Lubiewo bez cenzury

Seria: Nowa proza polska
Wydawnictwo: Świat Książki
6,69 (742 ocen i 97 opinii) Zobacz oceny
10
41
9
58
8
144
7
183
6
185
5
54
4
27
3
25
2
13
1
12
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788377998601
liczba stron
432
słowa kluczowe
homoseksualizm
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Róża_Bzowa

Książka kultowa i kamień milowy polskiej literatury po 89 roku, „ciotowski” Dekameron. Tłumaczona na paręnaście języków, adaptowana teatralnie i wkrótce filmowo. Opowieść o środowisku homoseksualistów w czasach PRL – spisana na podstawie rozmów z „emerytowanymi” gejami. Odważna obyczajowo i językowo opowieść o ludziach, którzy nie mieli prawa istnieć w społeczeństwie. Lubiewo było nominowane...

Książka kultowa i kamień milowy polskiej literatury po 89 roku, „ciotowski” Dekameron. Tłumaczona na paręnaście języków, adaptowana teatralnie i wkrótce filmowo.
Opowieść o środowisku homoseksualistów w czasach PRL – spisana na podstawie rozmów z „emerytowanymi” gejami.
Odważna obyczajowo i językowo opowieść o ludziach, którzy nie mieli prawa istnieć w społeczeństwie.
Lubiewo było nominowane do Nike 2006, Paszportów Polityki 2005, Fenomenów "Przekroju" w 2005 r. Powieść otrzymała także Nagrodę Literacką Gdynia 2006 oraz Nagrodę Polskiego Towarzystwa Wydawców Książek 2006
W ŚWIECIE KSIĄŻKI ukazuje się po sporych zmianach pod tytułem "Lubiewo bez cenzury". Zmiany w książce wprowadzone przez autora dotyczą układu tekstu ale i samych opowieści – pojawiły się nowe postacie, niektóre wątki zostały rozbudowane, inne skrócone.
Książka jest bogatsza, jeszcze śmielsza od pierwotnej wersji.

 

źródło opisu: Świat Książki, 2012

źródło okładki: http://www.swiatksiazki.pl

pokaż więcej

Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
jusola książek: 3480

Ja Ciota

W 2005 roku w korporacji Ha!art ukazało się Lubiewo Michała Witkowskiego. Według samego autora to książka traktująca nie tyle nawet o pedałach, ile o pewnej ich części, zwanej potocznie "ciotami", a także o egzotycznych dla wielu czytelników obyczajach, jakie to środowisko na przestrzeni lat wytworzyło.

Co się zmieniło, że w 2012 ukazało się "Lubiewo bez cenzury" (tym razem w Świecie Książki)? Na pewno czytelnik oswoił się z tematem, nie tylko literacko (m.in. za sprawą samego Witkowskiego, ale i Bartosza Żurawieckiego, Marcina Szczygielskiego), ale i realnie. Sprawa odmienności seksualnej powoli przestaje być tematem tabu. Witkowski mógł więc opublikować powieść w takim kształcie, w jakim bał się (sformułowanie samego autora) opublikować w 2005 r. We wstępie pisze o wprowadzonych zmianach, wylicza nowe historie i dowartościowuje czytelników, którzy sięgną po "Lubiewo" po raz pierwszy spełnią marzenie pisarza: przeczytają książkę długo odleżałą i po latach wielokrotnie poprawianą.

Nie starałam się dokładnie porównać "Lubiewa" z pierwszego wydania z obecnym, zresztą to chyba nie takie ważne. Wtedy najbardziej zapamiętałam genialną parę - Patrycję i Lukrecję, dwie podstarzałe cioty z pretensjami do życia, w którym wszystko właściwie już się skończyło. I ich historia ponownie zrobiła na mnie ogromne wrażenie, ich portrety wydają mi się dziś znów najlepsze w całej powieści.
A czego szukać w całości? "Lubiewo" to zbiór historyjek-portretów z życia ciot, nie gejów, bo ci...

W 2005 roku w korporacji Ha!art ukazało się Lubiewo Michała Witkowskiego. Według samego autora to książka traktująca nie tyle nawet o pedałach, ile o pewnej ich części, zwanej potocznie "ciotami", a także o egzotycznych dla wielu czytelników obyczajach, jakie to środowisko na przestrzeni lat wytworzyło.

Co się zmieniło, że w 2012 ukazało się "Lubiewo bez cenzury" (tym razem w Świecie Książki)? Na pewno czytelnik oswoił się z tematem, nie tylko literacko (m.in. za sprawą samego Witkowskiego, ale i Bartosza Żurawieckiego, Marcina Szczygielskiego), ale i realnie. Sprawa odmienności seksualnej powoli przestaje być tematem tabu. Witkowski mógł więc opublikować powieść w takim kształcie, w jakim bał się (sformułowanie samego autora) opublikować w 2005 r. We wstępie pisze o wprowadzonych zmianach, wylicza nowe historie i dowartościowuje czytelników, którzy sięgną po "Lubiewo" po raz pierwszy spełnią marzenie pisarza: przeczytają książkę długo odleżałą i po latach wielokrotnie poprawianą.

Nie starałam się dokładnie porównać "Lubiewa" z pierwszego wydania z obecnym, zresztą to chyba nie takie ważne. Wtedy najbardziej zapamiętałam genialną parę - Patrycję i Lukrecję, dwie podstarzałe cioty z pretensjami do życia, w którym wszystko właściwie już się skończyło. I ich historia ponownie zrobiła na mnie ogromne wrażenie, ich portrety wydają mi się dziś znów najlepsze w całej powieści.
A czego szukać w całości? "Lubiewo" to zbiór historyjek-portretów z życia ciot, nie gejów, bo ci funkcjonują w innym obszarze społecznym. Cioty to często margines: złodzieje, prostytutki, menele, czasem "królowe" dworcowych WC-tów, hotelowi szatniarze. Są i inni, oczywiście, ci, którzy pojawiają się w nim wygnani potrzebami, których w "normalnym" życiu nie zaspokoją (np. przypadek profesora wyższej uczelni), o nich opowiada się jednak marginalnie. Co robi w tym świecie Michał Witkowski? Pojawia się jako "pan dziennikarz", literat, którym ekscytują się Patrycja i Lukrecja, jako plażowicz w Lubiewie (miejscowość koło Międzyzdrojów), szukający historii, bo wrażeń tylko leniwie, i wreszcie jako "Śnieżka". Nie ma co ukrywać przecież, że aby mieć dostęp do tego świata, trzeba w nim być. Śnieżka swoje inicjacje odbywał właśnie w nim.

Ten świat PRL-owskich i po-PRL-owskich ciot jest żałosny, odrażający, odstręczający – można by mnożyć przymiotniki dla wykreowanej rzeczywistości ludzkiego zeszmacenia, poniżeń, głodu, prostytucji, kloacznych kopulacji, chorób wenerycznych, AIDS. Taki tragicznie śmieszny z polowaniami na lujów, kremikami dla urody, wspomnieniami o dawnej potędze. Żenujący w swojej teorii przegięcia (przejmowanie zachowań, które uważają za wyjątkowo kobiece). Nie życzę Wam miłej lektury… - kończy wstęp autor. I nie jest ona miła. Bo poznaje się świat nieznany, który przecież jest, w którym może należałoby umieścić czasem własnych znajomych – a to by uwierało, oj uwierało.

Można by jeszcze spojrzeć inaczej – to nasz świat, tylko taki negatywowy. Erotyczne przygody, potrzeby uczuciowe, obsesje ciała i pragnienia zachowania go w jak najlepszej kondycji, marzenia o atrakcyjności i lepszym życiu, a czasem ekscytacje tym mrocznym właśnie… znamy to przecież, znamy doskonale.

Wszystko napisane językiem jędrnym, dosadnym, często wulgarnym, czasem pretensjonalnym. Autentycznym. Takim jak świat, który stwarza.

"Lubiewo bez cenzury" – obrzydliwe i bardzo dobre. Bardzo dobre.

Justyna Radomińska

Pierwszy cytat ze strony Michała Witkowskiego, kolejne z "Lubiewa bez cenzury". Tytuł jest tytułem jednego z rozdziałów

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1535)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1452
PABLOPAN | 2014-02-20
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 20 lutego 2014

Z pewnością wersja bez cenzury nie wzbudza takich emocji, jakie wywołała premiera "Lubiewa". Wersja nieco zmieniona, kilka elementów nowych, kilka usuniętych, mniej zagmatwana niż pierwotnie, co lepiej wpływa na odbiór. Książka, którą warto znać, po to, żeby polubić, lub po to, żeby móc krytykować.

książek: 135

Witkowski w przedmowie do książki pisze "Porzygajcie się z rozkoszy" - co (jak informuję) niniejszym uczyniłam. Ja taką Michaśkę i jego obrzydliwe (i jakże urocze) i tragiczne stare cioty kupuję! W całości! I cały ten ukryty świat ciot polskich.


PS. Książka nie jest dla tych, którzy od literatury oczekiwaliby (dobrego?!) smaku. I jak informuję nie należę do tego rodzaju czytelników.

książek: 1882

Zostawiam otwartą furtkę dla siebie w ocenie tej powieści.
Niby zgadzam się ze słowami Wilde'a, że nie ma książek moralnych lub amoralnych, ale istnieją tylko dobre lub źle napisane, ale w przypadku 'Lubiewa' mam mętlik w głowie. Dlatego też nie ocenię tej pozycji, ponieważ na razie określiłabym ją jako rozczarowanie i za dużo ględzenia. Być może muszę trochę odczekać, zanim jeszcze raz spróbuję przeczytać tę książkę-legendę.
Na razie mówię pas.

książek: 480
Jeżynka | 2016-10-03
Na półkach: Przeczytane, 2016, Z biblioteki
Przeczytana: 01 października 2016

Bardzo się cieszę że nie zaczęłam lektury książek Michała Witkowskiego od "Lubiewa" bo pewnie byłaby to jednorazowa przygoda czytelnicza.
Już dawno mnie tak nie korciło aby zostawić czytanie w połowie jednak zadając sobie pytanie "ale o co chodzi?" dobrnęłam do końca.

Po "Drwalu" i "Zbrodniarzu i dziewczynie" wiedziałam czego można się po autorze spodziewać: że będzie to opowieść o ciotach i z ciotami w roli głównej (Michał Witkowski jak ognia unika określenia "gej"). Jadnak ta monotematyczność w przypadku tej publikacji rozłożyła mnie na łopatki i zniweczyła całą radość czytania.
Zamysłem autora było pokazania jak to drzewiej bywało: jak wyglądało środowisko homoseksualne w czasach PRL. Dostajemy więc opowieści rzeszy ciot którym przyszło żyć przed przemianami ustrojowymi.
Tłem historii jest Wrocław. Poznajemy więc kultowe miejsca i postaci które w owym czasie były symbolem środowiska homoseksualnego. Patrzymy na bohaterów najczęściej zniszczonych życiem którzy z...

książek: 297
Kamil | 2015-11-02

"Powinna pani być dumna ze swojego męża! Uszczęśliwia tysiące ludzi. Może i są wśród nich nic nieznaczące sekretarki, pracownicy najemni jak ja, ale to nie o to chodzi! To że udaje mu się nas zainteresować i poruszyć - a my nie czytamy dużo i nie jesteśmy kulturalni jak wy! - jest większym dowodem, że ma większy talent niż inni! Dużo większy! Bo, proszę pani, może i Olaf Pims też pisze znakomite książki, ale ja potrzebuje encyklopedii i paru opakowań aspiryny, żeby zrozumieć, o co mu w ogóle chodzi. To snob zwracający się tylko do tych, którzy przeczytali tyle co on."
- "Odette i inne historie miłosne"
Éric-Emmanuel Schmitt

Autor "lubiewa" jest dla mnie takim właśnie Olafem Primsem. Nie przebrnąłem przez całą książkę, niestety, ale wychodzę z założenia, że nie czytam książek które do mnie nie przemawiają, ta należy do jednej z nich. Nie chce marnować swojego czasu na książkę która i tak mi się nie spodoba
Nie podoba mi się język jakim posługuje się autor, to co pisze,...

książek: 654
Stasia | 2013-08-21
Na półkach: Przeczytane, 2013, Z iskrą
Przeczytana: 21 sierpnia 2013

Książka byłaby świetna gdyby skrócono ją o jakieś 100 stron! Na książkowym "zachwyconym haju" dobiłam do polowy, potem niestety zaczęła mnie nudzić. Zdecydowanie to nie jest pozycja dla każdego! Na początku książka mnie bawiła, później przerażała(zwłaszcza moment z lokówką Brrr). Teraz kiedy skończyłam ją czytać czuje przesyt światem Patrycji i Lukrecji, a także rozczarowanie zakończeniem książki.

książek: 635
Żona_Pigmaliona | 2017-02-25

Przeczytałam tę książkę żeby zobaczyć , czy rzeczywiście jest tak dobra , że aż zasługuje na te wszystkie nagrody . Bo ja jestem z tych co to '' jak nie zobaczą to nie uwierzą '' Gdzieś przeczytałam że sam autor powiedział '' To nie tylko miła lektura , ale lektura traumatyczna , wstrętna i miła na raz . Porzygacie się z rozkoszy . '' Nie czytałam poprzedniej '' grzecznej '' wersji i raczej już nie przeczytam , bo po co ? w każdym razie ta , bez cenzury miła rzeczywiście nie jest , na pewno nie jest śmieszna , miejscami przeraża , jak na przykład wtedy kiedy kurwę można już wyjebać lokówką do włosów , albo kiedy ginie luj , zabity przez cioty w Bydgoszczy , bo chciały sobie pomacać i podrutować . Nie wywołała u mnie traumy i nie porzygałam się z rozkoszy . Książka ma prawie same dialogi więc ,czyta się szybko i dobrze , ale nic poza tym , żadnych wzruszeń , tym bardziej że im na tym ich dnie , zupełnie dobrze , cieplutko i swojsko i wiatr nie wieje , więc po co się pchać do góry ,...

książek: 416
Heathcliff1984 | 2014-08-05
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: czerwiec 2012

Lukrecja, Łucja, Patrycja...i wiele innych straconych dla życia i losu "dam".
Kurestwo, syf, poniżenie, lawirowanie między rzeczywistością a wyobraźnią. To jest obraz gejów, tfu ciot wykreowany przez Witkowskiego. Miejscami wulgarny i ohydny. Miejscami śmieszny, częściej jednak tragiczny jak losy bohaterów(bohaterek?).
Książka dla nielicznych z uwagi na tematykę i język.
Na pewno nietuzinkowa. Odważna.

książek: 792
BUKA | 2012-05-18
Przeczytana: 25 maja 2012

Pomysł poprawiania kanonicznego już dziś "Lubiewa" wydał mi się dość karkołomny, gdyż jak powszechnie wiadomo ideał jest niedościgniony. Jednak druga odsłona „ciotowskiego Dekameronu” stanowi jakość samą w sobie, w której (jak tłumaczy we wstępie autor) „przywrócone (…) zostały wszystkie skreślenia, jakich dokonałem w pierwszym wydaniu pod wpływem siedzących jeszcze we mnie wtedy doktoranta i polonistki. Potem nigdy nie weszły do polskich wydań, czasem przywracałem je w którymś wydaniu zagranicznym. Teraz możecie przeczytać takie Lubiewo, jakie bałem się opublikować w roku 2005”. Szczerze mówiąc wcale się Witkowskiemu nie dziwię, gdyż jest to „lektura traumatyczna, wstrętne i miła naraz”.

Za głównych bohaterów swych utworów obiera Witkowski przedstawicieli powszechnie marginalizowanych środowisk, którzy są fascynujący ze względu na niezwykłą płynność i zmienność swych (nie tylko seksualnych) tożsamości. Grupuje te postaci w dwie, pozornie antagonistyczne kategorie: lujów oraz...

książek: 277
chmurka | 2015-08-30
Na półkach: Przeczytane

Bardzo mnie zmęczyła ta książka. Nie potrafiła jednorazowo zbyt wiele przeczytać. No i niestety nie dotrwałam do końca....

zobacz kolejne z 1525 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
  • Best European Fiction 2010
    Best European Fiction 2010
    Michał Witkowski, Ornela Vorpsi, Zadie Smith, Georgi Gospodinow, Wiktor...
  • Wymazane
    Wymazane
    Michał Witkowski
  • Ojciec
    Ojciec
    Jacek Dukaj, Wit Szostak, Michał Witkowski, Łukasz Orbitowski, Jakub Małecki, Zi...
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd