pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!
Po Syberii
Syberia opisana przez Thubrona okazuje się kwintesencją Rosji – na powierzchni resztki obozowych baraków sprzed 50 lat, a pod lodem mamuty zachowane tak, że można policzyć liście z ich ostatniego posi...
Syberia opisana przez Thubrona okazuje się kwintesencją Rosji – na powierzchni resztki obozowych baraków sprzed 50 lat, a pod lodem mamuty zachowane tak, że można policzyć liście z ich ostatniego posiłku. I na przemian: jedno odmarza, a drugie zamarza. Thubron podróżuje po paradoksalnej krainie, która jednocześnie umiera i się odradza. Spod lodu wychodzi Kościół prawosławny, lokalne kultury, które miały stać się częścią jednego radzieckiego ludu, ale nie dały się do końca podporządkować, a zamarzają resztki sowieckiego imperium, stare obozy, instytuty badawcze i komunistyczne utopie budowane na wiecznej zmarzlinie. Gdzieś pod lodem i pod Rosją kryje się jednak coś potężnego, jednolitego, co kolejne ustroje chcą pokonać lub przeobrazić, ale w końcu zawsze stają się tylko jego częścią.
Thubron stara się to opisać, pokazując fascynujące miejsca, bardziej i mniej znane. Podróż rozpoczyna w Jekaterynburgu, wspominając egzekucję rodziny carskiej, potem odwiedza m. in. Workutę (gdzie uczestniczy w prawosławnym nabożeństwie upamiętniającym ofiary łagrów), Akademgorodok pod Irkuckiem (miasto uczonych, dziś pozbawionych państwowych funduszy), jezioro Bajkał, syberyjski klasztor buddyjski, wreszcie Kołymę.
pokaż więcej.
źródło opisu: Wydawnictwo Czarne, 2011
źródło okładki: Wydawnictwo Czarne, 2011
Moja Biblioteczka
Gdzie kupić?
Oficjalna recenzja
Z Thubronem po Syberii
Syberia to niezwykła, tajemnicza kraina, która do niedawna była zupełnie niedostępna dla obcokrajowców. Dopiero po odwilży politycznej i rozpadzie Związku Radzieckiego możliwe jest jej zwiedzanie przez osoby zza granicy. Colin Thubron – znany brytyjski pisarz i podróżnik, laureat nagrody im Nicolasa Bouviera – swoje wrażenia z syberyjskiej eskapady opisuje w książce “Po Syberii”. Wydana jedenaście lat temu lektura dopiero jesienią bieżącego roku doczekała się polskiego wydania.
“Po Syberii” to lektura obowiązkowa dla miłośników literatury podróżniczej, fanów doskonałego reportażu i pasjonatów Rosji. Brytyjski podróżnik przemierza blisko 30 tysięcy kilometrów podróżując różnymi środkami komunikacji: koleją transsyberyjską, statkiem, samolotem, autobusem i samochodem, a wszystko po to, by dotrzeć do miejsc niedostępnych, takich “gdzie diabeł mówi dobranoc” i gdzie przyjazd kogoś z obcym paszportem urasta do wydarzenia dużej rangi, a rytm życia wyznaczają pory roku i surowy klimat.
Wędrówkę rozpoczynamy na Uralu, w mieście Jekaterynburg, gdzie znajduje się słynny dom kupca Ipatowa, w piwnicach którego stracono rodzinę Romanowów. Na kartach książki zagościmy m.in. w Omsku, Nowosybirsku, Krasnojarsku, Ułan Ude, przemierzymy ziemię ociekającą krwią więźniów gułagów Workuty i Kołymy oraz dotrzemy w góry Ałtaju, Sajany i nad Bajkał, by zakończyć podróż w Magadanie.
Pisarz, jako wnikliwy obserwator, bez ogródek opisuje bolesną, lecz ciekawą historię tego rozległego rejonu, który był kiedyś miejscem podbojów i zesłania, podnosi jego problemy i bolączki oraz przedstawia Czytelnikom wielu mieszkańców. Mieszkańcy Syberii to ludzie, którzy znaleźli się tu z różnych powodów- wielu z nich jest potomkami zesłańców, inni przyjechali tu za dobrze płatną pracą, obiecywaną przez władze radzieckie. Dziś, choć Syberię często określa się jako kwintesencję Rosji, bo oparła się wpływom z Zachodu, nie żyje się tu w dostatku i spokoju. I to wcale nie przez klimat... Wszelkie pomysły stworzenia centrum przemysłu i wykorzystania surowców naturalnych oraz nowoczesnej bazy naukowo- technicznej upadły wraz z rozpadem imperium Breżniewa i Stalina. Zabrakło funduszy i koncepcji na rozwój Syberii, na której zapanowała bieda. Ludzie pracują w dogorywających fabrykach, często nie otrzymując przez kilka miesięcy wynagrodzenia. Wśród mieszkańców panuje bieda, bezrobocie, beznadzieja i przygnębienie, a wielu topi smutki w alkoholu. Ludzie młodzi, nie widząc perspektyw, marzą o wyjeździe na Zachód lub do Stanów Zjednoczonych. Mimo fatalnej sytuacji bytowej po upadku komunizmu odrodziła się tu religia. Buduje się wiele świątyń, restauruje zniszczone cerkwie, bożnice i kościoły buddyjskie.
Czytając tę książkę poznajemy przeróżnych mieszkańców Syberii- bezdomnych, pracowników muzeów i bezrobotnych z kołchozów, naukowców i rybaków. Wszystkich łączy bieda i brak perspektyw na lepsze jutro. Z lektury wyłania się wstrząsający obraz uroczej krainy – cechującej się przepiękną przyrodą, różnorodnym krajobrazem, ale źle zarządzanej, stojącej u progu bankructwa i coraz bardziej zanieczyszczonej przemysłowo. Rzeki syberyjskie są tak brudne, że ich woda przestaje zamarzać nawet przy kilkudziesięciu stopniach mrozu.
Tragiczna historia, z której pozostały do dziś resztki ruin obozów pracy m.in. na Kołymie i w Workucie oraz w okolicach Bajkału pokazuje, jak wiele tysięcy ofiar pochłonęła ta ziemia, ilu ludzi straciło tu życie z głodu, chorób i katorżniczej pracy ponad ludzkie siły. Nie sposób czytać o tym bez wzruszenia i łez w oczach – tym bardziej, że na Sybir wywieziono tak wielu naszych rodaków.
Opowieść Thubrona czyta się jednym tchem mimo, że to lektura niełatwa. “Po Syberii” jest przepiękną gawędą o olbrzymim kawałku Rosji, pokazującą jego prawdziwe oblicze - to wczoraj i to dziś. Jeśli zatem chcecie udać się w fascynującą podróż do serca ojczyzny Puszkina i Tołstoja zachęcam do lektury książki, która na pewno na długo zostanie w Waszej pamięci. Nie sposób bowiem oprzeć się doskonałemu pióru autora i czarowi Syberii, a ta książka to fascynująca literacka podróż i niesamowite przeżycia. Dzieło Colina Thubrona w mojej ocenie zasługuje na najwyższe uznanie i oceny. Gorąco polecam.
Bernardeta Łagodzic-Mielnik
Opinie znajomych
Dyskusje o książce
Opinie czytelników
Jestem szczęściarą. Być na spotkaniu autorskim z Colinem Thubronem to prawdziwa gratka. Być i zdobyć autograf to prawie jak wygrana w totolotka. A co tam! To jest wygrana w totolotka. Przeczytać jego książkę to niebagatelna czytelnicza uczta. Uczta która zachwyci nawet największego sceptyka skazującego z góry na przegraną układ „rasowy Anglik-rosyjska dusza”. „Po Syberii” to kawał dobrej reporterskiej roboty. A więc po kożuchy do szaf, bo czas wybrać się na wschód. Ten Wschód!
Na początek wielki plus dla autora za odwagę. Za odwagę picia wódki, spirytusy, wszelkich pseudoalkoholowych mieszanek. Za odwagę podjęcia wyprawy niezwykle wymagającej i trudnej zarówno pod względem fizycznym jak i psychicznym. Za odwagę bycia w miejscach nieturystycznych. Za to, że jako jeden z niewielu podróżników z poza regionu zdecydował się przyjrzeć bliżej Syberii a co ważne jej mieszkańcom. „Po Syberii” to niezwykła, pełna refleksji książka o krainie, która ponownie odradza się (zatraca) pod chorągwią nowego systemu. Systemu, który miał przynieść wyzwolenie a po raz kolejny okazał się mrzonką.
