Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Armada

Tłumaczenie: Jarosław Irzykowski
Wydawnictwo: Feeria
6,35 (118 ocen i 47 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
9
8
13
7
32
6
34
5
11
4
7
3
5
2
4
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje

Zack Lightman całe życie miał głowę w chmurach, marząc, by świat trochę bardziej przypominał filmy i gry komputerowe, które pożera. Niechby jakieś fantastyczne, przełomowe zdarzenie roztrzaskało wreszcie monotonię jego bezbarwnej egzystencji i porwało go na szlaki kosmicznej przygody… W końcu co szkodzi sobie trochę pomarzyć. Ale Zack umie odróżnić rzeczywistość od fantazji. Wie, że tu, w...

Zack Lightman całe życie miał głowę w chmurach, marząc, by świat trochę bardziej przypominał filmy i gry komputerowe, które pożera. Niechby jakieś fantastyczne, przełomowe zdarzenie roztrzaskało wreszcie monotonię jego bezbarwnej egzystencji i porwało go na szlaki kosmicznej przygody…

W końcu co szkodzi sobie trochę pomarzyć. Ale Zack umie odróżnić rzeczywistość od fantazji. Wie, że tu, w realu, nadpobudliwi nastoletni gracze nie dostają misji zbawiania świata.

Aż pewnego dnia widzi latający spodek. Więcej: ten statek kosmitów jest jakby żywcem wzięty z gry, której oddaje się co wieczór – popularnego symulatora lotów "Armada".

Nie, nie zbzikował. A jego umiejętności – wraz z umiejętnościami milionów podobnych mu graczy na świecie – będą potrzebne, by uratować planetę. Nareszcie jest jego upragniona szansa! Tylko gdzieś w tyle głowy czai się dziwna wątpliwość – podsycana przez pamięć opowieści sci-fi, z którymi wyrastał – czy coś w tym scenariuszu nie wydaje się zanadto… znajome?

 

źródło opisu: Wydawnictwo Feeria, 2016

źródło okładki: http://wydawnictwofeeria.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 923
Gabriela P | 2016-01-30
Na półkach: 2016
Przeczytana: 30 stycznia 2016

Jestem zdania, że tak naprawdę nie ma złych książek, są tylko źle dobrani odbiorcy. I już na wstępie powiem, że takim źle dobranym odbiorcą jestem ja, kiedy idzie o "Armadę" Ernesta Cline'a. Ale od początku. 

Biorąc się za "Armadę" nie miałam pojęcia kim jest autor, zaledwie mętnie kojarzyłam jego poprzednią książkę, a co za tym idzie, nie miałam żadnych oczekiwań. Mam słabość do gier komputerowych, a science fiction nieodmiennie mnie fascynuje. Byłam pewna, że to książka dla mnie. Tymczasem czytanie tej powieści było drogą przez mękę. Zacznijmy od tego, że zanim w fabule cokolwiek ruszyło, o mały włos nie umarłam z nudów, znużona wewnętrznymi monologami głównego bohatera czy opisami tego, jak to w gronie swoich przyjaciół prowadzi kolejną wirtualną rozgrywkę. 


Gdy fabuła w końcu przyśpieszyła, na tapetę wyszedł kolejny z monstrualnych problemów tej książki. Przez większość czasu nie miałam pojęcia o czym Zack mówi. Ilość porównań do książek, filmów, gier, konkretnych postaci i sytuacji w jakich byli i co wtedy czuli... Jest zatrważająca. I o ile w tym kontekście znajduje się ktoś taki jak Clark Kent, to jeszcze jako tako potrafiłam sobie coś wyobrazić i zrozumieć do czego pije główny bohater. Bywało jednak, i to nazbyt często, że odpowiedzi na pytanie "o co mu chodziło", czy "co miał na myśli" musiałam poszukiwać w ogromnym mózgu wujka Google. To było wkurzające... I to do tego stopnia, że w końcu odpuściłam. Co gorsze, podobna sytuacja tyczy się również innych bohaterów. Oni wszyscy zdają się być z innej bajki niż ta moja... 

Choć bardzo chciałam, nie zdołałam polubić Zacka, ani jego kompanów. Może dlatego, że większość z ich luźnych rozmów była dla mnie bełkotem? Tak czy inaczej, nie zdołałam się z nikim zżyć. Wręcz odwrotnie. Niekiedy doprowadzali mnie do szału. 

Myślę, że sama fabuła "Armady" to najmniejszy problem. Historia Zacka, choć momentami przewidywalna, może się podobać, może ekscytować i chwytać za serce. Niestety, jeśli chodzi o mnie – nie w tej formie. Dotarłszy do ostatniej strony czułam ulgę, że to już koniec. Ulgę i żal, bo zapowiadało się tak bardzo, bardzo dobrze, niestety nic z tego nie wyszło. 

Podsumowując; "Armada" to zwyczajnie książka nie dla mnie. Nie odnalazłam tu nic dla siebie, choć sądziłam, że będzie wręcz odwrotnie. Jak się okazało, o grach, filmach i ogólnie latach 80' wiem zbyt mało, by móc ją docenić...

----
http://vegaczyta.blogspot.com/2016/01/armada-ernest-cline.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zdobyć Rosie. Początek gry

Czy macie takich autorów do których książek nikt nie musi Was namawiać?Ja mam kilku takich autorów,jednym z nich jest Kirsty Moseley -amerykańska pisa...

zgłoś błąd zgłoś błąd