Każdy umiera w samotności Hans Fallada 7,8

ocenił(a) na 1010 tyg. temu Kiedy człowiek zaczyna zdawać sobie sprawę, że jego dotychczasowe wybory przynoszą niekoniecznie dobre (a nawet fatalne) konsekwencje, może podjąć próbę naprawy dotychczasowego stanu rzeczy albo trwać w przekonaniu, że przecież i tak już nic nie da się zrobić. A co, jeśli nagle przychodzi oprzytomnienie, które każe sprzeciwić się całemu systemowi państwowemu? Jak starszy, wątły majster ze stolarskiej fabryki może podjąć walkę z Führerem, Goebbelsem, NSDAP, SS, SA, Gestapo i całym totalitarnym aparatem władzy — władzy odnoszącej militarne sukcesy w Polsce, Francji…
Powieść Hansa Fallady to różnokolorowa panorama osobowości Berlina czasów II wojny światowej. Wśród bohaterów można poznać: zwykłych Berlińczyków, którzy wierzą w utopię tysiącletniej Rzeszy; młodych członków Hitlerjugend, szczerze pokładających nadzieję w obietnicach władzy Aryjczyków nad światem; szarych obywateli, którzy chcą po prostu żyć, a nie zajmować się decyzjami wpływowych decydentów; prostych rzezimieszków i opryszków, próbujących ugrać coś na dziejowej zawierusze; ale także tych, którzy mają bezpośredni wpływ na losy pozostałych — komisarzy tajnej policji oraz ich przełożonych, oczekujących postępów prac śledczych, mających na celu utrzymanie społeczeństwa w ryzach.
"Jeśli tylko jeden człowiek cierpi niesprawiedliwie, a ja nie mogę tego zmienić i nie robię tego tylko dlatego, że jestem tchórzem i za bardzo kocham spokój, to wtedy...
Nie ma śmiałości dokończyć tej myśli. Boi się, naprawdę boi się tego, do czego może go doprowadzić ta myśl, jeśli pomyśli ją do końca. Musiałby chyba wtedy zmienić całe swoje życie!".
Główną osią powieści są losy pewnego małżeństwa: Ottona i Anny Quangelów — zwykłych, prostych ludzi, którzy postanawiają sami wyruszyć na wojnę z całym aparatem partyjnej władzy. Zaczynają pisać pocztówki i podrzucać je w różnych miejscach Berlina tak, by trafiały w ręce Niemców i skłaniały ich do refleksji. Proces pisania i roznoszenia tych kartek to historia o tym, jak w porę zorientować się, że podążanie za tłumem, że tolerowanie zła, że bierność wobec postawy zbrodniarzy prowadzą do moralnej katastrofy.
Powieść Fallady jest również znakomitym opisem funkcjonowania aparatu partyjnej władzy.
"- Każdy się czegoś boi! - zauważył z pogardą brunatna koszula. - I właściwie to czemu? Przecież mają tak łatwo, wystarczy, że będą robić to, co im powiemy.
- To dlatego, że nie potrafią przestać myśleć. Wciąż wierzą, że dzięki myśleniu coś osiągną.
- Lepiej żeby słuchali. Myśleniem zajmuje się Führer".
W tym schemacie nie ma miejsca na zadawanie trudnych pytań, logiczne wnioskowanie czy wyrzuty sumienia. Każdy aspekt życia podporządkowany jest wizji Führera.
Jednak wszędzie tam, gdzie siłą wprowadzona zostaje totalitarna władza, tli się wątłe światełko poczucia sprawiedliwości, godności człowieka i prawości:
„Oni przecież uważają, że nawrócą nas na swoje przekonania za pomocą bicia! Ale my nie wierzymy we władzę przemocy. Wierzymy w dobro, miłość, sprawiedliwość”.
Powieść ta, chociaż opisuje berlińskie życie w wojennej codzienności, jest według mnie niekonwencjonalnym podręcznikiem etyki. Każdy rozdział skłania czytelnika do zadawania sobie bardzo trudnych i niewygodnych pytań — pytań o wartość życia jednostki, o brzemię decyzji, o oportunizm, o strach, o odpowiedzialność i o miłość. Pytań o zwyczajną ludzką przyzwoitość...