Po pierwszych stronach książki i doświadczeniu z książką Hugo-Badera maniera Thurbona -szczegółowego opisu przemyśleń, zdarzeń, spotkań - trochę mnie denerwowała. Lecz brnąc przez kolejne karty odkryłam, że w ten sposób tworzenia reportażu też ma swój urok. Podyktowany i zdominowany zapewne przez wiek (w żaden sposób nie rozumiany pejoratywnie!) i doświadczenie. „Po Syberii’ to wydawnictwo, które „pożera” się w jeden dzień/noc.
A sama podróż Thubrona. Zaczyna się w Jekaterynburgu a kończy Kołymą. Cała Syberia. Historia carskiej rodziny, łagry, mamuty, starowiercy, Bajkał. Olbrzymi, wyjątkowa kraina, gdzie bije serce Rosji, ośrodek prawdziwej wschodniej duszy. Syberia oczami reportera przeraża ogromem zniszczeń, biedy, ale także fascynuje dziewiczością, wielkością. Niezwykła miejsce opisane w niezwykły sposób. Cudowna rzecz! Cudowna!
Ale jasne, że warto!
Dotrzeć do sedna Syberii
Syberia to bezkresne pustkowia, wieczna zmarzlina, nieprzenikniona tajga. To miejsce, w którym piękno natury spotyka się ze śladami ogromnego cierpienia,
ze zniewoleniem, zapomnieniem, szaleństwem i poddaniem. To kraina, która jest zarazem wszystkim i niczym, fragmentem świata zawieszonym już na zawsze pomiędzy
piekłem a niebem.
Colin Thubron wybrał się na wielotygodniową wyprawę po tej części świata, szukając jej istoty, jej sedna, czegoś, co pozwoliłoby ją dookreślić, nazwać,
przypasować do jakiegoś znanego schematu. Szybko się jednak przekonał, że tak naprawdę jest to niemożliwe, że Syberii nie da się poznać i zrozumieć, można
ją co najwyżej poczuć, można stać z boku i się przyglądać, rozmawiać z ludźmi, podziwiać krajobrazy. Można zaakceptować, że ona jest światem sama w sobie,
pełnym sprzeczności, absurdów, kontrastów, piękna i brzydoty jednocześnie, światem skrzywdzonym, niekochanym, odrzuconym.
Na kartach tej książki znajdziemy zachwyt nad syberyjskimi krajobrazami, tak dobrze mi osobiście znany z opowieści polskich Sybiraków, którzy mimo ogromnych
cierpień, to właśnie przede wszystkim zapamiętali. Syberyjską zimę, syberyjską wiosnę, syberyjskie lato. Cudowne przemiany, niebywałą roślinność, interesujące
zwierzęta. Ale Syberia to przecież nie tylko przyroda, to także ludzie i ich poplątane losy, to tajne eksperymenty naukowe i wojskowe, doprowadzone do
granic absurdu fanatyzmy religijne, liczne sekty, szaleni prorocy, szamani i zbawcy świata.
Autor podąża tropem historii, tej nierozliczonej, która wciąż jeszcze do końca nie okrzepła, której całkiem świeże ślady można spotkać niemal na każdym
kroku tej mało gościnnej ziemi. Znajduje zaniedbane, porzucone pozostałości łagrów, miejsc krwawych kaźni milionów niewinnych ludzi, znajduje miejsce,
gdzie symbolicznie wszystko się zaczęło, to, co pozostało po domu kupca Ipatiewa w Jekaterynburgu, w którego piwnicy brutalnie rozstrzelano carską rodzinę.
Znajduje wreszcie ślady dawniejszych jeszcze zesłańców, tych z czasów carskich, których zesłanie wydaje się tak mało dolegliwe w stosunku do tego, czego
zaznali ich następcy.
Syberia jawi mi się od zawsze jako kraina mroczna, przerażająca. Już samo to słowo budzi niepokój, a wypowiedziane kilka razy wywołuje niemal lęk. Syberia,
z której tak wielu nie wróciło, Syberia, której imię ścina lodem ludzkie myśli, bo nasuwa wyobrażenia o czymś, czego nie można sobie wyobrazić, o życiu
w warunkach, w których tak trudno wytrzymać. Jest też jednak w naszym polskim pojmowaniu Syberii pewien romantyzm, to tam zsyłano naszych bohaterów, wywożono
ich w kibitkach, potem bydlęcymi wagonami. To tam cierpieli za ojczyznę, za wolność i niepodległość.
Colin Thubron wydaje się być świetnym obserwatorem. Jest wrażliwy na detale, świetnie wyczuwa emocje, potrafi jednak w pewnym stopniu się od nich zdystansować,
kiedy przelewa swoje spostrzeżenia na papier. Próbuje uczynić coś, co tak naprawdę z góry jest skazane na niepowodzenie:
„Co ja tu robię? Otwarłem oczy na mrok. Próbuję dotrzeć do sedna Syberii, choć pewnie go nie ma…"
I nawet, jeżeli rzeczywiście ma rację, jeżeli tego sedna nie da się w żaden sposób uchwycić, jeżeli jest ono zbyt trudne, zbyt przerażające, zbyt ponure
albo niejednoznaczne, to z całą pewnością warto było odbyć taką wyprawę, warto było to wszystko poczuć, zobaczyć i opisać. Warto było dla siebie samego,
ale i dla czytelnika, który odbędzie taką podróż wraz z autorem, który do pewnego stopnia wniknie w istotę Syberii i jeśli nawet jej nie zrozumie, to przynajmniej
ją poczuje, a może przeczuje, nieuchwytnie, intuicyjnie, może bardziej sercem niż rozumem. Gorąco polecam tę wspaniałą, wartościową lekturę o zimnej, niegościnnej
części świata, która jednak, gdy trzeba, ugości nas tak, jak potrafi najlepiej.
Być może coś przeoczyłem, coś z rozpędu lub przez słabe skupienie nie zauważyłem, ale generalnie książka nie zrobiła na mnie takiego wrażenia, jakiego się spodziewałem, zwłaszcza po recenzjach.
Owszem, pokazuje Syberię z jednej strony jako miejsce zatracone i zniewalające, a z drugiej jako miejsce prawdziwej wolności i ostatni bastion przed wszechobecnym konsumpcjonizmem. Owszem, nieraz czytało się ją jak niezwykłą powieść o niesamowitych ludziach, miejscach i wydarzeniach oraz o ludziach, dla których życie na Syberii to apatia i dekadencja, jednak to wszystko tak jakby po mnie spłynęło... Pewnie moja wina, odnoszę wrażenie, że do tej książki wrócę, w każdym razie jest na pewno warta uwagi, jako spojrzenie nieco inne niż Hugo-Badera oraz znanych współczesnych podróżników syberyjskich - Romualda Koperskiego i Jacka Pałkiewicza.
"Cisza tej pustej przestrzeni jest ciszą zapomnienia." Dzika i niezgłębiona, tajemnicza, buntownicza, i krwawa. Osamotniona, stłamszona, zapomniana. Jakby nigdy nie istniała, zawieszona gdzieś pomiędzy niebem a ziemią, gdzie ludzka krzywda wciąż wyznacza szlak życia. Syberia.
Colin Thubron* jak na tacy podaje nam pełną smaczków opowieść o chyba najbardziej tajemniczym zakątku świata. Jak sam zaznacza - jego podróży nie przyświecała myśl o obalaniu stereotypów jakimi karmiliśmy się przez wiele powojennych lat, nie zamierza pokazywać Edenu zamieszkałego przez ludzi, którym udało się uciec od przeszłości, jakby jej nie było. "Co ja tu robię? Otwarłem oczy na mrok. Próbuję dotrzeć do sedna Syberii, choć pewnie go nie ma; chciałbym choć przez chwilę być świadkiem, jak Syberia dźwiga się z ruin po komunizmie - podpatrzyć, jak odwieczna, nieodparta potrzeba wiary wpada w plątaninę kanałów i płynie dalej pod inną nazwę. Bo nie umiałem sobie wyobrazić Rosji bez wiary."
Dlatego też jego Syberia jest bardzo... codzienna, zwyczajna, gdzie jej mieszkańcy obalają mit ksenofobów nie pozwalających wtrącać się w ich sprawy, okazują się niezwykle gościnni i przyjmują obcokrajowca jak swojego, zrzucają na jego barki swoje problemy i niespełnione marzenia, swoją pogoń za chęcią amerykanizacji, chociaż sami przyznają, że ich kultura i historia są daleko w tyle za tą Zachodnią. Kraj budowany na powojennych gruzach obozów pracy okazuje się być miejscem, które ma już swoją krwawą historię, bo jeszcze 300 lat przed powstaniem łagrów rząd rosyjski zsyłał na Syberię pierwszych więźniów celem zaludnienia terenu; wtedy również karę śmieci zastąpiono karą dożywotnich robót na Syberii, zresztą podobny los spotkał wróżów, lichwiarzy czy włóczęgów.
Dziś, choć nie przysyła się już tutaj skazańców, Syberia jest miejscem, które nigdy nie podniosło się po swojej tragicznej historii - wciąż uciemiężone, polityczne i stłamszone, pełne życiowych wykolejeńców, którzy razem z alkoholem wlewają w swoje żyły pustą nadzieję i autodestrukcję.
Ponad to wszystko, Syberia okazuje się krainą: różnorodności o fascynującej przyrodzie (znanej mi już z opowieści Pana Czesława Suchcickiego), niepowtarzalnej w żadnym innym zakątku świata, zlepkiem kultur i religii, centrum rosyjskości i bogatą kolebką prehistorii ze szkieletami mamutów sprzed 20 tysięcy lat na czele. "Kraj wyglądał na niedokończony, zatrzymany w jakiejś innej epoce geologicznej. I pogrążony w półmroku. Słońce z trudem wspięło się na ćwierć nieba, po czym znów zaszło za horyzont."
Niewątpliwym atutem tej książki - a dla mnie osobistą radością z faktu jej posiadania - jest sam fakt jej istnienia. Przepiękna forma, niemalże arcydzieło podróżnicze. Coś, o czym w dobie Wojciechowskiej i Cejrowskiego można zapomnieć - nieopisana radość autora z samego przebywania w podróży; jego otwartość na ludzi, ciekawość świata i UMIEJĘTNOŚĆ opisania tego bez możliwości udokumentowania czegokolwiek zdjęciem. Gawędziarska swada, erudycja, poczucie humoru i autoironii oraz mistrzostwo dziennikarskie sprawiają, że ta książka to majstersztyk, nad którym naprawdę warto się pochylić.
Colin Thubron zupełnie nie wykorzystał w swojej książce potencjału jaki daje Syberia. Największa kraina geograficzna na świecie w jego książce staje się nudna i ponura; autor za bardzo skupia się na negatywnych skutkach ZSRR. Możliwe, że Colin Thubron zwyczajnie nie posiada wystarczającego talentu, aby przekazać czytelnikom swoją fasynację Syberią. Książka mogłby być także inaczej wydana na przykład wzbogacona o piękne fotografie oraz fakty przyrodniczo-geograficzne. Liczyłam na dużo więcej
Nieco senna opowieść o Syberii. Bardziej subtelna niż reportaże Hugo-Badera. Ciekawa, opisana z dystansu, bardziej z zewnątrz, z perspektywy człowieka, który nie poznał na własnej skórze komunistycznego reżimu. Hugo-Bader nadal pozostanie dla mnie numerem 1, ale cieszę się, że poznałam też "Po Syberii".
to jest reportaż o poważnych sprawach. o przemielonych ludziach, o księżycowej ziemi, kości na każdym kroku, wielki cmentarz, a czyta się jak reportaż z pikniku i meczu krykieta, lekko. pan patrzy i opisuje tak, że ten, kto czyta widzi. a mnie na dodatek śmieszy, bo to i moje poczucie humoru jest.
Książka uchyla zaledwie rąbka tajemnicy Syberii. Czytając odnosiłam nieprzeparte wrażenie, że pod skorupą słów kryje się inna kraina. O ile Syberia otworzyła się przed Romualdem Koperskim, o tyle wobec Colina Thurbona pozostała nieufna, nie poddała mu się. Jednakże czytałam z przyjemnością.
Świetnie napisany reportaż. Czytając jesteś towarzyszem autora w tej podróży.
http://shadowmage.nast.pl/2012/03/colin-thubron-po-syberii-recenzja/
Na półkach
Cytaty z książki
- „Młodzi ludzie nie czują się związani z tym krajem, bo nie oni wymyślili ten system. To system star...” - 1 osoba to lubi
- „Rosjanie są zbyt cierpliwi. To nasza narodowa przywara. Wszędzie indziej by się zbuntowali. Ale nie...” - 1 osoba to lubi
- „Uśmiechnięty od ucha do ucha Wołodia grzał ręce nad paleniskiem - archetyp Rosjanina, idealizowany b...” - 1 osoba to lubi
Cena: 33,00 zł

Selkar
Legimi
Empik
Matras
Albertus
Weltbild
Zinamon



