniu po śmierć i chwałę
A Żadna myśl
Nie mąci w głowie
Bo tu emocje podsycają ogień

Polityka i Geografia
Naznaczyły nas na długie lata
Teraz czekamy na zapomogę
I liczymy, że wreszcie ktoś nam pomoże

My Polacy potrafimy wspominać
Wspominamy, aż można się zrzygać
Ognisko już nie płonie, nie szumią knieje
Musztarda na krawacie - to najnowsze dzieje

Obłąkana gonitwa,porąbana gawęda,chichocząca spowiedź,sen wariata,cuda nieodgadnione,prywatne objawienie...Słowotok,który tłamsi i porywa.
Jednoczy śmiech i zażenowanie,sympatię i obrzydzenie,śmieci i perły,jasność,ciemność,głupiutką mądrość i mądralską głupotę...
Powtarzam się chyba,ale Witkowski nic nie tworzy,nie kreuje.Bierze garść wspomnień,kilogramy obserwacji,bełta to wszystko w sarmacko-katolicko-biznesowym sosie i podsuwa nam danie pod...

książek: 691
Kosa | 2013-01-08
Przeczytana: 06 stycznia 2013

Śląsk. Jaworzno lat 80. i 90. To tutaj, w tym czasie, swoją "wątpliwą" działalność prowadzi lombardziarz Hubert zwany Barbarą Radziwiłłówną. Spisywane przez niego wydarzenia i przemyślenia nakreślają czytelnikowi opowieść o nieobliczalnych czasach przełomu, kiedy kiełkował wolny rynek, a ludzie równie szybko wzbogacali się, co tracili fortuny. To historia o wartości pieniądza, zachłyśnięciu się przedsionkiem nowej rzeczywistości.

Nie to jest jednak w tej krótkiej powieści najważniejsze. Proszę wybaczyć mi w tej chwili przytaczanie fragmentu recenzji Roberta Ostaszewskiego z Gazety Wyborczej, ale trafnie ujął w słowa moje myśli podczas lektury:
"Doskonale przy kreśleniu portretu pana Huberta sprawdziła się estetyka campu, którą konsekwentnie wykorzystuje autor "Lubiewa"; campowe pomieszanie rozmaitych rejestrów kultury, stylów i konwencji doskonale widoczne jest w języku tej prozy, w którym zespolone zostały elementy slangu przestępczego półświatka, gwary śląskiej czy...

książek: 1355
Moniss | 2018-10-15
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2017
Przeczytana: 07 listopada 2017

Witkowski znów ukazuje polski ułamek społeczeństwa w krzywym zwierciadle. Przerysowene sytuacje, postacie i zachowania wymagające giętkiego kręgosłupa moralnego, a wszystko to w brokatowo- kolorowej otoczce.
Jestem jak najbardziej na tak, "Michaśce" znów udało się oderwać mnie od szrej rzeczywistości. Jego dzieła powinno się brać takimi jakie są, bez dogłębnych często dramatycznych analiz autentycznego społeczeństwa. Szre komórki będą za to wdzięczne.

książek: 1715
Algoforos | 2011-08-02
Na półkach: Ulubione, Przeczytane, LGBT, Posiadam
Przeczytana: 02 sierpnia 2011

Polaków portret własny.
Narodowo-katolicka hipokryzja, zanurzona w przaśnej, buraczano-ziemniaczanej rzeczywistości.
Świat bazarowej tandety, pazerności,w którym dojść do czegoś można tylko kombinatorstwem, układami, oszustwem i szkodzeniem innym.
Teoretycznie obrazek z okresu transformacji ustrojowej, jednak czytając, nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że dziś też, gdybym chciał, mógłbym odnaleźć wokół siebie wiele odpowiedników bohaterów tej powieści.
Warto się z nią zapoznać, szczególnie w obecnych czasach, kiedy słowo "polskość" nie schodzi z ust sporej części społeczeństwa.

zobacz kolejne z 1719 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd