6,34 (725 ocen i 87 opinii) Zobacz oceny
10
20
9
30
8
106
7
189
6
201
5
101
4
32
3
29
2
11
1
6
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788308052198
liczba stron
256
słowa kluczowe
literatura polska
język
polski
dodała
Ag2S

CUDowna powieść autora OŚCI. Anna ma 31 lat. Zawodowo jest neurologiem, a prywatnie atrakcyjną (ma nadzieję, że nadal jeszcze), samotną kobietą (z naciskiem na samotną). Mimo że ekscentryczności i wyobraźni mogłaby jej pozazdrościć sama Ally McBeal, w jej życiu nie dzieje się nic szczególnego — matka spiskuje przeciwko władzom spółdzielni, szef marzy o zdarciu z niej kitla, a sąsiad stale...

CUDowna powieść autora OŚCI.

Anna ma 31 lat. Zawodowo jest neurologiem, a prywatnie atrakcyjną (ma nadzieję, że nadal jeszcze), samotną kobietą (z naciskiem na samotną). Mimo że ekscentryczności i wyobraźni mogłaby jej pozazdrościć sama Ally McBeal, w jej życiu nie dzieje się nic szczególnego — matka spiskuje przeciwko władzom spółdzielni, szef marzy o zdarciu z niej kitla, a sąsiad stale zajmuje jej miejsce parkingowe.

„Romeo ginie, Julia żyje. Czy tak mógłby wyglądać początek wielkiej miłości? Dlaczego nie. Cuda się zdarzają, jeśli nie za życia, to po śmierci”.

Ignacy Karpowicz



Wszystko zmienia się pewnego zwyczajnego dnia (poniedziałek), w zwyczajnym miesiącu (czerwiec), na jednej z warszawskich ulic… Następnego wieczoru Anna wprowadza się do Mikołaja. Zakłada jego szlafrok, podkrada mu perfumy i podbiera z szafy wyprasowane koszule. Przypadła również do gustu jego ukochanej babci. Jest tylko jeden problem — Mikołaj nie żyje. To znaczy nie oddycha, ale i nie stygnie…


Cud to połączenie szalonego pomysłu, niebanalnej fabuły, wnikliwej obserwacji i ciętego języka. Przedsmak szczytowej formy autora ości — najgłośniejszej powieści ostatnich miesięcy — laureata Paszportu POLITYKI, dwukrotnie nominowanego do Literackiej Nagrody NIKE.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Literackie, 2013

źródło okładki: www.wydawnictwoliterackie.pl

pokaż więcej

Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
lapsus książek: 1688

Cud, który nie zdarza się co dnia

Chyba każdy tu chciałby żyć w oparach cudownego absurdu. Żeby się wydarzyło coś, co wykracza poza zwykłą logikę, coś co załatwiłoby większość naszych problemów, coś tak absurdalnego, że pokonałoby większość absurdów naszego życia. Tak ci to już jest na naszej planecie, że dwa minusy dają jeden plus. O takim cudownym plusominusowaniu jest „Cud” - druga powieść Ignacego Karpowicza, którą właśnie wznawia Wydawnictwo Literackie.

Pierwsze wydanie zawdzięczamy wydawnictwu „Czarne”, które w 2007 po raz pierwszy zaprezentowało czytelnikom historię dziejącą się wokół zabitego w wypadku, ale nie na śmierć, Mikołaja. W zasadzie skłaniam się ku stwierdzeniu, że Karpowicz uprawia specyficzny rodzaj inteligentnego romansu. Tym razem prowokuje lekko nekrofilskim klimatem, który cechował nastrój maja 2005, gdy narodowa ekstaza opanowała i podzieliła polskie serca po śmierci Jana Pawła II. Ja do tej pory mam tak, że połowa bije mi w prawo, a połowa w lewo. Do dziś postać papieża-Polaka nie jest dla mnie niczym oczywistym – rozdarta między prywatnością a poczuciem powinności. Ale dość JPII dygresji.

Mikołaj wpadł pod koła samochodowe i zginął, ale nie do końca. Niczym Święty pozostał ciepły, a ciało jego wydało cudowną woń. Woń tak cudną, ze pokochała go trzydziestoletnia neurolog Anna. Trochę takie „Na dobre i na złe” albo „Lekarze” albo nawet „Gray's Anatomy” w metafizycznym wydaniu. Ignacy pogłębia w tej powieści spojrzenie na świata tego rozmaite sprawy i zmierza w stronę „ości”....

Chyba każdy tu chciałby żyć w oparach cudownego absurdu. Żeby się wydarzyło coś, co wykracza poza zwykłą logikę, coś co załatwiłoby większość naszych problemów, coś tak absurdalnego, że pokonałoby większość absurdów naszego życia. Tak ci to już jest na naszej planecie, że dwa minusy dają jeden plus. O takim cudownym plusominusowaniu jest „Cud” - druga powieść Ignacego Karpowicza, którą właśnie wznawia Wydawnictwo Literackie.

Pierwsze wydanie zawdzięczamy wydawnictwu „Czarne”, które w 2007 po raz pierwszy zaprezentowało czytelnikom historię dziejącą się wokół zabitego w wypadku, ale nie na śmierć, Mikołaja. W zasadzie skłaniam się ku stwierdzeniu, że Karpowicz uprawia specyficzny rodzaj inteligentnego romansu. Tym razem prowokuje lekko nekrofilskim klimatem, który cechował nastrój maja 2005, gdy narodowa ekstaza opanowała i podzieliła polskie serca po śmierci Jana Pawła II. Ja do tej pory mam tak, że połowa bije mi w prawo, a połowa w lewo. Do dziś postać papieża-Polaka nie jest dla mnie niczym oczywistym – rozdarta między prywatnością a poczuciem powinności. Ale dość JPII dygresji.

Mikołaj wpadł pod koła samochodowe i zginął, ale nie do końca. Niczym Święty pozostał ciepły, a ciało jego wydało cudowną woń. Woń tak cudną, ze pokochała go trzydziestoletnia neurolog Anna. Trochę takie „Na dobre i na złe” albo „Lekarze” albo nawet „Gray's Anatomy” w metafizycznym wydaniu. Ignacy pogłębia w tej powieści spojrzenie na świata tego rozmaite sprawy i zmierza w stronę „ości”. Wszystko lekko podane i wesołe, przyjemnie się czyta, a i refleksji garstka głębszych przy okazji się nadarza. Wątki młodzieńcze z „Niehalo” są tutaj reprezentowane głównie przez autoerotyczne doświadczenia męskich bohaterów.

Zupełnie niespotykane są natomiast w powieści „Cud” wątki hagiograficzne, którymi materia powieści poprzetykana jest w miejscach, gdzie opowiedziano historię poczęcia Mikołaja, i ojca jego prawosławnego oraz matki rzeczonego Mikołaja. A wszystko wystylizowane pięknie, biblijnie lubo na wzory żywotów świętych Jakuba de Voragine „Złotej legendy”. A miejsce to o tyle wyjątkowym być musi, że to gustownie azaż konsekwentnie napisane jest. Karpowicz nigdy nie był dla mnie mistrzem stylu, zbyt przezroczysta ta proza jak dla mnie, zbyt mało zindywidualizowane mowy i języki są w tych jego powieściach, a tu taki stylistyczny rarytasik. „Cud”.

Zdarzył się zatem „Cud”. „Cud” nie byle jaki. No może nie jakiś super nadzwyczajny, ale na bezrybiu i rak ryba, więc nie będę sarkał, farkał, marudził, bo podobało mi się. To opowieść o krainie, gdzie „Cud” nie zdarza się co dnia, ale jak się już wydarzy, to wszyscy wiedzą, że „Cud” to jest prawdziwy a nie jakiś powszedni, zwyczajny, normalny.

Sławomir Domański

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1527)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1482
PABLOPAN | 2015-11-11
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 09 listopada 2015

Każda książka Karpowicza jest jak zaproszenie do intelektualnej zabawy. Zabawy o tyle ciekawej, że nie wiadomo co Autor zgotuje nam na kolejnej stronie i dreszczyk emocji nigdy nie opuszcza czytelnika. Zastanawiam się, co Karpowicz ma w głowie, że jest w stanie tworzyć takie historie? Niewiarygodne (a jednak się w nie wierzy), pełne groteski, genialnego humoru, unurzane w oparach absurdu. Tu nawet śmierć może być zabawna, a powiedzenie "kochać kogoś nad życie" po lekturze "Cudu" nabiera zupełnie innego znaczenia. Po raz kolejny powtórzę, że niezmiernie cenię pana Ignacego za posługiwanie się piękną polszczyzną i przewrotnym, inteligentnym humorem. Jedno jest pewne, Karpowicz + wolny wieczór = świetna zabawa. Serdecznie polecam!

książek: 2662
beata | 2016-04-16
Na półkach: Przeczytane, 2016
Przeczytana: 16 kwietnia 2016

Okazuje się, że z Karpowiczem mam kłopot. Trójstronny :).

Z jednej strony uwielbiam świeżość i młodość kojarzącą mi się ze słowami Wierzyńskiego „Zielono mam w głowie i fiołki w niej kwitną” bijące z kompozycji i stylistyki utworów Karpowicza. Nieodmiennie bawi i zachwyca mnie sposób narracji, zabawa językiem polskim, doskonałe wyczucie znaczenia i brzmienia wyrazów. Skróty myślowe, skojarzenia, dwuznaczności. I inteligentne, trochę przewrotne, poczucie humoru. W „Cudzie” dodatkowo mój uśmiech wywoływały umiejętnie wplecione wystylizowane wątki hagiograficzne.

Z drugiej strony nie zawsze czuję się dobrze z treścią jego dzieł. Bo mimo że zachwyca mnie cudownie absurdalna tematyka („Niehalo”, „Cud”), coś mi tu jednak zgrzyta, nie pozwalając w pełni zanurzyć się w atmosferze absurdu. Coś, hm, co dotyczy artystycznej prowokacji, a wobec czego czuję mimowolny opór. Niby lekko, wesoło nawet, ale w chwili, gdy zaczyna być przyjemnie: zgrzyt. Nie potrafię wejść w tę zabawę do końca,...

książek: 3322
Meowth | 2017-10-08
Przeczytana: 08 października 2017

Jest to przede wszystkim powieść o kobietach: silnych, odważnych, wręcz zuchwałych (jak uzurpatorka Anna) pomimo pozornej kruchości i delikatności. Mężczyźni w tej powieści wydają się mali i nieudolni, stanowią tło dla przebojowych bohaterek, a ich słabość i bylejakość czynią kobiety potężnymi i równocześnie z konfrontacji z ich siłą się biorą. Przy tej całej powadze tematu Ignacy Karpowicz jednak śmieszy. Lub raczej śmieszy, tumani i przestrasza. Obmyśla najzupełniej niemożliwą, szaloną fabułę, pełną nieoczekiwanych zwrotów i oszałamiających implikacji. W dodatku, co szczególnie bliskie memu sercu, mnoży żarty słowne, bawi się wyszukanymi środkami wyrazu i miesza konwencje stylistyczne. Na koniec zaś owej zabawy zmienia wszystko w powieść z – było nie było! – kluczem i stawia zaskoczonego czytelnika oko w oko z niespodziewanym odwołaniem do starej żydowskiej legendy, zmuszając do prób przypisania pięknemu nieboszczykowi nowej (lub w ogóle jakiejś) symbolicznej roli.

Podczas...

książek: 0
| 2014-06-05
Przeczytana: 05 czerwca 2014

Karpowicz po raz pierwszy!(i nie ostatni)
Wcześniej czytałam jego felietony w "Bluszczu",ale to już jakiś czas temu,nie wiedziałam więc,czego się spodziewać po Cudzie.Przyznaję się,że opinii nie czytałam(oprócz tych na obwolucie książki).Najpierw myślałam -czarny kryminał,początkowe rozdziały na to wskazywały:dowcipne dialogi,tajemnica trupa itd...Ale gdy zaczęła się ta druga narracja,odkryłam ,że autor znakomicie bawi się konwencją,obnażając różne ludzkie postawy.I jeszcze ten soczysty język,którego perfekcyjnie używa...Polecam bardzo.Ja jestem zadowolona,zaskoczona i chcę więcej pana Karpowicza.

książek: 702
chiara | 2014-03-15
Przeczytana: 15 marca 2014

Pomysł zaczerpnięty z filmu „Ja cię kocham, a ty śpisz” z Sandrą Bullock, tyle że dosyć niesmacznie zmieniony. Bohaterka z rozmysłem udaje narzeczoną niezupełnie zmarłego Mikołaja próbując zmienić czy wzbogacić swoje życie. W międzyczasie językiem żywotów świętych ojciec-alkoholik zmarłego opowiada o jego narodzinach i życiu.
Można w tym wszystkim doszukiwać się głębszego sensu, ale ogólnie książka była dosyć nudna.

książek: 427
maradiego | 2018-03-08
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 08 marca 2018

"Cud, miód, ultramaryna..." rzec by się chciało. Aczkolwiek, bo dobrymi chęciami duszy nie ukoję, jakiś konkret by się przydał. Tak więc, żeby nie było: przeczytałem. ekscytacji nadmiernej nie doznałem, więc mógłbym tu skończyć. Lecz nie skończę. Są w tej powieści fragmenty zaiste magiczne. Są również prozatorskie cymesiki. Kto czytał ten wie co i jak oraz gdzie szukać. Dlatego pełne sześć gwiazdek zamalowałem. Bo u mnie jak książka jest DOBRA(sic), to jest. Nie ma to tamto. No. Raczej.

książek: 2240
Edyta Zawiła | 2019-04-20
Przeczytana: 24 marca 2019

Niebanalny, nietuzinkowy styl Ignacego Karpowicza nasycony humorem, absurdem, groteską i nekrofilia, i przepiękna staropolszczyzna rodem z żywotów świętych.
Zabawa językiem współczesnym z dziwnymi konstrukcjami frazeologicznymi przeplatane z hagiografią, którą skleca nam ojciec - alkoholik w tak rubaszny, finezyjny i barwny dla uszu sposób.
Mikołaj główny bohater dość szybko staje się martwy...co arcyciekawe z temperaturą ciała 36,7 stopni, co lekarz określa, niebywałym przypadkiem chorego nieboszczyka. Co nie zmienia faktu, że akcja toczy się dalej i " nieboszczyk - boszczyk " jest żywy i stał się katalizatorem pomiędzy dwoma światami, i galerią "zagubionych, nieszczęśliwych, skrzywionych, nieudaczników, popaprańców, odszczepieńców" postaci.
Nieboszczyk - boszczyk w stanie "spoczynku" uwodzi i rozkochuje a nawet przyczynia się w CUDowny sposób do poczęcia. Sprawczyni wypadku może złączyć swój los z była dziewczyną nieboszczyka - boszczyka, matki w/ w mogą zmienić postrzeganie...

książek: 1157
Trzcionka | 2014-05-09
Na półkach: Przeczytane, 2014
Przeczytana: 09 maja 2014

Co za historia! Od samego początku towarzyszyło mi multum emocji - rozbawienie, zdziwienie, uznanie, zgorszenie. Do końca nie mogłam zdecydować się co myśleć o historii, którą przeczytałam.. Fabuła jest totalnie zakręcona i nie z tego świata, aż chciałoby się zapytać "czy to się dzieje naprawdę?". Bohaterzy ciekawi, fajnie wprowadzani do toczącej się historii. Dialogi w punkt, żart przenikliwy (można się zaśmiać, bo albo jest przezabawnie albo absurdalnie). Choć początkowo historia wydawała się chaotyczna to w drugiej połowie i zakończeniu wszystko ułożyło się w jedną całość.
Na zakończenie muszę dodać że jestem pełna uznania dla fantastycznego pióra i stylu autora. Genialna gra słowami! Całość dopełnia świetna okładka. Rzadko mi się to zdarza, ale po tej książce mam ochotę na przeczytanie wszystkich pozostałych książek Karpowicza.

książek: 416
Heathcliff1984 | 2015-02-02
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: luty 2015

Oczywistą oczywistością jest, że normalny nigdy nie byłem i nie będę ( i chwalić Boga za to). Ale przy Karpowiczu jestem oazą normalności. Bowiem nikt kto posiada wszystkie klepki takiego dzieła byłby nie stworzył.

Książka jest ...hm... inna. Niebanalna. Absurdy sytuacji, postaci, słowa.
Trochę naciągana fabuła. Jednak mimo iż w większości dzieł jest to wadą, to w książce tej jest zaletą. Taka naciągana i odrealniona fabuła pasuje do bohaterów. Oni także są nierealni, mogę nawet stwierdzić,że są popaprani i to porządnie. Bez wyjątku!. Dodając do tego zabawę słowem i formą, zastosowaną przez autora a także dużą dawkę humoru, stworzył Karpowicz dzieło (tak właśnie-dzieło) CUDowne.
Mnie urzekła ta książka w każdym aspekcie, a cytatów kilku nie zapomnę po kres żywota mego. Już poluję na inne jego dzieła.
Oczywiście polecam. Ale nie każdemu. Smutasom bez humoru i wyobraźni nie :P

książek: 458
Marek Krzystek | 2017-05-24
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 24 maja 2017

Mamy w tej książce ulubione, przeze mnie, jego asocjacje: szybkie, niespodziewane, celne, trafiające precyzyjnie i dogłębnie. Wyśmiewa, obśmiewa a przy tym rozśmiesza, Karpowicz uwielbia zabawy znaczeniami słów i myśli, ale nie jest ta zabawa zawieszona w próżni, służy opisaniu za pomocą absurdu tych wszystkich niedorzeczności z taką swobodą pleniących się w naszej społeczności. Więc cud który się nagle przydarza nie jest niczym nadzwyczajnym, skoro tak naprawdę wszyscy go wyczekujemy, nie potrafimy odkryć tego czego naprawdę chcemy, czego pragniemy, więc ten cud jest katalizatorem który pozwala odnaleźć siebie. Czy do końca autorowi udał się ten zamysł? Jak na razie autor ma swój styl, niespotykany i zaskakujący, niesamowite poczucie humoru, to dojrzewa w tej książce. Fabuła jest zakręcona, jednak chyba trochę zagubił się w tym absurdzie, brakuje mi całkiem nie absurdalnego zakończenia, też głębi bohaterów. Ale jak wiemy dla tego świetnego autora to były początki. Wszystko co...

zobacz kolejne z 1517 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
CUDowna powieść Karpowicza

Ignacy Karpowicz nie zwalnia tempa. Trzy miesiące po premierze głośnych "ości" do rąk czytelników trafia "Cud" — historia miłosna nieco inna niż wszystkie. Romeo ginie, Julia żyje. Czy tak mógłby wyglądać początek wielkiej miłości?


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd