Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Droga Królów

Tłumaczenie: Anna Studniarek-Więch
Cykl: Archiwum Burzowego Światła (tom 1)
Wydawnictwo: Mag
8,96 (4401 ocen i 591 opinii) Zobacz oceny
10
1 902
9
1 314
8
723
7
268
6
93
5
42
4
18
3
23
2
9
1
9
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Way of Kings
data wydania
ISBN
9788374804219
liczba stron
960
język
polski
dodała
raven

Inne wydania

Chirurg, zmuszony do porzucenia swej sztuki i zostania żołnierzem w najbardziej brutalnej wojnie od niepamiętnych czasów. Skrytobójca, morderca, który płacze, kiedy zabija. Oszust, młoda kobieta, skrywająca za płaszczem z kłamstw swoją prawdziwą naturę. Arcyksiążę, wojownik, owładnięty żądzą krwi. Świat może się zmienić. Ta czwórka jest kluczem do przyszłości. Jeden z nich może przynieść...

Chirurg, zmuszony do porzucenia swej sztuki i zostania żołnierzem w najbardziej brutalnej wojnie od niepamiętnych czasów. Skrytobójca, morderca, który płacze, kiedy zabija. Oszust, młoda kobieta, skrywająca za płaszczem z kłamstw swoją prawdziwą naturę. Arcyksiążę, wojownik, owładnięty żądzą krwi. Świat może się zmienić. Ta czwórka jest kluczem do przyszłości. Jeden z nich może przynieść zbawienie. Drugi doprowadzi do zagłady.

 

źródło opisu: www.mag.com.pl

źródło okładki: www.mag.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 149
xan4 | 2014-11-09
Na półkach: Przeczytane

Spowiedź neofity?

Zacznę od podstawowego założenia, które mogę przenieść z niedawnego omówienia książki Parker(a), a mianowicie – „…musicie wiedzieć, że nie lubię fantasy. Nie trawię, nie znoszę! Jest wtórne, konwencjonalne, sztampowe, stanowczo za długie i rozwlekłe. Zwyczajnie szkoda mi czasu na czytanie rzeczy, które już kiedyś przeczytałem, na dodatek rozwleczonych do xxx tomów. Bo właśnie tak jest: 98% wypocin twórców fantasy została już wcześniej napisana. Autorzy tylko przestawiają poszczególne trybiki: a to się kraina inaczej nazywa, a to główny bohater ma jeszcze bardziej skomplikowane imię i nazwisko niż we wcześniejszych książkach, a to kraina ma wyższe góry i szersze doliny niż wcześniej, itd., itp.”.

Z cyklami jest jeszcze gorzej, jak się nie patrzeć, to prawie zawsze jest tak samo: lanie wody pogania lanie wody, sztuczne wymyślanie, co by tu jeszcze wymyślić, jak by tutaj zagmatwać, żeby tylko wypocić kilkaset stron, dodatkowy, całkowicie od czapy wątek poboczny, byle następny tom, byle następna kasa. Patrząc wstecz, jedyny cykl, który doczytałem do końca, lubię go, a wręcz uwielbiam, to „Ziemiomorze” Ursuli K LeGuin. Przeczytałem jeszcze „Władcę pierścieni” Tolkiena, ale strasznie się przy tym męczyłem. Jednak musiałem przeczytać, bo nie po to stałem w kolejce, albo zapisywałem się do ŚKF-u, albo coś innego (pamiętam tylko, że w 1990 roku robiłem dziwne rzeczy, żeby dostać tę książkę (nie żebym się teraz tego wstydził, ale pamiętam, że dziwnie wtedy było). Jordana i Eriksona omijałem szerokim łukiem, kiedy dowiedziałem się, że to fafnaście tomów, Cooka nie zmogłem, tak samo Howarda. Kay i Rothfuss polecieli w kąt po 30 stronach, Martina pożegnałem w połowie pierwszego tomu. Może wstyd się przyznać, ale jeśli chodzi o „Wiedźmina” przeczytałem tylko zbiory opowiadań. Weeks mnie wymęczył samą okładką, Norton w młodości przeczytałem cały jeden tom, a wtedy czytałem wszystko jak leci. Z nowych rzeczy jedynie Hobb doczytałem jeden tom do końca i przeżyłem.

Jednak moją czystą nienawiść do fantasy zaburzył Mirek Obarski, kiedy zamieścił w ostatnich almanachach „Kroki w nieznane” nowele Sandersona i Parker(a). Pomyślałem wtedy, że nie mogę się poddawać, muszę dalej brnąć w to coś dziwnego fantasy zwane, żeby oddzielać ziarno od plew, nie można przekreślać całego gatunku dla tych 98% badziewia, które wychodzą (normalnie biblijnie mi to wyszło). Bowiem nowele Parker(a) i Sandersona z ostatnich KwN były najlepszymi opowiadaniami zbioru, świeże, z jajem, z innym podejściem do konwencji, a wręcz przełamały konwencję. Sięgnąłem więc po „Składany nóż” (bardzo dobra rzecz) i „Młot” (już trochę gorsza, ale dalej trzymająca poziom) Parker(a), a na koniec zdecydowałem się przeczytać „Drogę Królów” Sandersona. Na dodatek wiedząc, że to niesamowita cegła i to cegła pierwsza z dziesięciu.

Ten cały przydługi wstęp był tylko po to, żeby pokazać Wam, na jakie niebezpieczeństwo naraziłem się sięgając po „Drogę Królów” Brandona Sandersona. Dodam może jeszcze tylko, że od wcześniejszych książek Sandersona odbiłem się tak samo, jak od książek autorów wymienionych wcześniej.

ciąg dalszy na stronie:
http://szortal.com/node/5100

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ułańskie wrzosy

Witam Na książkę Pana Bohdana Królikowskiego natknąłem się przypadkiem podczas wyprzedaży w księgarni. Niepozorna okładka i mały format publikacji, śr...

zgłoś błąd zgłoś błąd