Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Pochłaniacz

Cykl: Cztery żywioły Saszy Załuskiej (tom 1)
Wydawnictwo: Muza
6,81 (4757 ocen i 775 opinii) Zobacz oceny
10
212
9
336
8
924
7
1 459
6
1 081
5
427
4
158
3
102
2
31
1
27
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788377586884
liczba stron
672
język
polski

Inne wydania

Zima 1993. Tego samego dnia, w niejasnych okolicznościach, ginie nastoletnie rodzeństwo. Oba zgony policja kwalifikuje jako tragiczne, niezależne od siebie wypadki. Wielkanoc 2013. Po siedmiu latach pracy w Instytucie Psychologii Śledczej w Huddersfield na Wybrzeże powraca Sasza Załuska. Do profilerki zgłasza się Paweł „Buli” Bławicki, właściciel klubu muzycznego w Sopocie. Podejrzewa, że jego...

Zima 1993. Tego samego dnia, w niejasnych okolicznościach, ginie nastoletnie rodzeństwo. Oba zgony policja kwalifikuje jako tragiczne, niezależne od siebie wypadki.
Wielkanoc 2013. Po siedmiu latach pracy w Instytucie Psychologii Śledczej w Huddersfield na Wybrzeże powraca Sasza Załuska. Do profilerki zgłasza się Paweł „Buli” Bławicki, właściciel klubu muzycznego w Sopocie. Podejrzewa, że jego wspólnik - były piosenkarz i autor przeboju "Dziewczyna z północy" - chce go zabić. Załuska ma mu dostarczyć na to dowody. Profilerka niechętnie angażuje się w sprawę. Kiedy jednak dochodzi do strzelaniny, Załuska zmuszona jest podjąć wyzwanie. Szybko okazuje się, że zabójstwo w klubie łączy się ze zdarzeniami z 1993 roku, a zamordowany wiedział, kto jest winien śmierci rodzeństwa. Jednym z kluczy do rozwiązania zagadki może okazać się piosenka sprzed lat.

 

źródło opisu: http://muza.com.pl/

źródło okładki: http://muza.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 96
Sebastian Grochala | 2016-01-06
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Kryminały zawsze wydawały mi się mało ciekawe. W sumie nie wiem czemu. Ale tak było.
Do czasu, aż po wielu pozytywnych opiniach na temat trylogii kryminalnej autorstwa Zygmunta Miłoszewskiego, sięgnąłem po powieści o prokuratorze Teodorze Szackim. Ta lektura (co, mam nadzieję, opiszę również niebawem) pokazała mi, że polski kryminał może być nie tylko ciekawy, dobrze zbudowany, pełen humoru i intrygi, ale co ważniejsze – że może mówić nam o ludziach i ich życiu dużo więcej, niż nam by się wydawało.



Już sam koncept stworzenia tetralogii kryminalnej połączonej losami jednej bohaterki poświęcony czterem żywiołom wzbudził moją ciekawość jako sama konstrukcja. Wiadomo bowiem,
że żywioły mają symbolizować coś więcej – z jednej strony określoną metodę kryminalistyki
– ale z drugiej mają oddawać to, co dzieje się w życiu głównej bohaterki.

„Pochłaniaczowi” jako pierwszej książce z serii przygód profilerki Saszy Załuskiej patronuje żywioł powietrza. Historia rozpoczyna się w roku 1993, kiedy w niejasnych okolicznościach ginie nastoletnie rodzeństwo. Zdaniem prowadzących postępowanie funkcjonariuszy śmierć siostry i brata to dwa, niezależne od siebie wypadki. Tragiczny zbieg okoliczności. Sprawa zostaje zamknięta. Mija czas. Przenosimy się o 10 lat i towarzyszymy bohaterce, Saszy Załuskiej, w powrocie do Polski.

Co ważne – bohaterkę i jej perypetie będziemy obserwować również w kolejnych częściach tetralogii, więc nie łudźcie się, że w „Pochłaniaczu” dowiecie się o niej wszystkiego. Już w kolejnej części – tj. „Okularniku” – autorka pokaże nam kolejne wydarzenia z życia Załuskiej, które nie tylko pomogą nam zrozumieć jej motywacje i zachowania, ale również pokażą, jaką rolę w ludzkim życiu odgrywa tożsamość i znajomość historii swojej i swoich przodków. W „Pochłaniaczu” poznamy ją jako matkę
i samotną, nieco zagubioną kobietę z problemami, na które ratunkiem jest dla niej alkohol. Sasza będzie walczyła – z tajemnicą morderstwa, ale również z samą sobą.

Właśnie to, że Katarzyna Bonda sięga głębiej i rysuje przed nami sylwetki bohaterów w sposób bardzo autentyczny, jest w jej twórczości czymś, co pozwala nam zbliżyć się do nich. Poznawać. Zrozumieć. I z ciekawością obserwować ich dalsze losy. A te będą… ciemne i mroczne, bo jak na kryminał przystało – poleje się krew. I tak zawiązuje się akcja. Padają strzały i znów ofiarami są dwie osoby. Kobieta ledwie żywa trafia do szpitala. Mężczyzna, znany piosenkarz, ginie.

Bonda misternie komplikuje przed nami sprawę, pokazując rozgrywające się wydarzenia
z różnych perspektyw. Przeszłość cały czas przenika się z teraźniejszością i nie da się wyjaśnić jednego zdarzenia bez nawiązania do tego, co działo się wcześniej. Intryga opisywana jest tak realnie i jest na tyle interesująca, że lektura naprawdę nas pochłania. A kiedy wydaje się nam, że znamy już rozwiązanie, okazuje się, że… jednak prawdopodobnie jesteśmy w błędzie. I tak praktycznie do samego końca nie wiemy, kto i dlaczego stoi za zabójstwem Igły.

Twórczość Katarzyny Bondy to jednak dla mnie nie tylko intryga. Nie tylko szczegółowość
i naturalizm. To nie tylko świetne kreacje postaci, które mają swoje wady i zalety i w swoim życiu zmagają się z różnymi problemami. Takimi jak każdy z nas. To przede wszystkim, zasługujące
na pochwałę, widoczne dobre merytoryczne przygotowanie autorki do tworzenia. To znajomość miejsc, w których rozgrywa się akcja. To znajomość pewnych – w tym przypadku policyjno-mafijno-kościelnych i społecznych realiów. To widoczne dobre przygotowanie do opisywania wydarzeń, które mogłyby mieć naprawdę miejsce. To wszystko dzięki temu, że pisarka budując powieści, konsultuje się
ze specjalistami i wplata w swoje książki fragmenty prawdziwych historii. I ten szeroko rozumiany autentyzm to coś, co bardzo w twórczości autorki do mnie przemawia.

Realizm i duża szczegółowość oraz mocno rozbudowana intryga, z którą spotykamy się w „Pochłaniaczu” powoduje w konsekwencji, że książka jest objętościowo dość spora. Ale jeśli przypadnie Wam do gustu, pochłoniecie ją na tyle szybko, że sami będziecie zdziwieni, że to już koniec. I co dalej? Oj, będzie się działo. Napiszę Wam o tym w krótkiej recenzji „Okularnika” 😉

Recenzja na: http://zkamerawsrodksiazek.pl/katarzyna-bonda-pochlaniacz-recenzja/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Głód miłości

PATRONACKA RECENZJA PRZEDPREMIEROWA PREMIERA: 26.09.2017 „Co tu się, do cholery, dzieje? Co w nią wstąpiło? Zachowuje się, jakby postradała zmysły,...

zgłoś błąd zgłoś błąd