7,07 (586 ocen i 106 opinii) Zobacz oceny
10
30
9
41
8
148
7
188
6
122
5
30
4
16
3
6
2
3
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788308052266
liczba stron
500
słowa kluczowe
literatura polska,
język
polski
dodała
AMisz

Urok siedemnastowiecznych zaułków, nonszalancja oraz tempo opowieści spod znaku płaszcza i szpady Aleksandra Dumasa, tajemnice rodem z książek Arturo Pereza-Reverte oraz odrobina magii tak charakterystyczna dla literatury iberoamerykańskiej. Wszystko to składa się na "Cienioryt", nową powieść Krzysztofa Piskorskiego, jednego z najzdolniejszych twórców polskiej fantastyki. W portowym mieście...

Urok siedemnastowiecznych zaułków, nonszalancja oraz tempo opowieści spod znaku płaszcza i szpady Aleksandra Dumasa, tajemnice rodem z książek Arturo Pereza-Reverte oraz odrobina magii tak charakterystyczna dla literatury iberoamerykańskiej. Wszystko to składa się na "Cienioryt", nową powieść Krzysztofa Piskorskiego, jednego z najzdolniejszych twórców polskiej fantastyki.
W portowym mieście południa, Serivie, każdy cień jest oknem do groźnej i niezbadanej cieńprzestrzeni, w której tunele ryją adepci tajemnych sztuk. Sześciu grandów walczy o wpływy trucizną, zdradą i stalą, małoletni król z trudem trzyma się przy władzy, a inkwizycja rośnie w siłę.
Ale to wszystko sprawy, które trudno obserwować z okna małej izby przy ulicy Alaminho, gdzie mieszka Arahon Caranza Martenez Y’Grenata Y’Barratora, doświadczony nauczyciel szermierki. Arahon pragnie jedynie zapewnić bezpieczeństwo bliskim i odłożyć dość pieniędzy, by opuścić miasto. Przynajmniej do czasu, gdy w jego ręce wpada cienioryt – wypalony na szkle obraz przedstawiający tajemniczą postać…

 

źródło opisu: Wydawnictwo Literackie, 2013

źródło okładki: https.wydawnictwoliterackie.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 162
xan4 | 2014-11-09
Na półkach: Przeczytane

Magiczna trójka

Nie wiem czy magiczna, ale spodobał mi się ten tytuł, więc jest. Tak na mnie spłynął nad ranem, bo ja recenzje z reguły rano w weekendy piszę. Pewnie Wam ta informacja do niczego nie jest potrzebna, ale i tak postanowiłem Was oświecić w tym zakresie. Poniżej wytłumaczę, że mam trzy (?!) powody, aby tak zatytułować tą recenzję. To powinno wystarczyć, czyż nie?

Krzysztof Piskorski to bardzo ciekawy gość. Urodzony w pamiętnym roku 1982. Jego narodziny zapowiadały wielkie zmiany na polskim rynku fantastyki. W tym mniej więcej czasie grupie zapaleńców udało się już dogadać z władzą i jesienią miał ukazać się pierwszy numer miesięcznika Fantastyka. Nie było w nim opowiadania Krzysztofa, ale przecież opowiadanie nie zając, nie ucieknie, zawsze można sobie na nie spokojnie poczekać. I poczekaliśmy, tak z 22 lata, do roku 2004. Nie wiadomo, co Krzysztof robił, jak żył, kroniki niewiele o tym piszą. Studiował archeologię (o jakże to częsta przypadłość u fantastów) i informatykę (też częsta, ale gdzie jej tam do archeologii; dlaczego fantaści nie studiują prawa, ekonomii czy marketingu i zarządzania?). W roku 2004 Krzysztof miał 22 lata. No tak, to dosyć oczywiste jest. Krzysztof debiutuje w Fantastyce, bo jakże by inaczej, nie miał innego wyjścia. Wprawdzie nie była to Fantastyka, tylko Nowa Fantastyka i nie właściwa Nowa Fantastyka, ale jej wydanie specjalne, ale zawsze. Debiutuje opowiadaniem „Na wczoraj”. W krótkim okresie czasu, w tym samym roku pańskim 2004, Jego opowiadania ukazują się w Science Fiction i w Magazynie Fantastycznym (pierwsza „trójka”, proszę szanownej publiczności). Potem jeszcze, chyba siłą rozpędu, publikuje kilka opowiadań. Jednak to nie krótka forma jest tym, co Krzysztof lubi pisać najbardziej. Od roku 2005 w wydawnictwie Runa ukazuje się jego trylogia (!? nieźle, jak na prawie debiutanta, co nie?) zatytułowana „Opowieść piasków”. Co roku pojawiają się na rynku kolejne tomy: „Wygnaniec’, „Najemnik” i „Prorok”. (muszę pisać, że to druga „trójka”?, nie, na pewno nie muszę). Piskorski zwiąże się z Runą właściwie do końca tego wydawnictwa, wydaje tam także dwutomową „Zadrę” 2009 i 2010) oraz „Krawędź czasu” (2011). Tylko w 2007 roku robi mały skok w bok, by w Fabryce Słów wydać „Poczet dziwów miejskich”.

Runa to było dosyć specyficzne wydawnictwo (piszę było, bo przypuszczam, że reaktywacja, czy odwieszenie już jednak nie nastąpi, ale, obym się mylił). Okładki takie sobie, naprawdę przedziwna czcionka, co się zmieniło pod sam koniec, dobrze i bardzo dobrze redakcyjnie, ale fatalnie, jak nie katastroficznie sprzedażowo i marketingowo. Podsumowując: wydawali dobre książki, ale nie umieli ich sprzedać. Niestety, przy obecnym rynku sprzedaje się to, co marketingowcy wcisną czytelnikom, to co ma większy budżet, a nie to, co jest dobre (z małymi wyjątkami). Na tym też poległa Runa, więc Piskorski, chcąc nie chcąc, napisawszy nową powieść, musiał poszukać innego wydawnictwa. Pomimo kryzysu znalazł dosyć szybko, nie dziwię się, bo pewnie prawie każde wydające obecnie wydawnictwo wzięłoby Go do swojej ekipy. Wybrał Wydawnictwo Literackie, zasłużone, które swego czasu stroniło od fantastyki, to znaczy wydawali ją sporadycznie, wydawali oczywiście Lema, ale do innych polskich autorów przekonali się dopiero, kiedy związał się z nimi Jacek Dukaj. Udeptaną przez niego ścieżką podążyli Łukasz Orbitowski, Szczepan Twardoch i Michał Protasiuk. Wydaje się, że dla Krzysztofa Piskorskiego był to dosyć naturalny wybór.

Tak oto dochodzimy do sedna, czyli do nowej powieści Krzysztofa Piskorskiego zatytułowanej „Cienioryt”. Książka ma się ukazać na rynku 10 października. Jak to zwykle u tego autora bywa, w kolejnej swojej powieści zabiera nas w całkowicie inne klimaty niż w poprzednich („Opowieść piasków” – oryginalny świat fantasy inspirowany kulturą arabską, „Zadra” – steampunkowa historia wojen napoleońskich, „Krawędź czasu” – polska rewolucja przemysłowa z kabałą i podróżami w czasie). Tym razem autor zabiera nas w bardzo, ale to bardzo oryginalny świat w konwencji opowieści spod znaku płaszcza i szpady. Piskorski umie pisać i jeżeli postanowi sobie, że napisze dobrą powieść łotrzykowską, awanturniczą, to taką napisze. Ale to dla Niego za mało, Jemu nie wystarczy powieść a’la Arturo Perez – Reverte. On musi więcej, On musi inaczej. Bo przecież nie byłby wtedy Piskorskim, ale klonem APR, a to jest Mu do niczego niepotrzebne.

ciąg dalszy na stronie:
http://szortal.com/node/3730

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Znajdź mnie

Początek miałam dość ciężki,ale w miarę przewracania karteczek zaczęło się bardzo dużo dziać😊. Świetny thriller psychologiczny,gdzie nie wiadomo czy g...

zgłoś błąd zgłoś błąd