6,45 (33 ocen i 6 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
7
7
15
6
5
5
3
4
0
3
2
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788373924642
liczba stron
202
język
polski
dodała
Ag2S

Swoją opowieść-dziennik „Dom włóczęgi” Mariusz Wilk pisze tak, jak się bierze kolejny oddech. Albo tak, jak się po czasie wraca na wytyczoną niegdyś ścieżkę. To, co zdawało się odruchowe, odkryte, rozpoznane, nieoczekiwanie nabiera nowych znaczeń. W domu nad Oniego nastąpiły zmiany. Pojawił się ktoś, kto sprawił, że Wilk na nowo czyta alfabet natury, a własną biografię tłumaczy na nieznane mu...

Swoją opowieść-dziennik „Dom włóczęgi” Mariusz Wilk pisze tak, jak się bierze kolejny oddech. Albo tak, jak się po czasie wraca na wytyczoną niegdyś ścieżkę. To, co zdawało się odruchowe, odkryte, rozpoznane, nieoczekiwanie nabiera nowych znaczeń.
W domu nad Oniego nastąpiły zmiany. Pojawił się ktoś, kto sprawił, że Wilk na nowo czyta alfabet natury, a własną biografię tłumaczy na nieznane mu wcześniej emocje. Zmiana perspektywy spojrzenia na przyrodę, literaturę, ludzkie losy daje fascynujący efekt odkrywania tego, co bliskie, a dotąd niedostrzeżone. Książka mieni się, jak i poprzednie zmiennością planów narracyjnych i mikroopowieści. Tym razem Wilcza włóczęga wiedzie tropą wyznaczaną przez zdziwienie dostrzeżone w oczach Martuszy.

 

źródło opisu: http://www.noir.pl/

źródło okładki: http://www.noir.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Bosy_Antek książek: 678

Dziennik ojca domem córki

Dobrze zacząć czytać najnowszą książkę Mariusza Wilka będąc zaopatrzonym w jedną niezwykle ważną informację – autor systematycznie zapełnia karty dziennika w nadziei na to, że kiedyś, w jakiejś mglistej odległej przyszłości, słowa te przeczyta jego kilkuletnia teraz córka. Ta perspektywa „budowania domu ze słów” doskonale oświetla poszczególne partie książki, której niejednorodność może czytelnika początkowo dezorientować.

Wilk stara się zorganizować przestrzeń „Domu włóczęgi” w jak najszlachetniejszy sposób. W największych zalanych światłem pokojach goszczą się duchowi mistrzowie autora – Gombrowicz, Miłosz, Czapski… To oni mają wdrożyć czytającego w kulturę, w duchowość, pomóc nazwać subtelne drgnięcia duszy; nauczyć kodów, za pomocą których da się nazwać i opisać rzeczywistość. Pokoje autor mebluje rozważaniami o życiu, umieraniu, fenomenie Wschodu i Północy, duchowości i uważności, w końcu przejmująco pisze o przemijaniu, którego coraz mocniej doświadcza… Czytelnik zapewne uszczknie coś dla siebie z tych powolnych i uważnych medytacji. Bowiem jest jakaś „buddyjskość” w tym pogłębionym, niespiesznym, sięgającym pod powierzchnię świata spojrzeniu Wilka. Idąc dalej, słyszymy dobiegające z pokojów gościnnych głosy tych, których losy na chwilę splotły się z losem samego autora – głosy sąsiadów, gości, spotkanych czytelników, często pogrążonych w alkoholowym stuporze znajomych z okolicznych osad…

Dodatkowym piętrem „Domu włóczęgi” okazuje się niezwykły język. Okraszony...

Dobrze zacząć czytać najnowszą książkę Mariusza Wilka będąc zaopatrzonym w jedną niezwykle ważną informację – autor systematycznie zapełnia karty dziennika w nadziei na to, że kiedyś, w jakiejś mglistej odległej przyszłości, słowa te przeczyta jego kilkuletnia teraz córka. Ta perspektywa „budowania domu ze słów” doskonale oświetla poszczególne partie książki, której niejednorodność może czytelnika początkowo dezorientować.

Wilk stara się zorganizować przestrzeń „Domu włóczęgi” w jak najszlachetniejszy sposób. W największych zalanych światłem pokojach goszczą się duchowi mistrzowie autora – Gombrowicz, Miłosz, Czapski… To oni mają wdrożyć czytającego w kulturę, w duchowość, pomóc nazwać subtelne drgnięcia duszy; nauczyć kodów, za pomocą których da się nazwać i opisać rzeczywistość. Pokoje autor mebluje rozważaniami o życiu, umieraniu, fenomenie Wschodu i Północy, duchowości i uważności, w końcu przejmująco pisze o przemijaniu, którego coraz mocniej doświadcza… Czytelnik zapewne uszczknie coś dla siebie z tych powolnych i uważnych medytacji. Bowiem jest jakaś „buddyjskość” w tym pogłębionym, niespiesznym, sięgającym pod powierzchnię świata spojrzeniu Wilka. Idąc dalej, słyszymy dobiegające z pokojów gościnnych głosy tych, których losy na chwilę splotły się z losem samego autora – głosy sąsiadów, gości, spotkanych czytelników, często pogrążonych w alkoholowym stuporze znajomych z okolicznych osad…

Dodatkowym piętrem „Domu włóczęgi” okazuje się niezwykły język. Okraszony rusycyzmami, raz pełen metafor, innym razem skrupulatny i konkretny. Zawsze żywy.

Porzućmy jednak metafory i przejdźmy do konkretów – „Dom włóczęgi” Mariusza Wilka przypomina, ileż wolności twórczej oferuje pisarzom prowadzenie dziennika. To właśnie dziennik jest przestrzenią, w której panują zasady ustalane tylko i wyłącznie przez piszącego, bowiem nie ogranicza go i nie zamyka w swoich ramach żaden, nawet najbardziej liberalny gatunek literacki. Żaden inny sposób pisania o sobie, o innych i świecie nie pozwoli na tak płynne mieszanie wrażeń lekturowych, spokojnych medytacji, scenek niemal rodzajowych, głębokich portretów psychologicznych, konkretnych notatek z rzeczywistości lub graniczących z poezją opisów przyrody. Mariusz Wilk z godną pozazdroszczenia zręcznością łączy wydawać by się mogło sprzeczne ze sobą żywioły – pijaństwo i mistycyzm, rozważania o architekturze z fascynacją szamanizmem, wspomnianych Gombrowicza z Miłoszem.

Kończąc lekturę „Domu włóczęgi”, można sobie wyobrazić, że za kilkadziesiąt lat córka autora sięgnie po tę książkę, zapewne nie pierwszy i nie ostatni raz, i być może pomyśli o niej jak o najcenniejszej części spadku, jaki otrzymała po ojcu – gospodarzu domu, z którego w końcu musiał się wyprowadzić…

Tomasz Fijałkowski

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (166)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1826
Agnieszek | 2014-08-13
Przeczytana: 13 sierpnia 2014

Pisarz, jak pracowity pająk, tka swą sieć ze wzruszeń, wspomnień, z cytatów i odwołań. Znalazł swoje miejsce, szanuje dobrze poznany czas i robi swoje.
Może tylko inaczej rozkłada akcenty, będąc świadomym, iż splot może przetrwać dłużej, że każda nić może kogoś po latach zaciekawić, że więzy krwi każą odszukać po wielu latach nieuchwytne włókna osnowy?

Portretowanie chwil, nizanie słów, budowanie słownika, przebywanie w XIX i XXI wieku naraz - z biblioteką, ikonami, internetem współbrzmi ze szczebiotem dziecka.

Piękne to życie.
Inne, a bliskie.

Niełatwo tak pisać: a może łatwo tak pisać, a niełatwo znaleźć czytelnika dla takiej Wilkowej pisaniny? Tak czy owak, dobrze że Mariusz Wilk pisze. Bo pisze dobrze.

książek: 1712
chiave | 2014-03-13
Przeczytana: 12 marca 2014

Po pewnym rozczarowaniu "Lotem gęsi" sięgałam po "Dom włóczęgi" z odrobiną niepewności - jednak kolejna część "Dziennika północnego" okazała się zdecydowanie bardziej spójna od poprzedniej, jakby Autor po chwilowym zawahaniu na powrót odnalazł swoją tropę. Zastanawiałam się też, jak zmieni się - bo przecież musi - pisanie nomady, któremu urodziło się dziecko, przybywa mu lat i ubywa sił. Okazuje się, że sam wędrowiec zmienił chyba najmniej - odmienne są tylko krainy, przez które prowadzi czytelnika. Teraz to bardziej pejzaże wewnętrzne i podążanie szlakiem lektur.
Nie do końca jestem zresztą pewna, czy mi to odpowiada - im mniej świata wokół, a więcej samego Wilka, tym częściej zdarzała mi się reakcja żywiołowej niezgody na to, co czytam. Chwilami graniczącej z antypatią. Ta dziwna dwoistość odbioru towarzyszy mi zresztą (choć początkowo w mniejszym natężeniu) od pierwszej jego książki - co jednak w żaden sposób nie umniejsza mojej fascynacji jego pisarstwem i zachwytu dla języka....

książek: 449
Marek | 2014-02-23
Przeczytana: 23 lutego 2014

Czytanie Wilka jest niełatwe ale nie chcę powiedzieć że jest trudne. Niełatwe ponieważ robić to należy w spokoju z namysłem. W trakcie lektury często cofałem się o stronę bądź nawet o kilka. Nie chciałem wypaść z drogi. Przyznaję, czytanie Wilka jest na dodatek denerwujące, przynajmniej dla mnie, bo musiałem powrócić do fragmentów "Domu nad Oniego" i do "Wilczego notesu". To burzy mój plan czytelniczy na najbliższe tygodnie. W trakcie "włóczęgi" musiałem sięgnąć jeszcze do Stempowskiego i Miłosza. Po prostu musiałem. Ale jednocześnie ta"włóczęga" jest dla mnie fascynująca. Wyrywa z codzienności. Z korzeniami. Dom włóczęgi, przyznaję czytało mi się inaczej niż poprzednie dzienniki trochę jak przewodnik po wnętrzu Mariusza...wchodzimy tu do Jego świata, prowadzi czytelnika po swojej ścieżce, chociaż pisze że nie troszczy się o czytelników. Jestem po lekturze więc w to zdanie nie wierzę. A poza tym czytałbym, czytałbym dalej... Jestem pod dużym wrażeniem "domu włóczęgi"

książek: 770
ouLIPOgram | 2014-05-26
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 26 maja 2014

Oczywiście Wilk nie pisze przeciętnych książek ale daję 5* bo jest mniej niż dobra. A to dlatego, że niestety, zbyt często powtarza co już wcześniej napisał w poprzednich częściach Dziennika północnego. O wietrze na Oniego, o śniegu i lodzie, o ptakach i trawach, o mlecznym woalu nad jeziorem, itd. Druga sprawa: nieznośne i miejscami tandetne są fragmenty o córce - Martuszy (ech, to drażniące i nieustannie powtarzane imię). Trzecia: spolszczone rosyjskie wyrazy (kartoszka, nie wydierżał, etc) irytują, tym bardziej, że nawet jeśli autor używa słów rosyjskich, to często je w nawiasie tłumaczy. Po co zatem ich używa? Nie wspomnę już o niekonsekwencji w stosunku do języka naszej syfilizacji. Wilk apeluje o jego czystość używając jednocześnie knotów w stylu: niuejdż, w realu, szoping... Co dobre, to niektóre, eseistyczne rozważania o surowym klimacie Zaonieża i czasie. A to co może być, to fragmenty o Gombrowiczu, Miłoszu, Stempowskim...choć jak się ich zna to jest to zaledwie...

książek: 300

"Ciekawym, kto ze współczesnych Rosjan wie, o czym mowa? A co dopiero pytać rodaków"
Wg. mnie to idealne podsumowanie książki. W kolejnych wersach autor tłumaczy, że używa tak specyficznego języka, ponieważ nie potrafi inaczej oddać sensu swoich rozmyślań. S. King mówi, że pisarz to człowiek, dla którego nie istnieje wyrażenie "nie wiem jak to powiedzieć". M. Wilk zdecydowanie nie sprostał wyzwaniu. Tekst jest nudny jak flaki z olejem, przemyślenia wtórne i banalne, a styl okropny. Czytając ową pozycję miałem wrażenie, że czytam pseudofilozoficzne wywody napisane przez niespełnionego poetę, który chciał spróbować się w prozie. Przyznam szczerze, że nie doczytałem tej książki do końca. Dla mnie zupełne dno, nie polecam!

książek: 2528
Kasiek m | 2015-05-11
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 52 w 2015
Przeczytana: 10 maja 2015

http://kasiek-mysli.blogspot.com/2015/05/dom-woczegi-mariusz-wilk.html

książek: 129
JaKubol | 2018-02-06
Na półkach: Przeczytane
książek: 286
hagne | 2017-09-06
Na półkach: Przeczytane, Mam Ebook
książek: 73
Jonasson | 2017-05-28
Na półkach: Przeczytane
książek: 862
Meehoow | 2017-05-04
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 16 czerwca 2018
zobacz kolejne z 156 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Angelus 2015 – lista książek

66 książek pisarzy z Polski i zagranicy zostało zakwalifikowanych do dziesiątej edycji Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus. Zwycięzca zostanie ogłoszony podczas uroczystej gali 17 października w Teatrze Muzycznym Capitol.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd