rozwińzwiń

Przedksiężycowi, tom 2

Okładka książki Przedksiężycowi, tom 2 autora Anna Kańtoch, 9788362980208
Okładka książki Przedksiężycowi, tom 2
Anna Kańtoch Wydawnictwo: Powergraph Cykl: Przedksiężycowi (tom 2) fantasy, science fiction
490 str. 8 godz. 10 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Przedksiężycowi (tom 2)
Data wydania:
2013-04-17
Data 1. wyd. pol.:
2013-04-17
Liczba stron:
490
Czas czytania
8 godz. 10 min.
Język:
polski
ISBN:
9788362980208
Średnia ocen

7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Przedksiężycowi, tom 2 w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Przedksiężycowi, tom 2 i



Przeczytane 1860 Opinie 52 Oficjalne recenzje 39

Opinia społeczności książki Przedksiężycowi, tom 2i



Książki 667 Opinie 302

Oceny książki Przedksiężycowi, tom 2

Średnia ocen
7,2 / 10
345 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Przedksiężycowi, tom 2

avatar
176
76

Na półkach:

Ocenę taką dałem dlatego, że nie wiem czy przeczytanie drugiej części będzie nagrodzone w trzeciej. Drugi tom oprócz tego, że osoby mieszkające w Lunapolis jednak się buntują i nie ma wrażenia że wszystko płynie i nic się nie zdarzy jest tylko zagadka. Teraz możemy zobaczyć namiastkę buntu i nierównej walki z Przedksiężycowymi. Postać z kosmosu występuje rzadko a to na niej spoczywała moja nadzieja, że coś się zacznie dziać, została jakby wchłonięta przez Lunapolis i nawet można odnieść wrażenie że się zasymilowała ze światem. Czy bunt przyniesie jakieś skutki a postać z kosmosu dostanie szanse powrotu ? Te pytania zachęcają do sięgnięcia po trzeci tom, co też czynie. Czyta się bardzo ciekawie bo to inna fantastyka z tajemnicą, jakąś technologią, emocjami człowieka, ciekawą sytuacją no i wciąż nierozwiązaną tajemnicą: Po co ? Dlaczego? Polecam.

Ocenę taką dałem dlatego, że nie wiem czy przeczytanie drugiej części będzie nagrodzone w trzeciej. Drugi tom oprócz tego, że osoby mieszkające w Lunapolis jednak się buntują i nie ma wrażenia że wszystko płynie i nic się nie zdarzy jest tylko zagadka. Teraz możemy zobaczyć namiastkę buntu i nierównej walki z Przedksiężycowymi. Postać z kosmosu występuje rzadko a to na niej...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1157
657

Na półkach: ,

Jakoś tak wyszło, że miałam długą przerwę między pierwszym a drugim tomem tej serii. Najwyraźniej nie pociągała mnie ona aż tak, żeby ją szybko kontynuować. Teraz jednak żałuję, bo jak zwykle autorka się rozkręca i zaczyna być bardzo intrygująco i gęsto w skonstruowanym przez nią świecie, a fabuła się zdecydowanie rozkręca.

Ciekawe dla mnie jest to, że nadal nie polubiłam żadnego z bohaterów. Bardziej ich teraz rozumiem i znam, wiem czemu decydują się na pewne rzeczy, ale nie czuję do nich sympatii, co nie zdarza mi się znowu tak często w kontakcie z literaturą. Zawsze jest ktoś kogo mogę polubić czy nawet utożsamiać się z daną postacią, tutaj kompletnie nie. I najlepsze jest to, że w niczym nie to nie przeszkadza, dalej jestem zainteresowana historią i tym co będzie się działo. Co według mnie bardzo dobrze świadczy o pomyśle autorki na tą serię. W tym tomie dostajemy więcej informacji i fragmentów z ciekawej układanki jakim jest rzeczywistość - przyszłość, obca planeta, inny wymiar? - którą stworzyła. Są odpowiednio dozowane, i tak jak na początku wszystko tu wydawało mi się przerysowane i dziwaczne, tak teraz rozumiem skąd co wynika. Dodatkowo ten ton wprowadził w sporo zmian społecznych, kultowych, opisał swoisty bunt o którym niegdyś nie mogło być mowy w tym świecie. Autorka przeniosła na swoją opowieść specyficzny fragment cyklu, jakiemu poddają się ludzie zbyt przyzwyczajeni do wygód i beztroski, omamieni lepszym jutrem albo lekką teraźniejszością. W pewnym momencie okazuje się jednak, że być może ich świat i przyszłość wcale nie są takie świetlane i przychodzi czas na refleksję albo i nawet ostre działanie. Mamy tutaj do czynienia z taką sytuacją w przyspieszeniu, uważam że jest to naprawdę świetnie opisane.

Kańtoch się zdecydowanie nie patyczkuje jeśli chodzi o kolejne wydarzenia czy prowadzenie postaci. Rzeczywistość na którą patrzymy jest brutalna, pokręcona, a zwroty akcji często nagłe i zaskakujące. Nikogo też nie oszczędza - nie przywiązuję się do postaci i mam pewne przeczucia co do ich losów, ale mimo wszystko w jakiś sposób przeżywam niektóre zmiany i decyzje autorki co do fabuły i jej bohaterów. Oceniam to zdecydowanie na plus, żeby nie było. Jak zawsze w jej książkach widać, że wszystko zaplanowała, nie pozostawia żadnych wątków samym sobie, zgrabnie lawiruje w tym co stworzyła dodając czytającym trochę dreszczyku emocji, szczypty zagadek i sporą dozę intensywniej akcji. 

To naprawdę niezła literatura, ani się obejrzałam, a kolejny tom za mną. Tym razem chyba szybciej wezmę się za kolejny, chociaż mam ochotę trochę sobie tą przyjemność oddalić w czasie. W końcu przede mną zakończenie historii, mam nadzieję że się nie zawiodę. Ale czuję że nie, ten tom naprawdę mnie zaintrygował i wciągnął. Był doskonałym poszerzeniem swojego poprzednika i pozostawił we mnie jakiś taki niepokój i chętkę na więcej. Także jeśli ktoś się nad serią zastanawia, na ten moment serdecznie polecam. Niby lekka lektura, ale inna niż przeciętne serie science-fiction na rynku, przynajmniej na tyle na ile znam ten gatunek. Miłego czytania! ;)

Jakoś tak wyszło, że miałam długą przerwę między pierwszym a drugim tomem tej serii. Najwyraźniej nie pociągała mnie ona aż tak, żeby ją szybko kontynuować. Teraz jednak żałuję, bo jak zwykle autorka się rozkręca i zaczyna być bardzo intrygująco i gęsto w skonstruowanym przez nią świecie, a fabuła się zdecydowanie rozkręca.

Ciekawe dla mnie jest to, że nadal nie polubiłam...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
802
420

Na półkach: , , , , ,

Jeżeli autorka w pierwszym tomie tak wysoko postawiła poprzeczkę, to trochę bałem się, że nie uda jej się utrzymać tego poziomu. Nic bardziej mylnego, to właśnie w drugim tomie rozwija skrzydła i daje upust swojej bogatej wyobraźni. Rewelacyjny cykl. Bardzo polecam.

Jeżeli autorka w pierwszym tomie tak wysoko postawiła poprzeczkę, to trochę bałem się, że nie uda jej się utrzymać tego poziomu. Nic bardziej mylnego, to właśnie w drugim tomie rozwija skrzydła i daje upust swojej bogatej wyobraźni. Rewelacyjny cykl. Bardzo polecam.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

850 użytkowników ma tytuł Przedksiężycowi, tom 2 na półkach głównych
  • 455
  • 382
  • 13
254 użytkowników ma tytuł Przedksiężycowi, tom 2 na półkach dodatkowych
  • 175
  • 41
  • 12
  • 11
  • 5
  • 5
  • 5

Inne książki autora

Okładka książki Handlarze iluzji Aleksandra Cebo, Anna Kańtoch, Marta Magdalena Lasik, Joanna Nałęcz, Aleksandra Olma, Małgorzata Pudlik, Katarzyna Rupiewicz, Marta Ryczko, Alicja Tempłowicz
Ocena 7,4
Handlarze iluzji Aleksandra Cebo, Anna Kańtoch, Marta Magdalena Lasik, Joanna Nałęcz, Aleksandra Olma, Małgorzata Pudlik, Katarzyna Rupiewicz, Marta Ryczko, Alicja Tempłowicz
Okładka książki Opowiadania nominowane do Nagrody im. Janusza A. Zajdla za rok 2024 Aleksandra Janusz, Anna Kańtoch, Radek Rak, Paula Wanarska
Ocena 6,5
Opowiadania nominowane do Nagrody im. Janusza A. Zajdla za rok 2024 Aleksandra Janusz, Anna Kańtoch, Radek Rak, Paula Wanarska
Anna Kańtoch
Anna Kańtoch
Anna Kańtoch (ur. 1976) z wykształcenia orientalistka, autorka książek fantasy dla dorosłych i młodzieży. Pięciokrotna laureatka Nagrody im. Janusza A. Zajdla, w 2013 roku wyróżniona także Nagrodą Literacką im. Jerzego Żuławskiego. Łaska (2016),jej pierwsza książka pozbawiona elementów fantastycznych, została nominowana do Nagrody Wielkiego Kalibru oraz zdobyła nagrodę Kryminalna Piła. Wiara (2017) otrzymała podczas Międzynarodowego Festiwalu Kryminału 2018 Nagrodę Specjalną im. Janiny Paradowskiej.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Krawędź czasu Krzysztof Piskorski
Krawędź czasu
Krzysztof Piskorski
Maksym trafia do świata obok – nieznanej sobie dzielnicy miasta, która od XIX wieku zapętlona jest w jednym, konkretnym momencie. Jest jednym z niewielu, którzy potrafią się z niego wyrwać. Gdy trafia do władającej dzielnicą księżnej, zostaje poproszony o pomoc w pozbyciu się niebezpieczeństwa, jakie jej zagraża. Krzysztof Piskorski nie bez powodu jest znany jako twórca fantastycznych światów. Nie tylko swego czasu prowadził na ten temat prelekcje, czy pisał artykuły do „Nowej fantastyki”, ale też stworzył kilka ciekawych konceptów. Zaczynając klasycznym, ale konkretnym high fantasy, jakim były „Opowieści piasków”, następnie zaczął swoje eksperymenty. „Krawędź czasu”, wydana w 2011 roku, obecnie jest książką trudno dostępną, ale jednocześnie – bez wątpienia pokazującą, jak oryginalnym twórcą na polskim rynku jest tenże autor. Podobnie jak „Zadra” czy „Czterdzieści i cztery”, „Krawędź czasu” jest utrzymana w steampunkowej stylistyce. Kluczowe jest jednak to, że Piskorski wykorzystuje właśnie ową stylistykę, a nie steampunk jako steampunk. Sięga do XIX wieku, tworzy estetykę tamtych czasów, ale pary jako pary zbyt wiele tu nie ma, bo też nie zawsze w tym nurcie o to chodzi. Autor miesza przy tym kabałę, magię, sięga do baśni i tworzy powieść z pogranicza fantastycznych podgatunków, choć chyba gdybym musiała ją zakwalifikować, uznałabym, że jednak mamy do czynienia z fantasy. To nie jest powieść, która stoi bohaterem czy fabułą samą w sobie. Nie mam tu wprawdzie nic do zarzucenia, ale w tym przypadku istotniejszy jest sam koncept związany z zabawą z czasoprzestrzenią. Przyznaję, zwykle motywu podróży w czasie nie lubię, a przynajmniej nie w chwili, w której jest wykorzystywany w „klasyczny” sposób, związany z konkretnymi przeskokami w czasoprzestrzeni. Tu jednak pomysł Piskorskiego jest najzwyczajniej w świecie po prostu intrygujący i ciekawy. Przyznać jednak muszę, że potrzebowałam dłuższej chwili, aby wskoczyć do tego świata i „zaczaić” o co autorowi chodziło. Bo całość zaczyna się stosunkowo baśniowo, nieco dziwnie i niepokojąco. Czytelnik, który o książce wcześniej nie słyszał i być może sięgnął po nią tylko przez wzgląd na okładkę, czy tytuł, może czuć się nią wręcz zszokowany czy nieco zniesmaczony. Ten pomysł, by zaczął działać potrzebuje trochę czasu. Dlatego nawet jeśli ta historia nie wciąga od pierwszej strony – polecam dać jej chwilę. Może dwie. A może nawet czas mniej więcej do połowy powieści, bo prawdziwa zabawa w jej przypadku zaczyna się, gdy wszystko zaczyna wskakiwać na swoje miejsce. Muszę wspomnieć też o stylu oraz o masie pracy, jaką Piskorski musiał w tę historię włożyć. Język, jakim się posługuje, zdaje się być „w sam raz”. Jest odpowiednio stylizowany, ma dobry klimat. Jest w miarę przystępny, ale nie brakuje w nim inteligentnych czy czasem wręcz poetyckich zwrotów, stwierdzeń, metafor. Ponadto napisanie takiej książki wymaga wiedzy, i to nie tylko z samej XIX-wiecznej polski, ale również z judaistycznych wierzeń, których – przyznaję – przed lekturą w tej powieści w ogóle się nie spodziewałam. Znam trochę polskiej fantastyki i muszę przyznać, że to dość unikatowa powieść. Steampunku nie mamy zbyt wiele. Podróży w czasie, i to dobrze rozpisanych – również nie. Nawiązań do żydowskiej kultury, która przecież jest szalenie ciekawa także brakuje. Tą powieścią Piskorski wypełnił pewną lukę wśród polskiej literatury, a przecież o to części chodzi. Fantastyka ma nie tylko bawić samą historią, ale także zachwycać kreatywnymi pomysłami. „Krawędź czasu” jest zaś po prostu dość konkretnym pomysłem, który został zamknięty w sensownie dopasowanej fabularnie powieści. Dobrze wiem, że czytelnik szukający zwykłej i rozrywkowej fantastyki może się od niej odbić. „Krawędź czasu” wymaga jednak odrobiny cierpliwości i kredytu zaufania, a także chęci poznania czegoś ponad kompletnie klasyczną opowieść. Ale nie zmienia to faktu, że chciałabym jej wznowienia. Bo szkoda, że tak dobra rzecz jest obecnie zapomniana i trudno dostępna.
Katrina - awatar Katrina
oceniła na84 lata temu
Akwaforta Kirsten Jane Bishop
Akwaforta
Kirsten Jane Bishop
Podczas czytania i jeszcze po skończeniu lektury miałam problem z tą książką, bo nie mogłam znaleźć do niej klucza. Jako fabularne fantasy nie bardzo się broni, bo historia jest porwana, właściwie pozbawiona wyrazistego punktu dojścia, a w dodatku skupiona na Gwynnie, czyli postaci, która ma większość rzeczy w nosie, więc trochę trudno mi było czymkolwiek się mocniej przejąć. Świat jest co prawda barwny i brutalny, z bardzo soczystymi wykwitami dziwności (zdeformowane płody kolekcjonowane przez Raule, owadzie larwy Wielebnego, szalona menażeria Beth, wszechobecne sny),ale cały czas robił na mnie kolażowe wrażenie, jakby go posklejano z różnych elementów, które niekoniecznie się łączą w spójną całość. Gwynn jako główna postać, powtórzę to raz jeszcze, raczej mnie znużył swoim cynizmem i nihilizmem, swoją niemal absolutną odpornością na jakiekolwiek zmiany, swoim dandyzmem i obojętnością, które wielu czytelnikom chyba każą zapomnieć, że to pozbawiony skrupułów gangster na usługach handlarzy niewolników. Jednocześnie obrazy i opisy, zwłaszcza dzikiej przyrody, były rzeczywiście urzekające, i jakoś nie chciałam uwierzyć, że to wszystko jest przerostem formy nad treścią, postmodernistyczną zabawą i rozczarowującą sztuką dla sztuki. Czytałam więc cudze recenzje, aż na Goodreads natrafiłam na ciekawą myśl, że w gruncie rzeczy "Akwaforta" jest refleksją nad rolą sztuki i jej relacją do moralności, a poszczególne postaci ilustrują różne podejścia do tej kwestii, od księdza skupionego na idei odkupienia, przez Raule poszukującą sumienia i sensu oraz pogrążającą się w coraz większym eskapizmie Beth, aż po nihilistycznego aż po sam kres Gwynna, za którym jednak ostatecznie całość książki się nie opowiada - jeśli wziąć pod uwagę otwierające ją motto z Lautreamonta: "Pogardą i nienawiścią darzę pychę oraz haniebne rozkosze ironii, gdy przekształcona w gasidło odtrąca od celu trafną myśl". Ostatecznie więc muszę docenić "Akwafortę" - chociaż nadal uważam, że byłaby lepsza (i przyjemniejsza w lekturze),gdyby ograniczyć nieco perspektywę Gwynna na rzecz innych postaci.
OZM - awatar OZM
ocenił na730 dni temu
Przedksiężycowi, tom 3 Anna Kańtoch
Przedksiężycowi, tom 3
Anna Kańtoch
Wróciłam do serii po dość długiej przerwie której nie planowałam, ale moja czytelnicza droga ułożyła się tak a nie inaczej. Byłam bardzo ciekawa, czego mogę spodziewać się w tym ostatnim tomie. Autorka pootwierała sporo wątków, wprowadziła nas w to specyficzne uniwersum dość głęboko i byłam zaintrygowana jak postanowi zakończyć tą historię. Jak zwykle mogłam liczyć na skrupulatność, świetną organizację i zadbanie o każdy detal pani Kańtoch, z czego się niezmiernie cieszę. Zawsze mam się za większą fankę science-fiction niż nią jestem, nie mam pojęcia czemu tak mam. Dlatego historia ta mnie nie uwiodła ani nie porwała. Postacie prowadzone były znakomicie, ale nie potrafiłam się do nich ani trochę przywiązać - były tak dziwne i chaotyczne, a przy tym ze względu na panujące w tym świecie zasady z góry określone i zdefiniowane przy urodzeniu, że nie sposób było się z nimi utożsamiać. Może to dziwnie brzmieć, ale myślę że większość czytelników serii załapałoby o co mi chodzi.  Sam świat przedstawiony i reguły nim rządzące wypadały mega ciekawie. Autorka nie żałowała nam detali z jednej strony, a z drugiej nie czułam ani jakiegoś przesytu ani przytłoczenia. Znalazła też odpowiedni balans między tym co w książce jest znane z naszej rzeczywistości, a tym co nowe, abstrakcyjne i czy dosłownie kosmiczne w wytworzonym uniwersum. Dlatego z łatwością mogłam się połapać co i jak, ale przy tym miałam cały czas poczucie egzotycznosci i nie zapominałam, że jestem na obcej planecie. Zakończenie było dla mnie absolutnie nie do odgadnięcia i stanowiło chyba najciekawszą część z całej tej lektury. Zaskakujące, w pewien sposób logiczne i dające miłe uczucie zamykania wielu drzwi i zagadek naraz. Dodatkowo trochę magiczne i zostawiające miejsce na własne domysły czy interpretacje - po prostu niebanalne, a jednocześnie proste. Ponownie pani Kańtoch ładnie poradziła sobie z prowadzeniem postaci i zakończeniem ich przygody (albo rozpoczęciem, jak kto woli). I za to wszystko jak zawsze niezmiennie autorkę szanuje, umie doprowadzić swoje mocno warstwowe pomysły i wielowątkową fabułę w świetnym stylu, bez skrótów, ucieczek czy nagłych bezsensownych rozwiązań, na co często kuszą się inni pisarze. Zatem technicznie rzecz biorąc, nie mam się do czego przyczepić jeśli chodzi o tą książkę. Praktycznie jednak albo jej albo mi zabrakło duszy i nie umiałam dać się porwać tej historii. Podejrzewam siebie i brak bezwarunkowej miłości do tego gatunku. Dlatego oceniam serię, w szczególności ten tom, bardzo dobrze, ale polecam ją tylko fanom sci-fi. Tak jak kryminały Kańtoch może czytać każdy, w tym wypadku myślę że nie każdy należycie ją doceni. Sama przecież należę do tej grupy. A jeśli już zdecydujecie się czytać “Przedksiężycowych”, to z zaangażowaniem, ale bez wygórowanych oczekiwań :)
czytowege - awatar czytowege
ocenił na74 miesiące temu
Ambasadoria China Miéville
Ambasadoria
China Miéville
China Miéville to bardzo kreatywny i pomysłowy pisarz. Po przeczytaniu Ambasadorii mam wrażenie, że może nawet za bardzo. W powieści jest właściwie wszystko. Dziesiątki ciekawych koncepcji, plejada interesujących postaci, kilkanaście wątków i intrygująca oś fabularna (unikalny obcy język) oraz komplementarne zabawy językowe ( świetne słowotwórstwo). Do tego odważne przetasowania chronologii i jeszcze odważniejsza narracja pierwszoosobowa prowadzona przez protagonistkę szczycącą się własną biernością. Na okładce można przeczytać, że Ambasadoria to dojrzałe dzieło sztuki i trudno się z tym nie zgodzić. Tyle, że powieścią mogła być lepszą. Ambasadoria jest przeładowana, przez co opowiedziana na jej kartach historia nie trzyma narracyjnego rytmu. Wątki i postacie giną pod natłokiem coraz to nowych wydarzeń. Pomysły i idee ledwo mieszczą się na stronach, ale tylko nielicznym z nich autor poświęcił wystarczająco uwagi, żeby przykuć uwagę czytelnika. Protagonistka została rozpisana z rozmachem i pewną dozą wiarygodności psychologicznej, ale co z tego, skoro Miéville sprowadził ją głównie do roli beznamiętnej, lakonicznej sprawozdawczyni. Ambasadoria to świetna rzecz, którą serdecznie polecam wszystkim, zwłaszcza miłośnikom kreatywnego światotwórstwa i ciekawych pomysłów. Fani klasycznych opowieści (tak pod względem formy jak i treści) powinni jednak uzbroić się w cierpliwość.
gary_joiner - awatar gary_joiner
ocenił na75 miesięcy temu
W ogrodzie nocy Catherynne M. Valente
W ogrodzie nocy
Catherynne M. Valente
Zaryzykuję stwierdzenie, że to najlepsza książka z pogranicza baśni i fantasy, jaką miałam przyjemność przeczytać. Można powiedzieć, że choć jej lektura zabiera kilka godzin z życia, to daje niepomiernie więcej - pozwala przeżyć kilka, jeśli nie kilkanaście różnych żyć w światach, z których istnienia nie zdawaliśmy sobie sprawy nawet w najśmielszych marzeniach! Jest tutaj wszystko, czego czytelnik może i powinien oczekiwać od dobrej powieści. Przede wszystkim wartka i wciągająca akcja, która nie daje czytelnikowi oderwać się od tej pozycji przez (co najmniej) dobrych kilka godzin. Po drugie, sugestywnie i ciekawie zarysowane postaci - by nie zdradzać zbyt wiele fabuły dodam tylko, że autorka wykazała się naprawdę wielką fantazją i kreatywnością przy tworzeniu postaci. Po trzecie, sprawne żonglowanie przez autorkę różnego rodzaju klimatami, ko których przyzwyczaiły nas baśnie. Z jednej strony mamy tutaj coś dla fanów Baśni Tysiąca i Jednej Nocy, z drugiej elementy tradycyjnych baśni europejskich, a jeszcze z innej - odnaleźć tu możemy cechy opowieści morskich, marynistycznych. Wszystko to przepasane przez autorkę wstęgą dobrze prowadzonej, równej narracji. Obawiałam się trochę konwencji powieści szkatułkowej, jednakże jak się okazało zupełnie niesłusznie. Czytelnik bez trudu jest się bowiem w stanie "połapać" w kolejnych historiach snutych przez autorkę, nie tracąc przy tym pamięci o wątku głównym i wszystkich napotkanych wcześniej postaciach.
Klara - awatar Klara
oceniła na101 rok temu

Cytaty z książki Przedksiężycowi, tom 2

Więcej
Anna Kańtoch Przedksiężycowi, tom 2 Zobacz więcej
Więcej