Korespondencja

Tłumaczenie: Ryszard Engelking
Wydawnictwo: Sic!
6,54 (13 ocen i 3 opinie) Zobacz oceny
10
1
9
1
8
2
7
3
6
3
5
0
4
2
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788361967514
liczba stron
336
słowa kluczowe
listy
język
polski
dodała
joly_fh

Korespondencja Gustave’a Flauberta i George Sand to pierwszy po polsku, obszerny wybór listów obojga pisarzy, obejmujący okres ich znajomości i przyjaźni od roku 1863 do śmierci Sand w roku 1876. „Kiedy rozpoczyna się wymiana listów, ona ma pięćdziesiąt dziewięć lat, jest znaną i szanowaną pisarką, autorką czterdziestu powieści – on, o siedemnaście lat młodszy, jest autorem Pani Bovary i...

Korespondencja Gustave’a Flauberta i George Sand to pierwszy po polsku, obszerny wybór listów obojga pisarzy, obejmujący okres ich znajomości i przyjaźni od roku 1863 do śmierci Sand w roku 1876. „Kiedy rozpoczyna się wymiana listów, ona ma pięćdziesiąt dziewięć lat, jest znaną i szanowaną pisarką, autorką czterdziestu powieści – on, o siedemnaście lat młodszy, jest autorem Pani Bovary i Salambo, których znaczenie mało kto wówczas rozumiał. Ona, od lat żyjąca w separacji z mężem, obraca się w kręgach literackich i artystycznych Paryża, otoczona aurą skandalu z racji prowokującej niezależności, męskich strojów i licznych kochanków, w tym tak znakomitych, jak Alfred de Musset i Fryderyk Chopin. On jest prowincjuszem z wyboru i może pochwalić się tylko jednym głośnym romansem: z trzeciorzędną literatką Luizą Colet (…) – pisze we wstępie tłumacz, Ryszard Engelking, autor nowego przekładu Pani Bovary. – George Sand od razu dostrzegła wielki talent Flauberta, ale nie potrafiła zrozumieć jego założeń estetycznych. Jak dowodzą jej listy, nie zrozumiała ich nigdy i z uporem usiłowała namówić przyjaciela, by – idąc jej śladem – nieco lżej traktował swoje pisarstwo. (…) Flaubert nie próbował jej nawracać i cierpliwie przedstawiał swoje poglądy. Jej powieści podziwiał za młodu, skłaniały go wtedy do marzeń. Później o jej utworach wyrażał się jak najgorzej, twierdząc, że pisane są sercem, a nie głową. Po latach, kiedy zaprzyjaźnił się z autorką, próbował czytać je sercem.(…) Na różnicach i podobieństwach, zastrzeżeniach i szacunku tych dwoje niezwykłych ludzi, bliskich kresu życia, zbudowało wielką przyjaźń. Zebrane tu listy, uważane za najpiękniejszą z francuskich korespondencji literackich, są tej przyjaźni świadectwem”.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Sic!, 2013

źródło okładki: http://www.wydawnictwo-sic.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Punnuf książek: 106

Marudny i romantyczna

Co będziemy pisali? Ty będziesz na pewno szerzył zmartwienie, a ja pocieszenie. Nie wiem co rządzi naszym przeznaczeniem.

Wybór listów jakie wymieniali między sobą Gustave Flaubert i George Sand obejmuje trzynaście lat, 156 wiadomości w tym 87 Flauberta do niej i 69 Sand do niego. Jest to prawie jedna trzecia całkowitej zachowanej korespondencji tej dwójki. Wydawca obiecuje, że usunął tylko to, co błahe zostawiając czytelnikom najsmaczniejsze kąski.

Na pierwszy rzut oka wszystko ich różni - z jednej strony on: wyjątkowo stary pięćdziesięciolatek ze skłonnościami do narzekania na cały współczesny mu świat, jak ognia unikający wyrażania siebie w powieściach (artysta powinien być niewidoczny w swoim dziele jak Bóg w przyrodzie, napisze w liście), z drugiej ona: ciepła optymistka, wierząca w ludzi i postęp, zostawiając za sobą burzliwe romanse, spełnia się na łonie rodziny, pisząc jedną książkę rocznie. A jednak się ze sobą przyjaźnią. Co ciekawe, uważna lektura „Korespondencji” pozwala dojść do wniosku, że większość dzielących pisarzy spraw schodzi na dalszy plan. Oczywiście Flaubert z nieustępliwością toczącego się walca drogowego wykrzykuje do Sand przemyślenia na temat ludzkości, jak choćby coś takiego: Filozofia zawsze pozostanie przywilejem arystokratów. Na darmo będzie Pani tuczyć ludzkie bydełko, podrzucać mu ściółkę aż po brzuch, czy nawet złocić oborę, to będą zawsze zwierzęta, cokolwiek by na ten temat mówiono. Jedyny postęp, jaki można osiągnąć, to uczynić owe...

Co będziemy pisali? Ty będziesz na pewno szerzył zmartwienie, a ja pocieszenie. Nie wiem co rządzi naszym przeznaczeniem.

Wybór listów jakie wymieniali między sobą Gustave Flaubert i George Sand obejmuje trzynaście lat, 156 wiadomości w tym 87 Flauberta do niej i 69 Sand do niego. Jest to prawie jedna trzecia całkowitej zachowanej korespondencji tej dwójki. Wydawca obiecuje, że usunął tylko to, co błahe zostawiając czytelnikom najsmaczniejsze kąski.

Na pierwszy rzut oka wszystko ich różni - z jednej strony on: wyjątkowo stary pięćdziesięciolatek ze skłonnościami do narzekania na cały współczesny mu świat, jak ognia unikający wyrażania siebie w powieściach (artysta powinien być niewidoczny w swoim dziele jak Bóg w przyrodzie, napisze w liście), z drugiej ona: ciepła optymistka, wierząca w ludzi i postęp, zostawiając za sobą burzliwe romanse, spełnia się na łonie rodziny, pisząc jedną książkę rocznie. A jednak się ze sobą przyjaźnią. Co ciekawe, uważna lektura „Korespondencji” pozwala dojść do wniosku, że większość dzielących pisarzy spraw schodzi na dalszy plan. Oczywiście Flaubert z nieustępliwością toczącego się walca drogowego wykrzykuje do Sand przemyślenia na temat ludzkości, jak choćby coś takiego: Filozofia zawsze pozostanie przywilejem arystokratów. Na darmo będzie Pani tuczyć ludzkie bydełko, podrzucać mu ściółkę aż po brzuch, czy nawet złocić oborę, to będą zawsze zwierzęta, cokolwiek by na ten temat mówiono. Jedyny postęp, jaki można osiągnąć, to uczynić owe zwierzęta trochę mniej okrutnymi. Ale, żeby uwznioślić tłum duchowo, wszczepić mu nie tak wąskie, a więc i nie tak ludzkie pojęcie Boga, wątpię, wątpię - na co ona odpowiada z matczyną troską, ostrożnie, dyplomatycznie starając się zwrócić serce przyjaciela w stronę tęczy. On bulgocze dalej – Sand otwiera bramę ogrodu swej duszy wypuszczając w jego kierunku promienną dobroć. Autor „Pani Bovary” psioczy na wybory powszechne, ona tłumaczy, że ciemne masy są ciemne, ponieważ nie ma ich kto oświecić. I tak przez trzynaście długich lat.

Wielki, mądry Flaubert miał pełne prawo pogardzać ckliwymi powieściami Sand, lecz tego nie robił; w listach tytułował ją Mistrzem. Była kobietą, więc do ich znajomości podchodził z dystansem. Ulżyło mu wyraźnie, kiedy napisała, że jej wulkany już wygasły, a ich zbocza porosły kwiatami. Po tym wyznaniu mógł się do niej zbliżyć (duchowo) – dla faceta, który przez prawie całe życie mieszkał z matką, stanowiło to spore osiągnięcie. Wielbiciele pisarza dobrze znają jego trudny charakter. Wszędzie gdzie się udawał, chciał rozmawiać wyłącznie o literaturze. Łatwo się domyślić, że damy z towarzystwa mogły czuć się znudzone. Tym ważniejsza wydaje się na tym tle przyjaźń z Sand, w listach żalił się do woli – a ona znosiła wszystko ze spokojem. Choćby więc dla flaubertowskiego marudzenia warto przeczytać „Korespondencję”; ach, jak on cudownie marudzi, narzeka, krytykuje, ryczy z upiorną pasją: Życie jest dla mnie znośne jedynie wtedy, gdy zdołam je unieszkodliwić. – Inaczej musiałbym się oddawać rozpasanym uciechom... ale pewno i to by nie pomogło!

I tak jak on nigdy nie pozbył się posępnych myśli, ona nie zrezygnowała ze starych przekonań. W roku swojej śmierci napisała w liście: Nie twierdzę, że ludzkość wdrapuje się na szczyty. Ale pomimo wszystko w to wierzę; nie dyskutuję o tym – nie warto, bo każdy sądzi podług tego, co widzi, a widok bywa czasem żałosny i brzydki. Niepotrzebna mi zresztą pewność, że ziemia i jej mieszkańcy dostąpią zbawienia, by wierzyć w konieczność dobra i piękna; jeśli ziemia w to nie uwierzy – zginie; jeśli jej mieszkańcy to odrzucą – ulegną zagładzie. Inne gwiazdy i inne dusze przejdą po ich trupach, trudno! Jeśli zaś idzie o mnie, to do ostatniego tchnienia chcę zmierzać na szczyt, nie dlatego, żebym oczekiwała albo wymagała bezpiecznego azylu gdzieś tam, ale dlatego, że moją jedyną rozkoszą jest wstępowanie wraz z bliskimi drogą w górę.

Owa przyjaźń przetrwała dzielące ją ideologie dlatego, że pisarzy połączyło żywe zainteresowanie ludźmi, nawet jeśli Flaubertowi śmierdzieli gangreną, a Sand bujała w obłokach. Nie uchroniło ich to jednak przed wzajemnym niezrozumieniem, co widać chociażby w liście z 12 stycznia 1876 roku: Przesłanie „Pani Bovary” zdołano odczytać. Chociaż część czytelników wykrzykiwała, że siejesz zgorszenie, zdrowa część pojęła, że dałeś dobitną i surową lekcję kobiecie bez wiary i sumienia, napiętnowałeś pychę, ambicję i nierozsądek. Emma budziła współczucie, tego wymagała sztuka; lecz lekcja była jasna, a byłaby oczywista, jasna dla wszystkich, gdybyś zechciał ujawnić swoją opinię, jedyną słuszną opinię, o bohaterce, jej mężu i kochankach. Prawie dwadzieścia lat po publikacji najsłynniejszej powieści Flauberta, Sand ciągle jej nie rozumiała. Można odnieść wrażenie, że pomimo niechęci do własnego gatunku, to właśnie on wiedział lepiej, co go napędza, podczas gdy ona zbyt zajęta była poklepywaniem maluczkich po główkach: Należy pokazywać i piętnować łobuzów, to słuszne, to moralne, ale należy też przedstawiać i cytować ludzi uczciwych; naiwny czytelnik, a ci stanowią większość, zraża się, kiedy ich nie widzi, smuci się, boi i nie daje wiary, żeby nie wpaść w rozpacz. Jakieś dziwaczne rozumowanie każe przypuszczać, że czarna rozpacz Flauberta daje więcej nadziei niż protekcjonalny ton George Sand.

Rafał Łukasik

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (69)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 2
Benek | 2018-02-05
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 15 listopada 2017

A propos korespondencji Flauberta i Sand. Czytać na czczo, jak dziecięcą wyliczankę, co następuje:

Zachód i Wschód

Pustelnik pokazać świat okiem Boga chciał i pasji doznał przy tem: bogom ogień skradł, bydlątkom wbrew swej woli dał, w złotym korycie. Zagwozdkę niezłą mamy my - Bawołu objąć nie raczył - girlandą słów w iluzję wwabia nas … oko osobnego.

Bezosobna opinie wyrażać śmie – śmieszności nie-strach jej? Dobro i zło rozróżniać chce, mądrość i głupotę. /? Piękno samotne od swastyki nie ratuje nas, kategoria to nie ta. Dobro i zło Natura ma gdzieś, pod/ponad nami jest. Oddzielenia - ona Mistrz odmawia bo - my w Naturze, tamci w nas i wszelka dwójnia wydaje się. Gdy umysł w sercu, spokój jest – (święty) spoczynek nie. Na harfie Inny jak chce gra, głową do góry, ręką do przodu (nie) możliwości tworzę Ja.

Myśliciel myślą pochylony, sili się i wyrzeka. Jeśli Paradoks rzeczywiście Się widzi, niczego już nie trzeba.
Filozof wariuje, mędrzec tańcuje – kiedy nie dowiesz się?

książek: 271
misia | 2014-04-07
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

chodza sluchy ze to niby ta sama polka co wyklady nabokova albo dzienniki woolf - dementuje, nie polecam

książek: 191
Chocolate__Girl | 2014-08-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 21 sierpnia 2014

Potwierdzam Misię, sama nuda najobrzydliwsza

książek: 146
kociatqo | 2019-01-23
Na półkach: Przeczytane
książek: 424
sososophy | 2018-10-20
Na półkach: Przeczytane
książek: 1490
znk | 2018-09-17
Przeczytana: 20 września 2018
książek: 562
karolinad | 2018-09-02
Na półkach: Przeczytane
książek: 1368
Marzena_sw | 2018-04-11
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
książek: 831
PiotrP | 2014-04-16
książek: 1169
Goliardus | 2014-04-16
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
zobacz kolejne z 59 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd