Ballada o kapciach

Seria: Esej
Wydawnictwo: Czarne
6,56 (54 ocen i 12 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
2
8
5
7
18
6
15
5
9
4
0
3
1
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375363500
liczba stron
160
język
polski
dodał
Michał

"Tę książkę powinna była napisać moja mama. To jej zawdzięczam opowieść o pradziadku, który woził bryczką panią dziedziczkę gdzieś pod Sochaczewem (i tak naprawdę nie był moim pradziadkiem). Historię Andzi, która z pomocą żydowskiego szynkarza uciekła za ukochanym do Ameryki. I jej trzech sióstr, które przed niespełna stu laty zamieszkały na warszawskiej Woli, a jedną z nich była moja babcia...

"Tę książkę powinna była napisać moja mama. To jej zawdzięczam opowieść o pradziadku, który woził bryczką panią dziedziczkę gdzieś pod Sochaczewem (i tak naprawdę nie był moim pradziadkiem). Historię Andzi, która z pomocą żydowskiego szynkarza uciekła za ukochanym do Ameryki. I jej trzech sióstr, które przed niespełna stu laty zamieszkały na warszawskiej Woli, a jedną z nich była moja babcia Natalia. Ja tylko spisałem, jak umiałem, te intymne, rodzinne historie. Moja mama zrobiłaby to lepiej".
Aleksander Kaczorowski

"Aleksander Kaczorowski, którego Praski elementarz naprawdę był moim elementarzem, dziś podsuwa nam książkę o zupełnie innym charakterze. To czuła opowieść o jego miejscach i jego prywatnej historii".
Mariusz Szczygieł

"Ballada o kapciach – jak to brzmi. Dziwo niezwykłe, a smaczne. Ni to autobiografia, ni wspomnienia, ni powieść – ni pies, ni wydra, jak mawiał klasyk. I w tej niejasności, nieokreśloności, poplątaniu, oryginalności – potężna siła tej ballady. Bo jakże inaczej opisać polską duchowość – rozwichrzoną i parafialną, megalomańską i zakompleksioną? Grzecznie już było, czas na chuliganerkę. Próbka: My, ze szlachetnie urodzonych? A może raczej z niewolników? My, dobrodzieje żydowskich sąsiadów? A może raczej pomocnicy Hitlera? Aleksander Kaczorowski zabiera nas w ryzykowną – kto nie ryzykuje, ten nie zasmakuje – podróż archeologiczną, antropologiczną, literacką, historyczną na rollercoasterze brawurowych skojarzeń. Lepiej łyknąć aviomarin. Maszerują przez zwrotki tej ballady szlachciury i chłopy, Żydzi i Polacy, pepeerowcy i endecy. Na scenę pchają się martwi i sadzą nam farmazony, to znów żywi wywołują ich z tamtego świata, by się dowiedzieć, kim są – to znaczy: kim jesteśmy. Okrucieństwo losów z groteską, nostalgia z patosem, brutalne z niemal magicznym – i człowiek nie wie, czy jest jeszcze w Sochaczewie, Grodzisku, czy może odleciał już do Macondo".
Artur Domosławski

 

źródło opisu: Czarne, 2012

źródło okładki: www.czarne.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
lapsus książek: 1683

Genealogia stosowana

„Jestem nikim, a ty kim?” pisała Emily Dickinson (znam to z przekładu i wykonania Maleńczuka, kiedyś ambitnego). Nikt nie chce być „nikim z nikąd”. Szukamy swoich korzeni, tworzymy genealogie własnych rodów, aby udowodnić sobie i światu, że nasze korzenie czynią nas kimś wyjątkowym. Chyba jest w tych heraldycznych poszukiwaniach jakaś nieciekawa inklinacja do tego, aby być wartościowym za darmo. Ot – któryś z przodków zrobił coś dobrego, więc jest powód do dumy. A potem znów okazuje się, że to bohaterstwo było podszyte podłością. Albo, że ten herb został kupiony nie tak dawno przez naszego chłopskiego przodka. To tak jak z polską reprezentacją – chcielibyśmy, żeby nasi protoplaści wygrali za nas mecz, a oni pokazują nam figę. Tak jak Aleksander Kaczorowski – autor zbioru esejów „Ballada o kapciach” – swoje dumne nazwisko ze szlachecką końcówką „–ski” wywodzi od prozaicznego Kaczora.

Kaczorowski zaczyna od rodowej legendy, wedle której jego praszczur woził bryczką właściciela lombardu, który żył z wyzysku okolicznej biedoty. Żaden z niego powstaniec, bohater narodowy. Co gorsza – z każdym krokiem autor brnie dalej w tę autokompromitację i zdaje się, że sprawia mu to masochistyczną radość. Opowiada o Sochaczewie, skąd pochodzi, nie jak o miejscu wyjątkowym, ale jak o ostatniej dziurze, gdzie diabeł mówi dobranoc. Plejada przodków w „Balladzie o kapciach” miele się w jakimś przedziwnym korowodzie, który gubi się, rozgałęzia i traci wątek, że nie wiadomo, czy ta krewna z...

„Jestem nikim, a ty kim?” pisała Emily Dickinson (znam to z przekładu i wykonania Maleńczuka, kiedyś ambitnego). Nikt nie chce być „nikim z nikąd”. Szukamy swoich korzeni, tworzymy genealogie własnych rodów, aby udowodnić sobie i światu, że nasze korzenie czynią nas kimś wyjątkowym. Chyba jest w tych heraldycznych poszukiwaniach jakaś nieciekawa inklinacja do tego, aby być wartościowym za darmo. Ot – któryś z przodków zrobił coś dobrego, więc jest powód do dumy. A potem znów okazuje się, że to bohaterstwo było podszyte podłością. Albo, że ten herb został kupiony nie tak dawno przez naszego chłopskiego przodka. To tak jak z polską reprezentacją – chcielibyśmy, żeby nasi protoplaści wygrali za nas mecz, a oni pokazują nam figę. Tak jak Aleksander Kaczorowski – autor zbioru esejów „Ballada o kapciach” – swoje dumne nazwisko ze szlachecką końcówką „–ski” wywodzi od prozaicznego Kaczora.

Kaczorowski zaczyna od rodowej legendy, wedle której jego praszczur woził bryczką właściciela lombardu, który żył z wyzysku okolicznej biedoty. Żaden z niego powstaniec, bohater narodowy. Co gorsza – z każdym krokiem autor brnie dalej w tę autokompromitację i zdaje się, że sprawia mu to masochistyczną radość. Opowiada o Sochaczewie, skąd pochodzi, nie jak o miejscu wyjątkowym, ale jak o ostatniej dziurze, gdzie diabeł mówi dobranoc. Plejada przodków w „Balladzie o kapciach” miele się w jakimś przedziwnym korowodzie, który gubi się, rozgałęzia i traci wątek, że nie wiadomo, czy ta krewna z Ameryki to ciocia czy koleżanka cioci. Cała ta rodowa megalomania zostaje sprowadzona do poziomu tytułowych kapci, przysłanych z Ameryki. Wszystko to nie czyni lektury lekką, bo nie sposób prześledzić rodzinnych koligacji, pourywanych i niedokończonych. Czyni to nasze czytanie czymś zbędnym, bo po co słuchać o tak banalnych, często niechlubnych losach? A może jednak warto?

Dwa następne eseje, poświęcone Żyrardowowi i Grodziskowi
Mazowieckiemu, są o wiele bardziej zwarte. W pierwszym Kaczorowski przypomina o słynnej w Dwudziestoleciu „aferze Boussaca”, gdzie szkodzącymi Polsce finansowymi manipulacjami wyprowadzono z kraju potężne pieniądze, a działo się to za aprobatą i ze współuczestnictwem wielu wybitnych postaci polskiej polityki. Autor mierzy się w tym tekście z idyllicznym mitem przedwojennej Polski, ale także, w kontekście postaci socjalisty Pawła Hulki-Laskowskiego, przedstawia chlubne postawy ludzi lewicy, walczących z malwersacjami. To ważny i aktualny tekst, gdy widzimy dziś, jak agresywny liberalizm nie zważa na interes publiczny i dzieje się to często za sprawą polityków.

Ostatni tekst to „Ballada o Grodzisku”, w którym Kaczorowski porusza problem antysemityzmu. Autor chce się tutaj zmierzyć z mitem czystych polskich rąk, ale nie jest to rozprawa rodem ze „Złotych żniw”. Bazując na pamiętnikach Stanisława Rembeka (autora „Nagana” i szczerego do bólu „Wyroku na Franciszka Kłosa”), pisarz przedstawia w tym mrocznym tekście źródła aprobaty dla niektórych działań hitlerowców; wskazane zostają tutaj powody, dla których polityka III Rzeszy mogła przez jakiś czas odnosić tryumfy nie tylko w Polsce, ale w całej Europie.

„Ballada o kapciach” to rozprawa z samym sobą, rozprawa z mitem o szlachetnych, walecznych Polakach, bijących się „za wolność waszą i naszą”. Nieciekawy obraz polskiej prowincji, wyłaniający się z esejów Kaczorowskiego, to konfrontacja z funkcjonującym w naszej kulturze sielankowym fałszem – autor pokazuje nam nie tylko brud polskich podwórek, ale i brud polskich serc. Oczywiście – możemy żyć wyobrażeniami o wspaniałych, sarmackich korzeniach, upatrując w tej iluzji źródeł samozadowolenia i poczucia wartości. A może warto się oczyścić, stanąć w prawdzie i samodzielnie zawalczyć o godność własną – bez oglądania się na narodowe mity i kompleksy.

Sławomir Domański

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (140)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 307
Voudini | 2018-01-13
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Tom składa się z trzech tekstów. Pierwszy z nich opowiada historię rodziny autora, a czyni to z przymrużeniem oka, w stylu Hrabalowskiej gawędy, z licznymi dygresjami, które pozornie wyrywają się autorowi spod kontroli.
Kolejny, najkrótszy tekst, myślowo bardziej poukładany, próbuje przelotnie zmierzyć się z genezą stratyfikacji społecznej w II RP, a następnie relacjonuje międzywojenny prywatyzacyjny skandal, smutną uwerturę do fali, która miała nadejść prawie siedemdziesiąt lat później i na dobre zmienić obraz naszej gospodarki.
W trzecim eseju powraca jednak Kaczorowski do bardziej chaotycznej formuły, która w mojej ocenie do założonego celu – czyli odkłamania niektórych polskich mitów o polskości – niezupełnie przystaje. Demitologizacja powinna przebiegać systemowo, inaczej nieuchronnie rodzi oskarżenia o niesprawiedliwość, a nawet stronniczość.
Ale nad tym wszystkim unosi się jakże chwalebna i niestety rzadka świadomość złożoności, skomplikowania procesów historycznych, na...

książek: 438
Tomasz Wojewoda | 2018-10-09
Przeczytana: 27 września 2018

ESEISTYKA JAKO ŁATANIE DZIUR W PAMIĘCI

Aleksander Kaczorowski (ur. 1969) dał się poznać przede wszystkim jako wybitny slawista, tłumacz literatury czeskiej na język polski, między innymi utworów Bohumila Hrabala. W ostatnich latach głośno było również o napisanych przez niego biografiach – Václava Havla, Bohumila Hrabala, czy Oty Pavla. „Ballada o kapciach” została zaś opublikowana w 2012 roku w eseistycznej serii Wydawnictwa Czarne i trudno oprzeć się wrażeniu, że w dorobku autora jest „książką środka” – w procesie transformacji tłumacza w eseistę i pisarza.

Na książkę Aleksandra Kaczorowskiego składają się trzy eseje: tytułowa „Ballada o kapciach”, „Skład żyrardowski” oraz „Ballada o Grodzisku”. Najbardziej osobistym z tekstów jest właśnie ten pierwszy, utrzymana w hrabalowskiej tonacji opowieść o przodkach autora. Tego typu rodzinne opowieści są z reguły niezwykle niepewnym tworzywem z literackiego punktu widzenia, zawsze bowiem istnieje ryzyko, że historia, która dla autora...

książek: 2229
Wojciech Gołębiewski | 2016-01-25
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 25 stycznia 2016

Kaczorowski (ur. 1969) pisarz i dziennikarz; wydał zbiór esejów "Praski elementarz” (2001) , przekłady książek Hrabala, Skvoreckego, Bondy'ego oraz "Praskie Łowy”. "Balladę o kapciach" wydał w 2012, a w 2015 - "Havel. Zemsta bezsilnych" nominowaną do Nagrody Torańskiej.

Ze wstydem przyznaję się, że go nie znałem, lecz teraz postaram się to nadrobić, bo tą uroczą "balladą" mnie kupił. Jej walory literackie, jak i samą formę trudno przecenić, lecz posiada ona jeszcze wartość dodatkową wybiegającą poza treść; to dygresje intelektualne zawierające ciekawostki i cenne spostrzeżenia.
Już na str. 9 zauważa odnośnie "Nocy i dni":
"...Szynszel! W finale opowieści to właśnie on pomaga bohaterce w największej potrzebie, zabiera ją na swoją bryczkę czy kolaskę i wywozi z tłumu uciekinierów ze spalonego przez Niemców Kalińca. Jest w tej scenie cudowna dezynwoltura: Dąbrowska ...

książek: 2218
Marta | 2014-08-22
Na półkach: Przeczytane, 2014
Przeczytana: 12 sierpnia 2014

„Ballada o kapciach” - już samy tytuł tomiku Aleksandra Kaczorowskiego brzmi bajecznie, nostalgicznie i nierealnie. Co ukrywa się pod turkusową okładką? Przede wszystkim kawałeczki serca i duszy autora zebrane w czułe, a momentami brutalne wspomnienia o ludziach i miejscach.

W skład tomiku wchodzą trzy eseje: „Ballada o kapcach”, „Skład żyrardowski” oraz „Ballada o Grodzisku”. Teksty te różnią się od siebie klimatem, a nawet stylem wypowiedzi. Ich wspólnym mianownikiem są miejsca bezpośrednio powiązane z życiem autora. Kaczorowski wraca do korzeni, grzebie w historii, opisy sielskiego dzieciństwa zestawia z brutalnymi historiami rozgrywającymi się w bliskich mu miejscach. Rozlicza się z przeszłością, niekoniecznie osobistą, ale dotyczącą ziemi, z której pochodzi.

Spośród trzech esejów najbardziej spodobał mi się pierwszy – tytułowa „Ballada o kapciach”. Ta część jest najbardziej osobista, najzabawniejsza i nasycona największą czułością. Jest w tej prozie coś sentymentalnego i...

książek: 2427
Michał | 2012-05-11
Przeczytana: 11 maja 2012

Uwielbiam te historie małych, prowincjonalnych wsi i miasteczek, gdzie przeplatają się ze sobą losy zwykłych ludzi, historie zwykłe i te niezwykłe, godne zapamiętania i zapomnienia, z tą wielką historią, o której później czytamy w podręcznikach do historii.

Jest to moja pierwsza książka tego Autora, wcześniej słyszałem o nim przychylne recenzje. Wydawać by się mogło, że skoro i w jego przypadku przyszedł moment, kiedy naszła go wena na spisanie historii rodzinnych stron, niekoniecznie jest to dobra książka na początek znajomości z jego twórczością. Otóż wcale tak nie jest i co więcej, moim zdaniem wręcz jest wskazana, ponieważ poznajemy nie tylko twórczość Autora, ale przede wszystkim jego samego, jako syna, wnuka, prawnuka, bratanka, siostrzeńca itd.

książek: 1441
BuchBuch | 2018-09-20
Na półkach: Przeczytane

Tę dość skromnych rozmiarów książkę czytałam na dwie raty. Po pierwszych stronach byłam zdziwiona i rozczarowana, zastanawiałam się nad sensem jej wydawania. Autor rozpisuje się o historii własnej rodziny. Zupełnie zwykłej, szarej, bez wielkich postaci i wybitnych zasług. Jakże to inny rodzaj wspomnień od tych, do których przywykłam, gdzie anegdotki sypią się gęsto, a wielkie nazwiska i szlacheckie rody na wyścigi dokonują niezwykłych czynów.
Gdy sięgnęłam po Balladę po kilku dniach, potraktowałam ją zupełnie inaczej. Spojrzenie na Polskę z perspektywy prowincji (Sochaczew, Żyrardów, Grodzisk Mazowiecki), ale nie ze szlacheckiego dworku, tylko z zapadłej wsi, gdzie zamiast parkietów błyszczy klepisko, jest dosadne i prawdziwe. Szukanie w głowie rodzinnych powiązań, mapy koneksji, dotyczyło zwykłych ludzi, chłopów, woźniców, robotników. Rozprawienie się z mitem sarmackim? Pokazanie prawdziwego polskiego oblicza, które wiejską zagrodą i chłopem stoi?
Wiele jest tu takich swojskich...

książek: 3143

Króciutka książka, która nie zauroczyła mnie za bardzo.Odczułam jakiś chaos w przedstawianej treści. Książka stanowi 3 opowieści, jakieś takie niespojne jezykowo.Opisy autora za czasem zbyt szczegółowe (rozdział o rodzinie)a niewiele wnoszące. Może to tylko moje odczucie?Aczkolwiek, rozdział o Grodzisku, rozwoju kolejnej "ziemii obiecanej" był bardzo poruszający.
Na pewno plus za przewijające się w treści kwestie poruszane w filmie "Pokłosie"...

książek: 1328
bromba | 2014-01-03
Na półkach: Przeczytane

jaki rozczulający tytuł! To był mój impuls, by zabrać się za tą książkę. A potem był zachwyt nad polską prowincją, nad małomiasteczkowymi wszystkimi świętymi, jakimiś intrygami, romansami pociotków! Nareszcie bohaterami - anonimowe kuzynostwo, ziemiaństwo, chłopstwo; to lubię.
Nostalgiczne, ale nie sentymentalne; westchnienie do miejsc, atmosfery i czasów, które nie wrócą...

książek: 579
encaminne | 2015-08-25
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2015
Przeczytana: 22 sierpnia 2015

Ta książka to zbiorek trzech esejów Kaczorowskiego, których wspólnym mianownikiem jest poszukiwanie powiązań z przeszłością, które dawno się już zatarły, które zburzono lub zabudowano i takie, o których zwyczajnie zapomniano. Autor, jak zresztą my wszyscy, nie chce być znikąd. Chce ocalić świadomość o własnych korzeniach poplątanych niczym nitki wełny z rozwiniętego kłębka. Ale pamięć jest wybiórcza i myląca – bo skąd wiedzieć, której babci kuzynka uciekła do USA i jak właściwie miała na imię? Jak odtworzyć obraz miejsca, które dziś wygląda już zupełnie inaczej? Kaczorowski pisze o rodzinnych losach, o Sochaczewie, Skierniewicach, Grodzisku Mazowieckim i o śladach ludzi, o których wszyscy już zapomnieli. Jeśli lubicie nostalgiczne eseje z przeszłością w tle – koniecznie zabierzcie się za "Balladę o kapciach"!

książek: 334
ginger05 Gosia | 2012-03-15
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 15 marca 2012

dużo historii, ciekawostek ale zbyt rozwlekłe opisy

zobacz kolejne z 130 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Zaczytani w kinie - "Havel. Zemsta bezsilnych"

Kino niejedno ma imię. W kinie można się zasiedzieć, zakochać lub... zaczytać. Od października 2014 Kino Nowe Horyzonty stało się raz w miesiącu miejscem spotkań z autorami literatury faktu, dla których nie ma tematów tabu. Opowiedają widzom o kulisach powstawania książki, dzielą się wrażeniami, podejmą trudne tematy.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd