Pięć okien z widokiem na Szanghaj

Tłumaczenie: Jan Dzierzgowski
Wydawnictwo: Muza
6,23 (48 ocen i 12 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
2
8
4
7
15
6
14
5
8
4
1
3
1
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Five Star Billionaire
data wydania
ISBN
9788377586877
liczba stron
512
język
polski
dodał
Bogdan

Żywiołowa codzienność współczesnego Szanghaju. Pełne wzlotów i upadków historie piątki bohaterów, którzy szukają pieniędzy, miłości, sukcesu, akceptacji.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Muza 2014

źródło okładki: Wydawnictwo MUZA

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Bogdan książek: 1182

Wszystkie drogi prowadzą do Szanghaju

Chiny w stosunkowo krótkim czasie z ogromnego, ale zacofanego kraju – dostawcy taniej siły roboczej - zmieniły się w globalnego gracza. Już nie tylko w czołowego eksportera, ale też importera, w kraj coraz bardziej obecny także w sporcie czy kulturze. A przecież wszystkie znaki wskazują, że to dopiero początek. Dlatego z dużym zainteresowaniem obserwuję relacje z Państwa Środka, przede wszystkim te literackie. Czasami dostarczają mi one gorzkich rozczarowań (Mo Yan) innym razem pozytywnie zaskakują. Ten ostatni przypadek z całą pewnością dotyczy „Pięciu okien z widokiem na Szanghaj”, których autor, Tash Aw, przenosi nas do tytułowej metropolii, największego miasta współczesnych Chin, które – jak Nowy Jork - nigdy nie zasypia.

Autor „Pięciu okien…” urodził się na Tajwanie, w malezyjskiej rodzinie, która następnie wróciła do ojczyzny. Wychowany w Kuala Lumpur, wyjechał na studia do Londynu i tam mieszka do dziś. Dzięki takiej biografii (a także literackiemu talentowi) Tash Aw doskonale wie, jak łączyć lokalne z uniwersalnym, a specyficzne z powszechnym. W rezultacie jego powieść, choć osadzona w szczegółowo opisanych realiach Szanghaju, jest doskonale zrozumiała także dla czytelnika europejskiego - co bynajmniej nie jest regułą w przypadku pisarzy pochodzących z bardziej odległych części globu (vide „Śnieg” Pamuka).

Pięcioro bohaterów Tash Awa to w większości Malezyjczycy, którzy przybyli do Szanghaju jako miasta nieograniczonych możliwości. Na pozór nic ich nie łączy, za...

Chiny w stosunkowo krótkim czasie z ogromnego, ale zacofanego kraju – dostawcy taniej siły roboczej - zmieniły się w globalnego gracza. Już nie tylko w czołowego eksportera, ale też importera, w kraj coraz bardziej obecny także w sporcie czy kulturze. A przecież wszystkie znaki wskazują, że to dopiero początek. Dlatego z dużym zainteresowaniem obserwuję relacje z Państwa Środka, przede wszystkim te literackie. Czasami dostarczają mi one gorzkich rozczarowań (Mo Yan) innym razem pozytywnie zaskakują. Ten ostatni przypadek z całą pewnością dotyczy „Pięciu okien z widokiem na Szanghaj”, których autor, Tash Aw, przenosi nas do tytułowej metropolii, największego miasta współczesnych Chin, które – jak Nowy Jork - nigdy nie zasypia.

Autor „Pięciu okien…” urodził się na Tajwanie, w malezyjskiej rodzinie, która następnie wróciła do ojczyzny. Wychowany w Kuala Lumpur, wyjechał na studia do Londynu i tam mieszka do dziś. Dzięki takiej biografii (a także literackiemu talentowi) Tash Aw doskonale wie, jak łączyć lokalne z uniwersalnym, a specyficzne z powszechnym. W rezultacie jego powieść, choć osadzona w szczegółowo opisanych realiach Szanghaju, jest doskonale zrozumiała także dla czytelnika europejskiego - co bynajmniej nie jest regułą w przypadku pisarzy pochodzących z bardziej odległych części globu (vide „Śnieg” Pamuka).

Pięcioro bohaterów Tash Awa to w większości Malezyjczycy, którzy przybyli do Szanghaju jako miasta nieograniczonych możliwości. Na pozór nic ich nie łączy, za to bardzo wiele różni (robotnica fabryczna, magnat budowlany, piosenkarz, businesswoman, miliarder). To zróżnicowanie powala jednak na prezentację poszczególnych mikroświatów metropolii - a przy okazji umiejętności narracyjnych autora. Warto podkreślić, że każdy z wątków, poświęcony kolejnym postaciom, jest prowadzony w sposób równie interesujący i sugestywny. Tash Aw tak samo przekonująco opisuje np. trudne relacje Phoebe z koleżankami z fabryki, jak i jeszcze trudniejsze Gary’ego (popowej gwiazdki) z poszukującymi sensacji mediami.

Jedynym, co mi niezbyt przypadło do gustu, była pewna przesada w zmienności losów bohaterów: bankructwa, upadki i nowe szanse zdarzają się w ich życiu trochę zbyt często i szybko. Rozumiem, że na przykładzie jednostek Aw pokazuje intensywność i nieobliczalność żywiołowych przemian, jakim podlegają Chiny, a szczególnie Szanghaj. Jednak z tego powodu główni bohaterowie stają się w pewnym stopniu ilustracyjni, bardziej przykładowi niż podmiotowi. Jest to jednak moja jedyna krytyczna uwaga wobec tej bardzo dobrej powieści. Wracając do jej mocnych stron - wypada dostrzec imponującą inwencję fabularną autora. Oprócz wspomnianych pięciu równoległych, współczesnych wątków, w ich ramach dodatkowo pojawia się szereg retrospekcji, w których poznajemy perypetie kolejnych bohaterów. To bogactwo fabularne przywodzi na myśl dwie pierwsze powieści Joanny Bator. Dlatego nie uważam „Pięciu pokoi…” - inaczej niż niektórzy czytelnicy - za kandydata na łatwy materiał do ekranizacji. Taka ilość równorzędnych wątków, dziejących się w Chinach, Malezji a nawet Japonii, w dodatku na przestrzeni kilkudziesięciu lat, nieuchronnie wymusiłaby na scenarzystach drastyczne cięcia. W przeciwnym razie, jak ktoś trafnie zauważył przy innej okazji, naprawdę wierna ekranizacja musiałaby trwać nie 2 godziny, ale 200. I kosztować co najmniej tyle samo milionów dolarów, można by dodać.

Po uwagach dotyczących treści książki spójrzmy na jej formę. Tash Aw posługuje się bardzo prostym i oszczędnym stylem narracji, jednak bardzo odmiennym od stylistycznego ubóstwa pozbawionych ambicji czytadeł. Podstawowa różnica polega na zupełnym braku sentymentalizmu oraz emocjonalnych zagrań rodem z kina familijnego. Narracja pozostaje cały czas zdystansowana, chłodna i precyzyjna, przywodząc na myśl utrzymane w podobnym tonie powieści Jerzego Kosińskiego czy Bernharda Schlinka. Przy tym Tash Aw, zupełnie jak rysownik wyczarowujący wyraziste postaci za pomocą kilku szybkich kresek, potrafi przy użyciu niewiele większej liczby słów tworzyć niezwykle sugestywne sceny i obrazy (np. pierwsza, wizyta Phoebe w ekskluzywnym spa to fragment, który z powodzeniem mógłby funkcjonować jako oddzielne opowiadanie). Warto osobiście przekonać się o kunszcie narracyjnym tego pisarza, a przy okazji o jego nienagannym guście, którego dowodem jest również elegancka, minimalistyczna oficjalna strona autora: tash-aw.com. Zapraszam do lektury.

Bogusław Karpowicz

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (136)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 586
Cyriaanne | 2014-07-17
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 16 lipca 2014

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

W czasie czytania książki, zastanawiałam się, jak napisać tę recenzję? Co chcę przekazać? Co warto przekazać? Jak ułożyć zdania, akapity? Co opowiedzieć, a co przemilczeć? Wybaczcie więc, jeśli miejscami wyda wam się ten tekst chaotyczny. Ostrzegam też, że nie będę powstrzymywać się przed zdradzeniem wydarzeń. Ta książka we mnie „siedzi” i muszę się wypowiedzieć.

Mam kilka „wow” po tej książce. Po pierwsze, to jak bardzo jest doskonała. Ktoś się oburzy, że nic nie jest doskonałe, w takim razie możemy pójść na kompromis. Jest naprawdę bardzo dobra. Posiada cechy wybitnego kunsztu i życzę jej wszystkich możliwych nagród. Drugie „wow”, to wiek autora. Mimo wszystko spodziewałabym się kogoś starszego. Na ogół młodzi ludzie tak dobrze nie piszą. Okay, przesadzam z tym młodym. Właśnie sprawdziłam jego wiek i ma czterdzieści trzy lata. Patrząc na zdjęcie myślałam, że około trzydziestu pięciu. Ale i tak po książce spodziewałam się kogoś jeszcze starszego. Trzecie „wow” to moc tej książki....

książek: 2800
porządekalfabetyczny | 2014-07-24
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 23 lipca 2014

Jeden z recenzentów napisał, że ta książka to 'genialny materiał na miniserial'. Zaraz przypomniał mi się Kundera, który w jednej z książek radził, żeby pisać takie powieści, których nie da się sfilmować. Ja rozumiem to w ten sposób: powieść ma każdą stroną przekonywać, że jest najlepszym, a nie jednym z wielu równorzędnych sposobów, by nam coś opowiedzieć. Tymczasem książka 'Five Star Billionaire' - nie przyjmuję do wiadomości polskiego tytułu;) - mogłaby równie dobrze się nie ukazać.
Język powieści jest ... żaden. Nie było w niej ani jednego fragmentu, który przeczytałabym dwukrotnie, zachwycona trafnym sformułowaniem czy pięknem języka. To świetna historia, a właściwie sprytnie splecione ze sobą historie. I nic ponadto. Tash Aw mógłby po prostu od razu napisać scenariusz tego miniserialu.

książek: 564
Książkanonstop | 2015-10-07
Na półkach: Przeczytane

Czwórka młodych ludzi w nadziei na lepszy byt decyduje się na wyjazd do Szanghaju. Miejsca, w których spędzili dzieciństwo, niczego interesującego nie oferują. Najczęściej są to małe wioski gdzieś na końcu świata. Nasi bohaterowie marzą o tym, by zaistnieć a więc muszą wyjechać. Nowa stolica wschodniego świata oferuje na prawdę wiele tym, którzy potrafią łapać szansę a z drugiej strony jest to miasto bardzo niebezpieczne i wbrew pozorom monotonne. Masło maślane? Nie, moi drodzy, wiem co mówię.
Phoebe wyrusza do Szanghaju z myślą, że nagraną pracę i wszystko pójdzie po jej myśli, a więc lada chwila zostanie bogatą, szczęśliwą kobietą. Los jednak chce inaczej. Dziewczyna zostaje wyrzucona na głęboką wodę, musi stać się jedną z wielu kobiet wędrujących po ulicach miasta i samodzielnie szukać zatrudnienia. Phoebe oprócz bogactwa pragnie być żoną wysoko usytuowanego mężczyzny. Wydaje się, że nic nie powstrzyma jej przed spełnieniem tego marzenia. Swoją karierę rozpoczyna w firmie...

książek: 301
Aśka | 2014-12-10
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: wrzesień 2014

Pięć okien z widokiem na Szanghaj Tasha Awa, zeszłoroczny kandydat do Nagrody Bookera, który niedawno trafił na polskie półki, mimo dramatycznych zwrotów akcji i zawiłości fabularnych trąci monotonią. Czy jest to jednak zarzut wobec autora?

Czworo Malezyjczyków szuka swojego sposobu na przetrwanie w Szanghaju, nowej stolicy wschodniego świata. Kiedy ich poznajemy, życie każdego z nich zdaje się rozpadać. Młoda i ambitna Phoebe przyjeżdża do miasta w poszukiwaniu świeżego startu, jednak obiecana świetna praca okazuje się fikcyjna. Gwiazda popu Gary nie radzi sobie z presją życia w niegasnącym świetle fleszy. Chwila słabości dużo go kosztuje – w dobie internetu jeden nakręcony telefonem komórkowym filmik potrafi zniszczyć karierę. Yinghui, choć świetnie radzi sobie w businessie, ciągle słyszy, że w Szanghaju nie osiągnie prawdziwego sukcesu bez męża. I wreszcie Justin – młody deweloper, który gubi swoją drogę w chwili, gdy jego rodzina traci fortunę. Ich drogi krzyżują się za sprawą...

książek: 421
sfizo | 2014-08-14
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 13 sierpnia 2014

Oczekiwania duże, więc rozczarowanie tym większe. Książka jest średnia. Do połowy ma się poczucie obcowania z wielką ekspozycją, później- kiedy historia już wciąga, a język, który miał być trochę przezroczysty i sterylny (nie wyszło, może to kwestia tłumaczenia) przestaje zastanawiać, jest słabo uzasadniona. Podtytuł dla całości powinien brzmieć 'Chiny a depresja' - tylko że to nie jest wcale jakiś spektakularny opis depresji czy niemocy, który wwierca się w mózg i nie daje odetchnąć. Jeden fragment zapadł mi w pamięć, może dwa, ale tyle zostanie mi z tej książki. Oczekiwania duże, rozczarowanie tym większe. ?.

książek: 2024
Tinkerbelle | 2015-01-02
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 02 stycznia 2015

Nie miałam wygórowanych oczekiwań odnośnie tej powieści, nie mogłam się więc zawieść. I nie jestem zawiedziona, bardzo podoba mi się jak autor poprowadził intrygę i połączył wątki poszczególnych postaci.
Nie uważam, że przeczytałam arcydzieło, ale wczuwałam się w losy bohaterów, najbardziej kibicowałam businesswomen Long.
Co do fabuły, mam skojarzenie z Łodzią Fabryczną czy XIX-wieczną pracującą Francją/Anglią. Ludzi przyciąga wielkie miasto, dające wielkie nadzieje, jednak większość wróci z niczym, poszczęści się tylko wybrańcom.

książek: 1038
kalofonia | 2014-07-14
Przeczytana: 05 lipca 2014

W gąszczu przerośniętych wieżowców i ambicji na sterydach, w tłumie marzycieli z rozgrzanymi smartfonami w dłoniach, w blasku landrynkowych neonów i cieniu gasnącej tradycji zawieszeni są bohaterowie książki Tash Awa. „Pięć okien na Szanghaj”, a w każdym inna postać. Samotna, choć otoczona kilkunastoma milionami podobnych sobie...

Cała recenzja dla Opętanych Czytaniem: http://opetaniczytaniem.pl/recenzje/piec-okien-z-widokiem-na-szanghaj-tash-aw-muza-2014.html

książek: 675
_heroinowy | 2015-05-22
Na półkach: Przeczytane, 2015
Przeczytana: 20 maja 2015

Szanghaj i jego mroczne strony z punktu widzenia malezyjskich imigrantów. Pięć historii, pięcioro bohaterów, których losy wraz z rozwojem akcji zaczynają się splatać. Rozkręca się powoli, ale jednak po skończeniu myślę, że warto. Miasto jedyne w swoim rodzaju, ale ukazane z kompletnie innej strony, niż ta, którą widzi Europejczyk podczas kilkudniowego pobytu. Co prawda to fikcja literacka, ale jednak do refleksji gdy następnym razem spojrzę na rozświetlone wieżowce Pudongu w jednym z barów na Bundzie...

książek: 18
ayga777 | 2014-06-18
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 18 czerwca 2014

Szanghaj: wyraźnie zarysowane sylwetki wieżowców, tętniące życiem ulice, oblepiający ciało upał i zatykający gardło smog. Zapach ekskluzywnych perfum wymieszany z wyziewami rozstawionych na chodnikach garkuchni. Ekskluzywne dzielnice, penthousy obleczone w delikatną skórę i nierdzewną stal, i tanie centra handlowe przepełnione chińskimi podróbkami. Pięciu bohaterów i pięć opowiedzianych z wnikliwością, ironią i delkatną drwiną ludzkich historii. Bez taniego moralizowania i uproszczonych sądów, za to z dużą dawką sympatii i wyrozumiałości dla ludzkiej natury.
Phoebe, uboga dziewczyna z malezyjskiej prowincji przybywa do Szanghaju w poszukiwaniu bogatego męża. Z fałszywym dowodem tożsamości i starannie wybraną podróbką Louis Vuitton Phoebe uczy się manewrować w skomplikowanej rzeczywistości wielkiego miasta nie rozstając się ani na chwilę z pseudo-poradnikiem typu „Jak zdobyć męża i zarobić pierwszy milion”, do którego wskazań stosuje się z religijną nabożnością. Gary, gwiazda...

książek: 948
lotosu_kwiat | 2015-02-18
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 18 lutego 2015

Wizja życia w wielkim mieście od zawsze mnie pociągała i pomimo wielu zagrożeń zawsze zdawała się mieć więcej plusów niż minusów. Dlatego gdy zobaczyłam na półce w bibliotece ,,Pięć okien z widokiem na Szanghaj " od razu wiedziałam, że to coś dla mnie. Książka ukazuje życie jakiego zawsze chciałam spróbować, ale niestety nie udało mi się spróbować własnych sił w dużym mieście. Mimo specyficznej atmosfery Chin klimat wielkiego miasta pozostaje niezmienny, każdy dzień daje miliony możliwości, a tempo życia jest tak szybkie jak zmiany zachodzące wokół. Piątka bohaterów próbuje zmierzyć się z codziennością. każdy z nich jest inny niemniej jednak każdemu z nich towarzyszy czasem poczucie lęku i samotności - w końcu właśnie w tłumie o nią najprościej. Autor świetnie opisał współczesne Chiny, wplatając w fabułę mieszankę emocji, która zabiera nas wprost do nieustannie zmieniającego się i pulsującego życiem Szanghaju, który możemy poczuć na odległość do tego stopnia jakbyśmy sami byli w...

zobacz kolejne z 126 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd